Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pirografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pirografia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lutego 2016

Prezenty na ostatnią chwilę

Kappa przyjaźni się z inną Kappą, są najlepszymi koleżankami i nawet mają podobne charakterki. Często gdy rozmawiamy o tym z Mamą Kappy2 stwierdzamy zgodnie- to wina imienia ;)
Kappa2 zaprosiła nas na swoje urodziny w lecie a kilka dni później byłyśmy zaproszona na kolejne urodziny, kolejnej Dziewczynki z klasy Kapp. Znów stanęliśmy przed problemem co tutaj dać w prezencie?!? Jak ja tego nie lubię!!! Bo przecież dzisiejsze Dzieciaki mają więcej zabawek niż czasu by się nimi bawić, ciuchów pełne szafy..... No to co kupić?!? Nic nie kupić!!! ZROBIĆ!
Farby poszły w ruch i malowidła gotowe:






Żeby nie było że nie jesteśmy na czasie to wypaliłam w drewnie Elzę z Krainy Lodu:




Jedna Elzunia została w domu dla Panien K.


Prezenty się podobały i to najważniejsze :D
Pozdrawiam
Jazz


poniedziałek, 12 listopada 2012

Jarmark

Mam za sobą!!! Jak dobrze bo to już jeden problem i stres mniej ;-P

Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!

Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!

Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.

Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!

Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!

Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D

A oto te wianki:


  No i deseczki razem:



A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P

Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)

Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D


BUŻKA WSZYSTKIM

piątek, 26 października 2012

Palę

Czyli pirografia powraca do łask.


Mówiłam już może czemu tak dużo ostatnio tworzę? Nie, to nie ma nic wspólnego z rzucaniem palenia.

Jak już chyba wszystkim wiadomo Grek ma pomysły... Czasem fajne - jak wypad do Polski w grudniu, czasem głupie - jak te posty na odchudzenie a czasem męczące - jak wypad 11 listopada na jarmark wszystkiego co się w domu ma by to sprzedać.
Sam fakt że pójdziemy po sprzedajemy to co już napłodziłam nie jest zły. Problem jest zupełnie inny... Ja zdążyłam porozdawać to co miałam (nie licząc kolczyków). Teraz siedzę i masowo coś robię bo niby co my mamy w takim razie sprzedawać!?!

Ostatnie płody, które spowodowały bąbel na palcu:








Na razie to tyle. Idę dalej się palić ;-P

niedziela, 16 września 2012

Wypalona

Oj nie, nie, nie, nie emocjonalnie. Twórczo także nie, wręcz przeciwnie ;-)

Wiele tygodni temu naszkicowałam na drewnie Matkę Boską z Jezusem. Niestety wyciągnąć pirograf mi się nie chciało, więc odłożyłam wszystko na "potem".
Dziś zmuszona przez Męża, pod groźbą że już mi nic nie kupi jak tego obrazu nie dokończę (no a urodziny mam za lekko 3 tygodnie ;-P), więc skończyłam to co zaczęłam:


No i jak?
Szyja trochę nie do końca taka jaką chciałam ale i tak mi się podoba :-)
:
Pozdrawiam

piątek, 30 marca 2012

Pracusie

Postanowiłam wreszcie zacząć nadrabiać zaległości.
Zmotywowało mnie do tego udział w wymiance przyrodniczej u Diany... a to zobowiązuje do terminu. Mam do zrobienia prezent dla AgKe z AgKe szyje..., i trzeba dodać że szyje cudownie, po prostu zakochałam się w jej podusiach, ach.... Potrzebny jest mi specjalny materiał i będę brała się do pracy :)

Wszystko dlatego, że nie jestem systematyczna, w ogólę jestem w gorącej wodzie kąpana, wpierw zaczynam, a potem nie kończę. Tak jest zawsze i od zawsze.
Dzisiaj szczęśliwie znalazłam sposób na mojego, nazwijmy to, lenia. Uwielbiam tworzyć z Kappą. Siedzimy razem, malujemy, rysujemy, rzeźbimy itp. cudownie spędzając czas we dwie, gdy Ksji śpi :)

Postanowiłam wreszcie zacząć prezent obiecany pewnej Pani. Właściwie wszystko miałam już ułożone w głowie, potrzebne materiały miałam przygotowane ale... wciąż jakoś się za to nie mogłam zabrać. Efekt końcowy pierwszej fazy różni się od pierwotnego planu, ale to chyba dobrze :) Powinnam zaraz po Świętach skończyć i wtedy wyślę paczkę.

Tej pracy wam nie pokażę w tej chwili. Zrobiłam natomiast coś małego w międzyczasie i coś z Córunią!


