Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dżudi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dżudi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 kwietnia 2016

"Dżudi powiedziała.... ojej żyjecie!!!"

ojej żyjecie!!!



Siemka Pucaki! Tak se myślałam ostatnio o Was wszystkich. Nigdy nic nie piszecie (nie żeby mi to przeszkadzało- bo kto by chciał to czytać potem ŻART) a tu szok- piszecie! Ja wysyłam mejle po kolei jak leci, nie wiem czy Wasze poczty są aktualne ale i tak wysyłam i co...... jak Was zaszantażowałam, że przestanę pisać- to wszyscy odpisaliście- NIESAMOWITE. A teraz- noo proszę, każdy coś skrobnie!
I tu mam pomysł, napiszcie co u Was słychać (tylko nie przesadzajcie...........................................i niech to nie będzie w 3 zdaniach). Praca domowa: minimum na stronę. Żeby nie nadwyrężyć pani Ilonie oczu to: Aneta Beju piszę do 21.08, Piernik do 25.08, Dorotka do 28.08,
Kruczanki do 30.08, Ania z domu Zawadzkich do 2.09-ślub pomiń bo widziałam, wesele opisz, Bursiany- Ty wcale nie pisz, bo mogę potem tego nie przeżyć :) żart do 5.09, Chomik do 8.09, Jazz- Ty też nie pisz tylko zadzwoń na skajpa i nic nie musisz mówić....wystarczy jak będę patrzyć na Twoją córeczkę- bo strasznie tęsknię za Tą panieneczką. Madziula- też nie pisz, wsiądź w samochód z moją córą i przyjeżdżaj! Mareczek do 10.09, Żółciński J do jutra! Robert SZCZ do 15.09, Krzyś dydaktyk do 17.09, Krzywy do 20.09, Justa Dąbeczek do 23.09. Gosia- napisz też daty do spotkania bo muszę Tobie oddać kasetę...czyli do 25.09. Jeśli kogoś pominęłam to pewnie znaczy, że nie chcę czytać mejla, ale Was zdziwię- chcę ale musiałam omcknąć się i nie zauważyć.
Oceny wystawię potem! Jak zauważyliście ślepaki to nie napisałam roku........ale tylko dlatego, żeby nie myśleć potem, że ktoś mnie olał, to będę się pocieszać "w przyszłym roku na pewno odpiszą" i tak co roku aż zacznę chodzić do terapeuty a on będzie mnie pocieszać słowami "ale roku nie napisałaś...na pewno jeszcze napiszą", potem zamkną mnie u czubków itd
:) na litość Was wezmę :)
to ja czekam........
Buziaki w pysiaki (zęby myłam)!!! Pa pa



19.08.2009

Przypis 23. kwietnia 2016 
Ilo przypomnij! Dzwoniłam czy nie?
Hahahahaha
Jazz


niedziela, 17 kwietnia 2016

"Dżudi powiedziała.... Biedne twarzyczki!"

Biedne twarzyczki!


Elo elo Kochani! Ale jazda mi się przydarzyła na mazurach- szok na maxa że hej! Pojechaliśmy se do znajomych na mazury.......do Justy- to ta osóbka co na moim 2 ślubie złapała welon. Czas upływał mile, czytaliśmy Pana Tadeusza...dokładniej rozgryzaliśmy postać Soplicy :) (dla niekumatych piliśmy soplice), gadaliśmy, żartowaliśmy (ja nie bo jestem za poważna) itd. Potem nic fajnego- Justa, Marcin i Ja wiemy- i niech tak zostanie! ale teraz najlepsze! Była se tam i taka menda zwana Anią! Popaprana wsiadła do samochodu i chciała gdzieś jechać- pijana w 3 pupy. Szok! Sławek zaczął ręką blokować tłumik, zaraz Marcin przyniósł szmatę, którą wsadzili do tłumika. A ta psychiczna zamknęła drzwi i faka wszystkim pokazuje! Wystraszyłam się i poleciałam do namiotu obudzić Kruszynę, który spał w namiocie (logiczne skoro obudzić to pewnie spał) a namiot za samochodem w którym siedział Typiara! Przemek pijany poburkał i już nie wiedziałam czy wyjdzie czy nie to se myślę....dżudo znam....jestem kobiecą głową rodziny, trzeba cosik zrobić. Pewnie myślicie, że złapałam Kruszynę, podniosłam i z namiotu wyniosłam- to Was zaskoczę, bo NIE. Pobiegłam do samochodu i ciągnę za klamkę od Porąbanej strony- zamknięte. ..to od pasażera- zamknięte, pukam w szybę i nadwyrężam swój głos OTWÓRZ SAMOCHÓD a ta muzę dała na full i mi faka pokazała- bardzo nieładnie! to ja za klamkę tylnego wejścia- otworzyły się, weszłam do środką i wyłączyłam radio. Justa próbowała wejść za mną.....ale jej to nie wyszło, za chwilę mówi, żebym wyjęła kluczyk ze stacyjki, to ja nie wiele myśląc tak zrobiłam, jak się Typiara nie zezłościła, złapała mnie za włosy, zaczęła szarpać mnie za kudły, ja się drę żeby mnie puściła, a Justa złapał mnie z biodra i zaczęła siłą wyciągać z samochodu. Ta ciągnie mnie za pukiel włosów a Justa za biodra....czułam się jakby mi ktoś włosy żywcem wyrywał.żesz w dupę kopaną! W końcu tamta psychiczna mnie puściła a ja wysiadłam!Ale ulga! Potem przyszedł pan Mirek i chciał pomóc a ten Dziwoląg żuciła się na Pana Mirka, podrapała mu twarz, darła się, że go udusi (wtedy to rozwścieczyła mamę Justy), Wzięła baniak z wodą i zaczęła lać nim tą Typiarę a ona wstała i se poszła! Ubaw, że szok. Najgorzej miał p. Mirek- cała twarz podrapana. Mi tylko wbiła paznokcia w nos- porażka i zadrapała mi czółko! Och jej! Najlepsze jak wszyscy wstaliśmy rano a p. Mirek wziął piłę spalinową i pod jej namiotem z odpaloną czekał aż wyjdzie- śmiech że szok. Potem pojechaliśmy nad morze- a mnie czoło piekł i nosek!
PS Justa napisz mi co było jak my się zmyliśmy!? 



