Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

wtorek, 30 października 2012

Co jest fajnego?

Wysłałam Kappę by umyła wieczorem zęby. Idę z salonu do kuchni i słyszę po drodze szorowanie umywalki... Córunia czyści brudy mydłem i swoją szczoteczką do zębów!!! Wyrzuciłam ją do śmieci i przez kolejne dwa dni Starszak nie mył w domu zębów , w przedszkolu a owszem ale w domu.... Niby czym?
Z resztą, to ta szczoteczka jakaś ruchliwa była. Kiedyś znalazłam ją na najlepszej miejscówce w łazience:


Mycie zębów jest ulubioną czynnością Kappy więc trochę pocierpiała więc może czegoś się nauczy. Dziś Tatuś kupił Dziecku nową szczoteczkę i wszystko jest jak dawniej. Z tym, że umywalka jest teraz brudna ;-P

A teraz pytanie pod chwytliwe.... Co jest fajnego w ściąganiu czapki?


Zakładanie jej!!!!

Ksji ostatnio robi to nałogowo i jaka z siebie jest zadowolona, nawet bije sobie brawo... Hihihi
Nie mam jej zdjęcia więc pokarzę co wylądowało Kappie na głowie


Tyle w temacie: co u nas słychać.

Pozdrawiamy


poniedziałek, 29 października 2012

Kartki na imieniny

Jeszcze nie pokazałam Wam jakie kartki na imieniny wysłałam Gosi i Wioli w ramach "Kartki na imieniny" zorganizowanej przez T-renie




Pozdrawiam i jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Dziewczyny!!!

niedziela, 28 października 2012

Exploding box dla Rozelki

Jak ją nazywa Kappa ;-)

Nie mogliśmy pojechać na Chrzciny Rozalii więc postanowiłam zrobić jej wyjątkową pamiątkę od zdolnej Cioci i Kuzynki, dopisując do życzeń Ksji i Greka.
Panie i Panowie (bo mam jednego takiego wśród obserwatorów ;-)) mój pierwszy exploding box:






Nie do końca wiedząc z czego go zrobić, postawiłam na zwykły karton a dalej już z górki :-)
I jak się podoba?

Pisałam na początku o zdolnej Siostrze ciotecznej Rozalki.
Tam gdzie ja tam jest też Kappa, zawsze z tym samym tekstem : "Pomóc Ci Mamusiu?"
Dostała więc pudełko obklejone białą kartką z zadaniem ozdobienia go:


 Tylko góra jest przyklejona na gorący klej.

Poza tym w środku jest książeczka dla Małej:


Najukochańsza Boża Dziecino!
Niech ten piękny, ważny dzień na zawsze pozostanie w Twym serduszku.
Niech Dobry Bóg obdarzy Cię pełnią swojej miłości, a Matka Boska niech ma Cię zawsze w swojej opiece.
Wujek, Ciocia i Siostry Cioteczne


piątek, 26 października 2012

Palę

Czyli pirografia powraca do łask.


Mówiłam już może czemu tak dużo ostatnio tworzę? Nie, to nie ma nic wspólnego z rzucaniem palenia.

Jak już chyba wszystkim wiadomo Grek ma pomysły... Czasem fajne - jak wypad do Polski w grudniu, czasem głupie - jak te posty na odchudzenie a czasem męczące - jak wypad 11 listopada na jarmark wszystkiego co się w domu ma by to sprzedać.
Sam fakt że pójdziemy po sprzedajemy to co już napłodziłam nie jest zły. Problem jest zupełnie inny... Ja zdążyłam porozdawać to co miałam (nie licząc kolczyków). Teraz siedzę i masowo coś robię bo niby co my mamy w takim razie sprzedawać!?!

Ostatnie płody, które spowodowały bąbel na palcu:








Na razie to tyle. Idę dalej się palić ;-P

czwartek, 25 października 2012

Post

Teraz gdy napisałam tytuł tego posta to zrozumiałam, że nikt nie zrozumie ;-P
Więc już wszystko po kolei wyjaśniam....

