Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

piątek, 31 sierpnia 2012

Kartki i cała reszta

Pocztówki które dostałam od Ani z Nowego Jorku, Basi z Ustki, Justyny znad Morza Bałtyckiego, Gosi z Gór

 Oraz jeszcze jedną specjalną za którą bardzo dziękuje ;-) z Lublina


Ja wysłałam kartki do T-reni, Danusi i Bożeny Niestety moja głowa nie działa ostatnio najlepiej i oczywiście nie zrobiłam zdjęć ;-P

Jedna wymianka się zakończyła a tu T-renia organizuje następną KARTKA NA IMIENINY
Banerek po prawej Was tam zaprowadzi :-)







 
Ostatnio wspominałam o łóżkach dla Winx. Wyglądają one tak, już po malowaniu przez Kappę

A te prace nie pozwoliły mi zrobić zdjęć tworzącemu Dziecku:

Witam nowe Obserwatorki :-) Jest mi niezmiernie miło że chcecie do mnie zaglądać :-))

czwartek, 30 sierpnia 2012

Czas na relaks

Kappa przyszła do mnie i pyta się czy zrobić mi masaż?

OCZYWIŚCIE KOCHANIE!!!



Czuje się zadbana i szczęśliwa :-)

środa, 29 sierpnia 2012

Prezent

Tak bez okazji, żebym miała co w domu robić:


Tak jakbym nie miała co robić ;-P
Całe szczęście że mój Sknera zapomniał o takim szczególe jak materiał!!! Ponieważ na taką drobnostkę "komuś" szkoda pieniędzy to nie mam co szyć. Skróciłam Teściowej spodnie, uszyłam dwie nowe rękawiczki do spania dla Ksji i ubranko dla Barbie. Ubranko miało być sukienką, ale Kappa stwierdziła że wygląda jak koszula nocna więc jej nie pokażę.....

Jak już dorobię się materiału to coś uszyje ;-)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Czy ja się tak bardzo zmieniłam?

Czyli wspomnień czar!

Skopiowałam komentarz mojej Siostry, który bardzo dobrze przedstawia nasze stosunki rodzinne.
Oj jak my się nie lubiłyśmy...  Fakt że się urodziła 1,5 roku po mnie... Te jej zabawy moimi stopami gdy udawała że to są jej pieski... Te jej "olewanie" telefonu gdy dzwonił (przecież była w kuchni to mogła odebrać, ale jej się nie chciało ;-P) A potem nam się odmieniło całkowicie i życie za siebie byśmy oddały (tzn. zależy kiedy ;-D)

Bereda napisała:
"Wspomnienia hmmm BRAK tzn jak byłyśmy małe to ciągle się kłóciłyśmy haha Pamiętam jak leżałam w łóżku i słuchałam muzyki w radiu a Ty podeszłaś, odłączyłaś magnetofon (tak to się nazywało??) od kontaktu i zabrałaś. Ja się wkurzyłam i pobiegłam za Tobą a Ty zamknęłaś się w pokoju, więc darłam mordę i kopałam w drzwi aż przyszedł wściekły tata i korki wyłączył mówiąc "teraz będzie spokój". Wróciłam do łóżka i w tel. komórkowym włączyłam radio. A Ty odpaliłaś diskmena i na nim płyt słuchałaś hahaha. To po co biłyśmy się??? :) A jak już podrosłyśmy to Ty latałaś wszędzie i mało co Cię w domu było- albo z fotografami biegałaś albo do baru z Agatą itp Ale pamiętam, że jak wracałaś to ja już spałam albo jeszcze nie zasnęłam a Ty wchodziłaś do pokoju i pytałaś czy idę kolację jeść (po północy kolacja haha) i tak zawsze a ja szłam, siedziałyśmy i jadłyśmy, nawet nie wiem o czym gadałyśmy. I tak minęło 20 lat...
Ha ha ale pamiętam nasze rozmowy w toalecie- do tej pory nam to zostało :) albo naszą wspólną super pracę w mcdupie. Teraz babskie wieczory u M i skype :)"ń


Rok 1983, Chrzciny

Tutaj miałam ponad rok

Na leżaku wyleguje się grubaśna Bereda

Ubrałam się w ciuchy Babci I. Nawet nie pamiętam co mnie podkusiło ;-)