18.08.2009

sobota, 26 marca 2016

"Dżudi powiedziała.... ach kobiety!!!!!!!!!!"

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO SIOSTRA


ach kobiety!!!!!!!!!!


Witajcie Najmilsi! Tak krótko.....o ile ja tak potrafię.....ale chyba krótko bo piszę lewą ręką bo w prawej jerszcze gips zalega.......Najpiękniejszy gips na świecie. Dobra wracamy do tematu!
Siedzę se przed komputerem u mamy (gdyż czekam na mojego ślubnego-Kruszynę- jeśli ktoś myśli, że zmieniłam). Do pokoju wchodzi mój wujek Irek i z tekstem "ALE MASZ ŁADNĄ...." i w tym momencie ja zaczęłam poprawiać włosy i uśmiechnęłam się do niego mówiąc "A DZIĘKUJĘ...."i tu mina mi pobladła bo wujek powiedział "ale masz ładną RĘKĘ" (że ten gips) a ja myślałam, że chodzi mu o fryzurę, którą przed chwilą zrobiła mi mama. Wszyscy buchneli śmiechem! No cóż...życie! Ale trzeba przyznać, że gips piękny....wyślę Wam fotki to sami ocenicie!!!
A teraz przestroga....Starszych trzeba słuchać do końca a dopiero potem reakcja. I druga- jeśli czegoś nie zrozumiecie (tak jak ja kiedyś kawału o blondynce "blondynka postanowiła wyprodukować więcej lodów niż algida") śmiało spytajcie o co chodzi, niech wytłumaczą (co może być gorszego od nie zrozumienia).  Teraz dorosłam i kawał skumałam...czyż to nie cudowne, ale powiem, że kawał głuuuupi, że szok.
Pozdrowionka

PS Marto- przepraszam ale i tak jesteś cudowna, dziękuję i nie gniewaj się! żywe zielone STOP! Listek







07.08.2009

sobota, 5 marca 2016

"Dżudi powiedziała.... nawet w tragedji jest coś śmiesznego!"

nawet w tragedji jest coś śmiesznego!


Elo Najmilsi :)! Lubię do Was pisać moje pamiętniki, więc krótko to co mi się przydarzyło niedawno! Jechałam z moją koleżanką do pracy (z Anią-mamuśką), zjechałyśmy z mostu świętokrzyskiego i miałyśmy wypadek na skrzyżowaniu ul.Zajęczej i ul. Wybrzeże Kościuszkowskie! Mam tylko złamaną rękę! Najpierw ta część mniej przyjemna....wjeżdżamy na skrzyżowanie z prędkością ok 100km/h i patrzymy a przed nami samochód z metr od nas....Ania po cheblach....ale i tak wiedziałyśmy, że walniemy.......pamiętam trzask i tyle a potem jak stałam w szoku przed samochodem i patrzyłam na skasowaną maskę Ani samochodu i na Anię, która nie mogła otworzyć drzwi. Nic się nam nie stało, Ania nie miała zpiętych pasów ale naszcęście odpaliła się jej poduszka powietrzna, ja pasy zapinam zawsze...inaczej nie wiem jak by to się skończyło! Tamten samochód... ma skasowany bok, baba z tylniego siedzenia wylądowała na przedniej szybie ale jej nie wybiła, dwie baby z przodu całe i zdrowe. Pogotowie przyjechało po 20min a policja po niecałej godzinie! Wiecie co było najgorsze...zobaczyłam tą babę zakrwawioną i zaczęłam iść w jej kierunku aby pomóc i opatrzeć rany....ale jak się do niej zbliżałam, ogarnęł mnie taka wściekłość, że się zawróciłam, kucnęłam i zaczełam płakać. Naszczęście byli przy niej ludzie. Nie chciałam, żeby się wykrwawiła ale byłam taka zła na ten samochód- dziwne i głupie! Pamiętam, że jak stałam przed samochodem, to się zastanawiałam czy żyję i jak to sprawdzić czy jestem na ziemi...byłam tak przerażona! ZAPINAJCIE PASY ZAWSZE! baba wyjechała nam z podporządkowanej i na miejscu dostała 500zł mandatu i 6pun. karnych!
Miało być krótko....to teraz coś śmiechowego. Jak wracałam od lekarza z gipsem na prawym ręku, buchnęłam takim śmiechem w autobusie jak zaczęłam myśleć o takich drobnych szczegułach. Moja Ania jak wyszła z tego samochodu..patrze na nią a ona idzie w moją stronę a w ręku ma.....całe radio wymontowane z samochodu....niesamowity widok :) potem zadzwoniłam wieczorem do niej i jej to przypomniałam, a ona na to, że to peze mnie bo (podobno-ja nic nie pamiętam) w samochodzie powiedziałam "przeciesz miałyśmy zielone.....a jak on wybuchnie? Ania uciekajmy" i wysiadłam- dacie wiarę, a ona zaczęła ratować radio! Ona jest niesamowita. Potem krzyczała na tych biednych ludzi. śmieszne.
podsumowując oby dwa samochody do niczego. Ani skoda fabia i tamtej kobiety- coś tam Rover-zielony. Ja miałam tylko zdarty naskurek na paluszku i leciała mi krew.....panowie z pogotowia nawet plasterka mi nie zalkleili- szkoda! a ręka bolała niesamowicie....okazało się, że mam złamany nadgarstek- kość łudeczkowatą i 3 tyg gipsu.....prawa ręka- zapraszam chętnych na wakache- ktoś musi mi pomóc jak Przemek w pracy, nawet chleba nie mogę ukroić, naszczęście naród polski idzie z postępem i ...wiecie, że mamy chleby krojone fabrycznie...niesamowite! Pewnie wymyślił to facet co miał rękę w gipsie!
Pozdrawiam! buziaki w pysiaki! pa



31.07.2009


niedziela, 21 lutego 2016

"Dżudi powiedziała.... No tak...to tylko ja tak mogłam!"

No tak...to tylko ja tak mogłam!