W piątek Ukochany mówi do mnie:
- Od jutra pościmy
- Po jakiemu? Po polsku czy po grecku?
- Po grecku!!!
- Musimy?
- ........................................... (tutaj następuje cała litania powodów które skłoniły Mężusia do poszczenia)
- No to tylko przypomnij mi co można jeść poza owocami i warzywami
- Ryż, ziemniaki, makaron
- Makaron jest z jajkiem
- No to makaron nie
- A olej?
- Co drugi dzień
- Masło?
- Nie, ale margarynę tak
- Okej, no to jutro na zakupy i do dzieła.... :-/

Teraz tłumaczę... W Grecji do komunii św. może podejść tylko ta osoba która pościła od czwartku (albo piątku). Natomiast gdy ma się jakąś specjalną prośbę do Boga należy pościć przez cały tydzień.
Ten post to nie taka prosta sprawa bo w większości nic nie można jeść. Oczywiście nie je się mięsa ani ryb, poza tym: mleka i wszelkich jego wyrobów, jajek i wszystkiego co takowe posiada. Czyli nic co pochodzi od zwierząt. O dziwo kałamarnice i inne takie owoce morza można jeść. No ale to OWOCE ;-P
Poza tym można jeść zupki z torebki - chemikalia nie pochodzą od zwierząt przecież. No i zastępczo produkty sojowe
Olej można dodać do jedzenia we wtorek, czwartek i do południa w sobotę.
Z słodkości można spożyć chałwę no i można sobie zrobić ciasto postne.... Jak je się robi konkretnie nie wiem. Wiem jedynie że zamiast mleka wlewa się sok z pomarańczy i jakiś cięższy owoc np. banan lub tak jak Teściowa dzisiaj gruszkę.



Ciasto jest bardzo mokre, tak jak lubię. Jest również bardzo zdrowe bo z braku zwykłej mąki Mama Greka dodała żytnią, co to ją upiliśmy w polskim sklepie. Dobrze że ją zużyła bo termin ważności był tylko do końca tego miesiąca...

My pierwszego dnia na obiad mieliśmy coś takiego:

Dziś jest fasolka po bretońsku bez dodatku oleju. A na jutro gotowy jest już barszcz czerwony!!!

Zrobiłam także "batoniki". Mąż je znalazł na stronie survivalowej... Są zdrowe, sycące i pożywne a prezentują się o tak:


Jeśli ktoś chętny to tutaj podaje przepis:

120g      masła/margaryny
200g      płatków owsianych
  50g      rodzynków
300g      mąki żytniej
200g      wiórków kokosowych
5 łyżek   sezamu
120ml    soku pomarańczowego/wody
200g      miodu

Masło rozpuszczamy na palniku i dodajemy do niego składniki. Wszystko razem mieszamy by utworzyć jednolitą masę, następnie na blasze wyłożonej pergaminem do pieczenia układamy/rozcieramy/ubijamy (czy jakoś tak.. No... rozciągamy tą masę paluszkami) na całej długości.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200stC do czasu aż wierzch nie zrobi się złocisty. Wyciągnąć i poczekać aż ostygnie. Wycinać batoniki które jak ktoś chce może jeszcze polać miodem.
Świetne na dodatek do pracy :-D


W weekend mamy wolne od poszczenia, ale od poniedziałku zaczynamy post po polsku!!! Nareszcie będę wiedzieć co ugotować!!! Ufff!!!

poniedziałek, 22 października 2012

Piątek, choroby początek

Nie nacieszyłam się długo zdrowiem Starszaka.

Po odebraniu z przedszkola wybraliśmy się na KRÓTKI spacer a potem poszliśmy na zakupy.
Wieczorem Kappa poskarżyła się, że ją ucho boli. Niestety tak często oszukuje na temat zdrowia żeby coś osiągnąć więc nikt jej nie uwierzył. Dopiero jej desperacyjny płacz przekonał mnie, że to jednak zapalenie ucha.
Pojechaliśmy na pogotowie. Lekarz wypisał antybiotyk i przeciwgorączkowy syrop. Wykupiliśmy do tego także krople do uszów. Postanowiliśmy bowiem nie podawać jej antybiotyku, aż nie skonsultujemy tego z pediatrą.
Choroba Kappy przeszła trochę na Ksji więc przez następne noce w zasadzie nie sypiałam. Zmieniały się w płakaniu co jakieś 30 min. Ja się wybudzałam a one zasypiały.
W niedziele ból ucha przybrał na potędze a ja ze współczucia podałam Pannie K. to czego miałam nie podawać....

