Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyplatanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyplatanki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 maja 2013

W nudne dni należy pracować

Już jakiś czas temu nudziło się człowieczej kobiecie, nudziło...
Zadzwoniła więc do swej Matki Ukochanej (bo była pod ręką, znaczy się u Siostry do której dzwoniła) Z rozkazem..." Zrób zdjęcie kosza wiklinowego i mi prześlij"


 Troszkę udało mi się go odwzorować ale... Sami oceńcie:


Grek przetestował mi koszyk pod względem chłonności wody ;P


W tym samym czasie zrobiłam kosz na "butelkę"


Żeby nie było iż z gazet tylko plotę to zrobiłam również stojak na komórkę z opakowania na kasety magnetofonowe:


Stojak zgłaszam na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam "Recykling"

http://klub-tworczych-mam.blogspot.de/2013/05/wyzwanie-na-maj-recyklingowo.html

A jeśli ktoś nie ma komórki to może trzymać tam papiry:


piątek, 29 marca 2013

Wielkanoc

Mieszkanie wysprzątane czeka na przyjście Wielkanocy i wiosny (?). Chciałam być tak wspaniałomyślna i podesłać da wschód trochę wiosny więc dziś rano zastał mnie śnieg! Na całe szczęście do tej pory stopniał :))

Przedstawiam zatem nasze ozdoby,
Ten koszyk został ozdobiony przez Kappę. Ona także samodzielnie zrobiła jajko z kwiatem i ozdobiła te z Kitty:


Miniaturowy koszyk, który docelowo miał być jajkiem, ozdobiłam ja dla Ksji. Stanął w otoczeniu pięknych kartek! Ta po lewej jest od Karoliny a ta po prawej od Danusi:

 Danusia do kartki dołożyła świąteczne prezenty :)

 Te wiaderko znalazła Kappa w przedszkolu. Zajączek zostawił tam jajeczka dla Córeńki mojej:


 Tutaj mamy koszyczek znaleziony w kuchni do którego wskoczyły grzechotki (te czerwone) i styropianowe jajko, przysiadły ptaszyny i urosły kwiatki. Postawiałam go w holu bo nie ma tam nic do stłuczenia ani do zjedzenia ;P
Ten Pan na zdjęciu to mój Szanowny Małżonek
Moje jajko wiklinowe!

Zgłaszam je na wyzwanie u Karto_flanej


W dzień Święta Wielkanocnego
życzę Wam jajka smacznego,
Świąt pogodnych i radosnych
oraz tchnienia wiosny!


piątek, 1 marca 2013

Gorset zrobiłam

Według kursu Ani Krucko!
Bardzo chciałam stworzyć coś bardziej skomplikowanego (według pokazywanych u Ani zdjęć). Jakiś wózek, samochód, pantofelek itp. ale.... Jakoś zabrać się nie mogłam ;(
Tym razem postanowiłam że nie daruje!!!
W środę usiadłam i w 4 godziny zrobiłam gorset a potem szybko pomalowałam farbą w spreju i wyszło mi o to:


 
Na drugi dzień zabrałam się natomiast do przystrajania ponętnego-koszyka-na-wino-lub-coś-innego.
W efekcie wyszło to:




No i co o tym sądzicie?
Wsadziłabym do środka butelkę z winem ale takiej nie mam bom wszystko wypiła a szkło wyrzuciłam ;P

Pozdowionka Kochani :*


środa, 30 stycznia 2013

Kto powiedział że skleroza nie boli?

Bo niby nie boli, ale... Nie pokazałam arcydzieła mojej Córuni Starszej, a to już boli bardzo :(

Wszystko zaczęło się od zamówienia na serca z poprzedniego postu. Na początku myślałam co by te serca pomalować na różowo. Jedyny różowy kolor który posiadałam to fuksji, z tym że trzeba było go dwa razy nałożyć na rurki... Zrobiłam serca ale... pomyślałam że szkoda mi ulubionej farby Kappy, bo nie wiele jej już zostało. Zawołałam mojego, chętnego zawsze, Pomocnika i pokazałam jak się takie serce obwija: "Widzisz? Robisz siup, siup,siup a jak się rurka skończy to powiedz to zamontujemy nową".
Kappa więc "siupała" szybko i jak chciała a ja tylko rurki dokładałam i na końcu przykleiłam to co sobie Dziecię zażyczyło i jak jej się podobało...