Elo elo Wielkoludy! Słuchajcie co mi się przytrafiło w Niemczech (bo sobie wyjechałam z moją przyjaciółką i z dzieciakami z klas 5 i 6 szkół podstawowych....my byłyśmy opiekunami...jakby ktoś myślał, że z kolegami i koleżankami a my cofnęłyśmy się w rozwoju :)) Jednego dnia zabraliśmy ich na kajaki, ja siedziałam w kajaku z Benem (to jeden z organizatorów całego obozu...ma 45 lat). Pływało się super...ja wiosłowałam a on studiował mapę tych spływów- teraz mam takie muskuły, że szok. Jedne z podopiecznych się zaplątały w krzakach, więc ja z Benem popłyneliśmy im pomóc. Wyciągneliśmy ich z chaszczy i pchneliśmy aby odpłynęły...ja odwróciłam się do Bena bo coś tam do mnie bełkotał i chciałam zacząć wiosłować ale .....nagle czuję opór a wiosło stoi w miejscu...odwracam się a moje wiosło jest w kajaku tych dziewczynek....na twarzy Martusi...dacie wiarę, walnęłam dziecko wiosłem w twarz...jak to zrobiłam to nie wiem, ale powiedziała, że nie bolało! Myślałam, ze gorzej już nie będzie i co.....? KATASTROFA!!! Poszliśmy po kajakach do restauracji na obiad. Dzieciaki zajeli stoliki a ja z Beno z Martą (moją przyjaciółką-ta co była moją świadkową na ślubie cywilnym) i Uwe (kolejny organizator) usiedliśmy przy innym stole, tak, że siedziałam tyłem do podopiecznych. Zaczeliśmy gadać a kelnerka roznosiła obiad dla naszej grupy. Ja tak gestykulowałam jak mówiłam, że nie zauważyłam kelnerki, która szła za moimi plecami...nagle jak nie machnęłam ręką, walnęłam w ręce tej kelnerki a ona wywaliła dwa talerze z obiadami...talerze się stłukły, a ona wściekła na mnie....pomogłam jej sprzątnąć i ona poszła! Za parę minut znowu idzie z obiadem a Uwe z Benem złapali mnie za ręce i mówią, że może przejść bezpiecznie...ona zaczęła się śmiać i rozdała dalej obiady! Potem zaczeli mnie nazywać Miss Latającego Sznycla. I już do końca wyjazdu się śmieli z tej sytuacji. Wróciliśmy do szkoły w której mieszkaliśmy i oni opowiadali tę sytuację Steffi, która szykowała kolację dla nas a Chłopaki do mnie "Ilona to obiad na jutro, chcesz nim od razu porzucać czy zaczekasz do jutra?" i tak do końca, mieliśmy taką polewę ale nigdy nie zapomnę miny tej kelnerki...taka wściekła!
Porażka ale długo będą mnie pamiętać! Było super i szkoda, że tylko 10 dni!
Pozdrawiam



10.07.2009


piątek, 12 lutego 2016

"Dżudi powiedziała... Pasztet juz po podwórku nie biega"

Pasztet juz po podwórku nie biega


Elo elo Kochani. Tak ja obiecałam w kwietniu lub najpóźniej w maju....kto by spamiętał? chciałam Was ostrzec, że mój pasztet już nie biega pa podwórku (królik) teraz się studzi w zamrażalniku i czeka na przetworzenie...będzie pasztet! Więc jak już go zrobię to macie tydzień na przyjaz aby spróbować, potem sama z mężem go skonsumuję. A teraz historia....umówiłam się w PZU z jakimś panem, bo prosił mnie o pomoc, a że ja lubię pomagać obcym...a przy okazji chciałam mu coś sprzedać z produktów PZU (skoro się oboje fatygowaliśmy)....i pan punktualnie przyjechał- to dopiero szok- takiego klienta nie miałam od czasów 2 lat. Na początek..wywiad dogłębny (to jeszcze nawyk z ratownictwa), wiem o tym panu prawie wszystko, a przynajmiej to co mi potrzebne! Dobra to pisząc sens Umówiliśmy się i poprosiłam moją koleżankę aby mi pomogła-Anię-moją mamuśkę :) i poszłyśmy na "wywiad". .............................................................to pominę bo nudnę ale okazało się, że pan ma tttyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle kasy, że szok. Więc co zrobiła pani Bereda po spotkaniu z panem? Mówię do mamuśki "ciekawe jakim samochodem przyjechał?" a Ania "leć zobacz" i pobiegłam......samochód uuuuuuu niezły....dla kobiet- Srebrny i duży, a dla mężczyzn Mercedes SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS najnowszy, cacko, że szok. Wracam na górę a tam Ania z dyrektorem stoi, podchodzę do nich a Ania "znalazłaś?", a dyrektor "a co pani szukała", to ja "chciałam zobaczyć jakim samochodem przyjechał", a dyrektor " i jakim, bo może nas oszukuję?". a ja "nie oszukuję, takim wyrąbanym mercedesem". oni w śmiech a ja dalej przeżywam jaki ładny i duży...w sumie to długi. Tak właśnie pracuje się w PZU.
dobra kończę bo nie mam nastroju, bo dowiedziałam się kilku niemiłych spraw....pamiętajcie z rodziną to tylko dobrze na zdjęciu się wychodzi...a z moją tak jest! PS tu do nich apel tzn do rodzinki...nie kazałam jej oddać tych 50zł i zapraszam na święta swoich teściów (nigdy nie było tak, że my na górze a oni na dole jedli, zawsze oni do nas szli albo my do nich. a do siemian pojechaliśmy po śniadaniu właśnie z Teśćmi)...................................................................................................................................................



20.06.2009






poniedziałek, 8 lutego 2016

"Dżudi powiedziała.... I to też kiedyś musiało się przydarzyć...."

