Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bajka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lipca 2016

Balet - "Kraina Lodu"

Już od trzech lat "Kraina Lodu" jest ulubioną bajką dzieci a jej oglądalność, domowa, nie schodzi z ekranów.
W tym roku, w czasie zimy, odbyło się kilka przedstawień pod tytułem "Mroźna Księżniczka". Niestety nie dane nam było zobaczyć tej sztuki w żadnym z teatrów, ale...... Nic straconego! Nasze Panie z kółka baletowego postanowiły iż nasze dzieci staną się częścią tej sztuki i przygotowały choreografię. w zeszłym tygodniu byliśmy codziennie na próbach, bo jak nie jedna to druga, a jak nie druga to jedna ;P
W ostatnią sobotę przyjechali aktorzy i Panny K. zabłyszczały na deskach amfiteatru o dwie wioski stąd.

Kappa tańczyła do piosenki Olafa więc miała kostium Bałwana:





Ksji tańczyła do piosenki "Mam te moc" i była przebrana za Lodową Elzunię





Niestety rozmiar filmu jest za duży aby Wam pokazać jak ślicznie tańczyły moje Panienki, kto chce obejrzeć niech do nas wpada!
Brawom nie było końca, aż łezka dumy popłynęła :))



Jestem z Dziewczynek naprawdę dumna, tańczyły pięknie!!! Kolejny raz okazało się że cały trud mamusi i stres związany z jeżdżeniem tam i z powrotem jest niczym gdy się widzi te uśmiechy Dzieci :)
Niestety rozmiar filmu jest za duży aby Wam pokazać jak ślicznie tańczyły moje Panianki

Pozdrawiam dumna jak paw :))
Jazz

wtorek, 9 grudnia 2014

1% dla Brzydala

Stanisław Bereda... Mój Siostrzeniec... Brzydal okropny bo podobny do swojej Mamy... Wyjątkowe Dziecko... Oto on:








Moja Siostra pisze:

Staś ma Zespół Williamsa jest to rzadka choroba genetyczna
cechująca się upośledzeniem fizycznym i intelektualnym. Ma charakterystyczne
rysy twarzy, dlatego osoby z Zespołem Williamsa nazywają „Dzieci Elfy”. Boryka
się z wieloma problemami zdrowotnymi:
- ma nadciśnienie tętnicze,
- poważną wadę serca (nadzastawkowe zwężenie aorty, zwężoną tętnicę szyjną,
skręconą tętnicę płucną i powiększoną lewą komorę- obecnie czeka na
operację w Centrum Zdrowia Dziecka
- ma astygmatyzm i niedługo zacznie nosić okulary
- ma orzeczenie o niepełnosprawności i orzeczenie o potrzebie wczesnego
wspomagania rozwoju- dlatego 2x w tyg ma rehabilitację, zajęcia z pedagogiem i logopedą.
- poza tym Elfy mają charakterystyczne uzębienie tzn. odstęp między każdym klawiszem, dlatego rosną im małe ząbki aby wszystkie mogły się zmieścić w tej małej buźce. Staś czeka już na wizytę u ortodonty ponieważ piątki lub 6 rosną im stałe – niestety a ciężko jest zadbać takiemu maluchowi o ząbki
- i wiele innych ale tamte najpoważniejsze

Są i minusy jego wady genetycznej. Williamsy często nie wybudzają się z narkozy, operacja się udaje a one nie chcą się wybudzić i najczęściej kończy się to zgonem. Za każdym razem anestezjolog pyta się nas czy jesteśmy świadomi, że Staś ma ZW i że może nie wybudzić się z narkozy. Już 4 razy był usypiany a ja od zmysłów odchodziłam. Lekarz poinformował nas, że są przygotowani na to iż Staś nie będzie chciał samodzielnie „żyć” po operacji i jego serduszko będą sztucznie podtrzymywać przy życiu przez pompę ale tym mamy się nie przejmować gdyż serce u Williamsów w końcu zaczynało samodzielnie pracować.

Mimo upośledzenia te dzieci (dorośli) mają ogromny talent muzyczny, umieją grać na różnych instrumentach, ładnie śpiewają a nie potrafią czytać nut bo ich nie rozumieją. Polecam obejrzenie na youtubie filmu „przytul mnie- Williams” piękny film o taleńcie Elfów. Oglądałam go jak czekałam na diagnozę u Staśka, płakałam przy nim jak dziecko, jest prawdziwy, smutny ale ładny.

Mimo choroby jest wyjątkowym dzieckiem, bardzo ufnym i przyjaźnie nastawionym do świata."



