Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

piątek, 30 listopada 2012

Było sobie życie a potem już nie

To będzie post o dwóch takich co to ich już nie ma....

W 2000 roku spędziłam sporo czasu w szpitalu. Miałam operacje na wrodzony ubytek w sercu... Poznałam tam Monike, dziewczynę starszą o 2 lata. Miło spedzałyśmy czas :-) Miała ona zwapnienie aorty, wadę która zawsze powracała i co kilka lat trzeba było ją oczyszczać... Kiedy Moniś miała wizyty kontrolne ja jeździłam do szpitala się z nią spotkać i pogadać....
W 2008 roku byłam już w Grecji gdy nagle na gg pokazało mi się że mam wiadomość od Moniki. Ucieszyłam się z naszej korespondencji :-) Temat był trudny bo Monia mówiła że czuje że po najbliższej operacji już się nie wybudzi.... Starałam się ją pocieszyć, co też Ona za głupoty gada, że jeszcze spełni swoje marzenie i matką zostanie! Dziękowalła mi za te słowa otuchy i że mam ochotę z nią pisać... Wariata! Ja bym nie miała dla NIEJ czasu?
Operacja była wciąż odwlekana, a ja się modlilam żeby wreszcie doszła do skutku i Moniś znów do mnie napisała. Tym razem że miałam racje że teraz weźmie ślub i zaraz potem postara się o bobasa :-)
Wiedziałam że pojechała do Warszawy że operacja powinna dojść do skutku gdy na nk zobaczyłam że wiele osób pisze w jej profilu... Zajrzałam.... Zobaczyłam tam ogromną ilość pożegnalnych listów... Zadzwoniłam do Jej Ojca bo nie mogłam uwierzyć że to prawda... ODESZŁA :'( Walczyła przez 3 dni na pooperacyjnym....
Monika, wesoła dziewczyna pełna energi i życia!!! Miała 27 lat!!!

Dzisiaj poszłyśmy do przychodni na kontrole... Spedziłyśmy tam 2 godziny... Gdy wróciłyśmy położyłam Kappę spać a sama szybko zabrałam się do zabawy, obiecanej z Kappą... Potem wrócił Mąż i w ten sposób nie miałam dostępu do blogowego świata... Środek nocy, budzę się i nie mogę zasnoć, więc biore telefon i czytam... Widzę post u Ewu... Myśle, może wreszcie wyszła z tego szpitala.... Wyszła ale nie tak jakbym tego sobie życzyła... Tą wiadomość napisał jej Mąż, już wiedziałam co się stało... Odeszła dzisiaj/wczoraj rano.... Miała 30 lat, Męża i Córkę.... Jej "oj tam, oj tam" pozostanie w mojej pamięci jak napis który chciała mieć wyryty.... Nie potrzfię powstrzymać łez....

Odezwę się jak już się trochę opanuje.... Dobrze że dziś mam wiele do zrobienia....

8 komentarzy:

  1. :( nie wiem co napisać :( bardzo mi przykro

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu to takie nie sprawiedliwe...[*]

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak bardzo mi przykro . wiesz moja mama odeszła jak miałam 15 lat , a siostra 5 , ja żyję nadzieją ze Tam im lepiej,był smutek, żal ,złość, nic na to nie poradzimy, wiem ze to niesprawiedliwe . Trzymaj się kochana Pozdrawiam Ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. :( wiem co czujesz i jak bardzo brakuje nam tych, którzy nie powinni tak wcześnie nas opuszczać.
    Trzymaj się.... Kochamy Cię

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Dziewczyny....
    Już lepiej....
    Przytuliłam rano Córcie i Męża.... :'(
    Powoli wracam do normalności....
    Jak się cieszę że dziś jest pracowity dzień....
    Pozdrawiam Was mocno

    OdpowiedzUsuń
  6. "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" - chyba tylko tyle i aż tyle możemy zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  7. To ODCHODZENIE to straszna sprawa ....

    OdpowiedzUsuń
  8. ...teraz jest im już lepiej...[*][*]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!