I to też kiedyś musiało się przydarzyć....


elo  łobuziaki! Kolejna historia.....nie z tej ziemi. Początek skrócę: pędziłam z PZU do starej miłosny do Mc Donalda, bo tam się umówiłam z siostrą i jej mężem, bo Rafał miał mi zrobić elektrykę w domu! Koniec! Jesteśmy przy jartonie (centrum budowlane u nas w wilidż), wysiadamy i idziemy do sklepu po puszki i koneksy- coś takiego! zapłaciłam i chwilę pogadałam z koleżanką i pobiegłam za szwagrem i Ziutą.....pewnie myślicie, że odjechali bo za długo gadałam....a właśnie nie. Stoją przy samochodzie i się kłucą...podchodzę a Rafał; "nigdzie nie jedziemy, Ziuta zatrzasnęła kluczyki w samochodzie"....to da się tak? da!.. Poleciałam po śrubokręt do jartonu ale kiepscy z nas włamywacze. I dupa blada, kluczyki pięknie wiszą w stacyjce do odpalenia a my nie możemy ich dotknąć! Dzwonie do taty (który był u mnie w wiązowne)j aby podjechał do jartonu i dał nam samochód...po co...aby jechać na Mokotów po drógi komplet kluczy! Tato dobry człowiek (ja mam to po nim) przyjechał, dał Rafałowi samochód (tego nie odziedziczyłam....facetów i samochodów się nie pożycza), odwieźliśmy go do mnie (bo mi dom remontuje tzn pokój i korytarz) i pojechaliśmy! tu wtrące, że ochroniaż z jartonu pilnował nam samochodu a my mieliśmy mu za to kupić czekoladę....i tu kolejna opowieść...Jesteśmy na Mokotowie i ja mówię do nich "to wy idźcie po kluczę a ja idę po flaszkę i czekoladę" (flaszka po to bo Rafał za robociznę ją chciał). Poszłam....pobłądziłam bo nie pamiętałam gdzie jest ten monopolowy, po 10 min znalazłam, kupiłam (aaaa tu was zaskoczę- dowodu nie chcieli) i dzwoni Ziuta "noo gdzie jesteś my już od 5 min czekamy". Powrót zają mi kolejne 10 min. Doszłam do samochodu a oni patrzą w tył, zapukałam w szybę aby samochód z tyłu otwożyli, a rafał " gdzie ty byłaś?", ja" w monopolowym",a Rafał załamany mówi "widzisz ten budynek biały ty z 10m za tobą.......to sklep z alkoholami i spożywczy". Noo a skąd ja biedna mogłam wiedzieć, że sklep mają obok bloku?
Pewnie zastanawiacie się a gdzie był wtedy Kruszyna? w pracy do północy. Ale jak mu opowiedzieliśmy tę historię to nie uwieżył i myślał, że se jaja robimy! i tu zaapeluję do męża: Mężu- tak było....zaufaj wkońcu swojej żonie, czasem zdaży mi się nie żartować!
Elektryka zrobiona, flacha wypita, samochód jeździpapapa



30.05.2009

czwartek, 4 lutego 2016

Wiersz dla Rycerza


Staś urodził się wspaniały,
Ale nie był doskonały.
Ciągle w świecie baśni żył,
Jako elf tam gdzieś się skrył.
Tak mu się to spodobało,
Że rodzinę swoją całą,
Wciągnął w baśń tą całkowicie,
To zmieniło i ich życie.
W opowieściach czasem bywa,
Że historia jest złośliwa,
Są tam czarne charaktery,
Tu choroby były cztery:
I serduszko i ciśnienie,
Przełykanie i gryzienie.
Może nawet więcej ich,
Kto by tam policzył w mig.
Staś choć małym elfem jest,
Rycerz z niego też na fest!
Pokonuje swe potwory,
Bo tak bardzo chce być zdrowy.
Dzielnie walczy z chorobami,
Więc nie jeden go pochwalił.
Do dziś ta historia trwa,
Już ją wiele osób zna.
Aby piękny miała koniec,
Możesz ty ją trochę wspomóc!

Autorka Katarzyna Ł.K.





czwartek, 4 czerwca 2015

"Dżudi powiedziała... Chyba jeszcze mam uczucia"

"Chyba jeszcze mam uczucia"



Witam Ziomale! ale miałam dziwaczny dzień...z nami związany! Na naszej klasie, na dole pojawił się coś tam...OSOBY KTORE MOZESZ ZNAC i pokolei zaczęłam wciskać ZAPROŚ ZAPROŚ ZAPROŚ i ups...Blachara mi się natknęła i bach ZAPROŚ....myślę "o żesz kurka" i odruchowo wysłałam jej, że już jej nie zapraszam! Co lepsze wogólę się tym nie przejęłam...ale dzisiaj patrzę a ona zajżała na moją stronę naszej klasy.... i co zrobiłam? wysłałam jej zaproszenie jeszcze raz ( nie ukrywam, że mam nadzieję, że je odrzuci - żart) w końcu bądź co bądź to ona przyjaźni się z moim psem! Więc będę mieć koleżanek więcej!
Pozdrawiam


17.05.2009

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Mój Kochany Brzydal

Pamiętacie ten post o moim Siostrzeńcu?

Przypominam o przekazaniu 1% dla mojego Brzydala


Kto chętny niech o nim pamięta w rozliczeniach :D

Wszystkim na tym blogu znana jest już Dżudi, moja Siostra numer trzy. Ma ona Syna z zespołem Williamsa i właśnie dostałam od niej maila o uzdolnieniach takich Dzieciaczków
Tym razem będzie baaaardzo dużo czytania ale mam nadzieję, że się nie znudzicie. Warto jednak dowiedzieć się jaki ten mój Brzydal zdolny będzie :)


Uzdolnienia językowe
We wczesnym dzieciństwie zdolności językowe są słabo zauważalne, gdyż nakładają się na nie trudności w nauce mówienia. Dzieci z zespołem Williamsa zaczynają mówić przeciętnie o rok później niż ich zdrowi rówieśnicy. W niektórych przypadkach następuje to znacznie później - 17% dzieci z ZW nie potrafi stworzyć pełnego zdania w wieku 4 lat (Utah Survey, Semel i Rosner, 1991, za: Semel, Rosner, 2003). Dzieci z zespołem Williamsa również wolniej uczą się wskazywania i podawania obiektów, o które są proszone. Ujawnia się tu ciekawa zależność – dzieci z ZW wypowiadają pierwsze słowa przed wskazywaniem przedmiotów, natomiast u dzieci zdrowych przebiega to odwrotnie.
Zazwyczaj mowa osób z zespołem Williamsa jest wyraźna, łatwa do zrozumienia i bardzo ekspresyjna. Jednakże zdarzają się różnice indywidualne pod względem problemów i trudności z artykulacją, czyli skoordynowanym wykorzystaniem języka, warg, zębów i podniebienia do tworzenia dźwięków mowy. Jedną z cech charakterystycznych osób z zespołem Williamsa jest ich specyficzny głos - opisuje się go jako dźwięk ochrypły, głęboki, metaliczny (Ewart, Morris, Atkinson i in., 1993, za: Semel, Rosner, 2003).
Zasób słownictwa u osób z zespołem Williamsa jest zazwyczaj bardzo bogaty i urozmaicony. Osoby te często z łatwością używają niezwykłych, wyszukanych oraz trudnych słów i specjalistycznych nazw. Wśród często stosowanych przez osoby z zespołem Williamsa środków literackich znajdują się metafory, porównania, analogie, personifikacje, zwroty humorystyczne, sarkastyczne i ironizujące. Wywołującym głębokie wrażenie u osób z zespołem Williamsa jest spontaniczne używanie złożonych zdań. Wypowiedzi osób z omawianym zaburzeniem są bardzo zaawansowane pod względem budowy, nawet pomimo zdarzających się błędów generalizacji czy struktury syntaktycznej (Bellugi i in., 1988, za: Semel, Rosner, 2003). Bogaty słownik w połączeniu z płynnością w doborze słów sprawia wrażenie, że są one znacznie mądrzejsze i bardziej bystre niż są w rzeczywistości.
Poziom rozumienia mowy bywa obniżony ze względu na trudność w rozumieniu określeń relacji przestrzennych oraz słabą zdolność dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych wydarzeń. Dotyczy to aż 84 % dzieci z zespołem Williamsa (Utah Survey, Semel i Rosner, 1991, za: Semel, Rosner, 2003).
 


