Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.
Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))
Jazz
Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))
Jazz
Kontakt
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O sobie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O sobie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 25 sierpnia 2016
piątek, 18 marca 2016
Prawie się udało!!!!!
Nie umiem zwinąć języka w rulonik....
Nigdy nie umiałam.....
Zawsze zazdrościłam.....
Kappa ma dopiero osiem lat i umie......
Grek się śmieje.....
Ksji się nauczyła.....
Kappa się zlitowała i wytłumaczyła Mamie co i jak! Prawie się udało!!!!!!
Najwidoczniej wszystko zależy od nauczyciela!
Tylko szkoda że taką głupią minę mam przy tych próbach, hihihihihihihihi
No to "pa"
Jazz
Nigdy nie umiałam.....
Zawsze zazdrościłam.....
Kappa ma dopiero osiem lat i umie......
Grek się śmieje.....
Ksji się nauczyła.....
Kappa się zlitowała i wytłumaczyła Mamie co i jak! Prawie się udało!!!!!!
Najwidoczniej wszystko zależy od nauczyciela!
Tylko szkoda że taką głupią minę mam przy tych próbach, hihihihihihihihi
No to "pa"
Jazz
piątek, 12 grudnia 2014
Co nowego....
Wiem, wiem w maju pisałam że będę pisać i wyszło... jak zwykle... U mnie tak jakoś zawsze z czasem kiepsko... Wybaczcie!!!
Pewnie chcielibyście się dowiedzieć co u mnie nowego? Gdybym chciała opisać sytuacje jednym zdaniem to stwierdzenie że wszystko po staremu było by jak najbardziej na miejscu!
Po skończeniu pracy w hotelu ***** jako sprzątaczka (o tym trza napisać oddzielny post) powróciliśmy do naszego mieszkania w głębi kontynentu, kraju Grecja, które należy teraz do brata Greka z powodu odejścia ich Dziadka.... Tak też wszystko po staremu! Właśnie pierze się pranie w pralce, którą używałam daaaawno temu. Dzieci biegają po ogrodzie, po którym biegały daaaawno temu. Grek siedzi w kawiarnie z kolegami z którymi pił kawy także daaaawno temu. W piecu pali się drewno sprzed trzech lat, które przetrwało czas naszej nieobecności!
Do Domu powróciliśmy na początku listopada. Dokładnie trzy lata po jego opuszczeniu.... Na Chalkidiki gdzie mieszkaliśmy przez wakacje było dobrze ale to tutaj czuje się na swoim miejscu :) Już nie mogę się doczekać wiosny gdy zajmę się ogrodem by przystosować go do dzieciaków., posadzić warzywa, zasadzić drzewa owocowe.... Ale najpierw zima!
W tej chwili na dworze jest około 20stC na słońcu a 11st w cieniu, natomiast w górach na pograniczu Grecji i Bułgarii leży śnieg:
Pozdrawiam nic nie obiecując i mając nadzieje że dzięki temu będę więcej pisać :P
Buziole :*
Pewnie chcielibyście się dowiedzieć co u mnie nowego? Gdybym chciała opisać sytuacje jednym zdaniem to stwierdzenie że wszystko po staremu było by jak najbardziej na miejscu!
Po skończeniu pracy w hotelu ***** jako sprzątaczka (o tym trza napisać oddzielny post) powróciliśmy do naszego mieszkania w głębi kontynentu, kraju Grecja, które należy teraz do brata Greka z powodu odejścia ich Dziadka.... Tak też wszystko po staremu! Właśnie pierze się pranie w pralce, którą używałam daaaawno temu. Dzieci biegają po ogrodzie, po którym biegały daaaawno temu. Grek siedzi w kawiarnie z kolegami z którymi pił kawy także daaaawno temu. W piecu pali się drewno sprzed trzech lat, które przetrwało czas naszej nieobecności!
Do Domu powróciliśmy na początku listopada. Dokładnie trzy lata po jego opuszczeniu.... Na Chalkidiki gdzie mieszkaliśmy przez wakacje było dobrze ale to tutaj czuje się na swoim miejscu :) Już nie mogę się doczekać wiosny gdy zajmę się ogrodem by przystosować go do dzieciaków., posadzić warzywa, zasadzić drzewa owocowe.... Ale najpierw zima!
W tej chwili na dworze jest około 20stC na słońcu a 11st w cieniu, natomiast w górach na pograniczu Grecji i Bułgarii leży śnieg:
WSZĘDZIE DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ
Pozdrawiam nic nie obiecując i mając nadzieje że dzięki temu będę więcej pisać :P
Buziole :*
czwartek, 24 stycznia 2013
Ja oczyma Córek
Ja: Kto jest na tym zdjęciu?
Kappa: KumKum
Ja: !?@??!##(:"{:??? Nieeeeeeeeeeeeeee, Mama
Kappa: Aaaaaaaaaaaaa, Mama! Hihihi
Ja: A kto jest tutaj?
Ksji: Bajbi
...................................................................................................................
Z ostatniej chwili!!!
Czemu do jasnej ciasnej nikt mi nie powiedział że dzisiaj jest 24 stycznia???????
To imieniny Ksji!!!!!!!!!!!
ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, trzeba ciasto zrobić!!!!!!!!!!!!!!!
....................................................................................................................
Pozdrawiam Serdecznie :D
Kappa: KumKum
Ja: !?@??!##(:"{:??? Nieeeeeeeeeeeeeee, Mama
Kappa: Aaaaaaaaaaaaa, Mama! Hihihi
Ja: A kto jest tutaj?
Ksji: Bajbi
![]() |
| Czyż nie piękna Barbie ze mnie? Hihihihihi |
...................................................................................................................
Z ostatniej chwili!!!
Czemu do jasnej ciasnej nikt mi nie powiedział że dzisiaj jest 24 stycznia???????
To imieniny Ksji!!!!!!!!!!!
ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, trzeba ciasto zrobić!!!!!!!!!!!!!!!
....................................................................................................................