Dziś poszliśmy do naszego pediatry, który właśnie wyjechał na urlop. Poszukaliśmy więc innego. Takiego co to mówi po grecku. Ten stwierdził, że jeśli zaczęliśmy podawać antybiotyk to należy to kontynuować. Poza tym powiedział nam, iż dobrze zrobiliśmy próbując wyleczyć ją kroplami ;-) My natomiast stwierdziliśmy, że zmieniamy lekarza dziecięcego. Dla mnie będzie wygodniej się porozumiewać, no i nikogo nie będę musiała zabierać ze sobą do tłumaczenia :-D

Kappa czuje się już wyjątkowo zdrowa więc jutro idzie do przedszkola...





Żeby nie było że ten weekend był tylko taki chorobowy, to poszliśmy z Mężusiem na zakupy, do centrum, na bazar. Szlajając się po mieście Ukochany wpadł na pomysł, że kupi mi prezent na urodziny. Na początku chciałam depilator. Pomyślałam sobie jednak, że na pewno kiedyś chciałam coś innego, coś o czym już zapomniałam. Przypomniało mi się po wyjściu ze sklepu, na szczęście wyszłam z niego bez depilatora.
Od kilku miesięcy szukam modeliny. W całym mieście, a nie jest mały, nie mogłam znaleźć odrobiny modeliny. Dopiero jakieś dwa miesiące temu znalazłam w kiosku. Jeden, jedyny mały kiosk posiadał FIMO modelinę. Cholera jest niestety dość droga, 12€. No ale Grek powiedział, że mi kupi co tylko zechcę, więc nie miał wyjścia ;-P
Dzięki temu prezentowi wreszcie powstały kolczyki dla KumKum Ukochanej:



piątek, 19 października 2012

Zapracować tę chorobę

Dawno temu zebrałyśmy kasztany i inne cuda jesiennej natury.

Chorobowe Kappy spędziliśmy bardzo pracowicie ;-) Gdy młodsze Dziecię poszło na drzemkę postanowiłyśmy wreszcie wykorzystać to co mamy i zrobiliśmy ludziki. To znaczy Kappa je robiła a ja zajęłam się wiankami...:









Moje prace zgłaszam do Klubu Twórczych Mam na październikowe wyzwanie "Owoce jesieni"

Ps. Kappa po dwóch dniach w domu poszła wreszcie do przedszkola :-)

czwartek, 18 października 2012

A nie mówiłam..

.. że się rozleniwię ;-P
Nic mi się nie chcę robić. Żadnego sprzątania, sprania, rozwieszania, gotowania, zmywania! Czuję się jakoś wykończona, chyba przez tą pogodę. Nie robię nic, poza: karmieniem, przebieraniem, odprowadzaniem, myciem i wyplataniem!





W sklepie obok była wyprzedaż. Znalazłam tam pięciolitrową bajcę do drewna za 5 euro :-D Powiedziałam Kochanemu po co mi ona i mi kupił, ale.... Okazuje się że w ogóle nie słucha co do niego mówię bo gdy wzięłam koszyczek do pomalowania ten zaczął na mnie krzyczeć. No to tłumaczę że wcale tej wyplatanki nie chcę zniszczyć tylko ją pomalować żeby ładnie wyglądała. Grek wciąż mnie przekonywał że najlepiej one wyglądają gdy są w wersji surowej.
- No to po co kupiliśmy tę farbę?
- To ją po to potrzebowałaś?
- Tak!!! Przecież Tobie mówiłam...
- ?!@":? No dobra to pomaluj
- ;-P

 Przy okazji odnowiłam stary koszyk:



Tylko jeszcze muszą odczekać swoje by je polakierować ;-P

A jeden z nich oddałam Kappię bo rzadko dostaje rzeczy które ja robię :-(

środa, 17 października 2012

Dzisiaj

Kappa nie poszła do przedszkola z powodu stanu podgorączkowego. Niby 37,8 to jeszcze nic takiegoo ale wolę ją przytrzymać jeden dzień niż puścić do szkoły a potem przez tydzień męczyć ;-P
W związku z tym, że to jednak nie wiele by Królewna leżała pod kocem, to co chwilę trzeba jej zwracać uwagę. W nocy coś już podejrzewałam, gdyż Kappa kręciła się i popłakiwała chcąc przy tym spać w moich ramionach. Przez co, oczywiste że, nie wiele spałam i jestem dziś jakoś nadpobudliwa :-/

Dla rozładowania pochwalę się moimi wyróżnieniami :-D Oba dostałam od Zwyczajnej Mamy
Pierwszy to:



Zasady zabawy:
- wklej tag na swojego bloga
- odpowiedz na pytanie: Jeśli Twój blog miałby włosy, jakiego byłby koloru?
- nominuj 5 kolejnych blogów

Zdziwię chyba wszystkich, mój blog miałby kolor rudy. Jęsli chodzi o owłasienie jest to mój ukochany kolor. Nawet w dalekiej przeszłości miałam tak ufarbowane włosy, ale potem postanowiłam więcej nie malować i już nie mam :-(


No cóż, zdjęcie jedyne jakie mam z tamtego okresu, jest trochę nie ostre ;-P
Drugi, który dostałam wczoraj

Informacje na temat tej zabawy skopiowałam od Zwyczajnej mamy:
"Inicjatywa pochodzi z tradycji zachodnich blogów, gdzie blogerzy przesyłają sobie kolorowe znaczki w ramach uznania. Ma to służyć przede wszystkim poprawieniu nastroju, pokazaniu, że dany blog wybitnie nam się podoba, na miłym geście w kierunku innych bloggerów, a także popularyzacji ciekawych blogów. Osoba wyróżniona ma za zadanie, wybrać 5, 10, lub 15 blogów, które wg niej zasłużyły na wyróżnienie, zamieścić je w podobnym temu poście, i poinformować wyróżnionych."

No i najtrudniejsze z tych wszystkich zabaw! Wybrać osoby i je otagować!

1. Boguś(ia)
2. Ola Wiecha
3. Mamosfera
4. Ewu
5. MamaKa

Ograniczyłam się do pięciu, ale chciało by się wymienić tutaj wszystkie które obserwuję. Dlatego zapraszam do zabawy także Wszystkich którzy zechcą poczęstować się tymi wyróżnieniami :-D

Pozdrawiam Wszystkich

wtorek, 16 października 2012

Smodzielna

Ksji dostała nowe rajstopy na zimę. Nie zdążyłam ich jeszcze schować więc dorwała je Ksji i powiedziała: "Ja wam udowodnię! Jestem już duża a nie dzidziunia"





"Widzicie? Sam się ubrałam!"

Brawo Kochanie!!! To teraz rozleniwię się już całkiem, z braku obowiązków ;-)

Potrzebna pomoc!!!

Brat naszej blogowej Koleżanki Karlity potrzebuje krwi A lub 0 "-"
Sama nie mogę oddać, ale że pochodzę z okolic Warszawy, a tam również można oddawać krew... Wiem z doświadczenia, że jeśli ktoś potrzebuje pomocy to moi znajomi zawsze stają na wysokości zadania. Rodzina też jest duża więc zaraz wszyscy wszystko będą wiedzieć.

TUTAJ   znajdziecie szczegóły "akcji mobilizacja"

Podaję od razu adres punku gdzie można oddawać krew:

Regionalne Centrum Krwiodactwa i Kwiolecznictwa w Warszawie
ul Saska 63/75
03-948 Warszawa (wejście od ul. Nobla 3)

Podając nazwisko Rafał Pietrzniak Urologia ul. Kraśnicka 100 Lublin

poniedziałek, 15 października 2012

Zima zła!!!

W tej chwili (11:20) na zewnątrz jest 7st.C a w Domu marne 22st.C. Widać zima się zbliża ;-P
Popijam sobie herbatę z kubasa i zajadam się tym:

Kupiłam w alkoholowym ;-P Mają tam stanowisko z polską żywnością!!!


A skoro już o zimie mówimy, to:
- Kiedy będzie Mikołaj?
- Jak spadnie śnieg
- A kiedy?
- No jeszcze długo! Ale jak nie będziesz grzeczna to i tak Mikołaj nie przyjdzie ;-D
- Zobaczymy, jak będę grzeczna to nie będę grzeczna! Skrót myślowy. Zamiast "to" i "jak" należy wstawić "czy" i już wszystko jasne
- Zgadza się!
- A zrobimy karteczki do Mikołaja?
- Zrobimy
Niestety po przeliczeniu dni, które nam zostały do Świąt, wyszło mi ponad 100
- Ale wiesz to jeszcze dużo czasu, innym razem zrobimy kalendarz. Dobrze?
- Tak!
Taka rozmowa powstała między mną a Kappą ponad miesiąc temu.

Całym szczęściem Dziecko zapomniało temat aż do ostatniego tygodnia. Niestety gdy sobie już przypomni to nie ma zmiłuj się, trzeba brać się do roboty...
Telefon w rękę, liczymy, piszemy, wycinamy, rysujemy i przyklejamy. W ten sposób powstał licznik do Bożego Narodzenia:

Zdjęcie robiłam wczoraj.
Dziś rano Kappa uniosła karteczkę i na na liczniku mamy numer 68!