Uzdolnienia muzyczne i możliwości ich wykorzystania w edukacji
Naukowcy Semel i Rosner w 1991 roku na podstawie wywiadów z rodzicami dzieci z zespołem Williamsa opracowali dane statystyczne dotyczące związku pomiędzy tą chorobą a występowaniem szczególnych uzdolnień muzycznych. Zebrane dane kształtują się następująco: 90% dzieci z zespołem Williamsa przejawia swoistą miłość do muzyki, 87% lubi śpiewać, 86% łatwo zapamiętuje piosenki, 71% przejawia talent muzyczny (Semel, Rosner, 2003).
Lenhoff (1996) potwierdza powyższe dane. Twierdzi, iż większość osób z zespołem Williamsa przejawia relatywnie duży zakres uwagi dla czynności muzycznych, słuch doskonały, niespotykane poczucie rytmu oraz zdolność do szybkiego uczenia się piosenek (co ciekawe, również w obcych językach). Znaczna część badanych potrafi odtworzyć dawno nie słyszaną melodię i słowa piosenki. Posiadają umiejętność rozróżniania dźwięków, tonów i rytmów. Nie sprawia im trudności zagranie melodii ze słuchu. Często improwizują i tworzą nowe melodie, a także uwielbiają występować przed publicznością (za: Semel, Rosner, 2003).
Słuch absolutny jest to zdolność do poprawnego rozpoznawania i odtwarzania podanych wysokości dźwięków. Niestety spotykana jest niezwykle rzadko. Szacuje się, że w ogólnej populacji występuje u jednej na 10 000 osób. Odsetek ten znacząco wzrasta w grupie osób z zespołem Williamsa- wynosi on, w zależności od źródła, od 30 do 98%.
Okres krytyczny dla rozwoju słuchu doskonałego mieści się między trzecim a szóstym rokiem życia (Lewandowska, 2001). Zdolności muzyczne u osób z zespołem Williamsa rozwijają się bardzo wcześnie. Zainteresowanie muzyką można zaobserwować już u noworodków i bardzo małych dzieci. To właśnie na dźwiękach muzycznych potrafią przez stosunkowo długi czas skupić swoją uwagę.
Uzdolnienia muzyczne przejawiane przez dzieci z zespołem Williamsa należy w miarę możliwości rozwijać i wzbogacać. Warto zachęcać dzieci do śpiewania, uczenia się nowych piosenek, komponowania własnych utworów, a także do grania na różnych instrumentach. Prawie wszystkie dzieci bardzo chętnie śpiewają w chórze lub jako soliści. Natomiast konstrukcja i sprawność fizyczna palców dłoni oraz nadgarstka, jak również wydatne usta mogą przeszkadzać w graniu na instrumentach dętych (takich jak: flet, klarnet) oraz wymagających dużej zręczności manualnej. Dzieci z zespołem Williamsa dobrze odnajdują się w grze na bębnach, perkusji, kastanietach, tamburynie, gitarze oraz akordeonie, czasami także na pianinie i trąbce. Levitin i Bellugi w 1998 udowodnili ciekawą zależność: otóż słaba sprawność manualna i koordynacja wzrokowo-ruchowa przejawiana w czynnościach codziennych nie przesądzają o poziomie sprawności dłoni w grze na instrumentach. (Semel, Rosner, 2003).
Dzieci z zespołem Williamsa są bardzo rozwinięte emocjonalnie. Nie dziwi więc fakt, iż potrafią one doskonale rozpoznać nastrój każdego utworu muzycznego.
W wychowaniu dzieci ogromną rolę odgrywa sztuka. Według Szumana (1975) to właśnie sztuka uczy spostrzegania, doznawania i odczuwania rzeczywistości, a także pojmowania istoty i celu życia ludzkiego przez pryzmat sztuki. Sztuka wpływa stymulująco nie tylko na polepszenie kontaktów interpersonalnych, ale również sprzyja atmosferze wzajemnej życzliwości, szacunku, wzbogaca rozwój emocjonalny, pozwala na wielozmysłową percepcję, ale przede wszystkim przynosi korzyści poznawczo-intelektualne. Dzieci potrafią w sposób naturalny czerpać radość z kontaktów z muzyką oraz satysfakcję z grania na instrumentach.
Danel-Bobrzyk (1999) przekonuje, że aktywność twórcza osiągana wskutek oddziaływań poprzez muzykę często bywa przenoszona na inne obszary pracy umysłowej dziecka. Ponadto wzmacnia wiarę w siebie, we własne możliwości, dodaje odwagi w kontaktach społecznych, podnosi samoocenę, a poza tym ogranicza zachowania agresywne, zmniejsza napięcie nerwowe, zwiększa współdziałanie w grupie oraz pozytywnie wpływa na koncentrację uwagi.
Oddziaływanie terapeutyczne muzyki na dzieci niepełnosprawne umysłowo opiera się na minimalizowaniu bezużytecznych i szkodliwych nawyków, zmniejszeniu zależności od innych osób, nauce pożytecznych i konstruktywnych czynności. Ponadto zajęcia z wykorzystaniem muzyki wspomagają rozwój świadomości własnego ciała oraz koordynacji ruchowej, a także usprawnienie małych grup mięśniowych. Poprzez zainteresowanie rytmem, melodią i słowami piosenek muzyka przyczynia się do doskonalenia koncentracji uwagi (Jarkowska, 2004).
Zastosowanie muzyki ma również pozytywne efekty przy nauce innych przedmiotów. Melodie, piosenki i rytmizowane wierszyki ułatwiają zapamiętanie trudnego materiału, nazw dni tygodnia, miesięcy, adresów, a także zasad dobrych manier oraz przyswojenie obcojęzycznych zwrotów, itd. Pozytywne skutki muzyki można również zauważyć w poprawie kontaktów interpersonalnych. Dzieci z zespołem Williamsa grając razem bądź śpiewając w chórze, szybciej uczą się zasad współpracy. Występy przed publicznością wpływają na umiejętność radzenia sobie ze stresem oraz tremą.
Osoby z zespołem Williamsa posiadają słuch niemal absolutny, talent muzyczny, a także wykazują nadwrażliwość na dźwięki. Nagły niespodziewany odgłos, długotrwały hałas czy pewne indywidualnie dobrane dźwięki (np. pęknięcie balonu, warkot silnika samochodu, samolotu, motoru, odkurzacza, miksera, szelest liści i wiele innych) potrafią wprowadzić ich w stan silnego stresu. Znajdując się takiej sytuacji dzieci często automatycznie zasłaniają uszy dłońmi lub biją się po nich. Na nadwrażliwość na dźwięki (hipersłyszalność) cierpi około 70%-90% populacji dzieci z ZW. Zdarzyć się może, że w okresie dojrzewania lub w dorosłości problem ten zaniknie. Jak dotąd nie udało się odnaleźć przyczyny jej występowania (Maurer, Bołtuć, 2002).
 