Staśku jest naprawdę cudnych chłopakiem. Zawsze gdy patrze na jego zdjęcia to smutno mi się robi bo tak bardzo chciałabym go zobaczyć na żywo i wziąć na ręce i pobawić się z nim. Poprostu zakochałam się w nim jak szalona! Namawiam Siostrę żeby przyleciała do Grecji wraz z rodziną ale oni jeszcze czekają na tę operację serca (czekają już pół roku).

Podpisuję się pod prośbą mojej Siostry i całej Rodziny o przekazanie 1% dla naszego Cudaka Kochanego :)

Jazz

ps. Stanisław jest wyjątkowy z powodu swojego imienia które odziedziczył po swoim pradziadku, a moim Dziadku o którym pisałam TUTAJ gdzie w komentarzach są także wspomnienia Mamy Staśka....



środa, 9 stycznia 2013

Hamak

Dawno, dawno temu był sobie hamak. Taki zwykły, linowy, biało-niebieski. Wisiał on wiosną i latem między drzewem kasztanowca a specjalnie dla niego zamontowanym słupem. Każdy chciał się na nim bujać... Ale jak się bujać gdy nikt nie chce kołysać? Został zatem przy montowany sznurek do ogrodzenia i poprowadzony do hamaka. Trzymając ten sznurek, w każdej chwili, osoba wylegująca się na tej wielkiej huśtawce mogła się rozbujać :)

Było to świetne miejsce do drzemek! Można się było poczuć jak w kołysce, powrócić do beztroskich lat. Liczył się tylko hamak i piękna pogoda :))

Hamak ten jest wciąż w sercu osoby która zawsze o nim marzyła i się wreszcie doczekała. Potem niestety wyjechała i musiała zostawić swego przyjaciela... Kiedyś (jeśli hamak wytrzyma) sprowadzi go do Grecji i znów będzie się lenić i czytać książki!!! Jej Dzieci natomiast będą robić "kunia, kunia" całymi dniami :D

C.D.N (tylko nie wiem za ile lat ;P)

Źródło
Szukałam zdjęcia w necie i te było najbliższe prawdzie bo ta Pani też buja się za sznurek :))


Odprowadziłyśmy dziś Kappę do przedszkola a potem poszłyśmy na spacer między ogródkami. Tam na niektórych działkach stoją huśtawki. Ksji zawsze wtedy woła "kuni, kunia" więc zabrałam ją na plac zabaw piratów. Tam jest hamak... Położyłam się na niego i zaczęłam bujać z Ksji przytuloną do mnie. Ludzie dziwnie na nas dziwnie patrzyli!?! Nie wiem czemu!?! To że jest 5 st.C nie oznacza że jest zimno i nie wolno ;P Leżąc marzyłam żeby Mała zasnęła i żebym miała pretekst do spędzenia tam reszty dnia (bo Ksji sypia 3h w południe). No ale nie zasnęła więc postanowiłam stworzyć dziś coś pięknego jak pójdzie na drzemkę, więc za jakieś pół godziny :) A fakt że chcę mi się tworzyć oznacza że jest ze mną lepiej niż wczoraj :D Dziękuje za wsparcie :D

Pozdrawiam serdecznie

sobota, 13 października 2012

Co by tu wybrać?

Uwielbiam mieć bajki na DVD, oczywiście te oryginalne. W wyborze zawsze się kieruje językami, staram się wybierać takie które oprócz polskiego mają też grecki dubbing.
Niestety moje wybory są problemem dla Kappy... Podczas włączania zawsze pada to samo pytanie "Po jakiemu chcesz oglądać?" No i co myślicie że odpowiedź jest taka prosta? Nie! Dziecię nie może się zdecydować i rozumiem ją doskonale. Niby to ta sama bajka a zupełnie inne tłumaczenia!
Z internetowymi bajkami powinno być niby lepiej, ale... Mamy grecką stronę na której są wszystkie czołowe Barbie i inne tym podobne. Polskie także łatwo znaleźć :-)
Kappa jest nie zdecydowana i zazwyczaj wybiera język polski. Czasem natomiast gdy nie ma wyboru to krzyczy że chce inną wersję obejrzeć. Trzeba wtedy tłumaczyć i najczęściej argumentować jakimś fajnym tekstem z bajki, które akurat występuje tylko w jednym języku. Dlatego Mama chce czy nie musi czasem z Córką zasiąść przed telewizorem. Nie muszę chyba mówić że jeszcze się nie zdarzyło żebym nie chciała ;-P

wtorek, 25 września 2012

Na kasztanach

Pewnego poranka Królowa zostawia swoją starszą pociechę w przedszkolu i z młodszą Księżniczką poszła na spacer. Szły przed siebie, szukając nowych tras, aż natrafiła na samotne drzewo...
Ach! Jaka była radość zbierania. Jak ciężko Następczyni Tronu pracowała i stękała podnosząc coraz to nowsze kasztany i skorupki. Jej Matka w tym czasie szukała okazów jeszcze zamkniętych by pokazać je swojej swej nieobecnej Córce.