Z tego wyszło dzieło, które Grek skomentował tak: "Te serce jest lepsze od Twoich Jazz"
Dobrze o tym wiem! Przecież mam oczy (i to nawet cztery ;P)

Teraz oczekiwane dzieło sztuki:






Artystka mi rośnie :)
Nawet zastanawiałam się czy nie powierzyć jej zamówienia na serca. Ona by "siupała" a ja zajęłabym się całą resztą i szybko by nam poszło ;)

No i co o Tej pracy myślicie? Jest dobre?


Buziole Kochane   :*


wtorek, 29 stycznia 2013

Skończyłam

Skończyłam zamówienie!!!

W dniu zrobieniu tego prototypu:


 I po wysłaniu zdjęcia do zatwierdzenia, dostałam zamówienie jeszcze na cztery dodatkowe:


Niestety różowego papieru oraz białych koralików mi już zabrakło więc druga tura była w odcieniach pomarańczy :) Chrzestnej bardzo się podobały i to jest najważniejsze :D

Pozdrawiam serdecznie i idę karmić Ksji a potem na deszcz zabrać Kappę z przedszkola...

sobota, 12 stycznia 2013

Weekendowa nie choroba pełna serca

Wczoraj zadzwonili do mnie z przedszkola czy nie chciałabym zabrać Kappy wcześniej i wybrać się z nią do lekarza bo cały czas kaszle, kicha i jest ciepła (37st)!?! Zadzwonili o 11:00 a nasza pediatra przyjmowała do 12:00. Pobiegłam więc z Ksji odebrać Starszaka i z sercem na ramieniu złapaliśmy autobus i pojechaliśmy...
Do przychodni dotarłyśmy za 5 dwunasta. Dzwonię domofonem... nic. Dzwonię znowu... nic. Dzwonię jeszcze raz a potem następny i wreszcie nam otworzyli. Pielęgniarka nas zapisała i kazała czekać...
.... Czekać....
                 ....... Czekać.....
                                        ......Czekać.....
Wreszcie zaprosili nas do gabinetu i musieliśmy czekać.....
..... Czekać.....
                    ...... Czekać.....
Przyszedł Małżonek Pediatry, Pediatra i zbadał Kappę. Okazało się że nic specjalnego tak nie słychać. Jest przeziębiona ale kaszel nie z tego wynika. Wytłumaczył mi jak krowie na miedzy jak wietrzyć pokoje by nie powstał grzyb i dlaczego powstaje. Okazuje się że winnym są zbyt szczelne okna oraz zły sposób wietrzenia. Należy otwierać okno, a nie uchylać. Przy złej pogodzie trzeba otwierać na 5 lub 10 min po trzy razy dziennie. Ot i cała mecyja!
Poza tym Kappa nie jest uczulona ale jej organizmowi coś przeszkadza, może to być dym papierosowy albo ten właśnie grzyb. Objawem jest kaszel który może mijać co jakiś czas ale w krótkim czasie powraca. Taki kaszel z czasem będzie się pogarszał prowadząc do komplikacji. Im wcześniejsze znalezienie przyczyny i jej wyeliminowanie tym szybszy powrót do zdrowia! Mieszkanie od poniedziałku będzie poszukiwane pełną parą mimo że samochodu wciąż brak (będzie dopiero w połowie tygodnia).
Wróciliśmy z mista piechotą na bilet już mi sie starczyło. Spacer trwał 45min i dzięki temu schudłam kolejny kilogram w tym tygodniu :D

Wczoraj poszliśmy także później spać z Kappą bo pracowałyśmy nad naszymi sercami z papierowej wikliny. Moje wyglądają tak:



A Kappy jest takie:



Pozdrawiam


środa, 28 listopada 2012

Wyrolowana

Kolejne dzieła to choinki według instrukcji niezawodnej Ani


Na wystawie maszynowej stoją i chyba dobrze się prezentują bo sprzedałam trzy nie wychodząc z domu :-) Te dwie brązowe co stoją na dole i jedną białą, która czeka na pomalowanie.
Najpierw powstała ta co jest na górze, a że mi się nie podobała to ją przyplaszczyłam i taki fajny efekt powstał ;-P

Pozdrawiam Wszystkich i lecę malować ozdoby choinkowe :-D


wtorek, 27 listopada 2012

Leci

Czas mi ucieka, leci na łeb i szyje!
Niby zorganizowałam sobie wszystko pięknie, ładnie ale... Oczywiście ale!!! W zasadzie byłam gotowa na poślizgi, no ale takieeeeeee!!!

