Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 sierpnia 2016

Na spacerki wychodzimy, re, re, kum, kum....

Chciało by się zaśpiewać, ale nie będę tutaj fałszować bo jeszcze się wystraszycie, hahaha ;P
U nas w wakacje normalna temperatura w ciągu dnia, w cieniu, to około 40stC, dlatego Grecy wynaleźli takie coś jak sjesta.... Po obiadku, włączamy klimatyzację, kładziemy się spać i wstajemy jak upały miną. Ksji jeszcze nam zasypia ale Kappa nie może zasnąć (tak twierdzi), biedactwo leży w swoim łóżku i czeka aż rodzice wstaną. Około godziny 17:00 powstają ze swych łóżek pierwsi sjestennicy czym budzą za zwyczaj wszystkich domowników. Wtedy zaczyna się poranny rytuał: śniadanie, kawa i czekanie! Na co? Na ochłodzenie! Czasem jest to 18:00 czasem 19:00 a czasem 20:00, a że czekanie nas nudzi to Grek czasem zarządza nam spacery. Czasem! Bo zazwyczaj to Panny K. dają drapaka z domu.... Wychodzą o 19:00 i wracają około 21:30, potem przychodzą, meldują się i znów wychodzą na godzinkę. Potem kąpiel, kolacja i spać! Znowu!!! Hahahaha
Wróćmy natomiast do tematu..... Jak już uda się Tatusiowi wygonić wszystkie Kobietki za drzwi to bierzemy psa i ruszamy! Powinniśmy ze śpiewem na ustach ale jak już wspomniałam, strasznie fałszuję, hehehe.
Ten spacer zajął nam dwie godziny! Nawet bez marudzenia i płaczu :)








Innym razem maszerowaliśmy tylko przez godzinę:



Od miesiąca nasze wypady rodzinne w góry i pagórki nie odchudzają nas ani trochę, a to za sprawą figi. Drzewa figowca rosną tutaj na każdym kroku a my robimy sobie wtedy postój i zajadamy się jego owocami. Takie figi lubię najbardziej, świeże, soczyste, słodkie. Te suszone nie są nawet w połowie tak dobre jak świeże. Czasem zabieramy trochę do domu:

Te zwane są "dzikimi figami" ale czy to ma znaczenie? Ważne że nie szkodzą (nawet pomagają) i są pyyyyyyyszne :D Musimy wybrać się znowu na spacer żeby nazbierać kolejnych owoców figi i może znajdziemy migdałowce to będziemy mieć trochę orzechów w domu :)

Pozdrawiam Wszystkich
Jazz

poniedziałek, 22 lutego 2016

Było, minęło - Urlop

Urlop Mężowskiego był na w połowie sierpnia. Trwał on całe dwa dni więc..... spontaniczne spakowanie się i w drogę! A gdzie? Na kamping!




Szybkie pakowanie, szybki wyjazd i nie sprawdziłam pogody! Ale i tak było super! Kappie nie przeszkadza zimna woda i ogromne fale co to podcinały Ksji nogi gdy stała w wodzie ;P



Ksji boi się głębokich zbiorników wody więc bawiłyśmy się na plaży pełnej, wyrzuconych przez morze, małż. Miałyśmy wiaderka i Syrenę do super zabawy :)



Czasem tylko wchodziłyśmy do wody a potem grzałyśmy się w ręcznikach podziwiając jak Kappa pływa z Tatą :D


Na szczęście innymi razami gdy robiliśmy jednodniowe wyskoki nad wielką wodę można było się nawet poopalać:






Tymi letnimi klimatami żegnam Was dzisiaj :*
Jazz


czwartek, 26 września 2013

Kartki z wakacji



Wakacje minęły już dawno temu a u mnie dopiero słów kilka na temat wymianki "Kartka z wakacji" organizowaną przez niezawodną, kartkową, T-renie (ataksobierobie.blogspot.com)

Moje kartki poleciały do:
Dzwoneczeka
Nawanny
Weroniki    
Moniki
Eluni  
Darii  

Dostałam natomiast takie oto cuda:

Xymcia-dm
Xymcia chyba nie mogła się oprzeć i coś rękodzielniczego do swojej kartki dołożyła ,)

Etoile (eetoilee.blogspot.com)

Beata (szczesliwyzakatek.blogspot.com)

Elunia (papierkowoniteczkowo.blogspot.com)

