Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpital. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 marca 2013

To się porobiło

Wczoraj zaczęłam sprzątać w domu. Toć Święta za pasem a u mnie bałagan. Nie! Nie bałagan. Nawet nie wiem jak to nazwać!?! Ostatni remont w tym mieszkaniu był przeprowadzany 18 lat temu gdy teście się tutaj przeprowadzali.... Ściany są pożółkłe od dymu z papierosów, które teść pali jeden za drugim. Poobdzierane ściany (tapeta gdzie nigdzie zaczęła odpadać i tak wisiała aż moje Kobietki ją zerwały). Kurz zalegał na wysokich półkach gdyż teściowa tak nigdy nie sięgała...

Wczoraj zaczęłam więc porządki zaczynając od salonu, ciesząc się że pokój Panienek K. jest odnowiony :))
Nawet nie wiecie jak zwykła obrusy i serwetki mogą odmienić i rozświetlić pomieszczenie. Tak wygląda teraz salon po przejściu tornado:



Dziś wzięłam się za korytarz zwany także holem lub przedpokojem. Zamieniłam miejscami szafki i ta co ma iść do swojej właścicielki stanęła bliżej drzwi a na jej miejsce weszła stara półka, która jest w tym domu od 18 lat ;P (to ta po prawej). Zostało tylko lustro teściowej bo mi w wystroju nie przeszkadza, hihihih...

Mąż Ukochany, Najwspanialszy pozwolił mi, po Świętach, odnowić te półki! Mają być moim debiutem!!! Może jakieś rady macie? Myślałam żeby je przetrzeć i bajcą, brązową, pomalować...



Po mimo iż upiększanie mieszkania idzie mi całkiem nieźle to upiększanie Dzieci już nie... Wczoraj wieczorem moja Kappa Cudowna potknęła się i poleciała brodą na podłogę... Rozcięła obrzydliwie więc pojechaliśmy z Lu do szpitala... Tam czekałyśmy prawie dwie godziny z gazą przy brodzie... Grek w tym czasie skończył pracę i do nas dołączył. Przyjechał akurat na zszywanie... Dzięki czemu ominęło mnie patrzenie na tą scenę...




To już drugie szwy Kappy! Kiedyś (miała jakiś rok) wspięła się na wózek dla lalek i poleciała na kredens, rozcinając brodę... Efektem tamtego były dwa szwy! Biedactwo moje Jedyne :(
To mi przypomina maila od mojej najstarszej Siostry M&M. Cytuję:
"Przez pierwsze dwa lata uczysz dziecko chodzić i mówić, a przez kolejnych szesnaście błagasz, żeby siadło na dupie i się zamknęło."
Brutalne ale prawdziwe. Ileż mniej złamanych nóg/rąk, rozciętych bród, pozdzieranych kolan/łokci i tym podobnych? Czyżbyśmy byłe temu winne? Ciekawe?

Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :D
Jutro już post ozdobowy i życzeniowy