Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przedszkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przedszkole. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Karnawał

Dziś rano, po przebudzeniu i spojrzeniu w okno ukazał się nam (mi i Kappie) cudowny kolor nieba:


Takie poranki to ja lubię :D Jeszcze bardziej gdy Księżniczka była już gotowa na karnawałowy bal:






Później odbył się "nudny" dzień z Mężem i Ksji... Czyli dużo zabawy, mało snu, żadnego wyjścia ;P
Gdy odebrałam Kappę z przedszkola, prezentowała się o tak:


Powrót do domu trwał dość długo... Najpierw pojechaliśmy do pobliskiego Zoo, które było zamknięte. Następnie kolacja w "restauracji" a na koniec przejażdżka bez celu po okolicach... Gdy wróciliśmy było już po 18:00 więc położyłam Ksji spać a Starszak odbył sesje zdjęciową z Tatuniem:





Pirat porwał moją Księżniczkę!!!
Zapowiedział że jutro porwie mi jeszcze Młodszą Córunie ;P
Muszę ją gdzieś ukryć!!! Może ją przebiorę i jej nie znajdzie, hihihi.....


wtorek, 5 lutego 2013

Przed weekendem

Czy to choroba czy nie, co najmniej raz dziennie musimy chodzić z Ksji do przedszkola. W zależności od tego jak Grek pracuje.
W piątek, mimo deszczu, musiałam iść odebrać Kappę. Wyjątkowo postanowiłam nie zakładać Ksji foli na wózek tylko podarowałam jej parasolkę w rękę:


W przedszkolu musiałyśmy długo szukać Kappę ponieważ się zakamuflowała:


Jak już ją ubrałam to rozpoczęła się wojna o parasolkę.... Wygrała..... Mama!
W nagrodę mogła pomoknąć na deszczu ;P


Od czwartku Ksji była chora, miała rozwolnienie. Stawiam na pana rota. Po trzech dniach wrócił jej apetyt, zwykły "metabolizm" i teraz tylko kaszle :/ 19 mamy termin do pnewmologa (to chyba tak jest też po polsku?) i dowiemy się co w tych małych płucach gra :)



Na fb znalazłam takie zdjęcie:


I to wyjaśnia jaka jest sytuacja w Grecji ;P

No ale świnia nie będę i wyjaśnię także tym co greckiego nie znają, hihihi:


Pozdrawiam Wszystkich i witam nową Obserwatorkę Kami1227 :D

piątek, 23 listopada 2012

Piątkowy make-up

Dziś rano Kappa nie chciała iść do przedszkola.
Spytała grzecznie czy musi iść a gdy dowiedziała się, że tak to się smutnie ubrała. Na pocieszenie powiedziałam jej, że przyjdę po nią godzinę wcześniej.

Wychodząc z domu dowiedziałam się że winda znów działa więc wzięłam wózek i poszłam powoli, bo w planach był spacer z Ksji za rękę i wyszłyśmy za wcześnie. Szczęśliwa iż spełniam daną obietnice parkuje karocę pod budynkiem, wchodzę.... Kappy nie ma.... Schowała się! Ostatnio często się chowa ;-P
- Idziemy?
- Poczekamy jeszcze troszkę?
- Po co?
I pokazała mi po co. Na stole stały farbki do malowania twarzy...
- To zróbmy tak Ty zostaniesz a ja pójdę kupić brecelki i wrócę po Ciebie
- To jest dobry pomysł. Bardzo dobry!!!

.....................................

Po powrocie do przedszkola Kappa nie była jeszcze umalowana więc rozebrałyśmy się z Ksji i porysowałyśmy razem i porozmawiałyśmy (o dziwo!) z koleżankami Starszaka.

Efekt malowania był lepszy niż ten zeszłego tygodnia...
W poprzedni piątek Kappa wyglądała tak:


Natomiast dziś tak:



Ładnie się zaczyna.... Dziecko jeszcze nawet 5 lat nie ma a tu już pełny make-up!!!
Boje się tego "trudnego" wieku moich Córek ;-P




A winda przed naszym nosem się znów zablokowała a w niej dwie Panie! Jak dobrze że dla nas nie było miejsca!!! Przynajmniej dowiedziałam się że mi siłownia nie potrzebna, wystarczy wnieść wózek na drugie piętro. Hihihihi....



