Dawno temu, gdy w Krainie Snów pojawiła się śliczna dziewczynka imieniem Ksji, Rodzice od razu zapragnęli by została ochrzczona. Niestety zły los śmiejąc się z planów postanowił je pokrzyżować. Matka Dzieciny patrzyła jak jej Kruszynka rośnie i martwiła się że jej duszyczka nie jest tak czysta jak być powinna, przecież to Skarb o który należy dbać. Los z uporem jednak grał w tę gre.
Pewnego dnia gdy już wszyscy myśleli że taki stan rzeczy potrwa jeszcze wiele lat Rodzice znaleźli Chrzestnych dla Dziewczynki swojej kochanej i ustalili datę. Datę w którym to dniu ich oczko w głowie zostanie oczyszczone ze wszelkiego grzechu....
Ten dzień nastał wraz ze skończeniem przez Ksji 15 miesięcy. Maleństwo nie spodziewające się co też ją czeka zostało zabrane na wycieczkę do kościoła greko-prawosławnego. Tam przy dźwiękach swojego płaczu zostało wreszcie ochrzczone!!!
Na początku Mała była uśmiechnięta i radosna. Cieszyła się, że wszyscy biorą ją na ręce, bawią się z nią, po prostu, że jest w centrum uwagi :-) Gdy Rodzice Chrzestni zabrali ją i rozpoczęła się uroczystość, wciąż wszystko było dobrze, do momentu kiedy trzeba było Dziecię rozebrać... Już w tedy wydawało się Rodzicielce że Ksji może się popłakać.
Stało się!!! Gdy Chrzestny zaczął wcierać w nią olejek, rozpoczął się płacz jakiego ten kościół jeszcze nie słyszał, toteż Chrzestna by ukrócić tortury pomogła w "oliwieniu". Nie wiele to pomogło ponieważ Ksiądz nie poprawił sytuacji wsadzając ją trzy krotnie do chrzcielnicy. Nawet wzięcie na ręce nie potrafiło pomóc. Dopiero gdy Maleństwo zostało ubrane, w cudowną suknie, przestało się zanosić i tylko troszkę stękało, z przerwami na zdjęcia. Ksji okazała się bowiem top model, gdy zauważała błysk fleszu wodziła oczami za aparatem, uśmiechając się cudnie :-)
Na zakończenie Mama podziękowała Chrzestnym, a zgromadzenie gratulowało czworgu Rodziców pięknej oraz ochrzczonej Córeczki.
Po rozdaniu pamiątek chrztu świętego wszyscy wyruszyli do restauracji by tam świętować w sposób świecki.
Jedzenie było pyszne! Po najedzeniu się Ksji poszła spać... i przespała praktycznie cały czas. Tak bardzo radość tego dnia ją zmorzyła!
I żyła długo i szczęśliwie jako pełnowartościowe stworzenie boskie!!!
Pewnego dnia gdy już wszyscy myśleli że taki stan rzeczy potrwa jeszcze wiele lat Rodzice znaleźli Chrzestnych dla Dziewczynki swojej kochanej i ustalili datę. Datę w którym to dniu ich oczko w głowie zostanie oczyszczone ze wszelkiego grzechu....
Ten dzień nastał wraz ze skończeniem przez Ksji 15 miesięcy. Maleństwo nie spodziewające się co też ją czeka zostało zabrane na wycieczkę do kościoła greko-prawosławnego. Tam przy dźwiękach swojego płaczu zostało wreszcie ochrzczone!!!
Na początku Mała była uśmiechnięta i radosna. Cieszyła się, że wszyscy biorą ją na ręce, bawią się z nią, po prostu, że jest w centrum uwagi :-) Gdy Rodzice Chrzestni zabrali ją i rozpoczęła się uroczystość, wciąż wszystko było dobrze, do momentu kiedy trzeba było Dziecię rozebrać... Już w tedy wydawało się Rodzicielce że Ksji może się popłakać.