Nasza (jeszcze) czwórka w Drohiczynie. Zdjęcie z Polaroida :-)

Podstawówka

Wesele Najstarszej Siostry. Na rękach trzymam Małą KumKum

Mój Syneczek, Chrześniak nr.1 (rok 2001)

Zawodówka i zawodowe pozowanie ;-)
Drugi Synek! (rok 2002) Jaki on był mały, a teraz powoli przerasta swoją Mamę...
Pozowania ciąg dalszy w liceum dla dorosłych


Z przyszłym Mężem

Wakacje w Grecji

Przymiarka sukni na ślub Beredy

Ta suknie, fryzura i makijaż sprawiły że świadkowa przyćmiła swoją urodą Pannę Młodą (sorki Mała)

Rok 2012, włosy czarne na prośbę Ślubnego
No i co? Zmieniłam się?

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Wyzwanie Kappy

No i stało się Moje Dziecię, chce czy nie chce, zostało zapisane na wyzwanie "Zrobione z Mamą" w Klubie Twórczych Mam.
Naszym pierwszym tematem był "Magnes na lodówkę".

Tylko co tu zrobić?

Postawiłam na masę solną bo i tak musiałam zrobić łóżka dla figurek Winx...

Kappa dzielnie pomagała w wyrabianiu ciasta, do czego nie trzeba ją namawiać:

Ksji towarzyszyła nam tylko w tej części zabawy, ponieważ później poszła już spać!

My natomiast zabrałyśmy się do swoich prac:


Księżniczka gdy tylko dostała masę zaczęła w nią stukać, pukać, klepać, przygniatać i tym podobne.

Następnie wzięła swoją plastikową łopatkę do plasteliny i zrobiła oczka oraz buzię. Niestety ten etap jakoś uszedł mojej uwadze i nie zrobiłam jej zdjęć. Ale to świadczy o moim zaangażowaniu podczas jej twórczość. Po prostu robi to co jej dusza podpowiada, a ja się nie wtrącam :-)
Tak powstała taka "twarz":


Mamusia nie uczy się na błędach!
Dziś skończyliśmy naszą pracę a ja znowu nie zrobiłam zdjęć naszych poczynań. Tzn. poczynań Kappy bo dopiero podczas przyklejania magnesu, zostałam łaskawie dopuszczona do udziału w zabawie :-)




Mam nadzieje że gapowatość Mamy nie zaszkodzi? :-D
Pozdrawiam

niedziela, 26 sierpnia 2012

Pierwsze ofiary wojenne

Mała Niemowa zaczyna mówić!
Jej ulubionym wyrazem jest: "MOJE"    W następnej kolejności jest: "Yy"/"Nie", "Mniam,mniam", "Niania", "Baba", "Mama". Swoją wole potrafi wyrazić zwykłym "Y" pokazując rzeczy paluszkiem. Gada tyle że jej się buzia nie zamyka, nawet sposób jest by ją zrozumieć (tzn. tylko ja ją rozumiem ;-))
Jeśli nie może dostać tego czego chce protestuje płacząc i krzycząc. Tej wojny jednak nie uda jej się wygrać! Nie ze mną takie numery Ksji....

W przeciwieństwie do swojej Siostry, która twardo twierdzi że jest Polką, nasza Dzidziunia uważa się za Greczynkę. Chodzi z flagą i krzyczy: "Ellas, Ellas"




Niestety wczoraj podczas prasowania grono "ubrań domowych" powiększyły spodnie, rybaczki, błękitne.
Swój żywot zakończyły dnia 20 sierpnia gdy zostały tak oto pobrudzone w przedszkolu:


Tego nie przewidziałam... Dlatego Ciocia ma teraz zadanie znalezienia, względnie czystych, spodni po swojej Córce ;-)

Pozdrawiam i do jutra (Małżonek pracuje na popołudnia!!!)

wtorek, 21 sierpnia 2012

Poznajmy się

Karlita wyróżniła mnie ostatnio w zabawie VERSATILE BLOGGER. Dała mi przy tym zadanie wymagające myślenia.... Należy bowiem napisać siedem rzeczy o sobie czego jeszcze Koleżanki i Koledzy nie wiedzą!