Pozdrawiam Serdecznie :D
środa, 9 stycznia 2013
Hamak
Dawno, dawno temu był sobie hamak. Taki zwykły, linowy, biało-niebieski. Wisiał on wiosną i latem między drzewem kasztanowca a specjalnie dla niego zamontowanym słupem. Każdy chciał się na nim bujać... Ale jak się bujać gdy nikt nie chce kołysać? Został zatem przy montowany sznurek do ogrodzenia i poprowadzony do hamaka. Trzymając ten sznurek, w każdej chwili, osoba wylegująca się na tej wielkiej huśtawce mogła się rozbujać :)
Było to świetne miejsce do drzemek! Można się było poczuć jak w kołysce, powrócić do beztroskich lat. Liczył się tylko hamak i piękna pogoda :))
Hamak ten jest wciąż w sercu osoby która zawsze o nim marzyła i się wreszcie doczekała. Potem niestety wyjechała i musiała zostawić swego przyjaciela... Kiedyś (jeśli hamak wytrzyma) sprowadzi go do Grecji i znów będzie się lenić i czytać książki!!! Jej Dzieci natomiast będą robić "kunia, kunia" całymi dniami :D
C.D.N (tylko nie wiem za ile lat ;P)
Odprowadziłyśmy dziś Kappę do przedszkola a potem poszłyśmy na spacer między ogródkami. Tam na niektórych działkach stoją huśtawki. Ksji zawsze wtedy woła "kuni, kunia" więc zabrałam ją na plac zabaw piratów. Tam jest hamak... Położyłam się na niego i zaczęłam bujać z Ksji przytuloną do mnie. Ludzie dziwnie na nas dziwnie patrzyli!?! Nie wiem czemu!?! To że jest 5 st.C nie oznacza że jest zimno i nie wolno ;P Leżąc marzyłam żeby Mała zasnęła i żebym miała pretekst do spędzenia tam reszty dnia (bo Ksji sypia 3h w południe). No ale nie zasnęła więc postanowiłam stworzyć dziś coś pięknego jak pójdzie na drzemkę, więc za jakieś pół godziny :) A fakt że chcę mi się tworzyć oznacza że jest ze mną lepiej niż wczoraj :D Dziękuje za wsparcie :D
Pozdrawiam serdecznie
Było to świetne miejsce do drzemek! Można się było poczuć jak w kołysce, powrócić do beztroskich lat. Liczył się tylko hamak i piękna pogoda :))
Hamak ten jest wciąż w sercu osoby która zawsze o nim marzyła i się wreszcie doczekała. Potem niestety wyjechała i musiała zostawić swego przyjaciela... Kiedyś (jeśli hamak wytrzyma) sprowadzi go do Grecji i znów będzie się lenić i czytać książki!!! Jej Dzieci natomiast będą robić "kunia, kunia" całymi dniami :D
C.D.N (tylko nie wiem za ile lat ;P)
| Źródło Szukałam zdjęcia w necie i te było najbliższe prawdzie bo ta Pani też buja się za sznurek :)) |
Odprowadziłyśmy dziś Kappę do przedszkola a potem poszłyśmy na spacer między ogródkami. Tam na niektórych działkach stoją huśtawki. Ksji zawsze wtedy woła "kuni, kunia" więc zabrałam ją na plac zabaw piratów. Tam jest hamak... Położyłam się na niego i zaczęłam bujać z Ksji przytuloną do mnie. Ludzie dziwnie na nas dziwnie patrzyli!?! Nie wiem czemu!?! To że jest 5 st.C nie oznacza że jest zimno i nie wolno ;P Leżąc marzyłam żeby Mała zasnęła i żebym miała pretekst do spędzenia tam reszty dnia (bo Ksji sypia 3h w południe). No ale nie zasnęła więc postanowiłam stworzyć dziś coś pięknego jak pójdzie na drzemkę, więc za jakieś pół godziny :) A fakt że chcę mi się tworzyć oznacza że jest ze mną lepiej niż wczoraj :D Dziękuje za wsparcie :D
Pozdrawiam serdecznie
wtorek, 8 stycznia 2013
Żeby....
Jak to było? "Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chcę"? Żeby....
Problem polega na tym, że tej zimy okropna jesień jest. Zimno, szaro, deszczowo i ponuro... Cały czas chce mi się spać i płakać. To chyba ta pogodowa depresja, czy coś w tym rodzaju!?! Poza tym awantury z teściami nie pomagają w równowadze psychicznej...
Są także dobre wiadomości: znaleźliśmy samochód i będziemy go kupować tak żeby najdalej w poniedziałek już nim móc jeździć :)) Jak cudownie to brzmi :))
Grek stwierdził, że jestem jakąś dziwną kobietą bo nie obchodzi mnie jak ten samochód wygląda zewnątrz ani wewnątrz. A co mi tam? Kosztuje tylko 600euro i wszystko gotowe do jazdy (razem z nowiutką, dwuletnią kontrolą pojazdów). My musimy go zarejestrować i ubezpieczyć, czyli plus jakieś 300e jeszcze. Wyjdzie nam nie cały tysiąc!!! Pięcioosobowy, dwudrzwiowy, złota Corsa (stary model)!
Jest jeszcze drugi samochów: Lupo, typowy babski i świetnie wyglądający, nie posiada newet ryski... No ale kosztuje 1000e i jeszcze soś tam trzeba w nim samemu zrobić. Cena końcowa to jakieś 1500e plus w listopadzie kontrole nową trzeba zrobić...
Wybór jest dla mnie logiczny, tylko dla wizerunku samochodu nie będę przepłacać!!!
Dodatkowo Corsa ma mniejszy przebieg. Mąż jest mechanikiem i twierdzi że maszyną jest bardzo do siebie zbliżone więc tutaj nie ma większego znaczenia!
Po odbiorze samochodu bierzemy się za mieszkanie z nadzieją że do końca miesiąca już nas na tym miejscu nie będzie :)) Tylko ta pogoda!!! Nie nastraja optymistycznie... Wynajduję 1000 problemów (np. co z przedszkolem?) dostając coraz większego bólu głowy, skurczów żołądka i brzucha, braku apetytu na zmianę z jego zwiększeniem, zapaleniem pęcherza (ZNOWU) itp. Niby wiadomo zdrowie jest ważniejsze więc trzeba stąd uciekać ale czemu Kappa ma znów rzucać przedszkole? Życie.... :(
Ratuje się aromatycznymi kąpielami:
Zapachy pierwsza klasa ;P
Podobają się Wam?
Problem polega na tym, że tej zimy okropna jesień jest. Zimno, szaro, deszczowo i ponuro... Cały czas chce mi się spać i płakać. To chyba ta pogodowa depresja, czy coś w tym rodzaju!?! Poza tym awantury z teściami nie pomagają w równowadze psychicznej...