...

Po odebraniu Księżniczki Kappy, Królowa zabrała do pobliskiego drzewa kasztanowca i urządziła lekcję. Wyjaśniła jak wyglądają owoce i liście oraz że skorupka jak się ją lekko złapie to wcale nie kuje ;-)





Na dworze rodzinnego zamku stały dwa kasztanowce, z czego jeden był poczwórny :-) Są to drzewa dzieciństwa Królowej...

środa, 20 czerwca 2012

Chrzciny

Dawno temu, gdy w Krainie Snów pojawiła się śliczna dziewczynka imieniem Ksji, Rodzice od razu zapragnęli by została ochrzczona. Niestety zły los śmiejąc się z planów postanowił je pokrzyżować. Matka Dzieciny patrzyła jak jej Kruszynka rośnie i martwiła się że jej duszyczka nie jest tak czysta jak być powinna, przecież to Skarb o który należy dbać. Los z uporem jednak grał w tę gre.

Pewnego dnia gdy już wszyscy myśleli że taki stan rzeczy potrwa jeszcze wiele lat Rodzice znaleźli Chrzestnych dla Dziewczynki swojej kochanej i ustalili datę. Datę w którym to dniu ich oczko w głowie zostanie oczyszczone ze wszelkiego grzechu....

Ten dzień nastał wraz ze skończeniem przez Ksji 15 miesięcy. Maleństwo nie spodziewające się co też ją czeka zostało zabrane na wycieczkę do kościoła greko-prawosławnego. Tam przy dźwiękach swojego płaczu zostało wreszcie ochrzczone!!!
Na początku Mała była uśmiechnięta i radosna. Cieszyła się, że wszyscy biorą ją na ręce, bawią się z nią, po prostu, że jest w centrum uwagi :-) Gdy Rodzice Chrzestni zabrali ją i rozpoczęła się uroczystość, wciąż wszystko było dobrze, do momentu kiedy trzeba było Dziecię rozebrać... Już w tedy wydawało się Rodzicielce że Ksji może się popłakać.
Stało się!!! Gdy Chrzestny zaczął wcierać w nią olejek, rozpoczął się płacz jakiego ten kościół jeszcze nie słyszał, toteż Chrzestna by ukrócić tortury pomogła w "oliwieniu". Nie wiele to pomogło ponieważ Ksiądz nie poprawił sytuacji wsadzając ją trzy krotnie do chrzcielnicy. Nawet wzięcie na ręce nie potrafiło pomóc. Dopiero gdy Maleństwo zostało ubrane, w cudowną suknie, przestało się zanosić i tylko troszkę stękało, z przerwami na zdjęcia. Ksji okazała się bowiem top model, gdy zauważała błysk fleszu wodziła oczami za aparatem, uśmiechając się cudnie :-)
Na zakończenie Mama podziękowała Chrzestnym, a zgromadzenie gratulowało czworgu Rodziców pięknej oraz ochrzczonej Córeczki.

Po rozdaniu pamiątek chrztu świętego wszyscy wyruszyli do restauracji by tam świętować w sposób świecki.
Jedzenie było pyszne! Po najedzeniu się Ksji poszła spać... i przespała praktycznie cały czas. Tak bardzo radość tego dnia ją zmorzyła!

I żyła długo i szczęśliwie jako pełnowartościowe stworzenie boskie!!!

sobota, 14 kwietnia 2012

Pewnej niedzieli

Dawno, dawno temu, pewnej słoneczno-mroźnej niedzieli Rodzina Królewska udała się w odwiedziny do Królewskiego Kuzyna.
Na miejscu wszyscy dostali kawkę i do niej słodziaka. Posiedzieli sobie miło spędzając czas. W pewnym momencie Kuzyn ogłosił wyprawę nad rzekę. Król ze swą Świtą bardzo się ucieszyli i chętnie wybrali na mały spacerek. Natomiast inna część wyprawy postanowiła zostać z Panią Domu na ploteczkach :)
Rozpoczęła się lepsza część dnia ponieważ nad rzeką znajdowały się place zabaw, Księżniczki zaliczyły tylko trzy, chyba, z czterech :)
Początek spaceru był wyjątkowo przyrodniczy :))


Księżniczka Kappa bała się bardzo, ale nie łabędzi... tylko robionych zdjęć :P



 Księżniczka Ksji dzięki dobroci  Króla Ojca mogła skorzystać z dobrodziejstw jazdy na kaczuszce :))


Oczywiście Starsza, jako już Czterolatka, woliła bawić się sama...