I jeszcze pytanie! Kto chciałby mnie zobaczyć w Polsce na Święta i Sylwestra?

sobota, 13 października 2012

Co by tu wybrać?

Uwielbiam mieć bajki na DVD, oczywiście te oryginalne. W wyborze zawsze się kieruje językami, staram się wybierać takie które oprócz polskiego mają też grecki dubbing.
Niestety moje wybory są problemem dla Kappy... Podczas włączania zawsze pada to samo pytanie "Po jakiemu chcesz oglądać?" No i co myślicie że odpowiedź jest taka prosta? Nie! Dziecię nie może się zdecydować i rozumiem ją doskonale. Niby to ta sama bajka a zupełnie inne tłumaczenia!
Z internetowymi bajkami powinno być niby lepiej, ale... Mamy grecką stronę na której są wszystkie czołowe Barbie i inne tym podobne. Polskie także łatwo znaleźć :-)
Kappa jest nie zdecydowana i zazwyczaj wybiera język polski. Czasem natomiast gdy nie ma wyboru to krzyczy że chce inną wersję obejrzeć. Trzeba wtedy tłumaczyć i najczęściej argumentować jakimś fajnym tekstem z bajki, które akurat występuje tylko w jednym języku. Dlatego Mama chce czy nie musi czasem z Córką zasiąść przed telewizorem. Nie muszę chyba mówić że jeszcze się nie zdarzyło żebym nie chciała ;-P

czwartek, 11 października 2012

Rysunki

KIKA- program telewizyjny dla dzieci. Wieczorem na dobranoc puszczane są bajki dla najmłodszych, czyli takie które dla Kappy są dozwolone. No właśnie!!! Dlatego teraz mam maleńki problem...
Przed godziną 19:00 dzieci przed ekranem odwiedzają domek na drzewie. Tam przez lunetę oglądane są rysunki wykonane przez telewidzów. Pewna gwiazda natomiast przynosi jakiś obrazek, który jest nagradzany. Te właśnie rysunki przysporzyły mi drobnego problemu! Kappa zapragnęła wysłać swoją pracę do KIKA... Nawet już ją narysowała:


Nie będę Was męczyć co tam jest, chociaż to oczywiste... Wieża Roszpunki (nawet są spuszczone włosy), tęcza, kwiaty i niebo, które słabo widać. Reszta kresek to góry otaczające wieżę!!!

Najgorsze jest znalezienie tego adresu :-( Ja po niemiecku nic, Greka lepiej nie prosić bo teraz gdy nie pali to taka "mała" bomba wybuchowa ;-P Co ja teraz mam zrobić? Już poprosiłam Lou żeby pomogła mi to dzieło opisać, o więcej nie chcę prosić bo ona też się kiepsko czuje... Mam tydzień to może wreszcie uda mi się otworzyć te "kontakte"...



No a teraz z innej rysunkowej beczki!
Wracałam z Dziewczynkami z przedszkola. Kappa jak zwykle nie bardzo posłuszna i wiąż mi uciekała... A to już blisko ulicy. Wołam ją setny raz i wreszcie przychodzi. Mówię więc, że jest Babą Jagą...
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa, ja nie chcę być Babą Jagą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Jesteś Babą Jagą bo mnie nie słuchasz.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ja chcę być księżniczką!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Nie, nie, nie! Księżniczki się słuchają swoich Mam ;-P
- Ta ja będe słuchać :-D
W taki oto sposób przez resztę dnia była Aniołem :-)

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. WSZYSTKO czyli naklejki, którymi nagradzałam Kappę za dobre zachowanie, też. W przypływie weny narysowałam Babę Jagę (na prośbę Męża) uśmiechniętą:

Po raz pierwszy wykorzystałam swój zestaw z węgielkami!

Oraz Księżniczkę:



Na koniec dnia Komisja, w której skład wchodzą: Mama, Tata, Siostra i sama zainteresowana, będą wybierać jeden z rysunków. Jeśli Kappa będzie źle się zachowywać, następnego dnia w pokoju będzie wisieć Baba Jaga i przypominać że należy być grzecznym (w bardzo szerokim tego pojęciu). Księżniczka oczywiście jest nagrodą ;-D