Mam za sobą!!! Jak dobrze bo to już jeden problem i stres mniej ;-P
Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!
Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!
Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.
Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!
Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!
Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D
A oto te wianki:
No i deseczki razem:
A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P
Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)
Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D
BUŻKA WSZYSTKIM
Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!
Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!
Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.
Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!
Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!
Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D
A oto te wianki:
No i deseczki razem:
A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P
Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)
Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D
BUŻKA WSZYSTKIM




to smutne- tyle roboty i na nic. Może następnym razem ktoś kupi. Miałaś tylko deseczki i wianki czy coś jeszcze? jak więcej to zaprezentuj bo lubię patrzeć na te arcydzieła :)
OdpowiedzUsuńByły jeszcze koszyki aleeeeee, będą jako prezenty do Polski więc ich nie pokaże ;-P
UsuńO kurcze, to może wystaw je na jakimś portalu aukcyjnym, bo sa piękne!:) Pozdrawiam i życzę spokojnego przebrnięcia przez resztę planu;)
OdpowiedzUsuńŻyczenia się przydadzą :-)
UsuńNarazie mam za dużo na głowie... Może kiedyś?!? Poza tym za rok będę tak sławna że wszyscy będą mnie błagać o zrobienie dla nich takich rzeczy ;-)
Życie pędzi, a my z nim. Czasami zastanawiam się dokąd tak się spieszę?
OdpowiedzUsuńDobre pytanie!
UsuńJa w ostatni weekend wreszcie się na trochę zatrzymałam i okazało się że nic mi po drodze nie uciekło :-)
przez ludzi do ludzi :)
OdpowiedzUsuńa niech rodzinka się w dealerów zabawi...przed Świętami ludzie będą szukali takich cudeniek jak Twoje!
Ten pierwszy wianek bardzo mi się podoba! :)
a cenę to sobie zażyczyłaś, nie ma co ;)
wyprawa po knajpkach musiała byc fajna :)
POZDRAWIAM
No właśnie taką nadzieje mam :-) A ten wianek pierwszy dziś powinien mieć sporo widzów bo Pan Domu jego nowego miał wczoraj imieniny :-D
UsuńPierwszy jest super :) szkoda, ze pogoda nie dopisala ;/
OdpowiedzUsuńEeeeee tam pogoda! W zamian byłam dwa razy w kawiarni i jeszcze dostałam ciepły posiłek na mieście :-) Warto było pomarznąć trochę.... Hihihi
Usuńpiękne te wianki!
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo :-) Jesteś Kochana!
Usuńoj szkoda ze nic nie sprzedałas .. a wianeczki cudeńko pozdrawiam ciepluteńko
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej to ja bym postawiła obiadek ;-P A tak pozostaliśmy przy tradycji- facet płaci... Hihihi
UsuńZapraszam po wyróżnienie:
OdpowiedzUsuńhttp://wkrainiewesolychlobuzow.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html
asia
Dziękuje :-) Byłam, zobaczyłam i się ucieszyłam :-D
Usuńszkoda, że nie udało się nic sprzedać na jarmarku, ale pomyślałam sobie, że mogłabys sprzedać na allego, albo założyć swoj sklepik internetowy... albo zorganizować candy ;P
OdpowiedzUsuńPrzyznaj się, poprostu chcesz ode mnie prezent!?!
UsuńAle pomysł z candy nie jest zły :-) Pomyśle moja Mądra Głowo!!!