Usprawnianie procesów pamięciowych
Pamięć można udoskonalać dzięki podzieleniu informacji na mniejsze części oraz dokładnym zapoznaniu z nią dziecka. Wiadomości, które dziecko rozumie, potrafi odnieść do znajomego kontekstu, są o wiele szybciej i lepiej pamiętane niż nowe, nieznane fakty. Ponadto duży wpływ na zapamiętywanie ma też to, czy dana informacja jest zgodna z zainteresowaniami dziecka lub ma dla niego duże znaczenie. Zagadnienie mnemotechnik i metapamięci, czyli wiedzy na temat właściwości pamięci, poruszane było w badaniach Bertrand i współautorów (1994). Uzyskali oni następujące wyniki: 86% dzieci z zespołem Williamsa rozumie zależność między ilością powtórek i poświęconego na nie czasu a skutecznością zapamiętania nowego materiału, 36% rozumie, że upływający czas pomiędzy zapamiętaniem a przypomnieniem wpływa na jego jakość, 71% spontanicznie grupuje elementy podane do zapamiętania w kategorie. Niestety żadne dziecko nie potrafiło podać przyczyny stosowania tej mnemotechniki (za: Semel, Rosner, 2003).
Campone i Brown (1977) za najskuteczniejsze strategie pamięciowe dla dzieci z zespołem Williamsa uznali: głośne, wielokrotne powtarzanie materiału do zapamiętania (co bazuje na dobrze rozwiniętych umiejętnościach werbalnych), opracowanie materiału poprzez stosowanie metafor, skojarzeń, połączenia z melodią oraz przeorganizowanie materiału, tzn. podzielenie go na mniejsze części, połączenie w grupy tematyczne (podobieństwa, przeciwieństwa, relacje i inne kategorie) (za: Semel, Rosner, 2003).
Z powyższych danych wypływa wniosek, że aby udoskonalić zdolności pamięciowe dzieci z zespołem Williamsa, należy przede wszystkim wykorzystać ich mocne strony, czyli umiejętności leksykalne i muzyczne. Warto zachęcać dzieci do samodzielnego opracowania tematu zadanego do zapamiętania, poprzez omówienie go własnymi słowami, ułożenie dodatkowej historyjki, przeorganizowanie materiału na rymowany wierszyk, dodanie prostej, popularnej melodii, znalezienie zastosowania nowej wiedzy, porównanie z posiadanymi już informacjami oraz z dziedziną, w której są biegłe (np. zadanie z matematyki można policzyć wyobrażając sobie odpowiednią liczbę samochodów lub tarczę prędkościomierza). 