Są także dobre wiadomości: znaleźliśmy samochód i będziemy go kupować tak żeby najdalej w poniedziałek już nim móc jeździć :)) Jak cudownie to brzmi :))
Grek stwierdził, że jestem jakąś dziwną kobietą bo nie obchodzi mnie jak ten samochód wygląda zewnątrz ani wewnątrz. A co mi tam? Kosztuje tylko 600euro i wszystko gotowe do jazdy (razem z nowiutką, dwuletnią kontrolą pojazdów). My musimy go zarejestrować i ubezpieczyć, czyli plus jakieś 300e jeszcze. Wyjdzie nam nie cały tysiąc!!! Pięcioosobowy, dwudrzwiowy, złota Corsa (stary model)!
Jest jeszcze drugi samochów: Lupo, typowy babski i świetnie wyglądający, nie posiada newet ryski... No ale kosztuje 1000e i jeszcze soś tam trzeba w nim samemu zrobić. Cena końcowa to jakieś 1500e plus w listopadzie kontrole nową trzeba zrobić...
Wybór jest dla mnie logiczny, tylko dla wizerunku samochodu nie będę przepłacać!!!
Dodatkowo Corsa ma mniejszy przebieg. Mąż jest mechanikiem i twierdzi że maszyną jest bardzo do siebie zbliżone więc tutaj nie ma większego znaczenia!
Po odbiorze samochodu bierzemy się za mieszkanie z nadzieją że do końca miesiąca już nas na tym miejscu nie będzie :)) Tylko ta pogoda!!! Nie nastraja optymistycznie... Wynajduję 1000 problemów (np. co z przedszkolem?) dostając coraz większego bólu głowy, skurczów żołądka i brzucha, braku apetytu na zmianę z jego zwiększeniem, zapaleniem pęcherza (ZNOWU) itp. Niby wiadomo zdrowie jest ważniejsze więc trzeba stąd uciekać ale czemu Kappa ma znów rzucać przedszkole? Życie.... :(
Ratuje się aromatycznymi kąpielami:
Zapachy pierwsza klasa ;P
Podobają się Wam?
wtorek, 13 listopada 2012
To co lubię
Czyli zabawa u Angel polegająca na sfotografowaniu 10 rzeczy które się lubi.
Lubię:
greckie klimaty
gdy wszystko jest na swoim miejscu
herbatę
słodkości
Lubię:
muzykę
![]() |
| Moi rodzice z małą KumKum i moim ukochanym wolkmanem |
pływać
![]() |
| Basen, który mamy na trasie spacerów |
tworzyć
| Te wzorki nauczyłam się tworzyć na obozie harcerskim, jakieś 15 lat temu |
te chwile gdy bawią się razem
![]() |
| Ostatnimi czasami Dziewczynki namiętnie rysują. Powoli trzeba szukać pudło na te jej prace ;-P |
greckie klimaty
![]() |
| Byliśmy w greckim domu kultury na recynce i suwlakach :-D |
![]() |
| Mąż mi zrobił ostatniej soboty :-) |
czuć się wyjątkowo
![]() |
| Szykowana kąpiel... w mleku z dodatkiem miodu! Bardzo reklaksacyjne |
herbatę
![]() |
| W Grecji odeszła trochę w zapomnienie ale tutaj, w Niemczech, znów ją pije litrami i o wszystkich smakach |
słodkości
![]() |
| Mogę tygodniami nie jeść czekolady co nie znaczy że jej nie lubię ;-P Bo komu ona nie smakuje? |
wtorek, 6 listopada 2012
Zapisz bo zapomnisz
Rozkład jazdy do końca roku:
do 11 listopada - praca, praca, sklejanie, tworzenie
11 listopada - jarmark
14 listopada - pochód z latarniami w przedszkolu
od 19 listopada - praca, praca, sklejanie, tworzenie prezentów świątecznych
3 grudnia - rezerwacja miejsc w samolocie
1 grudnia - zakupy na mikołajki
6 grudnia - mikołajki
7 grudnia - powolne pakowanie
9 grudnia - wylot do Polski
16 grudnia - powrót do Niemiec
---I I---- - ubieranie choinki
od 17 grudnia - dalszy ciąg prezentów
21 grudnia - koniec świata
22 grudnia - zakupy świąteczne
23 grudnia - festyn świąteczny na mieście
24 grudnia - Wigilia, jeszcze nie wiem gdzie
25 grudnia - świąteczny obiad u Siostry Greka
31 grudnia - przygotowania do sylwestra
Nowy rok:
1 stycznia - przychodzi grecki mikołaj rozdać prezenty dla grzecznych dzieci
od 1 stycznia - poszukiwania pracy w Grecji lub domu w niemieckiej/polskiej wiosce
marzec - powrót do Grecji lub wyprowadzka do nowego miejsca zamieszkania
W między czasie muszę jeszcze upchać opiekę nad Dziećmi i Mężem, czytanie blogów i ich komentowanie, pisanie własnego bloga, gotowanie, sprzątanie, pranie, rozwieszanie, jedzenie, sen i inne takie duperelki co to każda matka musi zrobić w między czasie. I tylko gdzie ten czas znaleźć?
A co u Was słychać?
Jak praca i dzieci?
Wszyscy zdrowi?
Mam nadzieje że tak
No to ja lecę dalej... :-)
do 11 listopada - praca, praca, sklejanie, tworzenie
11 listopada - jarmark
14 listopada - pochód z latarniami w przedszkolu
od 19 listopada - praca, praca, sklejanie, tworzenie prezentów świątecznych
3 grudnia - rezerwacja miejsc w samolocie
1 grudnia - zakupy na mikołajki
6 grudnia - mikołajki
7 grudnia - powolne pakowanie
9 grudnia - wylot do Polski
16 grudnia - powrót do Niemiec
---I I---- - ubieranie choinki
od 17 grudnia - dalszy ciąg prezentów
21 grudnia - koniec świata
22 grudnia - zakupy świąteczne
23 grudnia - festyn świąteczny na mieście
24 grudnia - Wigilia, jeszcze nie wiem gdzie
25 grudnia - świąteczny obiad u Siostry Greka
31 grudnia - przygotowania do sylwestra
Nowy rok:
1 stycznia - przychodzi grecki mikołaj rozdać prezenty dla grzecznych dzieci
od 1 stycznia - poszukiwania pracy w Grecji lub domu w niemieckiej/polskiej wiosce
marzec - powrót do Grecji lub wyprowadzka do nowego miejsca zamieszkania
W między czasie muszę jeszcze upchać opiekę nad Dziećmi i Mężem, czytanie blogów i ich komentowanie, pisanie własnego bloga, gotowanie, sprzątanie, pranie, rozwieszanie, jedzenie, sen i inne takie duperelki co to każda matka musi zrobić w między czasie. I tylko gdzie ten czas znaleźć?
