Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2017

Było (i niestety), minęło... Wakacyjny wyjazd

Pada, wieje i w ogóle jest tak buro... W piecu jeszcze się dobrze nie rozpaliło więc wspominam sobie lato :) Taka mała fotorelacja:

W trasę ruszyliśmy z naszym małym duszkiem, który nas straszył przez całe 20 min. Potem zaczęły Panienki wypatrywać morza


Wyjazd był zatwierdzony w strojach kąpielowych by można było od razu wskoczyć do cieplutkiej wody

Trafiliśmy na fale ale to dla moich Rozrabiaków oznacza tylko dodatkową atrakcję. Ksji po latach "uczulenia" na morze zaczęła chętniej wchodzić do wody

Rozstawiliśmy namiot i zadomowiliśmy się na naszym kampingu

Wieczorem morze się uspokoiło więc Dziewczynki weszły do wody same. Jedna całkiem zapomniała o swoim "uczuleniu" a druga o tym że umie pływać więc każda miała swoje koło
Ksji ma małe koło i go nie widać, Kappa położyła się na dużym
Po skończonych atrakcjach wodnych pojechaliśmy na wycieczkę do miasteczka. Pospacerowaliśmy sobie

A następnie poszliśmy do wesołego miasteczka by Panny K. mogły się wyszaleć a potem grzecznie zasnąć
Rankiem dnia następnego znaleźliśmy się w barze by móc wypić zimną kawę i poleniuchować na leżakach

Żeby nie było że mnie tam nie było ;P

Moje Rybki trzeba siłą odciągać od wody. Gdyby mogły zamieszkały by tam na zawsze.

W wolnym czasie łączyłam kropki w książce od Sióstr oraz czytaliśmy "Mity Ezopa"

Przed wyjazdem poszliśmy jeszcze raz się popluskać...

                                   ... zakopać skarby...

                                                                                     ... i wróciliśmy do domu :)

Już nie mogę się doczekać tegorocznych wakacji!!! Dobrze czasem sobie powspominać, humor lepszy i cieplej się robi :)

Pozdrawiam Was gorąco i życzę ciepełka takiego jak na tych zdjęciach :*

Jazz

ps. Pamiętajcie o oddaniu swojego 1% dla kogoś kto go potrzebuje. Możecie dla tego Słodziaka, mojego osobistego Siostrzeńca, który będzie Wam stokroć wdzięczny! Możecie oddać swój 1% podatku także komuś innemu. Niby to tylko 1% a wiele może więc jeśli jeszcze się nie rozliczyliście to zachęcam do takiej formy pomocy osobom potrzebującym :*



poniedziałek, 22 lutego 2016

Było, minęło - Urlop

Urlop Mężowskiego był na w połowie sierpnia. Trwał on całe dwa dni więc..... spontaniczne spakowanie się i w drogę! A gdzie? Na kamping!




Szybkie pakowanie, szybki wyjazd i nie sprawdziłam pogody! Ale i tak było super! Kappie nie przeszkadza zimna woda i ogromne fale co to podcinały Ksji nogi gdy stała w wodzie ;P



Ksji boi się głębokich zbiorników wody więc bawiłyśmy się na plaży pełnej, wyrzuconych przez morze, małż. Miałyśmy wiaderka i Syrenę do super zabawy :)



Czasem tylko wchodziłyśmy do wody a potem grzałyśmy się w ręcznikach podziwiając jak Kappa pływa z Tatą :D


Na szczęście innymi razami gdy robiliśmy jednodniowe wyskoki nad wielką wodę można było się nawet poopalać:






Tymi letnimi klimatami żegnam Was dzisiaj :*
Jazz


wtorek, 31 lipca 2012

W morskim klimacie

Klub Twórczych Mam do którego zapisałam się jakiś czas temu, podał na ten miesiąc temat "Morska bryza".
Byłam nawet bardzo twórczo nastawiona do wykonania pracy, tylko że zdrowie nam się rozsypało troszeczkę.... Ciężka sprawa, ale wyrobiłam się :-)

Na początku zrobiłam ramkę:

 Oj ciężka to była praca- całe to wycinanie, klejenie, malowanie, obklejanie, MYŚLENIE.
Przy okazji znów pożałowałam że nie jestem u siebie! Tyle muszelek i kamyków, co uzbierałyśmy z Kappą przez te lata, akurat pasowały by mi do tej pracy..... Smutno mi :-(

W między czasie Mąż chyba się przewrócił i główkę pobił bo ni stąd ni zowąd kupił mi zestaw do biżuterii!?!
Powstał zatem taki komplet:



Ostatecznie postanowiłam właśnie tą biżuterię zgłosić do zabawy

Wiolę natomiast bardzo przepraszam za całe to zamieszanie :-) WYBACZ!!!