Święta Wielkanocne w Grecji to czas świec, takich wysokich i zgrabnych. Każdy chrzestny\chrzestna musi podarować swojemu dziecku prezent z dołączoną taką świeczka, zwaną "lambada".
Jak świece to oczywiście z wosku pszczelego.
Jak z wosku pszczelego to najlepiej z całego plastra.
W ten sposób Grek dał swej jedynej i ukochanej Żonie robotę z okazji końcówki ciąży. Zamówiliśmy knoty z Niemiec i "w zieliśmy" się do pracy.
Wykonanie takiej "lambady" jest bardzo proste... Bierzemy plaster wosku, zakręcamy knot o dłuższy brzeg i rolujemy. Kręciłam w ten sposób dwa wzory: jeden prosty, a drugi stożkowaty z przeciętego plastra na trójkąt. Robótka ciekawa i nie męcząca, chociaż trochę monotonna. Pierwszą taką świeczkę podarowaliśmy kuzynowi Greka, następną dla jego kolegi z którym umówił się na kawę. Traf chciał że właściciel kawiarni zobaczył "lambadę" i zamówił 5 sztuk. Cała wioska dowiedziała się że produkujemy świeczki na Wielkanoc. Zamówienia płynęły ciągły strumieniem, z małą przerwą na poród Ksji. Doszło nawet do tego że jednorazowo zamówiono 50 szt. które zostały wywieziona do wielkiego miasta- Salonik. Staliśmy się "bogaci" i było za co kupić pieluchy :P
Po świętach zaczęłam skręcać świeczki różnej wielkości i grubości. Były to przede wszystkim prezenty dla polskiej rodziny. Mierzyłam, odcinałam, zwijałam, mierzyłam, odcinałam, zwijałam i tak w kółko.
W repertuarze znalazły się świeczki z wosku pszczelego ale przetopionego. Topiło się wosk i przelewało do formy sylikonowej ówcześnie przygotowanej (trzeba było zamontować w niej knot). Gdy świeczka stwardniała wyjmowało się i włala gotowe. Żadna mecyja.
Doszło już do takiej mani że gdy cały regał był w świecach, tych przetopionych, a ja chciałam przygotować romantyczny wieczór musiałam skręcać specjalne świeczki bo tamtych szkoda mi było wypalać. Mania!!!
Jak świece to oczywiście z wosku pszczelego.
Jak z wosku pszczelego to najlepiej z całego plastra.
W ten sposób Grek dał swej jedynej i ukochanej Żonie robotę z okazji końcówki ciąży. Zamówiliśmy knoty z Niemiec i "w zieliśmy" się do pracy.
Wykonanie takiej "lambady" jest bardzo proste... Bierzemy plaster wosku, zakręcamy knot o dłuższy brzeg i rolujemy. Kręciłam w ten sposób dwa wzory: jeden prosty, a drugi stożkowaty z przeciętego plastra na trójkąt. Robótka ciekawa i nie męcząca, chociaż trochę monotonna. Pierwszą taką świeczkę podarowaliśmy kuzynowi Greka, następną dla jego kolegi z którym umówił się na kawę. Traf chciał że właściciel kawiarni zobaczył "lambadę" i zamówił 5 sztuk. Cała wioska dowiedziała się że produkujemy świeczki na Wielkanoc. Zamówienia płynęły ciągły strumieniem, z małą przerwą na poród Ksji. Doszło nawet do tego że jednorazowo zamówiono 50 szt. które zostały wywieziona do wielkiego miasta- Salonik. Staliśmy się "bogaci" i było za co kupić pieluchy :P
Po świętach zaczęłam skręcać świeczki różnej wielkości i grubości. Były to przede wszystkim prezenty dla polskiej rodziny. Mierzyłam, odcinałam, zwijałam, mierzyłam, odcinałam, zwijałam i tak w kółko.
W repertuarze znalazły się świeczki z wosku pszczelego ale przetopionego. Topiło się wosk i przelewało do formy sylikonowej ówcześnie przygotowanej (trzeba było zamontować w niej knot). Gdy świeczka stwardniała wyjmowało się i włala gotowe. Żadna mecyja.
Doszło już do takiej mani że gdy cały regał był w świecach, tych przetopionych, a ja chciałam przygotować romantyczny wieczór musiałam skręcać specjalne świeczki bo tamtych szkoda mi było wypalać. Mania!!!
| Świeczki skręcane Te wysokie to "lambady" |
| Świeczki z formy" Te dwa na dole po lewej są skręcane |
Tak ładnie zapraszasz ,wiec jestem :) chętnie poczytam o stosunkach grecko - polskich :):)
OdpowiedzUsuńNigdy nie czytam blogów pamiętnikowych, ale dla Ciebie zrobię wyjątek:) Jesteś bardzo sympatyczna i zaciekawiłaś mnie swoją historią i tym jak ciepło piszesz o rodzinie. Pozdrawiam i powodzenia!:)
OdpowiedzUsuńWitajcie Dziewczyny :)
OdpowiedzUsuńWiesz, że ja w życiu nie miałam świecy z takiego prawdziwego wosku. A tym bardziej nie robiłam żadnej ;-)
OdpowiedzUsuńCzy one w jakiś sposób pachną? ;-)
Maciejka
Gdy znów zacznę "rolowanie" to wyślę Tobie sztuk parę, wtedy dowiesz się jaki mają zapach.
UsuńJejku, naprawdę :)))))))))
UsuńDziękuję :-)
świeczki cudeńka ... ale musiało byc ic cieżko zwijać swieczki ... ale zapach musiał być cudny ... pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :D
UsuńRobótka była relaksująca, ale może to właśnie przez ten zapach :)