A co u Was słychać?
Jak praca i dzieci?
Wszyscy zdrowi?
Mam nadzieje że tak
![]() |
| Na pocieszenie, dla Wszystkich zabieganych- trochę mojej greckiej Wioski (marzec 2011) |
No to ja lecę dalej... :-)
środa, 10 października 2012
Podsumowanie
Moje urodziny były..... Pracowite ;-)
Najpierw zadzwoniłam Mamunia i powiedziała żebym przyszła na torta. Mmmmm... rozmarzyłam się... Moja Mama robi najlepsze torty pod słońcem!!! Jadałam je kilka razy w roku ale nigdy mi się nie przejadły :-D
Po wyjściu Teściowej do pracy zrozumiałam że ten dzień będzie męczący. Zostawiła mi stos garów do pozmywania! Co z tego że po jej przyjęciu urodzinowym pozmywałam góre talerzy!?! No ale...
Poczekałam do wyjścia Męża do pracy i wzięłam się za robote. W między czasie Ksji jadła obiad. Potem wstawiłam pranie. No a następnie dogonił mnie ten tort i sobie myśle: "Co mi tam? Zrobię!".
Wszystko szło bardzo ładnie. Ksji w wielkim skupieniu pomagała Mamie, na pewno myśląc sobie: "Co ona tam robi?" "Ciekawa sprawa! Jeszcze nigdy się tak nie bawiłyśmy" itp. Ukręciłam biszkopt, przelałam do formy, ustawiłam temperaturę piekarnika na 170st. i wstawiłam ciacho do pieczenie.
Poszłam w między czasie na papieroska, na balkon. Wróciłam i przypomniało mi się że nie sprawdziłam czasu, ale "to nic i tak piekę na zapach". Usiadłam żeby się zrelaksować i tak po 5 minutach: "Ciasto się przypala?". Pobiegłam do kuchni, otwieram piekarnik a tam bucha we para spalenizny.
"Ale jak to? Nie rozumiem?" Szybki rzut oka na temperaturę i wszystko jasne. Ksji przestawiła mi termometr na 250st.... Załamana wyjęłam biszkopt gdzie pod warstwą zwęglin kołysało się jeszcze surowe ciasto. "No i co teraz? A ściągnę tę skorupę z góry i dopiekę. Może coś z tego wyjdzie?"
Po wyznaczonym czasie odcięłam boki i dół i okazało się że pozostał mi mały zakalec...
"Dobra Mała dawaj buty i idziemy do sklepu. Musimy kupić biszkopt". Ksji zrozumiała z tego tylko "buty" i z tym słowem na ustach pobiegła i mi je przyniosła. Poszłyśmy na piechotkę a tam niespodzianka! Biszkoptów nie ma! "To co idziemy do domu robimy krem i z Kappą idziemy do dużego sklepu?" usłyszałam tylko "Yy". Okazuje się że Ksji miała rację, bo krem, jak zawsze na obczyźnie, mi nie wyszedł. No to co wspaniała Jazz zrobiła? Wzięła ten mały zakalec, przecięłam na pół, walnęła w niego dżem a potem ozdobiła kremem. Ale zaraz! Ozdobiła? Jak? Przecież nie miała strzykawki do ozdabiania! Po prostu... torebką do mrożenia z przeciętym rogiem ;-P
Efekt:
No to teraz po Kappę, biegiem bo czasu mało!!! Co za szczęście że to Duże i Gadatliwe poprawiło mi humor aż do końca dnia. Nie zrobiła co prawda prezentu, ale po prostu ze mną była!
W domu zrobiłyśmy sobie gościnę i Dziewczyny zdmuchnęły świeczkę na torcie. Moje Słonka zgodnie stwierdziły że wszystko jest "Mniam, mniam" a Starsza poprosiła o dokładkę :-)
W ten sposób, w wyśmienitym towarzystwie, jak królik z kapelusza wyskoczyła na zegarze 18:00. "To co mleko teraz? A ja rozwieszę pranie wreszcie!"
Podczas kolejnego etapu porządkowego pojawiła się Teściowa z Synem i Synową. Nikt nie chciał jeść prócz Kappy ;-P Dostałam za to prezent od Loulou:
Na koniec pozmywałam i zabrałam się do rolowania. Ufff!
Najpierw zadzwoniłam Mamunia i powiedziała żebym przyszła na torta. Mmmmm... rozmarzyłam się... Moja Mama robi najlepsze torty pod słońcem!!! Jadałam je kilka razy w roku ale nigdy mi się nie przejadły :-D
Po wyjściu Teściowej do pracy zrozumiałam że ten dzień będzie męczący. Zostawiła mi stos garów do pozmywania! Co z tego że po jej przyjęciu urodzinowym pozmywałam góre talerzy!?! No ale...
Poczekałam do wyjścia Męża do pracy i wzięłam się za robote. W między czasie Ksji jadła obiad. Potem wstawiłam pranie. No a następnie dogonił mnie ten tort i sobie myśle: "Co mi tam? Zrobię!".
Wszystko szło bardzo ładnie. Ksji w wielkim skupieniu pomagała Mamie, na pewno myśląc sobie: "Co ona tam robi?" "Ciekawa sprawa! Jeszcze nigdy się tak nie bawiłyśmy" itp. Ukręciłam biszkopt, przelałam do formy, ustawiłam temperaturę piekarnika na 170st. i wstawiłam ciacho do pieczenie.
Poszłam w między czasie na papieroska, na balkon. Wróciłam i przypomniało mi się że nie sprawdziłam czasu, ale "to nic i tak piekę na zapach". Usiadłam żeby się zrelaksować i tak po 5 minutach: "Ciasto się przypala?". Pobiegłam do kuchni, otwieram piekarnik a tam bucha we para spalenizny.
"Ale jak to? Nie rozumiem?" Szybki rzut oka na temperaturę i wszystko jasne. Ksji przestawiła mi termometr na 250st.... Załamana wyjęłam biszkopt gdzie pod warstwą zwęglin kołysało się jeszcze surowe ciasto. "No i co teraz? A ściągnę tę skorupę z góry i dopiekę. Może coś z tego wyjdzie?"
Po wyznaczonym czasie odcięłam boki i dół i okazało się że pozostał mi mały zakalec...
