Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malowanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lutego 2016

Prezenty na ostatnią chwilę

Kappa przyjaźni się z inną Kappą, są najlepszymi koleżankami i nawet mają podobne charakterki. Często gdy rozmawiamy o tym z Mamą Kappy2 stwierdzamy zgodnie- to wina imienia ;)
Kappa2 zaprosiła nas na swoje urodziny w lecie a kilka dni później byłyśmy zaproszona na kolejne urodziny, kolejnej Dziewczynki z klasy Kapp. Znów stanęliśmy przed problemem co tutaj dać w prezencie?!? Jak ja tego nie lubię!!! Bo przecież dzisiejsze Dzieciaki mają więcej zabawek niż czasu by się nimi bawić, ciuchów pełne szafy..... No to co kupić?!? Nic nie kupić!!! ZROBIĆ!
Farby poszły w ruch i malowidła gotowe:






Żeby nie było że nie jesteśmy na czasie to wypaliłam w drewnie Elzę z Krainy Lodu:




Jedna Elzunia została w domu dla Panien K.


Prezenty się podobały i to najważniejsze :D
Pozdrawiam
Jazz


piątek, 6 września 2013

Rodzinne tworzenie

Pewnego sierpniowego dnia, gdy już Kappa miała wakacje, urządziliśmy sobie wspólne tworzenie.
Dziewczynki zostały odpowiednio ubrane i zabraliśmy się do pracy:



Naszym celem było stworzenie naszego drzewa rodzinnego. Pomalowaliśmy więc ręce i powstało cuśś takiego:



Starsza Panna K. nie była by sobą gdyby nie wykonała własnej wersji Łapkowego Drzewa:



Tatuś też z nami malował ale jego autorska praca jest zabroniona do pokazu :( Tak twierdzi autor..... ale ja Go  jeszcze namówię.... Obiecuję ;P

Pozdrawiam serdecznie :*


wtorek, 26 marca 2013

Kolorowo

Żyję!!! Mamusiu nie martw się :D
Długo nie pisałam postów i Mamaka zaczęła się martwić i dziś do mnie zadzwoniła. Jest to plus takiej długiej nieobecności na własnym blogu ;P

W piątek na zakupach Kappa nie przestawała mówić o zbliżających się Świętach więc dopiero wtedy postanowiłam, że na własną Wielkanoc przygotuje i koszyczki i pisanki. Wzięłam się więc ostro do pracy bo mało czasu zostało a ja nic nie miałam. Powstały dwa koszyczki i trzy jajka z papierowej wikliny oraz jeszcze jedno jajko, trochę inne (pochwalę się wszystkim w swoim czasie ;)) Dziś pomalowałam 2+3 no i okazało się że źle zrobiłam ponieważ to KAPPA chciała pomalować. Nie zostało mi nic innego jak wyciągnięcie farb i oddanie ich zabawie Dziewczynom!!

2

Ksji dostała swoje płótno, zakupione przez Baba (nie mylić z Babcią, tak naprawdę to znaczy Tata), i zabrała się do tworzenia. Pikasso przy niej to cienki bolek ;) Popatrzcie:


Poza tym Panny K. namalowały takie obrazki:


A na koniec sprzątnęłyśmy nadmiar farby z palety i powstały tęczowe dłonie:


Następnie zmywanie farby z ciał, rozbieranie, KĄPIEL, mleko, spanie (nie moje), pranie, rozwieszanie i może wreszcie się położę :P

Dobranoc!

środa, 20 marca 2013

Zdąrzyłam

Ale od początku!
Środa była dniem roboczo-oraganizacyjnym. Najpierw szafa została rozmontowana a następnie przewieziona do teściowej. Oczywiście pakowaniem do Corsy zajęłam się ja z Mężusiem Ukochanym i Jedynym. Najpierw wszystkie części wynieść przed drzwi, potem je spakować do windy, wypakować, przenieść do samochodu, spakować, przewieść (ja szłam piechotą bo już dla mnie miejsca nie było), wypakować, przenieść do windy, spakować do środka, wypakować, wnieść do mieszkania. Całym szczęściem udało nam się przetransportować wszystko na dwa razy :D Akurat gdy już wnieśliśmy ostatni fragment szafy zadzwonił Grecki Brat, że już jedzie... Chłop-cy więc złożyli wszystko do kupy a ja poszłam zająć się Dzieckiem.
Wrócił Grek z całym arsenałem przydatnych rzeczy typu: farba, wiadra, pędzelki i inne takie potrzebne do pomalowania pokoju. Każda Kobieta powinna wiedzieć o co chodzi ;P
Reszta dnia była wyjątkowo "leniwa" poza.... praniem, sprzątaniem, karmieniem, myciem Dzieci, zmywaniem naczyń, układaniem Dziatwy do snu, rozwieszaniem prania itp.Jak dobrze, że Mąż ma już klucze do mieszkania i nie muszę na niego czekać :))