środa, 14 listopada 2012

Laternenfest

Dzień Świętego Marcina w naszym przedszkolu był świętowany wczoraj.

Po 17:00 Dzieci zaczęły śpiewać przy płonących palikach z zapalonymi latarniami.
Następnie odbył się pochód w wielkim rozproszeniu. Każdy szedł jak chciał, nawet przez chwilę musiałam biec by dogonić ostatnich ludzi (siłowałam się z rękawiczkami Ksji). Ogólnie to szliśmy w grupie Polaków, Kappa ma wśród nich najwięcej koleżanek! Zaprosiliśmy greckiego Brata z Dziewczyną i grecką Siostrę z Córką. Ci pierwsi byli z nami od początku. A Ci drudzy doszli do nas w czasie pochodu.
Już Wszyscy razem poszliśmy z powrotem do przedszkola gdzie czekał na nas.... Ciepły posiłek, herbata, kawa, sok. Wszystko wyjątkowo tanie. Najdroższa była zupa = 50 centów. Hihihihi

Wróciliśmy do domu po osiemnastej, czyli mycie, mleko i spać!!!

Teraz prezentacja....

Nasze latarenki przed wyjściem z domu:


Latarnia Kappy, którą dostała w przedszkolu

Moja latarenka, którą zrobiłam dla Zity


Takie piosenki śpiewały Dzieci:


A tak wyglądała Kappa podczas pochodu:


Było fajnie :-)
Już dawno nie rozmawiałam tyle po polsku ;-P

A tak serio, uśmiech Kappy był taki szeroki i biła od niej taka duma, że nawet ten mróz nie był straszny!!!

sobota, 15 września 2012

Co oni robią w tym przedszolu?

Każdego dnia Kappa jest coraz brudniejsza.
Codzienne stroje lecą do prania i na koniec tygodnia najwięcej ciuchów do prasowania jest Kappowych.




Plan w przedszkolu jest taki: przychodzimy na "około" 9:00, Dzieci jedzą śniadanie przyniesione przez siebie. Następnie przy dobrej pogodzie wszyscy wychodzą na plac zabaw, przy złej chyba też ;-) O godzinie 12:00 jest obiad a po nim kolejne wyjście na dwór. Około 14:30 zjadany jest podwieczorek a potem kolejna wyprawa tam gdzie wczaśniej...
Czasem coś robią bo Kochanie Moje przynosi tego rezultaty, ale w której części dnia to tworzą to ja nie wiem ;-P

piątek, 14 września 2012

Zmokłe kury

W drodze do przedszkola mówię do Ksji: Oj będzie padało!

Wychodzimy z Kappą a tam wcale nie pada... LEJE!!! Poszłam więc do środka wzięłam przeciwdeszczowe ubrania przedszkolne i ubrałam Starszaka co by się cieszył mokrą pogodą ;-) Młodszej zamontowałam folie i jestem już gotowa!
 
Oj chyba jednak nie,,,, A ja? No nie, nie mam żadnego swetra, nic :-( Dobrze że miałam czapeczkę z daszkiem, bo jeśli okulary pozostają suche to mi żaden deszcz nie straszny :-P



Wróciłam do domu przemoczona do suchej nitki. Przebrałam siebie i Kappę. Poszłam rozwiesić ciuchy na balkon i co widzę? No właśnie nic nie widzę... Przestało padać :-/

Nie potrzebnie brałam prysznic przed wyjściem ;-P

środa, 12 września 2012

Przeprowadzka do sypialni

W pewien piątek przeprowadziłam Dziewczynki do sypialni. Wpakowałam tam również wszystkie swoje rzeczy i teraz siedzimy cały dzień w naszej "rupieciarni" :-)


Zabawa na łożu jest o tyle wygodniejsza gdy nie można się poruszać:

Kappa zwichnęła/stłukła sobie nogę w przedszkolu. Ledwo zdążyłam uwinąć się z przeprowadzką i usiąść na chwile gdy zadzwonił telefon. Myślę sobie nie odbieram, ale że dzwonili co 2 minuty to dałam za wygraną. Poproszono mnie abym odebrała Kappę wcześniej. Zostawiłam Ksji śpiącą pod opieką Papou (Dziadka) i poszłam. Na miejscu wytłumaczono mi że stopa wpadła jej w jakiś dół, udzielono jej pierwszej pomocy przykładając lód. Ponieważ kulała pomyśleli czy nie chciałabym, jej odebrać wcześniej i iść z nią do lekarza bo to przecież piątek.
Poszłyśmy i z rendgenu nic nie wyszło. Zalecenie lekarza tylko takie żeby przez dwa dni oszczędzała nogę, a jak do poniedziałku nie przejdzie to żeby wstawić się znów w szpitalu. W ten sposób Starsza K. mogła cały weekend przed telewizorem leżeć z lodem na stopie. Ale że ja zła Mama jestem to ją zabierałam do sypialni żeby się pobawiła z młodszą Siostrą ;-P

poniedziałek, 10 września 2012

Tańczące z lalkami

Włączyłam sobie DVD z wesela Kuzynki, bo wreszcie miałam na czym obejrzeć ;-)

Tańcom i hulankom nie było końca... Śpiewałyśmy "Weselny klimat" i inne hity...

Osobiście byłam zajęta robieniem zdjęć i filmów, oddając całą swoją uwagę Pannom K. i ich partnerkom :-P






niedziela, 26 sierpnia 2012

Pierwsze ofiary wojenne

Mała Niemowa zaczyna mówić!
Jej ulubionym wyrazem jest: "MOJE"    W następnej kolejności jest: "Yy"/"Nie", "Mniam,mniam", "Niania", "Baba", "Mama". Swoją wole potrafi wyrazić zwykłym "Y" pokazując rzeczy paluszkiem. Gada tyle że jej się buzia nie zamyka, nawet sposób jest by ją zrozumieć (tzn. tylko ja ją rozumiem ;-))
Jeśli nie może dostać tego czego chce protestuje płacząc i krzycząc. Tej wojny jednak nie uda jej się wygrać! Nie ze mną takie numery Ksji....

W przeciwieństwie do swojej Siostry, która twardo twierdzi że jest Polką, nasza Dzidziunia uważa się za Greczynkę. Chodzi z flagą i krzyczy: "Ellas, Ellas"




Niestety wczoraj podczas prasowania grono "ubrań domowych" powiększyły spodnie, rybaczki, błękitne.
Swój żywot zakończyły dnia 20 sierpnia gdy zostały tak oto pobrudzone w przedszkolu:


Tego nie przewidziałam... Dlatego Ciocia ma teraz zadanie znalezienia, względnie czystych, spodni po swojej Córce ;-)

Pozdrawiam i do jutra (Małżonek pracuje na popołudnia!!!)

piątek, 17 sierpnia 2012

"Bo ONA jest bardzo szybka"

Takie słowa usłyszałam z ust Przedszkolanki S. na prośbę by przypilnowała Kappę, ponieważ miała dziś pić dużo wody ale w maleńkich ilościach...
Stwierdziłam że podzielam opinie Wychowawczyni. Hihihi
Kappy wszędzie jest pełno i trudno ją zatrzymać w jednym miejscu choćby na minutę... Mam jednak głęboką nadzieję że się uspokoi troszkę jak już zrozumie że znalazła się tam na dłużej a nie na kilka dni. Wydaje mi się że ona stara się chłonąć wszystko szybko, na zapas zanim to co ma jej ucieknie...

PRZEDSZKOLE
Rok szkolny rozpoczął się 14 sierpnia.
Tegoż dnia Kappa wybrała się z Tatą na godzinkę do swojej grupy "Piratów". Podobało jej się na tyle że nie chciała stamtąd wychodzić. Tata lepiej żeby też nie wychodził ;-)
W środę poszła znów na godzinę ale bez obecności Rodzica. Znów ciężko ją było zabrać!
W każdy kolejny dzień przebywała w przedszkolu o godzinę dłużej i jak wyżej przy zabieraniu Dzieciny Ukochanej....

Dziś na koniec pierwszego tygodnia dostała "czapkę" ze słodyczami od Pani S.