1. Jestem palaczką! Pale cała 4 papierosy dziennie bo tyle mój Mąż mi wyliczył i na tyle tylko pozwala (ewentualnie jak go pięknie poproszę da mi piątego ;-))
2. Mam kolczyk nad pępkiem na który, o dziwo, namówiła mnie Mama! Ślubny twierdzi że to brzydko wygląda. To ja się zapytuje: Jak ja mogłam mu się podobać gdy mnie poznał?
3. Nie lubię gotować, nie znoszę... Niestety dobrze mi to wychodzi ;-) Grek twierdzi że jestem pod tym względem jakaś dziwna bo potrawy, które robię po raz pierwszy zawsze wychodzą rewelacyjnie a następne już takie pyszne nie są :-P
4. Uwielbiam gdy w domu jest głośno. Zazwyczaj coś gra, najlepiej jak to jest muzyka, im bardziej taneczna, tym lepiej... Cisza mnie przygnębia.
5. Nie lubię miodu (ku rozpaczy wiadomo kogo ;-)) Nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy rzepakowym a sosnowych ("Jak można nie czuć różnicy?")
6. Nie uważam siebie za osobę zamkniętą, chociaż nie widać tego po mnie. Po prostu nie "paplam" o wszystkim i o niczym z osobami których nie znam. Na pierwszym spotkaniu jestem obserwatorem a potem to już samo leci ;-)
7. Skończyłam szkołę fotograficzną która mieściła się na Spokojnej w Warszawie w bardzo eleganckim "towarzystwie. Za szkołą była izba wytrzeźwień a przed cmentarz powązkowski. Nasz nauczyciel zawsze straszył że jak się nie zaczniemy przykładać do nauki to nas wyśle na drugą stronę... Zawsze mieliśmy nadzieje, że jednak mówi o IZBIE. W tym czasie jeździłam z kumpelami na poligon i "bawiliśmy się" w wojsko. No wiecie? Bojówki, glany, pistolety na kulki, nieśmiertelniki i takie tam ;-) Kontynuacja harcerskich przygód... To były czasy!!!


Tyle co pamiętam! Jeśli rodzina będzie czytała to proszę dospisywać w komentarzach jeszcze jakieś ciekawostki ;-)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Skończyłam w górach

Trochę czasu zabrał mi ten obraz, ale już mi się nie chcę go "doskonalić". Poza tym lepszy być nie może ;-)

Panie i Panowie.... Oto góry:


Ponieważ malowałam go specjalnie na wyzwanie Klubu Twórczych Mam to i tam go zgłaszam.
Mąż powinien podziękować Paulinie że mnie zmobilizowała swoim tematem do malowania :-) Na razie ja dziękuje!

niedziela, 19 sierpnia 2012

Kupli my

Nocnik!
Nie wiadomo po co i na co!?! Ale ja nie chciałam się już spierać więc "poszli my i kupli".
Po zakupach nawiązał się natomiast taki dialog:
Grek
- To od kiedy zaczniesz ją uczyć tego używać?
Jazz
- Trzeba będzie dywan zwinąć
- Jest jeszcze ciepło to się zwinie. Więc kiedy?
- Nie wiem? Może za rok?
- Jak to za rok? Przecież to już czas najwyższy!!!! Za rok będzie do przedszkola szła!!!
- ?@?:{ Jakiego przedszkola? Greckiego czy niemieckiego?
- A czy to jakaś różnica?!!!!
- No tak, bo jak do Greckiego to oczywiście masz rację a jak niemieckiego to się mylisz :-)
- No przecież Ksji będzie już miała 3 lata!!!!!!!!!!!
- ?@:"? No wież.... to że Kappa wmawia mi że Mała ma dwa lata nie znaczy że Ty też musisz :-)
- ?@:P<>? Co?
- Przecież ona ma ROK i 5 miesięcy!!!!
- No fakt! To po co my ten nocnik kupili? Przecież ona za mała jeszcze jest!!!!

