Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sportowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sportowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Aktywnie spędzony czas

Czasem gdy trafi się dobra pogoda to wychodzimy razem na pobliski stadion piłki nożnej i parkiet koszykówki, który znajduje się w tym samum miejscu.


Biegamy sobie, całą Rodziną, za piłką lub gramy w koszykówkę dopingowani przez Panny K. Grek zdziwił się że potrafię kozłować i piłką rzucać, hihihi. Jaki brak wiary w Żoneczkę ;P przecież ona tyle lat trenowała na podwórku pod okiem swego Brata/Kuzyna/Brata Ciotecznego (niepotrzebne skreślić). Klavy skubany potrafił wrzucić piłkę do kosze z ulicy... Dobry był i nawet czasem dawał wygrywać :D A czy Mąż daje wygrywać? Nie! Co nie znaczy że nie wygrywam! Zbyt dobra jestem, hihihi.... Dzięki Brat!

Może nie częste są te wypady ponieważ pogoda jest obrzydliwa (cały czas pada/wieje wiatr/pochmurno jest i może, ewentualnie, raz w tygodniu świeci słońce i pogoda jest w miarę. No ale zakupów nie mogło zabraknąć ponieważ zażyczyłam sobie spodnie sportowe. Teraz zbieram się jeszcze w sobie by zacząć biegać i proces dbania o siebie będzie można uważać za otwarty ;)

Dziewczynki ciężko doradzające Mamie w wyborze spodni, hihihi

Ale sportowe dni w tym tygodniu są wykreślone z grafika gdyż próbuję doprowadzić dom do stanu używalności przed wyjazdem. Niestety sprzątnięcie mieszkania jest jak walka z wiatrakami... gdy wczoraj sprzątnęłam salon w kuchni zrobił się bałagan! Jak to możliwe? Przecież nic tam nie znosiłam!
Dziś zabieram się za pokój Dziewczynek a jutro sprzątnę sypialnię. Na piątek zostawiam mycie podłóg i łazienkę.
Poza bieganiem po mieszkaniu robimy zakupy ubraniowo-spożywcze gdyż okazało się że nie mam nic letniego w szafie ;) Dziś po odbiorze Kappy z przedszkola kupiłam lizaki na podróż samolotem! Nie chcę aby Pannom zatkały się uszy bo to nic przyjemnego. Mnie to spotkało raz i teraz już, na zawsze , nie dopuszczę do powtórki! Niby gdy uszy są zatkane to jest ciszej ale potem przez tydzień odetkać się nie chcą.... Koszmar....
Poza tym wszystkim robię jeszcze świeczniki z papierowej wikliny (jeden będzie zabrany do Grecji), no i muszę przerobić sukienkę na spódnice oraz zszyć spodnie Greka. Czyli jutro dzień maszynowo-sprzątający....
Byle to wszystko wytrzymać do soboty! O 2 rano wstaję by się wyszykować, potem wyszykować Córunie, dopakować torby i na końcu zrobić kawę dla Mężusia i go zbudzić.

Będę jeszcze pisać jutro ponieważ to ostatni dzień kursu pływania Kappy i jest się czym chwalić :D 

Pozdrawiam Wszystkich Kochanych Czytaczy :))