Teresa


Pozdrawiam serdecznie
Jazz

czwartek, 18 lipca 2013

Lubimy latać

Jesteśmy Rodziną Wędrowniczą!
Żeby poznać swego Męża musiałam polecieć, pierwszy raz samolotem, do Grecji. By móc usidlić Greka musiałam latać samolotami. Byśmy mogli być razem już na zawsze przeniosłam się samolotem do Grecji. By móc odwiedzać swoją polską Rodzinę lataliśmy samolotami. By odwiedzać, a potem zamieszkać, Niemcy polecieliśmy samolotami.
Kappa przez te wszystkie lata tak rozkochała się w samolotach, że dla niej życie w sąsiedztwie lotniska to raj.
Najbardziej jednak lubi latać. Kiedyś starty i lądowania były okupowane płaczem, a teraz!?! Teraz moje Panienki są prze szczęśliwe na poczekalni i doczekać się nie mogą kiedy będzie można już wejść do samolotu. W prawdzie Ksji buntuje się przy siedzeniu w zapiętych pasach, ale widać było przy ostatnim locie że to jej niedługo minie ;P

Cóż się dziwić przy takich widokach:


Od tego roku prezenty dostajemy podwójne , więc się nie nudzimy. Do tego dochodzą stosy słodyczy, więc jest nam smacznie i wesoło. Latamy z głowami w chmórach:


I przynajmniej na te kilka godzin niczym się nie martwimy :))


środa, 17 lipca 2013

Korfu Town i zakupy

Pewnego czwartku, gdy Chrzestny Kappy miał dzień wolny, wybraliśmy się do Miasta!
Pamiętam drogę na pamięć, tyle razy tamtędy jeździliśmy z Grekiem, że aż dziwnie było siedzieć na tylnym siedzeniu pomiędzy Pannami K.
Po drodze minęliśmy restauracje, która niestety jest już zamknięta, a w której sześć lat temu jedliśmy obiad. Natomiast dalej na drodze były ta sama sygnalizacja świetlna, która zawsze mnie zastanawiała. Niby samo pole (no dobra w tę stronę było widać już domy) a samochody stoją na czerwonym... Dopiero później zrozumiałam że w tej wiosce (czasem także i na pustkowiu) jezdnia się zwężała do jednego samochodu:


Po dotarciu zwiedziliśmy trochę Miasto Korfu, zjedliśmy, napiliśmy się zimnych napojów ale.... to nie było najważniejsze!


Najważniejsze bowiem były obiecane zakupy. Chrzestny cały nasz pobyt, aż do tego dnia, pytał swą Córę co chce by jej kupił. Odpowiedź była prosta sznurowane buty!!!
Znaleźliśmy takie oglądając witrynę sklepu. Niestety właściciel tegoż sklepu okazał się typowym przedstawicielem osób w 100% wyluzowanych (chalara) i nie przyszedł do pracy na popołudnie :( W związku z tym najważniejszy zakup został przesunięty w czasie a Kappa dostała natomiast super torbę z trampkami zasznurowanymi. Ksji także się oberwało i dostała śliczną torebkę, którą nosiła dumnie na ramieniu.
Grek kupił sobie bluzkę z tego sklepu:


Jazz natomiast znalazła genialny sklep handmade ale nie zdążyła nic kupić ;(
Na szczęście w hotelu było stanowisko pół Polki, pól Greczynki, która sama robi biżuterię i tam znalazłam piękne rzeczy!!! Teraz jestem właścicielką takiej oto bransoletki:



W dwa dni po powrocie z miasta Dziewczynki dostały od Wujka/Chrzestnego po parze butów.




W ten sposób mogliśmy wracaj w poczuciu spełnienia ;)


piątek, 28 czerwca 2013

Wakacyjne wspomnienia

Jak to jest że czas na wakacjach tak szybko ucieka? Niby każda minuta jest leniwa, relaksacyjna a tutaj...? Dwa tygodnie przechodzi do wspomnień :(
Podróż na Korfu była bardzo sentymentalna. Tam w tym budynku, z tym widokiem na morze Kappa dostała się do brzuszka i zaczęła swoje życie.... Dziwnie było patrzeć na ten budynek:

Korfu 2007 roku w wielu przypadkach wolałabym zapomnieć. To był trudny okres mojego życia ale.... Tam też moje życie zmieniło się na lepsze :) Teraz chodząc starymi ścieżkami łezka w oku się kręciła!
Odwiedziłam moje dawne miejsce pracy:



Wiele się zmieniło... Cały bar został wyremontowany, ludzie także nie ci sami. No ale czego się spodziewałam po 6 latach? Jedyną osobą z dawnych lat, którą spotkałam, był Siostra Właściciela. Pracuje tam na stanowisku Szefa Kuchni. Nic się nie zmieniła, a może ciutke wypiękniała ;P Wciąż tak samo ciepła i otwarta osoba.... Właśnie ją najbardziej chciałam spotkać! Udało się więc spokojnie mogłam przeżywać swoje wakacje, z poczuciem wypełnionej misji, hihihih.

