Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

poniedziałek, 12 listopada 2012

Jarmark

Mam za sobą!!! Jak dobrze bo to już jeden problem i stres mniej ;-P

Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!

Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!

Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.

Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!

Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!

Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D

A oto te wianki:


  No i deseczki razem:



A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P

Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)

Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D


BUŻKA WSZYSTKIM

18 komentarzy:

  1. to smutne- tyle roboty i na nic. Może następnym razem ktoś kupi. Miałaś tylko deseczki i wianki czy coś jeszcze? jak więcej to zaprezentuj bo lubię patrzeć na te arcydzieła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były jeszcze koszyki aleeeeee, będą jako prezenty do Polski więc ich nie pokaże ;-P

      Usuń
  2. O kurcze, to może wystaw je na jakimś portalu aukcyjnym, bo sa piękne!:) Pozdrawiam i życzę spokojnego przebrnięcia przez resztę planu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzenia się przydadzą :-)
      Narazie mam za dużo na głowie... Może kiedyś?!? Poza tym za rok będę tak sławna że wszyscy będą mnie błagać o zrobienie dla nich takich rzeczy ;-)

      Usuń
  3. Życie pędzi, a my z nim. Czasami zastanawiam się dokąd tak się spieszę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre pytanie!
      Ja w ostatni weekend wreszcie się na trochę zatrzymałam i okazało się że nic mi po drodze nie uciekło :-)

      Usuń
  4. przez ludzi do ludzi :)
    a niech rodzinka się w dealerów zabawi...przed Świętami ludzie będą szukali takich cudeniek jak Twoje!
    Ten pierwszy wianek bardzo mi się podoba! :)
    a cenę to sobie zażyczyłaś, nie ma co ;)
    wyprawa po knajpkach musiała byc fajna :)

    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie taką nadzieje mam :-) A ten wianek pierwszy dziś powinien mieć sporo widzów bo Pan Domu jego nowego miał wczoraj imieniny :-D

      Usuń
  5. Pierwszy jest super :) szkoda, ze pogoda nie dopisala ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeeee tam pogoda! W zamian byłam dwa razy w kawiarni i jeszcze dostałam ciepły posiłek na mieście :-) Warto było pomarznąć trochę.... Hihihi

      Usuń
  6. oj szkoda ze nic nie sprzedałas .. a wianeczki cudeńko pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej to ja bym postawiła obiadek ;-P A tak pozostaliśmy przy tradycji- facet płaci... Hihihi

      Usuń
  7. Zapraszam po wyróżnienie:
    http://wkrainiewesolychlobuzow.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html
    asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :-) Byłam, zobaczyłam i się ucieszyłam :-D

      Usuń
  8. szkoda, że nie udało się nic sprzedać na jarmarku, ale pomyślałam sobie, że mogłabys sprzedać na allego, albo założyć swoj sklepik internetowy... albo zorganizować candy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaj się, poprostu chcesz ode mnie prezent!?!
      Ale pomysł z candy nie jest zły :-) Pomyśle moja Mądra Głowo!!!

      Usuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!