Stało się!!! Gdy Chrzestny zaczął wcierać w nią olejek, rozpoczął się płacz jakiego ten kościół jeszcze nie słyszał, toteż Chrzestna by ukrócić tortury pomogła w "oliwieniu". Nie wiele to pomogło ponieważ Ksiądz nie poprawił sytuacji wsadzając ją trzy krotnie do chrzcielnicy. Nawet wzięcie na ręce nie potrafiło pomóc. Dopiero gdy Maleństwo zostało ubrane, w cudowną suknie, przestało się zanosić i tylko troszkę stękało, z przerwami na zdjęcia. Ksji okazała się bowiem top model, gdy zauważała błysk fleszu wodziła oczami za aparatem, uśmiechając się cudnie :-)
Na zakończenie Mama podziękowała Chrzestnym, a zgromadzenie gratulowało czworgu Rodziców pięknej oraz ochrzczonej Córeczki.
Po rozdaniu pamiątek chrztu świętego wszyscy wyruszyli do restauracji by tam świętować w sposób świecki.
Jedzenie było pyszne! Po najedzeniu się Ksji poszła spać... i przespała praktycznie cały czas. Tak bardzo radość tego dnia ją zmorzyła!
I żyła długo i szczęśliwie jako pełnowartościowe stworzenie boskie!!!
:)
OdpowiedzUsuńgratuluje malutkiej tak waznego dnia ...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepluteńko
p.s przeslicznie napisałas jakby bajeczke
popieram. Masz talent w pisaniu... ciekawe po kim?
OdpowiedzUsuńNapewno nie po tobie bo jesteś młodsza, co najwyżej możesz mieć ten talent po mnie :-P Poza tym wolę Twój styl pisania, zawsze poprawia mi humor :-D
Usuńbo ja moje zniewieściałe życie biorę żartem i tak też opisuję, szukam absurdów i pozytywów w tym co mnie otacza i opisuję to tak aby mnie nic nie dołowało. Ty za to piszesz jak prawdziwy pisarz i artysta- ja bym tak nie potrafiła dlatego Twoje wypociny miło i fajnie się czyta, człowiek przenosi się do innego świata i wyobraża sobie to wszystko. Tak samo jak z duszkami co Was nawiedzają, albo o księciu itd. Naprawdę uwielbiam to czytać. Ale jak chcesz się pośmiać to czytaj..gadałam se z Żabą zwaną przez nią samą KumKum i opowiadam o moich odlotach ciążowych przez lekarzy zwanych mdleniem. Najczęściej w nd na mszy mi się zdarza aż p.doctore kazała się oszczędzać a ksiądz powiedział, że jestem zwolniona z mszy itp (nie ważne). Opowiadałam jak to udało mi się zwiać z Kościoła przed padnięciem w ....środę palmową :) tak tak. Żaba pyta a kiedy to jest a ja ździwiona jaki to bezbożnik, takich rzeczy nie wiedzieć. Ta się śmieje a ja dopiero zkumałam co powiedziałam. Ale lepsze jak stałam w kolejce do spowiedzi, obok mąż, który się nie doczekał....stoję se i czuję, że jest źle- nooo ale myślę sobie "poczekam aż te 6osób przede mną się wyspowiada, ja się pozbędę grzechu i wyjdę na świeże powietrze, złapię oddech i wrócę do Kościoła"-pomysł idealny co?? Ale organizmowi się nie podobał i padłam zanim kolejka się ruszyła....hmmm nawet się nie ruszyła. A to było tak, zaczęłam się wachlować i pomyślałam "oprę się o Kruszynę i odpocznę", złapałam go adin ręką i odleciałam....ocknęłam się na dworze na ławeczce z jakimś facetem co mnie trzymał haha. Najlepsze jak ten pan pyta się czy pamiętam numer do kogoś z rodziny a ja niewiele kojarząc mówię pokazując na Kruszynę "to CHYBA mój mąż" czaisz chyba?? bo nie dałam rady głowy odwrócić w jego stronę i się upewnić, facet w śmiech i pyta się "pan jest jej mężem"...nie muszę dodawać, że potwierdził. Karetka- szpital-badania i luz bluz i orzeszki. Potem opowieść Kruszyny który nigdy nie widział osoby padniętej i nie wiedział co ja robię i stwierdził (w kościele jak zemdlałam), że chyba chcę usiąść i jakaś pani ustąpiła mi miejsca, posadził mnie ale ku jego ździwieniu osuwałam się z krzesełka, więc mnie sadzał z powrotem hahaha aż ten pan mówi do niego "trzeba ją wynieść". I mnie wyniósł- Kruszyna to mój bodygard :)
UsuńDlatego wolę Twoje opisy.....czekam na fotki i kolejne Twe wspomnienia.