 
Wyniki przeprowadzonych badań
Pierwsze postawione przez mnie pytanie badawcze dotyczyło poziomu słuchu muzycznego charakteryzującego grupę badawczą złożoną z 15 osób z zespołem Williamsa. Przeprowadzone badania testem „Średniej miary słuchu muzycznego” autorstwa E. Gordona pozwoliły na zebranie danych, które dowodzą, iż średni wynik kształtuje się na poziomie przeciętnym, natomiast nieznaczna część osób badanych uzyskała wynik powyżej przeciętnej. Drugim rozpatrywanym aspektem była koncentracja uwagi na bodźcach słuchowych. W celu sprawdzenia umiejętności skupienia uwagi oraz jej wybiórczości posłużyłam się testem „Słyszę”. Uzyskane rezultaty pozwalają na wysnucie wniosku, iż większość osób z zespołem Williamsa charakteryzuje się dobrą lub bardzo dobrą uwagą słuchową. Kolejne zagadnienie dotyczyło słuchu fonemowego. W celu sprawdzenia poziomu wyżej wymienionej funkcji posłużyłam się testem „Nieznany język” autorstwa M. Bogdanowicz. Uzyskane wyniki, choć bardzo zróżnicowane, dały uśredniony wynik na poziomie przeciętnym. W nawiązaniu do słuchu fonemowego sprawdziłam także poziom słuchowej pamięci fonologicznej. Przeprowadziłam badania korzystając z testu „Zetotest” G. Krasowicz. Uzyskane wyniki kształtują się na poziomie powyżej przeciętnej. Następnie badaniom poddałam pamięć dźwięków znanych melodii. Użyłam narzędzia skonstruowanego dla celów niniejszej pracy. Uzyskane wyniki były bardzo różnorodne, jednakże przeprowadzona analiza skupień ukazała, iż znacząca większość osób badanych uzyskała wyniki na poziomie przeciętnym.
W moich badaniach podjęłam także kwestię współwystępowania analogicznych poziomów wykonania poszczególnych testów. Wnioski, jakie nasuwają się po przeanalizowaniu wyników w poszczególnych zestawach testów, sugerują, iż osiągnięty poziom słuchu muzycznego koresponduje z analogicznym poziomem wykonania pozostałych testów. Osoby, które uzyskały wysokie wyniki w jednym z testów, uzyskały równoważne efekty w kolejnych. Podobnie przedstawia się sytuacja osób, które uzyskały wyniki przeciętne lub poniżej przeciętnej. Zatem można powiedzieć, iż poziom słuchu muzycznego koreluje ze zdolnością koncentracji uwagi na bodźcach dźwiękowych (uwagę słuchową), słuchem fonemowym, słuchową pamięcią fonemową oraz lepszym zapamiętywaniem i przypominaniem melodii (długotrwałą pamięcią słuchową).
     Kolejnym aspektem, który poddałam analizie była zależność między osiągniętymi wynikami w poszczególnych testach a wiekiem osób badanych. Wydawałoby się, iż wszystkie badane aspekty uzdolnień muzycznych będą rozwijać się wprost proporcjonalnie do wieku. Jednakże wyniki przeprowadzonych badań pokazały, iż wiek nie odgrywa istotnej roli pod względem prezentowanego poziomu: słuchu muzycznego, koncentracji uwagi na bodźcach muzycznych, słuchu fonologicznego, słuchowej pamięci fonologicznej oraz pamięci znanych melodii. Szczegółowa analiza wyników pod względem korelacji między płcią badanych a poziomem wykonania poszczególnych testów pokazała, iż chłopcy zaprezentowali wyższy poziom słuchu muzycznego niż dziewczęta. Wyniki podzielone ze względu na płeć osób badanych pokazują, iż chłopcy przejawiają także lepszą koncentrację uwagi na bodźcach dźwiękowych niż dziewczęta. Pod względem poziomu słuchu fonemowego chłopcy osiągnęli wyższe wyniki w porównaniu z dziewczętami. Ponadto chłopcy uzyskali wyższe rezultaty także w testach badających słuchową pamięć fonologiczną oraz pamięć znanych melodii.
Wyniki, jakie uzyskałam po przeprowadzeniu opisanych badań, potwierdzają hipotezę o uzdolnieniach muzycznych współwystępujących z upośledzeniem umysłowym (Shuter-Dyson, 1986, Herzyk, 2005) a w szczególności osób z zespołem Williamsa (Semel, Rosner, 2003).
Magdalena Giers



Słodki ten Stasio jak nic i tym bardziej proszę: PAMIĘTAJCIE O NIM :)
Pozdrawiam
Jazz

sobota, 20 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała... Pizza z dowozem"

"Pizza z dowozem"


hehe, jak tu się nudzić kiedy wokół tyle się dzieję i nigdy nie wiesz jak szybko dostaniesz pizze! Witam Was Najmilsi! muszę Wam opisać pewny dzień! Siedzę sobie w barze (bo tam pracuję) i myślę sobie-a zamówię pizze! siedzę..siedzę..siedzę i czekam. Po pół godziny przyszedł mój kolega..gadamy i czekamy. Nagle dzwoni pan od pizzy, że nie może trafić i stoi na ul. Żurawiej- a gdzie ta ulica se myślę? mówię do Adriana (bo on akurat tutejszy) żeby mu wytłumaczył!....siedzimy i siedzimy i dzwoni pan od pizzy: tu dla wyjaśnienia PP papa pizza, a IB ilona bereda-czyli ja!
pp: to znowu ja, skręciłem przy żółtym budynku i stoję bo nie widzę baru
ib: a gdzie pan stoi bo ja przed barem i tu nikogo nie ma
pp: przy szkolę
ib: ........tu tłumaczę jak ma jechać bo akurat szkoła to wiem gdzie jest!...to musi pan się cofnąć ...bla bla
pp: ale mi samochód stanął i nie mogę go odpalić, a daleko to jest? to ja zaraz przyniosę pani tą pizze. Przepraszam
 dacie wiarę, wytłumaczyłam mu drogę i powiedziałam do Adriana aby pilnował baru a ja idę po pizze bo to trochę drogi było! idę i idę i patrze idzie jakiś koleś z pizzą w kubraczku dominium. zaczepiłam go, że to moja pizza na ul. Krecią, zapłaciłam i wróciłam do baru. W życiu nikt mnie tak nie przepraszał jak ten pan!
zjadłam pyszną pizze (podzieliłam się z kolegą, a co- niech tyje) z tuńczykiem, zostały 2 kawałki- i wyobraźcie sobie, że nie dałam rady (teraz jak o tym piszę to bym zjadła) i mówię a napiszę do pana czy odpalił bryczke a on mi odpisał, że olej do silnika mu się skończył i szuka kogoś kto by podjechał z nim na cpn. Adrian się załamał i mówi " ja pierdole co za koleś, zadzwoń do niego niech tu przyjdzie a ja idę po samochód i go zawiozę", zadzwoniłam i przyszedł-zjadł te dwa kawałki pizzy co zostały, wypił colę i pojechał z Adrianem.
ale....teraz piszemy ze sobą i nazywa się Tomek, z pracy go nie wyrzucili...ale nie jest dupeczka, taki tam przeciętny!
Pozdrawiam Buźka


26.04.2009


wtorek, 16 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała... Fotki me"

 Odkryłam dziś powód nie pisanie... Tutaj chodzi o mój nastrój! Rano miałam wrzucić fotki i napisać aktualnego posta gdy mój Chłop wszedł mi w paradę.... Tyle z tego wyszło że dziś znów będą wspomnienia mojej Siostry! Mam nadzieje że jeszcze to wytrzymujecie bo jest tych maili sporo :P

 "Fotki me"


Wysłałam Wam...a Siemanko!...fotki ten czarny to Raber, ten ekri :) to Bombel (mój pies to nie Bąbel), nogi kruszyny od pasa w dół (nie zmieścił mi się w kadrze, a dopiero potem odkryłam, że wystarczyło nacisnąć w aparacie lupę z minusem i wtedy nawet dom by się zmieścił, no cóż mądry polak po szkodzie, mądra osoba co wymyśliła te przysłowia i my głupi, że dopiero to odkrywamy ale (i tu nasuwa mi się kolejne mądrości narodowe) lepiej późno niż wcale..wracając do sensu-czyli nogi Przemysława-ale /tu zmartwię żeńską część czytaczy/ w spodniach i butach ale /tu pocieszę kobitki/ i tak są pod spodniami owłosione i zajęte przeze mnie). Jest jeszcze Raber z przyszłym PASZTETEM, który jeszcze biega po podwórku (królik). Ale nie martwcie się, że je zjemy potem-obiecuję, że Was poczęstuję...tzn zaproszę i poczekam tydzień- potem zjem sama!
Buziaki w pysiaki Bereda z domu.....