Żeby nie było posadziłam Ksji na nocnik. Popłakała się jakbym jej nie wiem jaką krzywdę zrobiła. Zapomniałam że dziecko trzeba do takiego sprzętu przyzwyczajać. Kappe sadzałam zawsze gdy sama musiałam do łazienki skoczyć a nie było sposobu i musiała iść ze mną: taki fotelik toaletowy ;-P Więc tak przy okazji się oswoiła :-)
Ale od czego jest starsze rodzeństwo? Usiadła, pokazała że nie boli i że Barbie też się nie boi:


Dało się Dziecię w końcu przekonać i nawet zadowolona była:


A potem mi mówi: Ale Ty walnięta jesteś z tymi zdjęciami. Nawet posiedzieć na wygódce nie dasz spokojnie:


;-D

sobota, 18 sierpnia 2012

Epa,epa, ajca, ajca ale jajca

A właściwie to jaja jak berety!!!

Postanowiłam wziąć się za wyzwanie Klubu Twórczych Mam.
Jak to mi Mąż powtarza? "Weź ty namaluj coś na tym płótnie co kupiliśmy zanim Ci się farby skończą!" No i wykrakał.
Namalowałam prawie wszystko. Zostało mi domalowanie dwóch choinek na pierwszym planie. Niestety nie udało mi się już nic z tego zielonego wydobyć :-( A nie chciałam zepsuć tego co już było!
Tak też obraz czeka na zbawienie (czytaj: oddanie plastikowych butelek i odebranie kaucji za nie- TAK Ukochany zapowiedział mi że nie da już ani centa na te moje "pierdołki". A niby 300e z jego wypłaty jest moje!?! Chyba powinnam mu to przypomnieć)

Na całe szczęście kolorów dla Kappy nie zabrakło i namalowała coś dla kuzynki:



Coś dla Doktora (nie wiem czemu?)


Obraz Córci upadł na moją leniwą twórczość gdy czekałam na wyschnięcie "spodniej" części mojego arcydzieła ;-P Czyli serca dla Księżniczek (na szczęście zanim je podpisałam)


A tak na marginesie czy wiecie jak wyglądają wąsy HalloKitty? Prawda że pierwsza litera imienia Ksji (ta po waszej prawej) jest podobna? Tak wczoraj stwierdziła Kappa ;-)

piątek, 17 sierpnia 2012

"Bo ONA jest bardzo szybka"

Takie słowa usłyszałam z ust Przedszkolanki S. na prośbę by przypilnowała Kappę, ponieważ miała dziś pić dużo wody ale w maleńkich ilościach...
Stwierdziłam że podzielam opinie Wychowawczyni. Hihihi
Kappy wszędzie jest pełno i trudno ją zatrzymać w jednym miejscu choćby na minutę... Mam jednak głęboką nadzieję że się uspokoi troszkę jak już zrozumie że znalazła się tam na dłużej a nie na kilka dni. Wydaje mi się że ona stara się chłonąć wszystko szybko, na zapas zanim to co ma jej ucieknie...

PRZEDSZKOLE
Rok szkolny rozpoczął się 14 sierpnia.
Tegoż dnia Kappa wybrała się z Tatą na godzinkę do swojej grupy "Piratów". Podobało jej się na tyle że nie chciała stamtąd wychodzić. Tata lepiej żeby też nie wychodził ;-)
W środę poszła znów na godzinę ale bez obecności Rodzica. Znów ciężko ją było zabrać!
W każdy kolejny dzień przebywała w przedszkolu o godzinę dłużej i jak wyżej przy zabieraniu Dzieciny Ukochanej....

Dziś na koniec pierwszego tygodnia dostała "czapkę" ze słodyczami od Pani S.


Zaobserwowałam iż dzieci o 10:00 wychodzą na dwór bawić się (ponoć nie zależnie od pogody?). Zostają tam do 12:00 i wracają na obiad. Dalej nic nie wiem!?! Dowiem się w przyszłym tygodniu gdy będą dodawać nam kolejne godziny ;-)

Przedszkolanek jest trzy. Główną i nie zmienną jest właśnie Pani S. która jest bardzo miła ale nie mówi po angielski (o greckim i polskim nie wspomnę). Drugą jest Pani A. do której Dzieci kleją się jak tylko mogą. A. jest moją ulubienicą, ponieważ jest GRECZYNKĄ. Zawsze swobodniej zapytać bezpośrednio wychowawczynię o poczynania Dziecka niż przez tłumacza (o nim później). Trzecia Przedszkolanka jest mi nie znana z imienia ale już rozpoznaję jej twarz :-)
Moim tłumaczem (pod nieobecność Pani A.) jest Pani Z. która jest koleżanką Ślubnego..... Czyli kolejna Greczynka w tym samym przedszkolu!!! Gdyby jednak nie daj Boże ich obu nie było to jest jeszcze Pan A. POLAK. Hihihihihi

Grupa "Piratów" składa się z chłopców i dziewczynek ;-P A co!?! Nie ma w niej greckojęzycznych dzieci (no prócz Kappy), są natomiast dzieci polskojęzyczne. We wtorek tych dzieci było dwoje (Chłopiec i Dziewczynka), a dziś dowiedziałam się że wczoraj doszła kolejna Dziewczynka.