Zaobserwowałam iż dzieci o 10:00 wychodzą na dwór bawić się (ponoć nie zależnie od pogody?). Zostają tam do 12:00 i wracają na obiad. Dalej nic nie wiem!?! Dowiem się w przyszłym tygodniu gdy będą dodawać nam kolejne godziny ;-)

Przedszkolanek jest trzy. Główną i nie zmienną jest właśnie Pani S. która jest bardzo miła ale nie mówi po angielski (o greckim i polskim nie wspomnę). Drugą jest Pani A. do której Dzieci kleją się jak tylko mogą. A. jest moją ulubienicą, ponieważ jest GRECZYNKĄ. Zawsze swobodniej zapytać bezpośrednio wychowawczynię o poczynania Dziecka niż przez tłumacza (o nim później). Trzecia Przedszkolanka jest mi nie znana z imienia ale już rozpoznaję jej twarz :-)
Moim tłumaczem (pod nieobecność Pani A.) jest Pani Z. która jest koleżanką Ślubnego..... Czyli kolejna Greczynka w tym samym przedszkolu!!! Gdyby jednak nie daj Boże ich obu nie było to jest jeszcze Pan A. POLAK. Hihihihihi

Grupa "Piratów" składa się z chłopców i dziewczynek ;-P A co!?! Nie ma w niej greckojęzycznych dzieci (no prócz Kappy), są natomiast dzieci polskojęzyczne. We wtorek tych dzieci było dwoje (Chłopiec i Dziewczynka), a dziś dowiedziałam się że wczoraj doszła kolejna Dziewczynka.

Cieszę się że jednak moja Córka dostała się do tego przedszkola. Nie widać żeby traktowali podopiecznych jak "bydło", co niestety było odczuwalne w innym miejscu do którego chcieli posłać moje Słońce. Sam fakt że Kappa nie chce stamtąd wychodzić utwierdza mnie w przekonaniu że dobrze się tam czuje i ta walka z Ratuszem była słuszna!!!

środa, 1 sierpnia 2012

Wielkie odliczanie

To było tak:    Kappa bardzo tęskni za przedszkolem i codziennie pyta mnie kiedy wreszcie do niego pójdzie?! Wczoraj wieczorem obiecałam jej zrobić taki licznik do odliczania dni.
Pomysł zaczerpnęłam ze strony Babylandii!

Narysowałam Piratów z Nibylandii (Kappa idzie do grupy Piratów :-)) wycięłam i przykleiłam do kolorowej kartki, którą natomiast przymocowałam wstążką do tekturki. Cyferki wyliczające nam czas do przedszkola przymocowałam spinaczem ;-)

Taką oto pracę, wspaniałych rąk Mamusinych, Starszak znalazł przywiązaną do dźwiczek kredensu.


 Chyba nie muszę mówić jaką radość sprawiło Kappie ściągnięcie pierwszej karteczki :-D
Dodam tylko że to czerwono-czarne to jest plecak który narysowała mi wczoraj Córa z wytycznym iż mam go przykleić do naszego licznika!!!

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Marynarz

Dziś przeglądając zdjęcia natrafiłam na zapomniane przedstawienie w przedszkolu. Odbyło się one z okazji wakacji i miało taki też temat- "Morze".
Dzieciaki dały z siebie wszystko, wyszło im to profesjonalnie jak na  prawdziwych aktorów przystało. Podobało mi się tak bardzo że zawsze kiedy oglądam film z tego dnia to się wzruszam.
Trudno wyrazić słowami magię tego występu więc będzie w postaci zdjęciowej:












To był dzień do zapamiętania!