Wzór na konika wzięłyśmy ze strony Babylandii. My zrobiłyśmy go malując farbami, tylko ogon jest bibułkowy :)


Kappa pomogła mi udoskonalić także moje drewniane pudełeczko, które podpisałam kilka dni temu:




Oczywiście kolor wybierała Kappa i oczywiście wybrała róż :P


Zrobiłam także zdjęcie moich najnowszych świeczek i ulowi wypalonemu:




To by było na tyle w dniu dzisiejszym. Jutro będziemy z Kappą dalej praktykować dwie godziny handmade i wtedy powstanie dużo więcej naszych prac :))

środa, 28 marca 2012

Pracodawca powrócił

Mój Mąż wspaniały, ukochany i jedyny, którego czasem mam ochotę udusić, wydał dziś rozporządzenie: "Gdy wrócę chcę zobaczyć jakieś dzieło Twoich rąk". Poszedł sobie gdzieś a ja wzięłam się do roboty...
Nie wiadomo czemu nie mam ochoty rolować świeczek, malować i tym podobne rzeczy, które wymagają "wielkich" przygotowań do pracy. Postanowiłam zatem wziąć pirograf i wypalić cosik!
Oto dzieło końcowe:


Jakoś nie jestem nim zachwycona, jedyna rzecz która mnie cieszy to fakt że wreszcie udało mi się narysować oczy :))

Mam proźbę do wszystkich bardziej doświadczonych w portretach by napisały mi co im się nie podoba, jak to poprawić i ogólne wskazówki na temat rysowania. Z góry wielkie dzięki!!! A tak nawiasem mówiąc jak rysowałam ołówkiem to bardziej mi się podobało, może następne dzieło będzie czysto ołówkowe :))

poniedziałek, 12 marca 2012

Rękodzieło

Nareszcie!!! Wreszcie!!! Dokończyłam moją myszkę zwaną Ratatuj.
Wczoraj przeglądałam gazetki sklepowe i natknęłam się na pirograf  w Rosmanie. Pochwaliłam się moim odkryciem z Grekiem, który natychmiast postanowił go zakupić :)
Dziś wreszcie mogłam wziąć się znów do pracy. Tak też w ciemnościach pokoju dokończyłam to co zaczęłam, a rezultatem jest:

Nowa wypalarka jest 100 razy lepsza od starej i używanie jej sprawiało mi naprawdę wielką przyjemność. Nie mogę się doczekać co znów stworzę, tylko stanowisko pracy muszę porządnie oświetlić.

Dla wszystkich którzy wciąż mogliby wątpić że mi Kangurek nie wyszedł, pochwalę się oryginałem który narysowałam kiedyś, dawno, dawno temu dla Kappa.

I co jest różnica? :P


wtorek, 7 lutego 2012

Praca domowa

Jeszcze przed Bożym Narodzeniem zabrzmiał dzwonek u drzwi... Ktoś otworzył drzwi i dostał przesyłkę na którą już od dawna czekał Grek. W paczce znajdował się zestaw do robienia mydła...
Oczywiście pomysł Meżulka, wykonanie Żonulki :)

Zrobienie mydła z wiórek mydła nie było trudne, jedynym problemem "Wspólników" było wybranie koloru i zapachu.
W konsekwencji powstały zielone kostki o zapachu "cytrynowa świeżość" z motywem oliwek (żeby nie było że nie patriota :))






Kolejną pracą którą uraczył mnie mój "Szef" było pirografia obrazu w drewnie. Długa praca by to była gdyby wypalarka się nie zepsuła, gdy już zaczęłam rozumieć o co w tym chodzi i rozkręciłam się, w wyobraźni już tworzyłam arcydzieła. Teraz już sama chcę kupić pirograf by móc skończyć to co zaczęłam, czyli....

.... miał być "Maleństwo" ale wyszedł bardziej "Ratatuj"



Redagowane przez KumKum :*

piątek, 27 stycznia 2012

Kto do pracy?

Mieszkamy sobie zgrabnie wszyscy w niemieckim bloku, wraz z rodzicami Greka.
Niemiecką tradycją w XXI wieku jest dostarczanie do skrzynek pocztowych wszelkich ulotek, reklam i gazetek sklepów. Właśnie takie gazetki urozmaicają nasz czas na marzeniach o zakupie tego lub innego telewizora, kanapy, zabawki itp.

W niedziele ktoś przyniósł ze skrzynki gazetki. Grek wyszukał maszynkę do pirografii (wypalanie w drewnie) co zapoczątkowało naszą konwersacje, kupić czy nie kupić?
- Jazz popatrz tutaj piszą że można tym pisać po drewnie i wosku
- Acha...
- Tylko 10 €
- Co, chcesz sobie kupić?
- Pewnie, a co?
- No przecież wiesz jak u nas z kasą! W tym tępię nigdy nie wrócimy do Grecji...
- Tak, tylko że teraz już nie wychodzę na kawki codziennie więc coś sobie mogę kupić
- Jak se chcesz. Jeśli tak bardzo Ci na tym zależy...
- Ale będzie frajda, będziesz sobie tworzyć jak już się nauczysz tym posługiwać i będziemy to sprzedawać w internecie
- Coooooooooooooooooo? To Ty sobie kupujesz maszynkę żebym ja ją używała?
- I będziesz robiła ozdoby na świecach
- ???
- No co? Ktoś tu musi pracować!
To stwierdzenie zamknęło temat wybuchem śmiechu

Na drugi dzień osoba najmniej zainteresowana całą tą działalnością "gospodarczą" poszła i kupiła. Wróciła bardzo dumna z siebie bo w obcym kraju, po raz pierwszy, użyła karty płatniczej :))

Chwilowo nic nie stworzyłam, z bardzo prostego powodu... nie mam odpowiedniego kawałka drewna. Wypalanie w wosku wydaje mi się dzisiaj (zrobiłam próbę) trudniejsze od rysowanie na drewnie!