Cieszę się że jednak moja Córka dostała się do tego przedszkola. Nie widać żeby traktowali podopiecznych jak "bydło", co niestety było odczuwalne w innym miejscu do którego chcieli posłać moje Słońce. Sam fakt że Kappa nie chce stamtąd wychodzić utwierdza mnie w przekonaniu że dobrze się tam czuje i ta walka z Ratuszem była słuszna!!!

czwartek, 16 sierpnia 2012

SETKA

Dziś, właśnie z tym momentem, pojawia się mój 100 post!!!
Miałam z tej okazji zorganizować Candy ale.. SŁOMIANY ZAPAŁ dał znać ;-(
Właściwie to ja tak zawszę- zabieram się do czegoś a potem zostawiam w połowie drogi! Staram się nad tym pracować.... Dlatego pomysłu nie porzucam tylko przesuwam termin na inną okazję ;-P

Co daje mi blogowanie?
Pomaga w pokonywania przeszkód i patrzenie na życie bardziej optymistycznie. A może źle się wyraziłam?
Nie codziennie jest dobrze, ale chcę pisać o tych wyjątkowych chwilach i szczęściu jakim daje mi Rodzina! Fakt że te dni opisuje w moim "dzienniku" wymusza na mnie skupienie się tylko na tym co dobre! To niezła terapia ;-)
Poznałam dużo Koleżanek w tym wirtualnym świecie, które zawsze coś wnoszą w moje życie. Tysiące pomysłów na zabawę z Dziećmi i jeszcze więcej na szukanie i rozwijanie swoich talentów. Dowiaduję się wielu pożytecznych rzeczy które często wprowadzam w życie. Czasem o tych rzeczach wiem ale motywują mnie do działania blogi Dziwczyn.... DZIĘKUJE
Kolejnym plusem jest fakt że robię coraz mniej błędów ortograficznych :-P Interpunkcyjnych ogrom ale ortografia poszła do przodu!
Tak!!! Lubię ten cyber świat dzięki któremu mogę przekazywać polskiej Rodzinie to co się u nas dzieje nie narzucając się ;-) Zawsze mogą przeczytać kiedy będą mieli czas, a wiadomo teraz tego akurat jakoś mało (nie mówię o Tobie Bereda, Ty leż bo za miesiąc już se nie poleżysz ;-))

Może coś o sobie?
Jestem Blogerem wieczorno-nocnym. Dlatego łatwo zauważyć kiedy Ślubny pracuje na drugą zmianę ;-) I czemu co drugi tydzień nic się nie pojawia. Czasem staram się napisać jakieś archiwa do publikacji w następnych dniach ale nie zawsze mi to wychodzi :-P
W ciągu dnia trudno mi o wystarczającą ilość czasu... Tym bardziej z Kappą która ostatnimi czasy nie przestaje gadać, a ja staram się jak mogę zrozumieć wszystko co mówi :-D     KOCHAM JĄ!

Podczas wymianek Starsza pyta mnie zawszę dla kogo ta paczka? Odpowiadam że dla mojej Koleżanki! Ostatnio ucieszyła się że jedną wysłałyśmy do jej Koleżanki czyli Amelki. Sama przynosiła mi wszystkie wstążki i mówiła żebym jeszcze "TO" dodała.
Chyba nie trudno zauważyć że Dziewczynki towarzyszą mi we wszystkim co robię :-) No dobra, może z wyjątkami.... hihihi

Na koniec więc dziękuje moim blogowym Matkom Chrzestnym!!!

MACIEJKO   PAULIŚ     DZIĘKI

środa, 15 sierpnia 2012

Jednym rzutem na taśmę...