Znalazła także dom :))

Podczas zabawy, jak królik z kapelusza, pojawiła się Siostra Króla z Mężem i Córką. Przypłynęli specjalnie statkiem by się z Pannami K. pobawić. Dzięki temu najmłodsza Księżniczka spróbowała swych sił na rowerze...


Królewska część także się dobrze bawiła :P


Był również piknik, na którym zmarzł ktoś... !?


W powozie dało znać zmęczenie :)


Tak się zakończył cudowny dzień.
Dzieci szybko zasnęli i Królawa z Królem mieli więcej czasu dla siebie... Dlatego też żyli długo i szczęśliwie :)))))

poniedziałek, 19 marca 2012

Choróbsko?

Dziś w nocy Ksji obudziła się o 3:00. Mama dała jej mleko. Po wypiciu dalej Biedactwo marudziło. Wzięła ją Jazz do siebie do łóżka i patrzy a Maleństwo ma gorączkę....

Dałam jej lek i położyłyśmy się razem. Przyszła do nas Kappa i zaczęła głaskać czule swoją Siostrzyczkę, gdy obie poczóły się lepiej rozstawiłam je po własnych łóżkach i dospały do 7:30/ 9:00.
Kappa zaczęła kaszleć. Podzieliły się Dziewczynki na tyle dobrze że łatwiej mi jest je leczyć.... Starsza dostała miodek więc już w dzień jest u niej wszystko dobrze!

Nie wiem tylko co jest Młodszej? W czwartek miała szczepionkę i może z tego powodu gorączkuję, ale w sobotę w gościach była jedna chora Ciocia i teraz nie wiem czy to choroba czy nie??? Jeśli nie pojawią się inne objawy to będzie dobrze :)

Szkoda mi tylko tej mojej Kruszynki bo męczy się strasznie. Teraz zjadła troszeczkę, napiła się, dostała kolejną dawkę leku i poszła spać.
Pożyjemy zobaczymy. Najgorsze jest to czekanie... :(

piątek, 2 marca 2012

Luty

Dawno, dawno temu gdy w kalendarzu nastał najkrótszy miesiąc w roku Królowa Jazz i jej Księżniczki wyjechały do Królestwa w którym panuje najlepsza na świecie i w całym kosmosie Królowa Matka zwana Gosią.
Wyjazd wiązał się z przelotem na Smoku i gdyby Królowa ze swymi córkami latały rzadko to może wielki Smok, ziejący spalinami, zrobiłby na nich wrażenie, a tak jego imponujący wygląd został odebrany tak jak zwykle.
Księżniczka Kappa uwielbia latać więc ją nie obchodziło gdzie leci, byle w chmurach. Księżniczka Ksji wciąż nie wiele wie gdzie się aktualnie znajduje, byle Mama była obok. Królowa była szczęśliwa że leci na upragniony urlop, jedynie fakt, że znów ukochany Król pozostaje na zamku kładł cień na cały wyjazd.

Pierwsze trzy dni pobytu na Włościach wiązały się z przywiązaniem Królowej Jazz do rydwanu i rozwożenia siostrzeńców i siostrzenicy wszędzie gdzie ówcześnie być powinni. Królewska Siostra wyjechała bowiem na randkę ze swoim Mężem do dalekich krajów na narty. Na całe szczęście Królowa Jazz ma 4 siostry więc najmłodsza z rodziny Księżna Ewelina pomagała wypełniać obowiązki na Dworze u Siostry.