20.04.2009


Pozdrawiam Wszystkich i postaram się jutro nie denerwować by móc wieczorem napisać (bo rano wyruszam na poszukiwanie ogórków kiszonych, hahaha)  :*

ps. Dżudi, wiesz ile błędów robiłaś nawet z tym podkreślaczem?!?! Wszystko muszę poprawiać (no poza tymi specjalnymi błędami ;P)

 

niedziela, 14 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała... Ojjoj"

"Ojjoj"


Siemano Ziomale! Dzięki za odpowiedź na moją wiadomość...czyli piszemy po polsku-o kurczę- dobrze, że to podkreśla na czerwono błędy to podrasujemy trochę język ojczysty! Pies nazywa się RABER :) zgadnijcie kto to wymyślił -jaaaaa! a dlaczego... R to od pRzemek, A to od ilonA, BER od BEReda...żart, ale teraz zauważyłam, że to nawet nie głupie (tzn głupie ale własne :)) pies się nazywa tak bo tak sobie to wymyśliłam-a kiedyś w dzieciństwie mama nie chciała mieć w domy zwierzaków (miałam królika-PIMPKA-pani od polskiego go tak nazwała , nie ja) i powiedziałam sobie iż mój pies będzie się nazywać Raber (jakbym w podstawówce przeczuwała, że poznam Kruszynę). Do Bąbla te imię nie pasowało....oooo opiszę Wam Bąbla- wygląda jak Labrador koloru ekri :) ale głupiutki bardzo. Na spacerze ucieka jak tylko zobaczy coś dziwnego np rower, albo ruszające się drzewa. Najśmieszniejsze jest jak go spuścimy ze smyczy, wtedy nie biega przed nami- logiczne, tylko idzie za nami i to centralnie za nogami, czasami specjalnie się zatrzymuję a ten wpada na moje nogi bo idzie naprawdę blisko. Musicie go kiedyś zobaczyć. Czasami specjalnie go denerwuję jak np zając se przebiegnie i mówię "o boże co to Bąbel uciekamy a jak nie zdążymy.." a ten już zdenerwowany kuli ogon i ucieka! hehe lubię to robić! Przemek mówi, że on padnie na zawał- bo go np deszcz wystrasz! Ale i tak jest słodki i duży bydlak ale głupiutki!
Dobra kończę bo nie do śmiechu mi dzisiaj- mam zapalenie nereczek a lekarz przypisał mi leki, które po wykupieniu recepty i przeczytaniu ulotki- okazało się, że nie mogę ich przyjmować, bo nie można ich stosować jak się jest niepłodnym i się leczy! Super i teraz muszę umierać do jutra aż mi wypiszę nową receptę, a narazie biorę jakieś leki przeciwbólowe ale i tak nawalają, że szkoda gadać. Ałć boli!
Buziaki Najmilsi :) narazka


15.04.2009


(Wytrzymujecie wymociny mojej Siostry?)

czwartek, 11 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała..." Wstęp

Nie wiem czy pamiętacie ale jestem posiadaczką czterech, uroczych Sióstr.... Dwóch starszych i dwóch młodszych. Każda jest bardzo interesująca ale tylko jedna, zwana Dżudi, pisała niegdyś maile do swoich znajomych. Uwielbiam do nich powracać by móc się trochę pośmiać i powspominać ;P Z powodu mojego laptopa, który od jakiegoś czasu warjuje i obawiam się jego szybkiego zejścia, postanowiłam wstawiać jej teksty na bloga pod nazwą "Dżudi powiedziała...". Utracenie tych tekstów było by zbrodnią :D
Mam nadzieje że nie będziecie mi mieli tego za złe....
Zaczynamy więc pierwszym mailem.


"Z cyklu co u mnie"
Witajcie Najmilsi! pewnie cieszyliście się że o was zapomnialam..a tu co ...znowu pisze! ale mam Wam historie do opowiedzenia (Przyjaciół zwierzat prosze o nieczytanie tego). Byly se swieta niedawno i bylam w Siemiatyczach u babci. Wzielam mojego slubnego, niejako zwanego Kruszyna i poszlismy...nad jeziorko (zalew). Wracajac do babci bloku..patrzę mały pies...żywy i slodki. zawolalam go poglaskalam i se wzielam- a co!? nie wiem czyj to ani czy to rasowy kundel czy innej rasy ale jest slodziutki- czarny z bialym krawatem :) (nie pytajcie co u bombla bo to nie na miejscu- tylko Blacharska gada ze zwierzętami-ja nie). Tak więc mam juz 2 psy :) bo tamtego przywiezlismy z Siemiatycz do WILIDZ! mam go juz 2 dni- i nauczylam go SIAD robic- ale nie mialam suchej karmy dla niego a jakos trzeba bylo go przekupic zeby siadal...to co zrobilam? Moj maz ma kota a ten kot sucha karme, a ta karma na schodach..to pozyczylam i moj pies szaleje po kocim jedzonku i siada! Ciekawe kiedy zacznie mialczec? to tyle- teraz spi na fotelu (Pies...o kocie bylo ..nic nie bylo tylko o kocim jedzonku. A ja zachwycam sie psem- jakby ktos sie zgubil w mojej wypowiedzi).
mam prosbe- napiszcie czy do Was dochodza polskie litery czy mam pisac tak jak pisze- ten kto nie odpowie mi na zadane przeze mnie pytanie- nie dostapi zaszczytu czytania moich mejli! A CO!
Dobra! POZDRAWIAM BEREDA z domu -wska z rodu z S-tycz z plemienia...żart! pa


15.04.2009

I co myślicie? Znośne?
Pozdrawiam
Jazz