W czwartek rano wypad na miasto bo buty trzeba było kupić jako prezent od Chrzestnej. Potem kawka w gronie Rodziny w greckiej kawiarni!
Po powrocie do domu ułożyłam Ksji spać i zabrałam się do pracy..... Koszmar jakiś!!! Ręce myślałam że mi odpadną... Dwa razy machnęłam dwie ściany i pobiegłam po Kappę, nakładając czapkę na głowę bo włosy w farbie miałam... Jak dobrze, że przyszła teściowa bo posiedziała z Dziewczynkami godzinę a ja w tym czasie malowałam ostatnią ścianę. Gdy mama Greka sobie poszła położyłam Ksji znowu spać a sama z Kappą zabrałam się do ostatecznego malowania ściany z firanką, na biało. To znaczy ja malowałam na biało a Panna K. na fioletowo ściankę z a drzwiami ;)
Skończyłyśmy pracę po 19:00 więc Dziecię myć trzeba było i do łóżka gnać.
W między czasie zadzwoniła KumKum ku mojemu zbawieniu. Miałam trochę przerwy i pośmiałyśmy się troszkę...Gdy już się na stałe rozłączyliśmy to wyszorowałam wykładzinę w Dziecięcym Pokoju. Na kolanach, zmywakiem do naczyń.... W takiej pozycji zastał mnie Grek gdy o 22:30 wrócił z pracy. Wtedy umyłam podłogę 8 razy, wykąpałam się i poszłam spać!!!

W piątek zaczęłam przynosić meble i zabawki do pokoju. Znaczy się jeden mebel, przez który wylałam trochę łez... Gdy zabierałam szafkę ze starej sypialni teściowej znalazłam grzyb na ścianie... KOSZMAR!!! Popłakałam się z bezsilności... Gdy wzięłam się już w garść wyszorowałam szafkę, która nie miała żadnych oznak zagrzybienia, gdyż nie dotykała nigdy tej ściany, i postawiłam na jej nowe miejsce. Zaczęłam chować zabawki, organizować przestrzeń, zrobiłam domek gdy zadzwonił telefon.... Wychowawczyni z przedszkola pyta się czy bardzo się spóźnię? Ale że jak to spóźnię? No bo już jest po 16:00! Która? 16:05! Co??? Już lecę!!!
Co nie było wcale łatwe gdyż Ksji tak bardzo się spodobał nowy pokój, że nie chciała z niego wyjść ;P
W przedszkolu wyjaśniłam Pani co się stało i w ogóle jaka jest sytuacja. Powiedziała że nic się nie stało tak tylko chciała wiedzieć czemu mnie jeszcze nie ma... Kappie też powiedziałam czemu się spóźniłam więc cała w skowronkach pobiegła do domu :D
Tam czekał na nią taki widok :

 A dokładnie jeszcze bez łóżek, gdyż te przynieśliśmy w sobotę
Tutaj trzeba pokazać czym wkręcamy i wykręcamy śruby bo Paulina się śmiała:


Według napisu na opakowaniu jest to "wkrętak akumulatorowy" a po mojemu "śrubokręt co wygląda jak wiertarka"

Tak też zdążyłam zrobić cały pokój do niedzieli i w urodziny Dzieciaki się nie nudziły :D

Wczoraj na zakupach Mąż znalazł drobiazg do pokoju dziecięcego! Kappa oszalała i dziś rano na ścinie, nad łóżkiem, został przyklejony "Paryż"


Tyle o fioletowym pokoju :)) Wreszcie :D

(tak tylko napisze że w sobotę kupiliśmy sprej na grzyby i muchomorka już nie ma :))

Pozdrawiam Wszystkich którzy doszli do końca tego postu :)) Wybaczcie ;P