...żywieniową!!!
Projekt "Dbam o siebie" u Diany zakończył się, no dobra jeszcze ten tydzień ;-)
Podsumowując- dałam plamę. Nie wiele tego wprowadziłam do swojego życia i tak mi z tym źle że planuję w spokojniejszych czasach reaktywację! Tylko czy warto przekładać wszystko na potem?

Najważniejsze jednak wdrążyłam w nasz codzienny rytuał, spacerki i więcej owocowych witamin. Wiem nie wiele tego ale jakiś początek ;-P
Ale, ale, nie napisałam że postanowiłam do zdrowych nawyków wprowadzić także Dziewczynki (Mąż to ciężki przypadek i wciąż nad nim pracuje). Chciałabym aby moje Królewny nigdy nie miały takiego lenia jak Rodzice i odruchowo sięgały po to co jest dla nich najlepsze.

Panny K. wykazały wielki entuzjazm... Pierwszego dnia podania sałatki owocowej spotkałam się z wielką radością i pożarły wszystko!!! Ksji przy tej okazji uczy się posługiwania widelcem i coraz częściej nie życzy sobie by ją karmiono, toć duża z niej KOBIETKA.


Zdjęcie "trochę" nie wyraźne, ale jak widać Ślubny je robił ;-)


A tak mi Dziecko dorasta...


Sama siada na krzesełku, pomaga w zakupach, sprzątaniu świata. Wszystko chce robić sama! A ja tak bardzo chciałabym aby jednak ten czas tak szybko nie uciekał ;-P





wtorek, 14 sierpnia 2012

Przez łzy

Dzisiejszy dzień jest taki... No właśnie sama nie wiem?
Niby wszystko jest dobrze ale powoduje że płaczę....
Zawsze w takie dni ta piosenka chodzi za mną!

Musical "Metro"- "Szyba"

"Pytają wszyscy, skąd jesteś i co robisz
To im wystarczy, że imię jakieś masz
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz.

Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać
Czas szybko mija, a życie jedno jest
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.

Zostałam sama, więc piszę długie listy
Pieniędzy nie mam, zbyt mało jeszcze wiem
Poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko
A świat wygląda, jakby był za szkłem.

Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie - zniknie tafla szkła

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty"

 Nie twierdze że pomaga, ale....


Natomiast energii dodaje mi, nawet na skraju wytrzymania, "Modlitwa harcerska"
"O Panie Boże, Ojcze nasz
W opiece Swej nas miej
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
Wszak Ciebie i Ojczyznę
Miłując chcemy żyć
Harcerskim prawom życia, dnia
Wiernymi zawsze być

O daj nam zdrowie dusz i ciał
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Na szczytach górskich czy wśród łąk
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
Przed nami jest otwarty świat
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg"


Spacerujemy

Od dwóch tygodni, codziennie rano wychodzimy na spacerki.
Plan jest taki:
- pobudka
- mleko/mleczko pszczele/pyłek kwiatowy
- ubieranie
- wyjście
- zakupy bułeczek (ewentualnie kakao)
- spacer ze śniadaniem w ręku





Często patrzymy w niebo:


Podziwiamy przyrodę w koło nas:


Nauczyłam Dziewczyny zbierać szyszki... Teraz Ksji sama się zatrzymuje gdy je widzi i wrzuca mi do torby




Czasem krajobraz mnie dobija i tęsknię do DOMU:

Niekiedy, bardzo rzadko, chadzamy po większe zakupy:

Całe te spacerki mają tylko jedno na celu.... Ululać Kobietki jak najwcześniej!!!
Czy to się udaje? Sami zobaczcie:


UDAWACZKI


Sumując!!!
Pomimo iż spacer zajmuje nam 2,5 godziny najmniej, Kappa jest pełna energii do końca dnia a Ksji zasypia szybko tylko na południową drzemkę. U mnie objawy naszych wypadów są najgorsze bo nadwyrężyłam sobie stopy(?) (chyba ta część nazywa się śródstopie!?!) Ogólnie czy to ważna co? Ważne jest że ledwo się poruszam...





A tak chciałabym kiedyś wyglądać z Mężem.......:
Wiem bardzo nie wyraźnie, ale paparazzi ze mnie kiepskie! Chyba że winny jest sprzęt ;-P