"Dobra Mała dawaj buty i idziemy do sklepu. Musimy kupić biszkopt". Ksji zrozumiała z tego tylko "buty" i z tym słowem na ustach pobiegła i mi je przyniosła. Poszłyśmy na piechotkę a tam niespodzianka! Biszkoptów nie ma! "To co idziemy do domu robimy krem i z Kappą idziemy do dużego sklepu?" usłyszałam tylko "Yy". Okazuje się że Ksji miała rację, bo krem, jak zawsze na obczyźnie, mi nie wyszedł. No to co wspaniała Jazz zrobiła? Wzięła ten mały zakalec, przecięłam na pół, walnęła w niego dżem a potem ozdobiła kremem. Ale zaraz! Ozdobiła? Jak? Przecież nie miała strzykawki do ozdabiania! Po prostu... torebką do mrożenia z przeciętym rogiem ;-P
Efekt:
No to teraz po Kappę, biegiem bo czasu mało!!! Co za szczęście że to Duże i Gadatliwe poprawiło mi humor aż do końca dnia. Nie zrobiła co prawda prezentu, ale po prostu ze mną była!
W domu zrobiłyśmy sobie gościnę i Dziewczyny zdmuchnęły świeczkę na torcie. Moje Słonka zgodnie stwierdziły że wszystko jest "Mniam, mniam" a Starsza poprosiła o dokładkę :-)
W ten sposób, w wyśmienitym towarzystwie, jak królik z kapelusza wyskoczyła na zegarze 18:00. "To co mleko teraz? A ja rozwieszę pranie wreszcie!"
Podczas kolejnego etapu porządkowego pojawiła się Teściowa z Synem i Synową. Nikt nie chciał jeść prócz Kappy ;-P Dostałam za to prezent od Loulou:
Na koniec pozmywałam i zabrałam się do rolowania. Ufff!
wtorek, 9 października 2012
To ostatni rok...
... z dwójką z przodu ;-P
W urodzinowy poranek obudziła mnie mowa Ksji, wwiercała mi się w zaspany umysł. Na moje pytanie czy słyszała żeby "Miśki" już grały, odpowiedziała że "YY" i położyła się cichutko. Leżała tak do włączenia budzika i usłyszeniu ulubionej piosenki :-)
Myślałam że mój Mąż złoży mi życzenia zaraz gdy mnie zobaczy, a tu nic... Jeszcze mówi żebym to ja zaprowadziła Kappę do przedszkola. Myślę sobie "fajnie się zaczynają te urodziny".
W przedszkolu Starsza Córunia zaśpiewała mi "Sto lat, sto lat... A kto? Mamusia!". Z resztą Dziecię Ukochane już w piątek podarowała mi prezent urodzinowy gdy ją odbierałam: "Mamusiu to dla Ciebie na ughrodziny :-D" Tak po prostu bez większego mówienia o tym święcie. Moje serca:
Jedno jest trochę pogniecione, no ale weekend był po drodze i Ksji dorwała mój prezent. Na lewym sercu można zobaczyć pierwsze litery imion Dziewczyn, Kappa zawsze podpisuje także Ksji :-D
Po powrocie pokroiłam ciasto i zrobiłam kawkę. Już wtedy Mąż powinien domyślić się czegoś bo normalnie nie pijam kawy w domu... Po śniadaniu Ukochany chciał iść na balkon zapalić więc się grzecznie pytam
- A papierosek dla mnie?
- Ty nie palisz!
- To Ty rzucasz palenie, nie ja!
- No ale ja Cie ograniczam ;-P
- No ale ja mam dzisiaj urodziny, więc chyba mogę!!!
- (mina Greka, bezcenna) Wszystkiego najlepszego!
W ten sposób wreszcie się upomniałam! A że Teściowa była w kuchni i słyszała naszą rozmowę to złożyła mi życzenia przelotem ;-D
Prezentów nie oczekuje. No dobra czekam na jakąś niespodziankę z przedszkola. Może Kappa znowu coś mi zrobi?!
Poza tym dostałam Kotka:
"Mniał, mniał, mniał" i się łasi Kociaczek i czeka na pogłaskanie. Jak nie lubię kotów to tego uwielbiam, starszego również. Mój Kotek jest wyjątkowo ruchliwy i nie sądzę żebym uchwyciła go na "ostro" ;-)
Natomiast uchwyciłam najpiękniejszą minkę Ksji:
BUZIACZEK. Ksji nie całuje nikogo, ona tylko te buziaki przesyła. Czasem wykorzystuje do tego rączkę a czasem nie :-*
Ale sami powiedzcie czy ja wyglądam na te 29 lat?
No na pewno nie spoważniałam....
Pozdrawiam Wszystkich i witam nową obserwatorkę :-)
W urodzinowy poranek obudziła mnie mowa Ksji, wwiercała mi się w zaspany umysł. Na moje pytanie czy słyszała żeby "Miśki" już grały, odpowiedziała że "YY" i położyła się cichutko. Leżała tak do włączenia budzika i usłyszeniu ulubionej piosenki :-)
Myślałam że mój Mąż złoży mi życzenia zaraz gdy mnie zobaczy, a tu nic... Jeszcze mówi żebym to ja zaprowadziła Kappę do przedszkola. Myślę sobie "fajnie się zaczynają te urodziny".
W przedszkolu Starsza Córunia zaśpiewała mi "Sto lat, sto lat... A kto? Mamusia!". Z resztą Dziecię Ukochane już w piątek podarowała mi prezent urodzinowy gdy ją odbierałam: "Mamusiu to dla Ciebie na ughrodziny :-D" Tak po prostu bez większego mówienia o tym święcie. Moje serca:
Jedno jest trochę pogniecione, no ale weekend był po drodze i Ksji dorwała mój prezent. Na lewym sercu można zobaczyć pierwsze litery imion Dziewczyn, Kappa zawsze podpisuje także Ksji :-D
Po powrocie pokroiłam ciasto i zrobiłam kawkę. Już wtedy Mąż powinien domyślić się czegoś bo normalnie nie pijam kawy w domu... Po śniadaniu Ukochany chciał iść na balkon zapalić więc się grzecznie pytam
- A papierosek dla mnie?
- Ty nie palisz!
- To Ty rzucasz palenie, nie ja!
- No ale ja Cie ograniczam ;-P
- No ale ja mam dzisiaj urodziny, więc chyba mogę!!!
- (mina Greka, bezcenna) Wszystkiego najlepszego!
