Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

niedziela, 22 stycznia 2012

Z ostatniej chwili

Właśnie skończyłyśmy jedzenie obiadu.

Kappa miała mięsko zgrabnie pokrojone. Miała jeść widelcem, no ale cóż, używała go tak jakoś co drugi kęs. Szybko jej szło do momentu aż zostały jej dwa kawałeczki, wtedy to usłyszałam:
- Aaaaaaaa, ja nie moge tego jeść (wskazując na jeden z kawałków)
- Dlaczego?
- Bo tam się jusza!
- Co się rusza?
- O tam na śjodku
- W mięsie?
- Tak
- No popatrz to ta krowa wciąż żyje?!
- Tak, ona glizie....!
W ten sposób został nam na talerzu "gryzący" kawałek "żywej krowy"...

Moja młodsza Córka zjadła także z chęcią ale trzeba ją było zabawiać.
A jaki spokój dziś w domu. Zostałam sama z dziewczynami....
Ksji zaraz idzie na po południową drzemkę, Kappa będzie oglądać film a Jazz napije się kawy.
I gdyby nie wiadomości z Grecji, dzwoniłam do Mery,  to byłby to bezproblemowy dzień. Chociaż wciąż jest wyjątkowy :)

3 komentarze:

  1. Może to było niemiecka krowa i dlatego jej oko się jeszcze ruszało :P ale tak na serio to tęsknie za wami :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Już rozumiem dlaczego niektórzy zostają jaroszami... ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!