Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Język. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2016

Prawie się udało!!!!!

Nie umiem zwinąć języka w rulonik....

 Nigdy nie umiałam.....

Zawsze zazdrościłam.....

Kappa ma dopiero osiem lat i umie......

Grek się śmieje.....

Ksji się nauczyła.....

Kappa się zlitowała i wytłumaczyła Mamie co i jak! Prawie się udało!!!!!!



Najwidoczniej wszystko zależy od nauczyciela!
Tylko szkoda że taką głupią minę mam przy tych próbach, hihihihihihihihi

No to "pa"
Jazz

środa, 20 lutego 2013

Poranek dnia

Dzisiejszego dnia poranek zdominowała stara zabawka, odkryta od nowa ;)
Problem w tym że Ksij zapomniała jak się nią bawić. Pokazałam jej i wytłumaczyłam a ona i tak w zgadywanki się bawiła:
- Tu?
- Nie tutaj
- Tutaj?
- Nie
- Tutaj?
- Tak (i wkładała aż się udało)



 Potem wysypywanie czterech kształtów i od nowa... Zawsze gdy jej się udało próbowała wsadzić tam kolejny klocek ale... "Mann" to słowo towarzyszyło prawie każdej nie udanej próbie, w zamiennie z  "ooooooooo mannuuuu"


Zabawa trwała w kółko przez całą godzinę. Następnie spać Dziecię poszło a Mama wzięła się za robienie kartek na imieniny... Pokaże jak już dojdą do Właścicielek, czyli sobie poczekacie ;D

Teraz Ksji wstała w umiarkowanym humorze i ogarnęłyśmy dom by nie wyglądało że pół dnia nic nie robimy ;P

Pozdrawiam i lecę zobaczyć jak tam obiad na palniku :*


sobota, 13 października 2012

Co by tu wybrać?

Uwielbiam mieć bajki na DVD, oczywiście te oryginalne. W wyborze zawsze się kieruje językami, staram się wybierać takie które oprócz polskiego mają też grecki dubbing.
Niestety moje wybory są problemem dla Kappy... Podczas włączania zawsze pada to samo pytanie "Po jakiemu chcesz oglądać?" No i co myślicie że odpowiedź jest taka prosta? Nie! Dziecię nie może się zdecydować i rozumiem ją doskonale. Niby to ta sama bajka a zupełnie inne tłumaczenia!
Z internetowymi bajkami powinno być niby lepiej, ale... Mamy grecką stronę na której są wszystkie czołowe Barbie i inne tym podobne. Polskie także łatwo znaleźć :-)
Kappa jest nie zdecydowana i zazwyczaj wybiera język polski. Czasem natomiast gdy nie ma wyboru to krzyczy że chce inną wersję obejrzeć. Trzeba wtedy tłumaczyć i najczęściej argumentować jakimś fajnym tekstem z bajki, które akurat występuje tylko w jednym języku. Dlatego Mama chce czy nie musi czasem z Córką zasiąść przed telewizorem. Nie muszę chyba mówić że jeszcze się nie zdarzyło żebym nie chciała ;-P

sobota, 22 września 2012

Język umysłu

Kiedyś kolega z którym pracowałam w Grecji powiedział mi że jeśli zaczynasz myśleć w jakimś języku to znaczy że już go znasz i możesz uczyć się następnego. Natomiast gdy zaczynasz śnić w "obcym języku to oznacza że nie jest on już obcy, tylko rodzinny.

Dawno, dawno temu nawet gdy mówiłam po angielsku lub ktoś do mnie mówił to automatycznie wszystko tłumaczyłam sobie na polski. Efektem było "zaćmienie". Niby pamiętam że rozmawiałam z Grekiem to przecież on nie mówi po polsku więc czemu pamiętam że jednak mówił w moim języku!?!
Innym problemem było przyzwyczajenie do danego języka. Przyjechały moje Przyjaciółki na Korfu do pracy. Ja tam byłam już ponad 2 miesiące. Rozmawiamy sobie, coś im opowiadam a one się dziwnie cieszą... W końcu zapytałam co tak je bawi? A one że już ponad pół godziny mówię do nich po angielsku i zastanawiały się kiedy wreszcie to zauważę ;-)

Gdy przeprowadziłam się do Grecji mówiłam tylko po angielsku z trzema osobami: Grekiem, naszym Kolegą i moją Przyjaciółką. Przyzwyczajona byłam do tego języka, aż pewnego dnia Mery stwierdziła że już się jej nie chcę i od tej pory mówimy po grecku. W domu zaczęłam zastanawiać się jak mówi się to a to, pytałam Męża by być przygotowana na moją Babską Kawkę. W ten sposób po nie całym roku pobytu w Gr. myślałam już po Grecku.

Moja znajomość kolejnego języka objawiała się tylko w mojej głowie i podczas rozmów ze znajomymi. Z Mężem wciąż i nie przerwanie rozmawiałam po angielsku, a próby przejścia na Jego język nam nie wychodziły (i to nie z mojej winy ;-P) W tej chwili rozmawiamy, misz maszem. Ja śnię już po grecku więc z tego języka najczęściej korzystam (w 98%). Natomiast mój Małżonek zaczyna po grecku ale po 5 min. przechodzi na ang. Tylko że tym razem nie zmusza mnie to do przejścia na inny język bo wiem że po grecku rozumie (dziwne Grek co po grecku rozumie ;-D)

Dziś mieszkamy w Niemczech. Jesteśmy tu już 10 miesięcy a ja wciąż nawet nie mówię po niemiecku, nie mówiąc już o myśleniu i śnie! Marzy mi się by w tutejszej telewizji puszczali filmy, tak jak w Gr., w oryginalnej wersji językowej, a nie wszystko w dubbingu którego nie rozumiem :-(
Może się go jeszcze nauczę...
....Ale może nie będę musiała bo wrócimy do Grecji, do Domu!!! Tylko nadzieja mnie tutaj trzyma!!!

czwartek, 2 lutego 2012

Dwujęzyczność

To że moja Pierworodna jest dwujęzyczna to nie nowość. Nowością jest znajomość językowa Ksji.

Ślicznotka niewiele mówi, jakieś tam lala, baba, tata, mama, jaja, babo itp.
Ostatnio zaczęła wołać jeść- "mam" oraz nazywać siebie- "ego". Jazz głowi się w związku z tym skąd ona zna grekę. "Mam" oznacza polskie "am", "ego" natomiast "ja". Jeszcze "mam" zrozumiałabym bo grecka rodzina pyta się czy nie chciała by zjeść, ale "EGO" jest dla mnie "czystą greką". Które niespełna roczne dziecko potrafi nazwać się "ja"? Chyba tylko moje!

Zaczynam się zastanawiać czy znajomość języka nie jest wpisana po prostu w geny. To by wszystko wyjaśniało...


Jeszcze chciałabym poinformować że Kappa zna coraz więcej niemieckich słów. Żeby tego było mało byliśmy dziś u pediatry i na poczekalni bawiła się z innymi dziećmi. Z początku nic do nikogo nie mówiła, w pewnym momencie jakaś dziewczynka powiedziała jej coś po niemiecku a ta odpowiada zgrabnie - ja! No i chyba taka miała być odpowiedź bo niemieckojęzyczne dziecko ucieszyło się i poszło.
Jak już pójdzie do przedszkola to zrobimy zgrabne "papa" dwujęzyczności i przeniesiemy się na następny poziom :)

Zdolne i fajne te moje Królewny! Jestem z nich bardzo dumna :)))