Większość czasu spędzaliśmy na basenie hotelowym, gdyż upały od 9 rano skutecznie mnie zniechęcały do marszów. Wprawdzie plaża była oddalona tylko o 600m, ale powrót przypadał by na południe a wtedy najlepiej było być już w hotelu, po zimnym prysznicu :D
Popołudniami Ksji z Tatą zasypiali bez trudów. Czasem im towarzyszyliśmy z Kappą a jak nie... to chodziliśmy na recepcję uczyć się greckiego! Grek kupił Córci książkę do nauki pisania i Dziecię tak się wciągnęło, że codziennie chciało odrabiać lekcje, hehehe... W tym czasie Mamusia siedział na internecie, czytała i pisała, ponieważ odbiór Wi-Fi był możliwy tylko w holu.


Spełniło się także marzenie mojego Męża, który chciał wybrać się na plaże zwaną "Klamaki" ("słomka") ze swoimi Dziećmi. Ponoć gdy przybył na nią po raz pierwszy w 2007 roku od razu powstała u niego ta myśl :) Doskonale to rozumiem ponieważ plaża jest cudowna, a kilkanaście metrów w głąb morza ma się wodę, najwyżej do pół łydki! Dzieciaki mieli radochę a Rodzice poczucie bezpieczeństwa :D
Znaleźliśmy tam maleńkie jeziorko na wysepce, tuż przy brzegu, gdzie Kappa opalała się a Mama z Ksji budowały zamki i mury obronne wokół "zatoczki". Biegaliśmy, wpadaliśmy do wody i cieszyliśmy się swobodą.... Ach co to był za cudny dzień, którego efektem były zaczerwienione plecy Starszej Panny K. Co dziwne bo używaliśmy kremu przeciwsłonecznemu numer 50, no ale ten upał plus dzień w wodzie daje czasem takie skutki....


Po drzemkach chodziliśmy na obiady a potem najczęściej wychodziliśmy z Kappowym Chrzestnym na kawki i spacery. Raz wybraliśmy się wszyscy do miasta ale to pozostawiam na oddzielny post.


A co robiłam ja, gdy nie musiałam gotować? Leżałam na leżaku z uśpioną Ksji i czytałam książkę, którą znalazłam w hotelowej biblioteczce:

Wypoczęliśmy i wróciliśmy z naładowanymi bateriami z tym że..... ale o tym w innym poście :)
Papapa


środa, 29 maja 2013

Wakacje... Bilet już kupiony

Jedziemy!!! Lecimy!!! Na wakacje do Grecji :D
Wylatujemy w sobotę 8 a wracamy 22 czerwca! Całe dwa tygodnie na wyspie Korfu!
Na tej samej wyspie na której została stworzona nasza Kappa ;P

Źródło

 Te zdjęcie z nagłówku było robione na tyłach tego kościółka z widokiem na Mysią Wyspę

Nie istnieje kraj wspanialszy od Grecji.... Cieszę się że polecimy tam, nawet jeśli to tylko dwa tygodnie. Ważny jest fakt iż zrelaksujemy się w hotelu i spotkamy ze znajomymi. To dopiero będzie niespodzianka... Gdy widzieliśmy się ostatni raz to ja byłam w ciąży a Mąż wyglądał jak Top Model ;P Teraz ciało modelki mają tylko Dziewczynki ale to nic... Codzienne pływanie w morzu, spacery po plaży i zmniejszenie racji żywieniowych, hihihihi. Wrócę o 10kg młodsza i mam nadzieję również odpocząć i się z Grekiem relaksować przed ostatnim skokiem.... Ale o tym innym razem (może w styczniu)

Szczęśliwa, pozdrawiam Wszystkich Zaglądaczy bardzo serdecznie i z uśmiechem na ustach :D