Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2016

Odszedł pies, przybył pies

We wrześniu zaginął nasz Ruli! Pies który przyniósł nam zagryzionego jeża i węża. Pies który szczekał głośno i warczał mimo strachu w oczach. Pies który był pierwszorzędnym skoczkiem. Pies upierdliwy ale kochany.





Na wiosnę gdy matka Ruliego znów się oszczeniła przygarneliśmy nowego białego pieska.



Tym razem imię wybierała Ksji! Przedstawiam więc - Spitha ((th-plujące f):




Na początku Filemon i Spithas żyli jak pies z kotem




Często Filemondzki odwracał się do kolegi ogonem



Tak wyglądał gdy do nas trafił a teraz wygląda tak:


A jego stosunek do kota wcale się nie zmienił....




Pozdawiam
Jazz

wtorek, 19 kwietnia 2016

Coraz bliżej Święta

Podam ze zmęczenia! Sprzątnęłam dom na pięterku! Dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Niby mało ale nie tak łatwo.... Z powodu małej powierzchni użytkowej mam w szafkach pełno różnych rzeczy. Salon jest również pokojem dziecinnym więc czasem wybucha tam bomba, tym razem wybuchła.... Poza tym jedyny minus posiadania pieca na drewno, to dym. Po zimie pierwsze wiosenne porządki, przed Wielkanocą, oznaczają wytarcie na mokro wszystkich szafek w i w koło. Każde drzwi i okna należy umyć dookoła by pojawił się znów biały kolor. Biegam tak ze szmatką od czwartku by zdążyć przed piątkiem tego tygodnia. Potem Panny K. zaczynają przerwę świąteczną do 9 maja! Muszę więc skończyć przed ich pojawieniem się w domu "na stałe". Zostało mi tylko wytarcie klimatyzacji i łazienka bo zdążyła się znów pobrudzić. Nie zapomnijmy o praniu i prasowaniu....
Po wygranej wojnie porządkowej zacznę walkę z ogrodem a na końcu z parterem (mieszkanie wakacyjne dla gości), no ale tam mi się nie śpieszy. Ważne żeby ogród zrobić i będę mogła usiąść z Grekiem na tarasie i wybić kawkę patrząc jak Dziewczynki bawią się ze zwierzętami :) Ach..... Już nie mogę się doczekać!!!!
Mam kilka postów do napisania, w tym jeden kulinarny, ale zrobię to dopiero jak już się ogarnę. Na razię pokażę Wam jakie piękne zachody słońca mieliśmy ostatnimi wieczorami.  



Pozdrawiam Was
Jazz

Ps. mam nadzieję że zrozumiecie tego posta bo ze zmęczenia nie funkcjonuję zbyt dobrze....

środa, 23 marca 2016

Choroba z rana jak śmietana...

Kochani! Padam na twarz! Dziś o czwartej rano Kappa nam wymiotowała... Nie wiedziałam co się dzieje więc musiałam nad ranem ściągnąć całą pościel i materac, zrobić małe przed pranie i ulokować Kappę u siebie w łóżku. Oczywiste że się z "lekka" nie wyspałam.
Plan był prosty: wysłać Ksji do szkoły i obserwować Starszaka. Miałam rozpalić w piecu i nagrzać wodę do kąpieli Kappy. Plany mają to do siebie że nie zawsze wychodzą...
Rano wstawiłam pierwszą pralkę tuż przed wyjściem do szpitala! Ksji obudziła się z spuchniętym okiem, wysypką na policzkach i jakimś dziwnym bąblem na brodzie... Dobra! Użądliła ją osa wczoraj ale to było w południe. Przez cały dzień wyglądała normalnie a dziś rano...



Ksji dostała dwa syropy i zaczęła powracać do normalnych rozmiarów.  Teraz te syropki będzie pić jeszcze przez kilka dni a przez tydzień ma unikać alergennych produktów.
Przy okazji pani doktor zbadała Kappę i nic nie znalazła więc dziś jest jeszcze na diecie a jutro zaczyna się dla niej normalny dzień pożywieniowy.
Kupiliśmy także sadzonki do ogrodu ale pogoda, jak na złość, się popsuła i nic z naszego upiększania podwórka. Ale to nie jest najgorsze! Najgorsze jest że nie mam jak wysuszyć pościeli Kappy a pranie musi być zrobione dzisiaj!!! Złośliwość jakaś straszna!!!
Dobra. Trza się wziąć w garść i rozwiesić pranie, pozmywać po obiedzie, umyć dziecko, dorzucić do pieca, wstawić jeszcze jedną pralkę, wypić wreszcie kawę i tym podobne.... Trzymajcie za mnie kciuki!!!

Pozdrawiam
Jazz


piątek, 12 grudnia 2014

Co nowego....

Wiem, wiem w maju pisałam że będę pisać i wyszło... jak zwykle... U mnie tak jakoś zawsze z czasem kiepsko... Wybaczcie!!!

Pewnie chcielibyście się dowiedzieć co u mnie nowego? Gdybym chciała opisać sytuacje jednym zdaniem to stwierdzenie że wszystko po staremu było by jak najbardziej na miejscu!
Po skończeniu pracy w hotelu ***** jako sprzątaczka (o tym trza napisać oddzielny post) powróciliśmy do naszego mieszkania w głębi kontynentu, kraju Grecja, które należy teraz do brata Greka z powodu odejścia ich Dziadka.... Tak też wszystko po staremu! Właśnie pierze się pranie w pralce, którą używałam daaaawno temu. Dzieci biegają po ogrodzie, po którym biegały daaaawno temu. Grek siedzi w kawiarnie z kolegami z którymi pił kawy także daaaawno temu. W piecu pali się drewno sprzed trzech lat, które przetrwało czas naszej nieobecności!
Do Domu powróciliśmy na początku listopada. Dokładnie trzy lata po jego opuszczeniu.... Na Chalkidiki gdzie mieszkaliśmy przez wakacje było dobrze ale to tutaj czuje się na swoim miejscu :) Już nie mogę się doczekać wiosny gdy zajmę się ogrodem by przystosować go do dzieciaków., posadzić warzywa, zasadzić drzewa owocowe.... Ale najpierw zima!
W tej chwili na dworze jest około 20stC na słońcu a 11st w cieniu, natomiast w górach na pograniczu Grecji i Bułgarii leży śnieg:


WSZĘDZIE DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ

Pozdrawiam nic nie obiecując i mając nadzieje że dzięki temu będę więcej pisać :P
Buziole :*