niedziela, 15 stycznia 2012

Curekaki

Mia fora kai ena kiero urodziła się śliczna dziewczynka. Miała blond włoski, tak jasne że niewidoczne, jasną karnacje i niebieskie oczka. Mama nie mogła się na nią napatrzeć.
Będąc noworodkiem była najbardziej spokojnym dzieckiem na świecie, cały czas spała a wstawała tylko na jedzenie. Gdy stała się niemowlakiem również nie była wymagająca. Bawiła się swoimi zabawkami w łóżeczku wołając tylko wtedy gdy była głodna, o czym "wredna maciora" nigdy nie zapominała. W wieku 7 miesięcy zaczęła raczkować i poznawać świat według własnego gustu a jeszcze przed ukończeniem roku chodzić co utrudniało i ułatwiało wiele rzeczy.
Dzięki swoim mobilnym umiejętnościom Księżniczka pewnego dnia wspięła się na wózek dla swych lal... wózek stabilny nie był! Maleństwo spadło rozcinając sobie brodę. Rodzice swym powozem zabrali ją do lecznicy i tam założono jej 2 szwy. Mamusia miała nadzieje że jej Perełka dzięki temu, tragicznemu i bardzo bolącemu doświadczeniu, uspokoi. Oj jak ona się myliła...

Mała dziewczynka była bardzo utalentowana językowo, chcąc nie chcąc uczyła się 4 języków. Przymus wynikał z tego że jej rodzice pochodzili z różnych królestw, mówili do niej w dwóch różnych językach. Żeby tego było mało rodzice między sobą mówili po angielsku bo im tak wygodniej było. Któregoś słonecznego dnia do pałacu wprowadził się telewizor z odbiornikiem satelitarnym i wtedy Księżniczka zaczęła się uczyć osłuchowo języka niemieckiego, oglądając bajeczki dla maluszków.

Tak płynęły lata na poznawaniu otoczenia, podróżach do dalekich krajów, nauce języków i innych cennych doświadczeń które mogły by się jej przydać w życiu.

Gdy Księżniczka miała 2,5 wiosen Mama wsadziła ją do powozu, zapięła pasami i zawiozła do wylęgarni chorób, przedszkola. Zaleceniem Przedszkolanki Pani Souli było że jeśli dziecko będzie płakało a jej się nie uda jej uspokoić to mam przyjeżdżać na 5 min. by pokazać jej że Mama zawsze do niej przyjedzie i nie zostawi jej tam. Po dwóch dniach sprytna Królowa wzięła książkę do samochodu i koczowała pod przedszkolem bo za dużo "koni" spalała na jeżdżenie wkółko.
Wreszcie w  przedszkolu spodobało jej się bardzo. Rozwijała swoje umiejętności rysując, wyklejając, lepiąc, grając, śpiewając i oglądając książeczki. Nauczyła się współpracy z dziećmi bo jako jedynak nie miała z kim się bawić.
Pani Soula zorganizowała jasełka. Rozdała wszystkim rodzicom teksty które mieliśmy uczyć swe pociechy. Królowa jako najmądrzejsza kobieta w Królestwie wpadła na pomysł że skoro jej Córka piosenek uczy się w 2 dni to jeśli zacznie go śpiewać wtedy szybko pójdzie. Miała racje! Szybko im poszło... W dniu jasełek dzieci zostały przebrane w swoje stroje w przedszkolu i się zaczęło. 99% aktorów zjadła trema i nic nie powiedzieli ale i tak było bardzo fajnie. Po przedstawieniu przyszedł Święty Mikołaj i rozdał prezenty

Na początku nowego roku zmieniono nam przedszkolankę na dwie inne Panią Christinę i Lambrini. Postanowiła Królowa że się zobaczy jak pracują. Dla niej nie podobał się styl ich nauczania ale Księżniczka nie miała obiekcji więc pozostała tam gdzie była.
Pod koniec marca nastało święto "niepodległości". Panie rozdały nam teksty więc w pałacu zabrzmiała nowa piosenka. Dłuższa ale o dziwo szybciej się jej nauczyły najważniejsze kobietki w okolicy. Na dzień przed przedstawieniem pojechała Mama poraz pierwszy od kilku miesięcy po Curekaki swoje (jak nazywa ją pieszczotliwie Król) i Panie wredne poinformowały ją że strój musi zakupić. Pojawił się problem nie do rozwiązania bo wszystkie sklepy w królestwie tego dnia popołudniu miały być jak zawsze zamknięte.
Następnego dnia Księżniczka wraz z rodzicami pojechała bez przebrania na występ. Przedstawienie było długie, dzieci mówiły głośno i wyraźnie i nikt nie miał żadnej tremy. Na koniec był poczęstunek i tańce.
Aż do wakacji Dziewczynka chodziła zawsze gdy tylko mogła i była bardzo szczęśliwa