Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 4 lutego 2016

Wiersz dla Rycerza


Staś urodził się wspaniały,
Ale nie był doskonały.
Ciągle w świecie baśni żył,
Jako elf tam gdzieś się skrył.
Tak mu się to spodobało,
Że rodzinę swoją całą,
Wciągnął w baśń tą całkowicie,
To zmieniło i ich życie.
W opowieściach czasem bywa,
Że historia jest złośliwa,
Są tam czarne charaktery,
Tu choroby były cztery:
I serduszko i ciśnienie,
Przełykanie i gryzienie.
Może nawet więcej ich,
Kto by tam policzył w mig.
Staś choć małym elfem jest,
Rycerz z niego też na fest!
Pokonuje swe potwory,
Bo tak bardzo chce być zdrowy.
Dzielnie walczy z chorobami,
Więc nie jeden go pochwalił.
Do dziś ta historia trwa,
Już ją wiele osób zna.
Aby piękny miała koniec,
Możesz ty ją trochę wspomóc!

Autorka Katarzyna Ł.K.





1 komentarz:

  1. wierszyk cudny, za co dziękujemy autorce Kasi- i co najważniejsze to właśnie Kasia (nasza sąsiadka, zwykły pedagog a dla nas niezwykły człowiek), która pomagała mi psychicznie jak odchodziłam od zmysłów co jest Staśkowi a lekarze tyko powtarzali to kolka to kolka, aż w końcu Kasi wzięła mnie na spacer (samą) i powiedziała, że mogę przestać się z nią kolegować, obrazić się co tylko chcę ale muszę zrobić mu badania genetyczne bo on ma na 100% zespół Williamsa. I zaczęło się, jak tu powiedzieć lekarzowi, żeby dał skierowanie? co powiem? że sąsiadka mi powiedziała? a kim ona dla nich jest (a powinna być wzorem). Ale raz się żyje, poszłam do lekarza 1 kontaktu, patrzę a tu inny lekarz- nowa Pani dr w przychodni i czekam na rozwój sytuacji. Pani doktor ogląda Stasia, waży, mierzy i pyta się co mu jest, że on jest taki malutki, czy mamy jakiś problem z nim? to mówię, że źle jada, jest nadpobudliwy ale milczę o tym ZW, a ona "natychmiast do szpitala, wypiszę państwu skierowanie". I poszliśmy do szpitala po raz pierwszy (z kilkudziesięciu) a tam przyszła lekarz prowadząca i wypytuje o wszystko więc na koniec mówię "przepraszam, bo zasugerowano nam ZW u niego" a Pani dr "ok. sprawdzimy" ja w szoku że tak łatwo poszło i przychodzi po kilku dniach pani genetyk, ogląda, wypytuje i chce wyjść, a ja do niej "przepraszam ale czy to ZW?" a ona zawróciła się, odłożyła swoje papiery z notatkami i podeszła i mówi "proszę spojrzeć na niego....." i zaczęła opisywać jego podobieństwo do elfów i powiedziała, że jest pewna że ma bo to widać od razu.
    Później poszło jak z płatka, wszystko wskazywało, że to Williams, wada serca potwierdziła się nadzastawkowe zwężenie aorty czyli to co ma 75% elfów, potem kolejny cios w plecy- nadciśnienie tętnicze czyli kolejny symptom elfów... i już nie było cienia nadziei że lekarze i Kasia się mylą. Po 6tyg dostaliśmy wyniki, w jakże subtelny sposób, przy wypisie (po 4 pobycie w szpitalu) do historii choroby dołączyli wyniki i pani dr mówi :pani Bereda dołączyłam wyniki genetyki do wypisu" i wychodzi a ja "ale przepraszam! i co wyszło" a ona w drzwiach "nooo ma" i poszła, a ja usiadłam na łóżku i myślę i co dalej? co ja mam robić? jak mu pomóc? gdzie szukać pomocy? czy z ZW w ogóle się coś robi czy można nic nie robić? I to co najlepsze na wypisie napisali przyśpieszono wizytę w poradni genetycznej ze stycznia 2015 na listopad 2014- ale mi przyśpieszyli 2 miesiące- to już mogli nie przyśpieszać a był.... marzec 2014. noo ale dalej co napisali przyśpieszono wizytę w poradni genetycznej w celu omówienia przypadku i pokierowania co robić. O dzięki Ci :) se pomyślałam ironicznie, a do tego czasu to Staś ma się wykończyć? i zaczęłam szukać pomocy tego samego dnia w domu. Napisałam do stowarzyszenia i już na 2 dzień zadzwonił lekarz, który powiedział mi wszystko (dr Szmygel z Gdańska) i wysłał materiały dla lekarza.
    Potem od razu rehabilitacja, kontrole serduszka, kontrola ciśnienia, zębów, słuchu, wzroku, tarczycy, wszystko
    A lekarz pierwszego kontaktu (nowa- ta Pani co nas do szpitala wysłała) to rewelacyjna doktor, d tej pory prowadzi Staśka i nie planujemy zmieniać bo pomaga i jemu i nam, interesuje się tym przypadkiem i nawet czyta o elfach poza naszymi wizytami.
    A raz (niedawno) nie było jego Pani dr w przychodni a Staś zachorował i musieliśmy iść do Pani od "kolki" i mówię, że Staś ma z. Williamsa a ona "a co to takiego", noo ręce opadają- mówię jej, żeby przejrzała jego dokumentację to się dowie i wyszliśmy, pojechaliśmy do lekarza dyżurującego bo tam często są Panie z CZD i go znają- tak jak wtedy była jego kardiolog.....
    rozpisałam się :) a to tylko początki, teraz żyjemy na wariata i za nic w świecie tego nie zmienilibyśmy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!