Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

niedziela, 14 lutego 2016

Kochany Walenty

Dziś Walentynki i są takie jak zwykle....
 Wstałam, podałam śniadanie Dzieciom, pozmywałam, zrobiłam muffinki marchewkowe i posprzątałam.
Taki dzień jak co dzień.....
A nie przepraszam! Pojechaliśmy na obiad do Cioci więc nie gotowałam, hehehe.



To nie zmienia faktu że bardzo KOCHAM MOJEGO GREKA bo nie ważne jakie są te nasze dni, ważne że przez nie wszystkie przechodzimy razem. Nie zamieniłabym tego Mężczyznę na żadnego innego! Nie jest idealny, czasem mnie rani, ale właśnie w takim "Draniu" się zakochałam!!!! Dlatego od dwóch tygodni przygotowywaliśmy z Dziewczynkami prezent dla naszego jedynego faceta w domu:


Ksji, Jazz i Kappa
 A Wam jak minął ten wyjątkowy dzień? Może jakieś kwiatki?
Życzę Wam Walentynek każdego dnia

Pozdrawiam

Jazz




2 komentarze:

  1. jak panny urosły!!! jak ja dawno do Was nie zaglądałam!!! pozdrawiam serdecznie i walentynkowo

    OdpowiedzUsuń
  2. Walę w tynki jak co roku. My tego święta nie obchodzimy, Przemek by chciał ale ja tego nie lubię, taki pseudo entuzjazm raz do roku- a przecież kwiaty i prezent może kupić mi zawsze. To nie znaczy, że nie popieram tego święta w ogóle- jeśli ktoś lubi tę magię tego dnia to oczywiście niech świętuje. Tak czy siak w piątek czy jakoś tak Przemek przyniósł mi bukiet tulipanów i prezencik, dla mnie czy dla niego- to już osobny temat :) więc chciałam się jakoś odwdzięczyć i pojechałam, kupiłam teqile i ciasto w kształcie serca :) a jakże by inaczej. I tak spędziliśmy sobie piątek. A wczoraj Kruszyna w pracy, ja chora, dzieciaki latały a jak się położyłam na chwilę to Rołz przypomniała sobie że mam mamę i co chwila przychodziła z durnymi pytaniami. I tak minęły walentynki o których dniu nawet nie pamiętałam bo w tv ciągle mówili o rocznicy utworzenia AK.
    A te Wasze domówkowe dzieła są cudne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!