Kolejne tygodnie Królowa postanowiła spędzić w Zamku ze swą Matką i Siostrą. Szczęśliwie zostawiła ona kufer z sukniami w domu Rodzicielki.
Czas tam spędzony był spokojny i lenichowaty :)
Stali mieszkańcy Zamku

Kappa Piękna już gotowa do snu

Tutaj niby obie powinny spać ale jest jak zawsze :)
Królowa ze swą Siostrą i dziećmi nie miały ochoty siedzieć cały czas w Domu więc wychodziły czasem na dwór by pobawić się na śniegu lub w błocie :P
Księżna Ewelina jeździła również na przejażdżki karetą z całą Królewską rodziną (no dobra, bez Króla). Jeżdziły one w różne miejsca. Czasem były to Dwory Sióstr, czasem zakupy a nawet raz był to wypad do kina na "Piękną i Bestie" w wydaniu 3D.
Pewnego dnia Królowa Jazz zamieniła swoją faworytkę na Królową Matkę i pojechały z Księżniczkami do Księstwa swych Rodziców by odwiedzić swoje Babcie i innych z ukochanej rodziny. Czas tam spędzony był relaksujący i zarazem stresujący. Królowa chciała wszystkich odwiedzić a nie miała na to dużo czasu gdyż czas wyznaczony przez wyższe Władze nie przekraczał 24 godzin. Odwiedziła natomiast swego Kuzyna/Brata z którym nie widziała się już 6 lat i bardzo z tego powodu cierpiała...


Księżna Marta zwana przez swe siostrzenice "Ty Babo" i nie lubiąca jak się na nią mówi "ciocia" dała Królowej wiele rozrywki.
Na początku zaproponowała jako atrakcję wieczoru zakupy by znaleść prezent dla jej syna i Królewskiego Chrześniaka. Zakupy udały się doskonale, natomiast powrót do domu już nie za bardzo. W drodze powrotnej zepsuła się kareta i niewiele znające się na takich sprawach Kobiety wezwały Szlachetnego Małżonka Ty Babo, który oznajmił że poprowadzi konie. W ten sposób pojechali wszyscy obecni w zgromadzeniu rozsiadając się w dwóch karetach. W pewnym momencie Szlachetny Pan zatszymał się i oznajmił iż konie dalej już nie pociągną. W ten oto sposób wszyscy członkowie nocnej wyprawy zatrzymali się na środku drogi i czekali na lawetę, która przyjechała po ponad dwóch godzinach. Powróciła Królowa do Zamku po godzinie drugiej i odrazu poszła spać bo zmarzła bardzo w tę zimową noc.
Kolejną atrakcją wymyśloną przez tak nie zwaną Ciocię był wypad na fitness. Była to rzecz która ucieszyła Królową ponieważ dwa dni przed tym był Tłusty Czwartek i Siostry zgodnie stwierdziły że należy spalić te 6 pączków plus dwa następnego dnia... Zabawy było przy tym co nie miara bo jak na ostatki przystało był to Latino Fitness.

Księżniczki również ćwiczyły podczas wizyt w różnych miejscach. Starsza Panna Dworu postanowiła nauczyć się kręcić hula hopem jak to przedstawił jej Super Agent OSO ale okazało się że nie jest on najlepszym nauczycielem.
Natomiast Młodsza Panna Dworu udoskonalała czołganie się po podłodze i chodzenie za ręce z dorosłymi, Nauczyła się również jakże cennego podnoszenia się przy barierce i upadania, względnie na tyłeczek.... :)

Poza tymi jakże wciągającymi zajęciami Królowa zapadła się w świat fantastycznej książki i cieszyła się jak dziecko że to już zakńczenie bo dalszego czekania na kolejne części chyba już by nie zniosła. Czytała bowiem kontynuację "Eragona"" na którą musiała czekać ponad rok :( :)

Ich cudowny czas spędzony u Królowej Babci zakończyła się szybciej niż powinien- i dobrze bo Królowa Jazz zaczęła tęsknić za swym Królewiczem z Bajki, bo tam jest jej miejsce i tam powinna być!!!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Życie to nie bajka

Ale w naszym przypadku to się nie zgadza. Nasze życie przypomina bajkę o Kubusiu Puchatku.
Kappa jest Misiem o małym rozumku, Jazz jest Kangurzycą, Grek jest Kłapouchym, no a Ksji jest Maleństwem

Każdy dzień upewnia mnie w tym przekonaniu, bo przecież Kangurzyca musi się nimi wszystkimi opiekować. Maleństwo skacze po całym kojcu i gdzie się nie znajdzie. Kłapouchy bez Kangurzycy nawet kawki sobie nie zrobi. No a Kubuś, jak to Kubuś próbuje coś wymyślić i jakoś mu nie do końca wychodzi. Ma pomysłów 120 i na niczym skupić się nie może.