W ten sposób wreszcie się upomniałam! A że Teściowa była w kuchni i słyszała naszą rozmowę to złożyła mi życzenia przelotem ;-D
Prezentów nie oczekuje. No dobra czekam na jakąś niespodziankę z przedszkola. Może Kappa znowu coś mi zrobi?!
Poza tym dostałam Kotka:
"Mniał, mniał, mniał" i się łasi Kociaczek i czeka na pogłaskanie. Jak nie lubię kotów to tego uwielbiam, starszego również. Mój Kotek jest wyjątkowo ruchliwy i nie sądzę żebym uchwyciła go na "ostro" ;-)
Natomiast uchwyciłam najpiękniejszą minkę Ksji:
BUZIACZEK. Ksji nie całuje nikogo, ona tylko te buziaki przesyła. Czasem wykorzystuje do tego rączkę a czasem nie :-*
Ale sami powiedzcie czy ja wyglądam na te 29 lat?
No na pewno nie spoważniałam....
Pozdrawiam Wszystkich i witam nową obserwatorkę :-)
wtorek, 28 sierpnia 2012
Czy ja się tak bardzo zmieniłam?
Czyli wspomnień czar!
Skopiowałam komentarz mojej Siostry, który bardzo dobrze przedstawia nasze stosunki rodzinne.
Oj jak my się nie lubiłyśmy... Fakt że się urodziła 1,5 roku po mnie... Te jej zabawy moimi stopami gdy udawała że to są jej pieski... Te jej "olewanie" telefonu gdy dzwonił (przecież była w kuchni to mogła odebrać, ale jej się nie chciało ;-P) A potem nam się odmieniło całkowicie i życie za siebie byśmy oddały (tzn. zależy kiedy ;-D)
Bereda napisała:
"Wspomnienia hmmm BRAK tzn jak byłyśmy małe to ciągle się kłóciłyśmy haha Pamiętam jak leżałam w łóżku i słuchałam muzyki w radiu a Ty podeszłaś, odłączyłaś magnetofon (tak to się nazywało??) od kontaktu i zabrałaś. Ja się wkurzyłam i pobiegłam za Tobą a Ty zamknęłaś się w pokoju, więc darłam mordę i kopałam w drzwi aż przyszedł wściekły tata i korki wyłączył mówiąc "teraz będzie spokój". Wróciłam do łóżka i w tel. komórkowym włączyłam radio. A Ty odpaliłaś diskmena i na nim płyt słuchałaś hahaha. To po co biłyśmy się??? :) A jak już podrosłyśmy to Ty latałaś wszędzie i mało co Cię w domu było- albo z fotografami biegałaś albo do baru z Agatą itp Ale pamiętam, że jak wracałaś to ja już spałam albo jeszcze nie zasnęłam a Ty wchodziłaś do pokoju i pytałaś czy idę kolację jeść (po północy kolacja haha) i tak zawsze a ja szłam, siedziałyśmy i jadłyśmy, nawet nie wiem o czym gadałyśmy. I tak minęło 20 lat...
Ha ha ale pamiętam nasze rozmowy w toalecie- do tej pory nam to zostało :) albo naszą wspólną super pracę w mcdupie. Teraz babskie wieczory u M i skype :)"ń
No i co? Zmieniłam się?
Skopiowałam komentarz mojej Siostry, który bardzo dobrze przedstawia nasze stosunki rodzinne.
Oj jak my się nie lubiłyśmy... Fakt że się urodziła 1,5 roku po mnie... Te jej zabawy moimi stopami gdy udawała że to są jej pieski... Te jej "olewanie" telefonu gdy dzwonił (przecież była w kuchni to mogła odebrać, ale jej się nie chciało ;-P) A potem nam się odmieniło całkowicie i życie za siebie byśmy oddały (tzn. zależy kiedy ;-D)
Bereda napisała:
"Wspomnienia hmmm BRAK tzn jak byłyśmy małe to ciągle się kłóciłyśmy haha Pamiętam jak leżałam w łóżku i słuchałam muzyki w radiu a Ty podeszłaś, odłączyłaś magnetofon (tak to się nazywało??) od kontaktu i zabrałaś. Ja się wkurzyłam i pobiegłam za Tobą a Ty zamknęłaś się w pokoju, więc darłam mordę i kopałam w drzwi aż przyszedł wściekły tata i korki wyłączył mówiąc "teraz będzie spokój". Wróciłam do łóżka i w tel. komórkowym włączyłam radio. A Ty odpaliłaś diskmena i na nim płyt słuchałaś hahaha. To po co biłyśmy się??? :) A jak już podrosłyśmy to Ty latałaś wszędzie i mało co Cię w domu było- albo z fotografami biegałaś albo do baru z Agatą itp Ale pamiętam, że jak wracałaś to ja już spałam albo jeszcze nie zasnęłam a Ty wchodziłaś do pokoju i pytałaś czy idę kolację jeść (po północy kolacja haha) i tak zawsze a ja szłam, siedziałyśmy i jadłyśmy, nawet nie wiem o czym gadałyśmy. I tak minęło 20 lat...
Ha ha ale pamiętam nasze rozmowy w toalecie- do tej pory nam to zostało :) albo naszą wspólną super pracę w mcdupie. Teraz babskie wieczory u M i skype :)"ń
| Rok 1983, Chrzciny |
| Tutaj miałam ponad rok |
| Na leżaku wyleguje się grubaśna Bereda |
| Ubrałam się w ciuchy Babci I. Nawet nie pamiętam co mnie podkusiło ;-) |
| Nasza (jeszcze) czwórka w Drohiczynie. Zdjęcie z Polaroida :-) |
| Podstawówka |
| Wesele Najstarszej Siostry. Na rękach trzymam Małą KumKum |
| Mój Syneczek, Chrześniak nr.1 (rok 2001) |
| Zawodówka i zawodowe pozowanie ;-) |
| Drugi Synek! (rok 2002) Jaki on był mały, a teraz powoli przerasta swoją Mamę... |
| Pozowania ciąg dalszy w liceum dla dorosłych |
| Z przyszłym Mężem |
| Wakacje w Grecji |
| Przymiarka sukni na ślub Beredy |
| Ta suknie, fryzura i makijaż sprawiły że świadkowa przyćmiła swoją urodą Pannę Młodą (sorki Mała) |
| Rok 2012, włosy czarne na prośbę Ślubnego |
wtorek, 21 sierpnia 2012
Poznajmy się
Karlita wyróżniła mnie ostatnio w zabawie VERSATILE BLOGGER. Dała mi przy tym zadanie wymagające myślenia.... Należy bowiem napisać siedem rzeczy o sobie czego jeszcze Koleżanki i Koledzy nie wiedzą!
