Był sobie wrześniowy, słoneczny dzień gdy mój szkrabek już 5 miesięczny został ochrzczony. Przedstawiona była Bogu dawno, dawno temu, gdy skończyła 40 dni. Na tę uroczystość musiała jednak czekać bo chrzestny wyjechał do pracy sezonowej i mógł wziąć sobie wolne dopiero w tym czasie.
Chrzciny odbyły się w obrządku prawosławnym jako że Grek jest tego wyznania a także iż planowaliśmy mieszkać w tym Kraju.
Wszystko rozpoczęło się w dżwiach kościoła. Ksiądz spytał jakie imię będzie nosiło dziecko? Chrzestni na całe szczęście się nie pomylili i podali "Kappa". Moja zmęczona Królewna przechodziła z rąk do rąk by wreszcie wylądować na ręce jednego z chrzestnych (Kosty). Ksiądz czytał "coś" z Księgi, jedyne co z tego rozumiałam to imię mojej córki wypowiadane co trzecie słowo. W pewnym momencie Kosta przeczytał fragment z Pisma Świętego i wniósł Chrześnice do środka. Tam ksiądz kontynuował czytanie i rozpoczął przygotowywanie chrzcielnicy dodając do wody oliwkę. W tym czasie ja opiekowałam się Małą i powoli ją rozbierałam "do rosołu". Gdy nadszedł czas ksiądz podszedł do stołu na którym leżał Nasz mały Aniołek i go pobłogosławił naznaczając znakami krzyża ręce, nogi i głowę. Później zabrał ją na najlepszą część uroczystości, według samej zainteresowanej, stało się to co przeczuwała odkąd Mama ściągnęła suknie... została trzy razy zanurzał w chrzcielnicy. Gdy po raz pierwszy poczuła wodę wszyscy zebrani wstrzymali oddechy czekając na typowy w tym momencie płacz. Ale nie,nie,nie, nie doczekali się, Kappa czuła się jak rybka w wodzie. Ksiądz podał ją na ręce drugiego chrzestnego (Janisa) który nosił ją trzy razy w koło chrzcielnicy.
Gdy wróciła z powrotem do mnie rozpoczął się z kolei najgorszy moment czyli ubieranie w nowiutki strój chrzcielny. W tedy dopiero ochrzczona dziewczynka zaczęła płakać. Tak bardzo nie lubiła ubierania, tak bardzo płakała że zasnęła pod sam koniec chrzcin. Obudziła się już w dobrym humorze gdy po wyjściu z kościoła próbowano ją cichutko położyć do wózka.
Kappa z chrzestnymi i księdzem nad chrzcielnicą / Kappa już w stroju chrzcielnym
Specjalnie uaktualniam...
Chrzciny odbyły się w obrządku prawosławnym jako że Grek jest tego wyznania a także iż planowaliśmy mieszkać w tym Kraju.
Wszystko rozpoczęło się w dżwiach kościoła. Ksiądz spytał jakie imię będzie nosiło dziecko? Chrzestni na całe szczęście się nie pomylili i podali "Kappa". Moja zmęczona Królewna przechodziła z rąk do rąk by wreszcie wylądować na ręce jednego z chrzestnych (Kosty). Ksiądz czytał "coś" z Księgi, jedyne co z tego rozumiałam to imię mojej córki wypowiadane co trzecie słowo. W pewnym momencie Kosta przeczytał fragment z Pisma Świętego i wniósł Chrześnice do środka. Tam ksiądz kontynuował czytanie i rozpoczął przygotowywanie chrzcielnicy dodając do wody oliwkę. W tym czasie ja opiekowałam się Małą i powoli ją rozbierałam "do rosołu". Gdy nadszedł czas ksiądz podszedł do stołu na którym leżał Nasz mały Aniołek i go pobłogosławił naznaczając znakami krzyża ręce, nogi i głowę. Później zabrał ją na najlepszą część uroczystości, według samej zainteresowanej, stało się to co przeczuwała odkąd Mama ściągnęła suknie... została trzy razy zanurzał w chrzcielnicy. Gdy po raz pierwszy poczuła wodę wszyscy zebrani wstrzymali oddechy czekając na typowy w tym momencie płacz. Ale nie,nie,nie, nie doczekali się, Kappa czuła się jak rybka w wodzie. Ksiądz podał ją na ręce drugiego chrzestnego (Janisa) który nosił ją trzy razy w koło chrzcielnicy.
Gdy wróciła z powrotem do mnie rozpoczął się z kolei najgorszy moment czyli ubieranie w nowiutki strój chrzcielny. W tedy dopiero ochrzczona dziewczynka zaczęła płakać. Tak bardzo nie lubiła ubierania, tak bardzo płakała że zasnęła pod sam koniec chrzcin. Obudziła się już w dobrym humorze gdy po wyjściu z kościoła próbowano ją cichutko położyć do wózka.
Kappa z chrzestnymi i księdzem nad chrzcielnicą / Kappa już w stroju chrzcielnym
Specjalnie uaktualniam...
| Oryginalne zdjęcie Kappy z Ciocią Ilonką |
oł noł....a kogo Ty ucięłaś??
OdpowiedzUsuńBereda
Wybacz, jeszcze wtedy nie wiedziałam że mogę ujawniać Twe oblicze... już się poprawiam :)
Usuń