Biorąc to wszystko pod uwagę, pytam się: Kto powiedział że życie to nie bajka?!

wtorek, 17 stycznia 2012

Bajka o życiu

Mia fora kai ena kiero Królowa zaszła w ciąże, bardzo z resztą upragnioną. Księżniczka cieszyła się z rodzicami i czekała na dzidziunie.
Królowej wydawało się że Księżniczka nie bardzo rozumie co oznacza kolejne dziecko w domu i dlatego martwiła się czy entuzjazm jej wywodzi się właśnie z niewiedzy.
Całym szczęściem Dama Dworu i najlepsza przyjaciółka Królowej w całym Królestwie była również w ciąży. Królowa często się z tego śmiała bo podczas rozrastania się pierwszej "fasolki" także miała towarzystwo w postaci swojej Siostry, Starszej Księżnej. Dama Dworu urodziła swoje trzecie dziecko 2 miesiące przed Królową, dzięki czemu Władczyni upewniła się iż jej Córeczka naprawdę cieszy się że będzie miała kogoś z kim będzie mogła się bawić.

Termin powiększenia się rodziny zaskoczył wszystkich mieszkańców Dworu. Nie zmieniło to wielkiej radości która zapanowała w Pałacu.
Duża Księżniczka zachowywała się w stosunku do młodszej Siostry wzorowo przez cały miesiąc...
Po miesiącu Mała Księżniczka zaczęła płakać podczas karmienia, Królowa zastanawiała się co się z nią stało? Wreszcie odkryła prawdę... Małą Księżniczkę bolała ręka. Król powiedział że to może być wina Dużej Panienki bo bawiła się jej rączką mniej, więcej tego dnia kiedy zaczął się płacz. Władcy zabrali Córki do powozu i pojechali do Lecznicy, tam powiedzieli im że nie wiedzą co się stało. Pojechali więc wszyscy do Lecznicy Dziecięcej i tam poinformowano ich że rączka jest wybita i trzeba czekać aż samo przejdzie. Król i Królowa bardzo martwili się o swój Mały Skarb i zastanawiali się kiedy jej to minie. Najbardziej cierpiała Mała Księżniczka gdy jej Matka musiała ją przebierać lub kąpać. Władczyni cierpiała razem z nią ciesząc się że już jest ciepło i nie trzeba jej grubo ubierać.
Po miesiącu leżenia na wznak i patrzenia w sufit Mała Księżniczka wreszcie mogła pobawić się na rękach u Króla oraz poleżeć na brzuszku, jej ulubionej pozycji relaksu od pierwszego dnia życia.
Bardzo szybko nadrabiała zaległości rozwojowe i cieszyła oko swych rodziców. Często wychodziła na spacery, wraz ze swą królewską Matką i Siostrą, do Damy Dworu na najlepszą kawę w okolicy. Wtedy Mamy plotkowały, Starszaki się bawiły a Młodszaki leżały cichutko zasypiając na zmianę.
Któregoś dnia Dama Dworu przeprowadziła się do Dworku tuż przy pałacu, dzięki temu Królowa mogła czasem zostawić Córki pod opieką troskliwego Króla i wyjść na godzinkę lub dwie.

Gdy Mała Księżniczka miała prawie pół roku po raz pierwszy poszybowała do Królestwa z którego pochodziła jej Mama. Niestety Król nie mógł towarzyszyć swoim Kobietkom gdyż zatrzymały go sprawy państwowe. Mała Istotka odwiedziła tam prawie całą królewską rodzinę i podbiła serca wszystkich których spotkała.
Królewskie Dzieci wybrały się wraz z Matką na weselny bal swojej Cioci. Bawiły się bardzo dobrze. Miały wiele niań które opiekowały się nimi troskliwie. Szczególnie Młodsza miała taką która była dla niej jak druga matka.
Starsza Królewna wybrała się pewnej słonecznej nidzieli do kina wraz ze wszystkimi kuzynami i kuzynką.
Wszyscy bardzo dużo poróżowali i może dlatego Królowa wogóle nie odpoczęła.

Po powrocie do królewskiego Ojca okazało się że Księżniczki już niedługo poszybują znów w przestrzeń by zamieszkać w Królestwie w którym rządy sprawują rodzice Króla. Duża Księżniczka zawsze przyjmowała świat taki jakim jest, więc bez emocji przyjęła tą wiadomość, Mała była za mała by to zrozumieć. W ten sposób rozpoczął się ostatni miesiąc panowania. Dla Księżniczek był to miesiąc jak każdy inny...