1. Jestem palaczką! Pale cała 4 papierosy dziennie bo tyle mój Mąż mi wyliczył i na tyle tylko pozwala (ewentualnie jak go pięknie poproszę da mi piątego ;-))
2. Mam kolczyk nad pępkiem na który, o dziwo, namówiła mnie Mama! Ślubny twierdzi że to brzydko wygląda. To ja się zapytuje: Jak ja mogłam mu się podobać gdy mnie poznał?
3. Nie lubię gotować, nie znoszę... Niestety dobrze mi to wychodzi ;-) Grek twierdzi że jestem pod tym względem jakaś dziwna bo potrawy, które robię po raz pierwszy zawsze wychodzą rewelacyjnie a następne już takie pyszne nie są :-P
4. Uwielbiam gdy w domu jest głośno. Zazwyczaj coś gra, najlepiej jak to jest muzyka, im bardziej taneczna, tym lepiej... Cisza mnie przygnębia.
5. Nie lubię miodu (ku rozpaczy wiadomo kogo ;-)) Nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy rzepakowym a sosnowych ("Jak można nie czuć różnicy?")
6. Nie uważam siebie za osobę zamkniętą, chociaż nie widać tego po mnie. Po prostu nie "paplam" o wszystkim i o niczym z osobami których nie znam. Na pierwszym spotkaniu jestem obserwatorem a potem to już samo leci ;-)
7. Skończyłam szkołę fotograficzną która mieściła się na Spokojnej w Warszawie w bardzo eleganckim "towarzystwie. Za szkołą była izba wytrzeźwień a przed cmentarz powązkowski. Nasz nauczyciel zawsze straszył że jak się nie zaczniemy przykładać do nauki to nas wyśle na drugą stronę... Zawsze mieliśmy nadzieje, że jednak mówi o IZBIE. W tym czasie jeździłam z kumpelami na poligon i "bawiliśmy się" w wojsko. No wiecie? Bojówki, glany, pistolety na kulki, nieśmiertelniki i takie tam ;-) Kontynuacja harcerskich przygód... To były czasy!!!
1. Jestem palaczką! Pale cała 4 papierosy dziennie bo tyle mój Mąż mi wyliczył i na tyle tylko pozwala (ewentualnie jak go pięknie poproszę da mi piątego ;-))
2. Mam kolczyk nad pępkiem na który, o dziwo, namówiła mnie Mama! Ślubny twierdzi że to brzydko wygląda. To ja się zapytuje: Jak ja mogłam mu się podobać gdy mnie poznał?
3. Nie lubię gotować, nie znoszę... Niestety dobrze mi to wychodzi ;-) Grek twierdzi że jestem pod tym względem jakaś dziwna bo potrawy, które robię po raz pierwszy zawsze wychodzą rewelacyjnie a następne już takie pyszne nie są :-P
4. Uwielbiam gdy w domu jest głośno. Zazwyczaj coś gra, najlepiej jak to jest muzyka, im bardziej taneczna, tym lepiej... Cisza mnie przygnębia.
5. Nie lubię miodu (ku rozpaczy wiadomo kogo ;-)) Nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy rzepakowym a sosnowych ("Jak można nie czuć różnicy?")
6. Nie uważam siebie za osobę zamkniętą, chociaż nie widać tego po mnie. Po prostu nie "paplam" o wszystkim i o niczym z osobami których nie znam. Na pierwszym spotkaniu jestem obserwatorem a potem to już samo leci ;-)
7. Skończyłam szkołę fotograficzną która mieściła się na Spokojnej w Warszawie w bardzo eleganckim "towarzystwie. Za szkołą była izba wytrzeźwień a przed cmentarz powązkowski. Nasz nauczyciel zawsze straszył że jak się nie zaczniemy przykładać do nauki to nas wyśle na drugą stronę... Zawsze mieliśmy nadzieje, że jednak mówi o IZBIE. W tym czasie jeździłam z kumpelami na poligon i "bawiliśmy się" w wojsko. No wiecie? Bojówki, glany, pistolety na kulki, nieśmiertelniki i takie tam ;-) Kontynuacja harcerskich przygód... To były czasy!!!
Tyle co pamiętam! Jeśli rodzina będzie czytała to proszę dospisywać w komentarzach jeszcze jakieś ciekawostki ;-)
czwartek, 16 sierpnia 2012
SETKA
Dziś, właśnie z tym momentem, pojawia się mój 100 post!!!
Miałam z tej okazji zorganizować Candy ale.. SŁOMIANY ZAPAŁ dał znać ;-(
Właściwie to ja tak zawszę- zabieram się do czegoś a potem zostawiam w połowie drogi! Staram się nad tym pracować.... Dlatego pomysłu nie porzucam tylko przesuwam termin na inną okazję ;-P
Co daje mi blogowanie?
Pomaga w pokonywania przeszkód i patrzenie na życie bardziej optymistycznie. A może źle się wyraziłam?
Nie codziennie jest dobrze, ale chcę pisać o tych wyjątkowych chwilach i szczęściu jakim daje mi Rodzina! Fakt że te dni opisuje w moim "dzienniku" wymusza na mnie skupienie się tylko na tym co dobre! To niezła terapia ;-)
Poznałam dużo Koleżanek w tym wirtualnym świecie, które zawsze coś wnoszą w moje życie. Tysiące pomysłów na zabawę z Dziećmi i jeszcze więcej na szukanie i rozwijanie swoich talentów. Dowiaduję się wielu pożytecznych rzeczy które często wprowadzam w życie. Czasem o tych rzeczach wiem ale motywują mnie do działania blogi Dziwczyn.... DZIĘKUJE
Kolejnym plusem jest fakt że robię coraz mniej błędów ortograficznych :-P Interpunkcyjnych ogrom ale ortografia poszła do przodu!
Tak!!! Lubię ten cyber świat dzięki któremu mogę przekazywać polskiej Rodzinie to co się u nas dzieje nie narzucając się ;-) Zawsze mogą przeczytać kiedy będą mieli czas, a wiadomo teraz tego akurat jakoś mało (nie mówię o Tobie Bereda, Ty leż bo za miesiąc już se nie poleżysz ;-))
Może coś o sobie?
