Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nocnik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 maja 2013

Nocnikowe postępy

Pierwszego maja rozpoczęliśmy odpieluchowianie Ksji.

Dzień 1
Nic nam się nie udało złapać o nocnika co było opłakiwane i przypłacane nerwami małej Delikwentki

Dzień 2
Po porannym wypadzie na śniadanie do kawiarnio-piekarni Ksji przybiegła z nocnikiem i krzycząc "kaka". Została posadzona i na naszej kartce do naklejek pojawiła się pierwsza nagroda. Kolejne próby nie były już tak wspaniałe gdyż Ksji zaczęła ze mną walczyć gdy sadzałam ją na nocnik. Równało się to z mokrą podłogą jak i w połowie zapełnionym nocnikiem. Po skończonym dniu na kartce były już trzy naklejki


Dzień 3 i 4
Wojny ciąg dalszy. Sadzanie jej równało się z próbami wstania, które nie kończyły się, zawsze, szczęśliwie! Nie wiem o co chodziło? Gdy była sadzana bez potrzeb fizjologicznych cieszyła się i nie było żadnych problemów. Natomiast gdy majteczki były ciut mokre co oznacza iż Dziecko należy wysadzić, wierciła się i napinała byle tylko wstać. Nasze nerwy padały co nie wróżyło dobrych skutków! Zaczęłam się nawet zastanawiać czy oby nie jest za wcześnie? Po konsultacji z Mamusią dostałam radę spróbowania wysadzania Ksji do toalety. Jak dorosłego człowieka!

Dzień 5 (Wielkanoc)
Mało nas było w domu to i trzeba było poddać się radzie Matuli i skorzystać z sedesu.
Pierwsze sadzanie = krzyk i walka. Drugie, jakby spokojniejsze... Trzecie, wygrana :D
Od tamtej pory Ksji jest już obojętnie gdzie załatwia swoje potrzeby byle nie w "pumpersa". Ma go wciąż wkładanego przy wyjściach, dla pewności gdybyśmy w czas toalety nie znalazły. No cóż, w mieście takim jak nasze trudno znaleźć jakiś krzaczek w razie potrzeby....

Od tamtej pory nasza karteczka się zapełnia w ekspresowym tępię:

6 maj

Co rano Ksji pyta mnie:
-Kaka pumpers?
- Nie Kochanie, kaka do jojo (z greckiego nocnik)
-Aaaaaa jojo...

Tak też czekamy już tylko do pełnej kontroli i "baj, baj pumpersy" :))

niedziela, 19 sierpnia 2012

Kupli my

Nocnik!
Nie wiadomo po co i na co!?! Ale ja nie chciałam się już spierać więc "poszli my i kupli".
Po zakupach nawiązał się natomiast taki dialog:
Grek
- To od kiedy zaczniesz ją uczyć tego używać?
Jazz
- Trzeba będzie dywan zwinąć
- Jest jeszcze ciepło to się zwinie. Więc kiedy?
- Nie wiem? Może za rok?
- Jak to za rok? Przecież to już czas najwyższy!!!! Za rok będzie do przedszkola szła!!!
- ?@?:{ Jakiego przedszkola? Greckiego czy niemieckiego?
- A czy to jakaś różnica?!!!!
- No tak, bo jak do Greckiego to oczywiście masz rację a jak niemieckiego to się mylisz :-)
- No przecież Ksji będzie już miała 3 lata!!!!!!!!!!!
- ?@:"? No wież.... to że Kappa wmawia mi że Mała ma dwa lata nie znaczy że Ty też musisz :-)
- ?@:P<>? Co?
- Przecież ona ma ROK i 5 miesięcy!!!!
- No fakt! To po co my ten nocnik kupili? Przecież ona za mała jeszcze jest!!!!

Żeby nie było posadziłam Ksji na nocnik. Popłakała się jakbym jej nie wiem jaką krzywdę zrobiła. Zapomniałam że dziecko trzeba do takiego sprzętu przyzwyczajać. Kappe sadzałam zawsze gdy sama musiałam do łazienki skoczyć a nie było sposobu i musiała iść ze mną: taki fotelik toaletowy ;-P Więc tak przy okazji się oswoiła :-)
Ale od czego jest starsze rodzeństwo? Usiadła, pokazała że nie boli i że Barbie też się nie boi:


Dało się Dziecię w końcu przekonać i nawet zadowolona była:


A potem mi mówi: Ale Ty walnięta jesteś z tymi zdjęciami. Nawet posiedzieć na wygódce nie dasz spokojnie:


;-D