Grek pracuje ostatnio w "głupich" godzinach. Od 15:00 do 1:00 lub drugiej. Wraca do domu po jakiejś godzinie.
Od jakiegoś czasu nie mamy telewizora więc jedynym oknem na świat jest komputer.
Grek wraca dziś do domu szczęśliwy, jak rzadko po pracy. Cieszy się że Jazz jeszcze nie śpi.
- O nie śpisz?!
- No nie, a czemu? (zdziwiona byłam bardzo, co go tak uradowało)
- Czekałaś!!!
- No nie zupełnie?!
- Jak to?! Czekałaś na mnie z włączonym komputerem żebym nie musiał go uruchamiać i grzejesz mi krzesło żebym nie zmarzł :))
- No właśnie to robię ;P. Nawet nie wiedziałam jaką jestem dobrą żoną
- Jesteś najlepsza (mówiąc to miał wielki uśmiech na twarzy)
I było warto zarwać noc na czytanie blogów by usłyszeć taki komplement... Pierwszy taki po prawie 4 latach małżeństwa. Szczęściara ze mnie :))
Dziś już nie będę musiała grzać miejscówki bo Grek pojechał kupić telewizor ;)
Od jakiegoś czasu nie mamy telewizora więc jedynym oknem na świat jest komputer.
Grek wraca dziś do domu szczęśliwy, jak rzadko po pracy. Cieszy się że Jazz jeszcze nie śpi.
- O nie śpisz?!
- No nie, a czemu? (zdziwiona byłam bardzo, co go tak uradowało)
- Czekałaś!!!
- No nie zupełnie?!
- Jak to?! Czekałaś na mnie z włączonym komputerem żebym nie musiał go uruchamiać i grzejesz mi krzesło żebym nie zmarzł :))
- No właśnie to robię ;P. Nawet nie wiedziałam jaką jestem dobrą żoną
- Jesteś najlepsza (mówiąc to miał wielki uśmiech na twarzy)
I było warto zarwać noc na czytanie blogów by usłyszeć taki komplement... Pierwszy taki po prawie 4 latach małżeństwa. Szczęściara ze mnie :))
Dziś już nie będę musiała grzać miejscówki bo Grek pojechał kupić telewizor ;)
Witaj Jazz, pozwól, że będę zaglądać:) Mam takie miłe wspomnienia z Grecją związane...
OdpowiedzUsuńWitam w moich skromnych progach :)
Usuńa w kwestii zabawy jednoroczkowej to zasady są proste: dajemy dziecku do wyboru około 5,6 przedmiotów symbolizujących zawody lub przyszłość: różaniec-ksiądz, pieniążek-bogacz (na mamusię będzie pracował;), nożyczki-krawiec, a może fryzjer, długopis-pisarz, kieliszek-pijak (żeby nie było za słodko), książka-uczony, lub co tam sobie wymyślisz. I pamiętaj: nie traktuj tego zbyt serio:))
OdpowiedzUsuńDziękuje :)
UsuńWłaśnie miałam spytać, czy znalazłaś już jakiś blogowych znajomych i widzę Bellę :-))) Którą polubiłam od "pierwszego wejrzenia" :-)))
OdpowiedzUsuńA praca Twojego Męża bardzo wyczerpująca dla Was mi się wydaje, bo popołudnia same jesteście, a rano on pewnie odsypia...
Ja często słyszę od Mężulka, chyba od początku małżeństwa, że jestem najlepszą z wszystkich jego żon... których podobno ma 5 (do tylu się przyznał, ale kto go tam wie;-))) Najważniejsze, że ja to ta najlepsza ;-)))
Maciejka
Grek ma tysiące "kochanek", ale wyjasnie to innym razem...
Usuń