Wkońcu nastał dzień w którym cała rodzina Królewska wylądowała u Królewskich Rodziców rozpoczynającą nowy etap życia.
Mała Księżniczka została zapięta do wózka aby mogła być ze wszystkimi mieszkańcami Pałacu, wyciągana była ze swojego miejsca tylko na spanie, dzięki czemu opanowała siedzenie perfekcyjnie.
W pierwszym miesiącu pobytu u dziadków Małej Księżniczce wyrosły dwa zęby.
W drugim miesiącu były już Święta dzięki którym obie Księżniczki stały się bardzo szczęśliwe, a to za sprawą wielu skarbów które dostały od Świętego M.
Najlepszym miesiącem dla Małej Księżniczki był 9 miesiąc jej życia. Została ona wreszcie wyjęta z wózka i wsadzona do kojca w którym ma naprawdę dużo miejsca do rozwoju. Poza tym wreszcie Matka się nad nią zlitowała i zaczęła stawiać ją przy stoliku by mogła się usamodzielniać, bo widać że Maleństwo chcę już chodzić własnymi ścieżkami. Z okazji zamknięcia dziewiątego miesiąca Księżniczka podarowała sobie nowiutki ząbek.

Jej bajka jeszcze trwa ale wierzę że będzie żyła długo i szczęśliwie

Jazz

niedziela, 15 stycznia 2012

Curekaki

Mia fora kai ena kiero urodziła się śliczna dziewczynka. Miała blond włoski, tak jasne że niewidoczne, jasną karnacje i niebieskie oczka. Mama nie mogła się na nią napatrzeć.
Będąc noworodkiem była najbardziej spokojnym dzieckiem na świecie, cały czas spała a wstawała tylko na jedzenie. Gdy stała się niemowlakiem również nie była wymagająca. Bawiła się swoimi zabawkami w łóżeczku wołając tylko wtedy gdy była głodna, o czym "wredna maciora" nigdy nie zapominała. W wieku 7 miesięcy zaczęła raczkować i poznawać świat według własnego gustu a jeszcze przed ukończeniem roku chodzić co utrudniało i ułatwiało wiele rzeczy.
Dzięki swoim mobilnym umiejętnościom Księżniczka pewnego dnia wspięła się na wózek dla swych lal... wózek stabilny nie był! Maleństwo spadło rozcinając sobie brodę. Rodzice swym powozem zabrali ją do lecznicy i tam założono jej 2 szwy. Mamusia miała nadzieje że jej Perełka dzięki temu, tragicznemu i bardzo bolącemu doświadczeniu, uspokoi. Oj jak ona się myliła...

Mała dziewczynka była bardzo utalentowana językowo, chcąc nie chcąc uczyła się 4 języków. Przymus wynikał z tego że jej rodzice pochodzili z różnych królestw, mówili do niej w dwóch różnych językach. Żeby tego było mało rodzice między sobą mówili po angielsku bo im tak wygodniej było. Któregoś słonecznego dnia do pałacu wprowadził się telewizor z odbiornikiem satelitarnym i wtedy Księżniczka zaczęła się uczyć osłuchowo języka niemieckiego, oglądając bajeczki dla maluszków.

Tak płynęły lata na poznawaniu otoczenia, podróżach do dalekich krajów, nauce języków i innych cennych doświadczeń które mogły by się jej przydać w życiu.

Gdy Księżniczka miała 2,5 wiosen Mama wsadziła ją do powozu, zapięła pasami i zawiozła do wylęgarni chorób, przedszkola. Zaleceniem Przedszkolanki Pani Souli było że jeśli dziecko będzie płakało a jej się nie uda jej uspokoić to mam przyjeżdżać na 5 min. by pokazać jej że Mama zawsze do niej przyjedzie i nie zostawi jej tam. Po dwóch dniach sprytna Królowa wzięła książkę do samochodu i koczowała pod przedszkolem bo za dużo "koni" spalała na jeżdżenie wkółko.
Wreszcie w  przedszkolu spodobało jej się bardzo. Rozwijała swoje umiejętności rysując, wyklejając, lepiąc, grając, śpiewając i oglądając książeczki. Nauczyła się współpracy z dziećmi bo jako jedynak nie miała z kim się bawić.
Pani Soula zorganizowała jasełka. Rozdała wszystkim rodzicom teksty które mieliśmy uczyć swe pociechy. Królowa jako najmądrzejsza kobieta w Królestwie wpadła na pomysł że skoro jej Córka piosenek uczy się w 2 dni to jeśli zacznie go śpiewać wtedy szybko pójdzie. Miała racje! Szybko im poszło... W dniu jasełek dzieci zostały przebrane w swoje stroje w przedszkolu i się zaczęło. 99% aktorów zjadła trema i nic nie powiedzieli ale i tak było bardzo fajnie. Po przedstawieniu przyszedł Święty Mikołaj i rozdał prezenty

