Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

niedziela, 15 stycznia 2012

Tego samego dnia

Był sobie wrześniowy, słoneczny dzień gdy mój szkrabek już 5 miesięczny został ochrzczony. Przedstawiona była Bogu dawno, dawno temu, gdy skończyła 40 dni. Na tę uroczystość musiała jednak czekać bo chrzestny wyjechał do pracy sezonowej i mógł wziąć sobie wolne dopiero w tym czasie.
Chrzciny odbyły się w obrządku prawosławnym jako że Grek jest tego wyznania a także iż planowaliśmy mieszkać w tym Kraju.

Wszystko rozpoczęło się w dżwiach kościoła. Ksiądz spytał jakie imię będzie nosiło dziecko? Chrzestni na całe szczęście się nie pomylili i podali "Kappa". Moja zmęczona Królewna przechodziła z rąk do rąk by wreszcie wylądować na ręce jednego z chrzestnych (Kosty). Ksiądz czytał "coś" z Księgi, jedyne co z tego rozumiałam to imię mojej córki wypowiadane co trzecie słowo. W pewnym momencie Kosta przeczytał fragment z Pisma Świętego i wniósł Chrześnice do środka. Tam ksiądz kontynuował czytanie i rozpoczął przygotowywanie chrzcielnicy dodając do wody oliwkę. W tym czasie ja opiekowałam się Małą i powoli ją rozbierałam "do rosołu". Gdy nadszedł czas ksiądz podszedł do stołu na którym leżał Nasz mały Aniołek i go pobłogosławił naznaczając znakami krzyża ręce, nogi i głowę. Później zabrał ją na najlepszą część uroczystości, według samej zainteresowanej, stało się to co przeczuwała odkąd Mama ściągnęła suknie... została trzy razy zanurzał w chrzcielnicy. Gdy po raz pierwszy poczuła wodę wszyscy zebrani wstrzymali oddechy czekając na typowy w tym momencie płacz. Ale nie,nie,nie, nie doczekali się, Kappa czuła się jak rybka w wodzie.  Ksiądz podał ją na ręce drugiego chrzestnego (Janisa) który nosił ją trzy razy w koło chrzcielnicy.
Gdy wróciła z powrotem do mnie rozpoczął się z kolei najgorszy moment czyli ubieranie w nowiutki strój chrzcielny. W tedy dopiero ochrzczona dziewczynka zaczęła płakać. Tak bardzo nie lubiła ubierania, tak bardzo płakała że zasnęła pod sam koniec chrzcin. Obudziła się już w dobrym humorze gdy po wyjściu z kościoła próbowano ją cichutko położyć do wózka.


         Kappa z chrzestnymi i księdzem nad chrzcielnicą /  Kappa już w stroju chrzcielnym

Specjalnie uaktualniam...

Oryginalne zdjęcie Kappy z Ciocią Ilonką


2 komentarze:

  1. oł noł....a kogo Ty ucięłaś??
    Bereda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, jeszcze wtedy nie wiedziałam że mogę ujawniać Twe oblicze... już się poprawiam :)

      Usuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!