Jestem Blogerem wieczorno-nocnym. Dlatego łatwo zauważyć kiedy Ślubny pracuje na drugą zmianę ;-) I czemu co drugi tydzień nic się nie pojawia. Czasem staram się napisać jakieś archiwa do publikacji w następnych dniach ale nie zawsze mi to wychodzi :-P
W ciągu dnia trudno mi o wystarczającą ilość czasu... Tym bardziej z Kappą która ostatnimi czasy nie przestaje gadać, a ja staram się jak mogę zrozumieć wszystko co mówi :-D KOCHAM JĄ!
Podczas wymianek Starsza pyta mnie zawszę dla kogo ta paczka? Odpowiadam że dla mojej Koleżanki! Ostatnio ucieszyła się że jedną wysłałyśmy do jej Koleżanki czyli Amelki. Sama przynosiła mi wszystkie wstążki i mówiła żebym jeszcze "TO" dodała.
Chyba nie trudno zauważyć że Dziewczynki towarzyszą mi we wszystkim co robię :-) No dobra, może z wyjątkami.... hihihi
Na koniec więc dziękuje moim blogowym Matkom Chrzestnym!!!
Miałam z tej okazji zorganizować Candy ale.. SŁOMIANY ZAPAŁ dał znać ;-(
Właściwie to ja tak zawszę- zabieram się do czegoś a potem zostawiam w połowie drogi! Staram się nad tym pracować.... Dlatego pomysłu nie porzucam tylko przesuwam termin na inną okazję ;-P
Co daje mi blogowanie?
Pomaga w pokonywania przeszkód i patrzenie na życie bardziej optymistycznie. A może źle się wyraziłam?
Nie codziennie jest dobrze, ale chcę pisać o tych wyjątkowych chwilach i szczęściu jakim daje mi Rodzina! Fakt że te dni opisuje w moim "dzienniku" wymusza na mnie skupienie się tylko na tym co dobre! To niezła terapia ;-)
Poznałam dużo Koleżanek w tym wirtualnym świecie, które zawsze coś wnoszą w moje życie. Tysiące pomysłów na zabawę z Dziećmi i jeszcze więcej na szukanie i rozwijanie swoich talentów. Dowiaduję się wielu pożytecznych rzeczy które często wprowadzam w życie. Czasem o tych rzeczach wiem ale motywują mnie do działania blogi Dziwczyn.... DZIĘKUJE
Kolejnym plusem jest fakt że robię coraz mniej błędów ortograficznych :-P Interpunkcyjnych ogrom ale ortografia poszła do przodu!
Tak!!! Lubię ten cyber świat dzięki któremu mogę przekazywać polskiej Rodzinie to co się u nas dzieje nie narzucając się ;-) Zawsze mogą przeczytać kiedy będą mieli czas, a wiadomo teraz tego akurat jakoś mało (nie mówię o Tobie Bereda, Ty leż bo za miesiąc już se nie poleżysz ;-))
Może coś o sobie?
Jestem Blogerem wieczorno-nocnym. Dlatego łatwo zauważyć kiedy Ślubny pracuje na drugą zmianę ;-) I czemu co drugi tydzień nic się nie pojawia. Czasem staram się napisać jakieś archiwa do publikacji w następnych dniach ale nie zawsze mi to wychodzi :-P
W ciągu dnia trudno mi o wystarczającą ilość czasu... Tym bardziej z Kappą która ostatnimi czasy nie przestaje gadać, a ja staram się jak mogę zrozumieć wszystko co mówi :-D KOCHAM JĄ!
Podczas wymianek Starsza pyta mnie zawszę dla kogo ta paczka? Odpowiadam że dla mojej Koleżanki! Ostatnio ucieszyła się że jedną wysłałyśmy do jej Koleżanki czyli Amelki. Sama przynosiła mi wszystkie wstążki i mówiła żebym jeszcze "TO" dodała.
Chyba nie trudno zauważyć że Dziewczynki towarzyszą mi we wszystkim co robię :-) No dobra, może z wyjątkami.... hihihi
Na koniec więc dziękuje moim blogowym Matkom Chrzestnym!!!
wtorek, 14 sierpnia 2012
Przez łzy
Dzisiejszy dzień jest taki... No właśnie sama nie wiem?
Niby wszystko jest dobrze ale powoduje że płaczę....
Zawsze w takie dni ta piosenka chodzi za mną!
Musical "Metro"- "Szyba"
Niby wszystko jest dobrze ale powoduje że płaczę....
Zawsze w takie dni ta piosenka chodzi za mną!
Musical "Metro"- "Szyba"
"Pytają wszyscy, skąd jesteś i co robisz
To im wystarczy, że imię jakieś masz
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz.
Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać
Czas szybko mija, a życie jedno jest
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs
Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Zostałam sama, więc piszę długie listy
Pieniędzy nie mam, zbyt mało jeszcze wiem
Poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko
A świat wygląda, jakby był za szkłem.
Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie - zniknie tafla szkła
Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty"
To im wystarczy, że imię jakieś masz
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz.
Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać
Czas szybko mija, a życie jedno jest
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs
Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Zostałam sama, więc piszę długie listy
Pieniędzy nie mam, zbyt mało jeszcze wiem
Poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko
A świat wygląda, jakby był za szkłem.
Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie - zniknie tafla szkła
Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty"
Nie twierdze że pomaga, ale....
Natomiast energii dodaje mi, nawet na skraju wytrzymania, "Modlitwa harcerska"
"O Panie Boże, Ojcze nasz
W opiece Swej nas miej
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
W opiece Swej nas miej
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
Wszak Ciebie i Ojczyznę
Miłując chcemy żyć
Harcerskim prawom życia, dnia
Wiernymi zawsze być
Miłując chcemy żyć
Harcerskim prawom życia, dnia
Wiernymi zawsze być
O daj nam zdrowie dusz i ciał
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Na szczytach górskich czy wśród łąk
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
Przed nami jest otwarty świat
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg"
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg"
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Oto ja!
Autoportretowe zdjęcia zrobine po powrocie z basenu, czyli gdy byłam czysta, zrelaksowana i zadowolona z życia :))
Zdjęcia, o dziwo, są marnej jakości, ale to dobrze bo na codzień wyglądam gorzej....
Na dziś to wszystko!
Pozdrawiam :*
Zdjęcia, o dziwo, są marnej jakości, ale to dobrze bo na codzień wyglądam gorzej....
W wersji normalnej
W wersji normalnej, lecz w okularach przeciwsłonecznym
W wersji lekko dziwnej
Oraz w wersji bardzo dziwnej :P
Na dziś to wszystko!
Pozdrawiam :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















.jpg)