Najważniejsze jest że ta praca domowa mnie nie stresuje, tylko relaksuje :-)



Nie zrobiłam zdjęć wszystkiego więc dziś tylko świecznik z papierowej wikliny:




Uciekam kłaść Kappę spać.
Do następnego...

poniedziałek, 12 listopada 2012

Jarmark

Mam za sobą!!! Jak dobrze bo to już jeden problem i stres mniej ;-P

Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!

Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!

Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.

Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!

Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!

Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D

A oto te wianki:


  No i deseczki razem:



A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P

Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)

Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D


BUŻKA WSZYSTKIM

środa, 7 listopada 2012

Szybka ankieta

Pomiędzy kolacją, kąpielą a pracą wpadam szybko by się sprawdzić rynek.

Zrobiłam takie wianki dzięki kursom Ani i T-reni

1

 2
 3
 4

Którą byście kupili?

Ważne to jest bo Szefuńcio sobie wymyślił że wszystkie  mają być takie same co by klienci się nie kłucili :-P Wgrywa zatem ten co dostanie więcej głosów i będzie do nabycia na najbliższym jarmarku. Zapraszam!!!

czwartek, 18 października 2012

A nie mówiłam..

.. że się rozleniwię ;-P
Nic mi się nie chcę robić. Żadnego sprzątania, sprania, rozwieszania, gotowania, zmywania! Czuję się jakoś wykończona, chyba przez tą pogodę. Nie robię nic, poza: karmieniem, przebieraniem, odprowadzaniem, myciem i wyplataniem!





W sklepie obok była wyprzedaż. Znalazłam tam pięciolitrową bajcę do drewna za 5 euro :-D Powiedziałam Kochanemu po co mi ona i mi kupił, ale.... Okazuje się że w ogóle nie słucha co do niego mówię bo gdy wzięłam koszyczek do pomalowania ten zaczął na mnie krzyczeć. No to tłumaczę że wcale tej wyplatanki nie chcę zniszczyć tylko ją pomalować żeby ładnie wyglądała. Grek wciąż mnie przekonywał że najlepiej one wyglądają gdy są w wersji surowej.
- No to po co kupiliśmy tę farbę?
- To ją po to potrzebowałaś?
- Tak!!! Przecież Tobie mówiłam...
- ?!@":? No dobra to pomaluj
- ;-P

 Przy okazji odnowiłam stary koszyk:



Tylko jeszcze muszą odczekać swoje by je polakierować ;-P

A jeden z nich oddałam Kappię bo rzadko dostaje rzeczy które ja robię :-(

piątek, 3 sierpnia 2012

Wyplatanki

Wzięłam się za wyplatanie koszyków i ewentualnej biżuterii.
Pomysł powstał przez Ukochanego. Marudził coś o ulach i pszczółkach, miodzie i innych takich.
Ponieważ na drugi dzień miał imieniny to mu zrobiłam ul:

Spód jest zrobiony z kartonu. Czyli był to najprościejszy koszyk który można stworzyć.
Nie bardzo wiedziałam czym to maznąć. Wzięłam więc akwarele i w efekcie nie jest tak źle.


Następnie powstało pudełko, dla mnie na "różne takie". Tym razem jednak wzlotłam denko!


Bransoletka, strasznie mi się podoba, nawet czasem ją noszę


Broszka do kompletu, a co tam, jak szaleć to szaleć ;-)


Gdy tworzyłam ul przyjechała do nas Siostra Męża i zamówiła koszyczek dla siebie. Zrobiłam więc ostatnio to:


A co by pustego nie dawać zwinęłam broszkę:



Kursy znalazłam w internecie,  dokładnie tutaj. Są naprawdę fajne :-)