Na początku nowego roku zmieniono nam przedszkolankę na dwie inne Panią Christinę i Lambrini. Postanowiła Królowa że się zobaczy jak pracują. Dla niej nie podobał się styl ich nauczania ale Księżniczka nie miała obiekcji więc pozostała tam gdzie była.
Pod koniec marca nastało święto "niepodległości". Panie rozdały nam teksty więc w pałacu zabrzmiała nowa piosenka. Dłuższa ale o dziwo szybciej się jej nauczyły najważniejsze kobietki w okolicy. Na dzień przed przedstawieniem pojechała Mama poraz pierwszy od kilku miesięcy po Curekaki swoje (jak nazywa ją pieszczotliwie Król) i Panie wredne poinformowały ją że strój musi zakupić. Pojawił się problem nie do rozwiązania bo wszystkie sklepy w królestwie tego dnia popołudniu miały być jak zawsze zamknięte.
Następnego dnia Księżniczka wraz z rodzicami pojechała bez przebrania na występ. Przedstawienie było długie, dzieci mówiły głośno i wyraźnie i nikt nie miał żadnej tremy. Na koniec był poczęstunek i tańce.
Aż do wakacji Dziewczynka chodziła zawsze gdy tylko mogła i była bardzo szczęśliwa

piątek, 13 stycznia 2012

Mia fora kai ena kiero

Mia fora kai ena kiero (jak zaczynają się w Grecji bajki) w pewnym nie za małym miasteczku pojawił się jak królik z kapelusza Grek. Fajnie się czuł w kraju swoich przodków... chodził tam do szkoły a czasem nawet nie chodził, odpoczywał jak to we krwi mu pisane było.
Niestety którejś straszliwej nocy "wyrodni" rodzice oznajmili mu i jego rodzeństwu że wszyscy wyprowadzają się w nieznane. Wyruszyli więc całą piątką w górę mapy aż dotarli do mroźnych Niemiec. Tam też osiedli na stałe.
Wiele lat Grek żył w tym nie uprzejmym miejscu zmagając się z przeciwnościami losu. Nauka języka nie przyniosła dla niego spokoju ducha więc postanowił powrócić tam gdzie było mu najlepiej, do swojej umiłowanej i "starożytnej" greckiej wioski.
Po powrocie do dziadka zaczął sezonową prace w pewnym pięciogwiazdkowym hotelu. Tam też poznał swoją przyszłą żonę i zrozumiał że tylko ten kraj przynosi mu szczęście....

Dawno, dawno temu

Dawno, dawno temu pojawiła się na świecie maleńka dziewczynka którą rodzice nazwali Jazz. Żyła ona sobie spokojnie i szczęśliwie długie lata. Marzeniem jej było studiowanie. Dostała się wraszcie do Wyższej Szkoły Turystycznej gdzie obowiązkowe były praktyki a że leniwa była ta kobieta (już nie dziewczynka) postanowiła więc wyjechać zagranice by w 4 miesiące odpracować całość wymaganych godzin. Upodobała sobie Grecję i pojechała.
Trafiła do hotelu w którym pracował ciężko ale słońce i klimat wynagradzały wszystkie trudy. Poznała ona tam pewnego Greka z którym podróżowała po całych Chalkidikach. Traf chciał że po jakimś czasie zakochali się w sobie... Byli ze sobą przez całe wakacje. Niestety pewnego dnia kobieta ta musiała wrócić do domu, do Mamusi ukochanej, 4 sióstr i oczywiście do uwielbionej uczelni.
Przez całą zimę tęskniła i popadała w swego rodzaju depresje. Pewnej zimnej nocy postanowiła że tego lata znów wyjedzie do Grecji i swojego Greka.
Jak powiedziała tak zrobiła. Znów się spotkali, zamieszkali razem i tak trwali do końca sezonu. Gdy wróciła znów do Polski postanowiła że Grek zostanie jej mężem.
W rok później znów się spotkali ale tym razem w innym miejscu Grecji. Znów zamieszkali razem i pomimo że tam u niego gorąco i parno było więc tulić się nie dało to i tak jakoś w ciąże zaszła. Cieszyli się bardzo i chociaż wiele niewiadomych było postanowili założyć szczęśliwą rodzinę.
Wyjechała ona do domu pozałatwiać wszystkie sprawy. Grek w tym czasie szykował dom na przybycie ukochanej.
Dotarła ona 2 miesiące przed rozwiązaniem do domu Greka. Pobrali się wreszcie i cieszą się sobą każdego dnia....