Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

środa, 16 stycznia 2013

Kulinarna podróż do Grecji

Stało sobie drzewo na podwórku w Grecji. Jazz jego nazwy nie znała. Za to doskonale wiedział do czego jego liście służą....:

Tak to liście laurowe, ususzony z własnego drzewa Δάφνη (już wiem jak się nazywa :P). Zrywa się je, myje, wyciera i pozostawia się je na blasze, na jakiś miesiąc w temperaturze pokojowej (czyli około 30stC ;P) Idealnie ususzone dodaje się do zup, sosów i czego się jeszcze chcę :D

..............................................................................................................................

Były sobie również drzewa oliwne. Nie za wiele, tylko 100... Raz w roku, jesienną porą wszyscy zaczynali ich "czesanie" grabkami. Podczas takich zabiegów "kosmetycznych" oliwki spadały na folię ułożoną pod drzewem a potem przerzucane były do beczek. Beczki te wiozło się do tłoczarni (tak to się chyba nazywa!?!) a tam oliwki, smaczne i zdrowe były tłoczone na oliwę. Albo się płaciło albo zostawiało się część oliwy w tłoczarni.
Następnie przelewało się do takiej ogromnej beczki z kranikiem. Gdy w domu kończyła się butelka z oliwą to schodziło się do komórki i dolewało z tego baniaka :D

Moja Mama zabrała ze sobą do Polski małą buteleczkę z naszą oliwą i dała ją mojej Najstarszej Siostrze. Ta w zachwytach mówiła mi jaka ta nasza, swojska oliwka jest pyszna. Gdy jej się skończyła poszła więc do sklepu i kupiła grecką oliwę. Okazało się niestety że smakiem nawet nie przypomina tej którą przywiozła Mama :( Niestety byliśmy wtedy już w Niemczech i nie mogliśmy jej wysłać zapasów.

W te wakacje doszła do nas oliwa od Greckiej Babci, w takim małym baniaczku ;P Ma ona kolor zielony, taki jak w buteleczce.

Używamy jej tylko do sałatek, a szkoda. Przez 3 lata smażyłam i gotowałam na oliwie z oliwek i dania były o wiele smaczniejsze niż te na zwykłym oleju!

................................................................................................................................
Grecy jadają czosnek na potęgę. Właściwie to w ich kuchni dodawany jest zawsze, w mniejszej lub większej ilości.... Sama uwielbiam tzatziki w dużą ilością czosnku :D

Prosiłam kiedyś Greka o praskę do czosnku ale on uważał że to luksus i wcale nie jest nam potrzebna tylko ja wymyślam... Poprosiłam więc niezawodną Mamusię żeby mi przysłała taką z Polski. Pierwsza którą mi przysłała była dobra do czasu aż się połamała rączka. Następną praskę Mamusiesieńka oddała mi swoją nie zawodną już tyle lat. Taka fajna czerwona :) Została niestety w Grecji a teściowa nie posiada takiego luksusu...
Całym szczęściem w 2007 roku pracowałam w barze w którym były serwowane także posiłki. Wasilis także praski nie posiadał, no ale który kucharz jej potrzebuje!?! Nauczył on mnie używania noża i kucharskiego sposobu szatkowania czosnku.

Potrzebny jest taki nóż:

Następnie przytrzymujemy czubek noża lewą ręką (jeśli jest się praworęcznym) a prawą szatkujemy w przód i tył. Nóż może mieć większe zaokrąglenie, wtedy byłoby nawet lepiej. W między czasie zbieramy nożem czosnek na kupkę i zaczynamy jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze... aż czosnek/cebula nie będzie takiej wielkości jaka jest nam potrzebna.


Takie szatkowanie zajmuje trochę czasu ale lepsze to niż wielkie kawałki czosnku, których Dziewczynki (po mimo że to Greczynki) nie lubią :))
Mam nadzieję że ten kurs na krojenie się komuś przyda ;P

................................................................................................................................
Jeszcze są oliwki... Niestety nie mam pojęcia jak je zakonserwować :( Dziadek Greka wkłada je do plastikowej butelki i zalewa octem z wodą oraz oliwą. Niestety w tej postaci są strasznie nie smaczne. Natomiast Grecka Babcia robi pyyyszne oliwki, z tym że nigdy nie dowiedziałam się jak je robi. W najbliższym czasie będę musiała ją zapytać :)
Jakie oliwki lubię? Najbardziej zielone z czosnkiem w środku lub migdałem.
Oliwki polubiłam podczas ciąży z Kappą. Przez pierwszy miesiąc mogłam je jeść całymi dniami, tak jakbym chciała nadrobić cały stracony czas gdy ich nie jadałam. na całe szczęście później wróciłam do Polski i już się uspokoiłam ;P

...............................................................................................................................
Takie oto przyprawy i łakocie można znaleźć na na wyciągnięcie ręki w mojej ukochanej Grecji :D

Ktoś zazdrości? Ja sobie też i dlatego kiedyś wrócę do Domu. Bo jakby inaczej!?!



Smakowicie pozdrawiam :))

25 komentarzy:

  1. Ide sobie bo mnie zazdrość zeżre choć liść byś mi przysłała laurowy bo o tej cudownej oliwie to nie mam co marzyć ehhhh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tylko miała... Jak będę w Gr. to ususze i podeślę :)

      Usuń
  2. zazdroszczę i ja ;)
    3 lata temu w grudniu pierwszy raz we Włoszech byłam...przy naszym miejscu noclegowym rosło drzewko z listkami laurowymi, oczywiście garściami nazbierałam ;) śmiali się ze mnie moi współtowarzysze podróży ale się tym nie przejmowałam ;)...tak samo jak na spacerach zrywaliśmy z mężem mandarynki-kwaśne jak cytryny...bo prawie zdziczałe, rodowity Włoch by się ich nie chwycił ;p co innego my "tubylcy" dla których mandarynka w takim wydaniu to egzotyka...nawet liście pachniały...a najtańszy makaron był w smaku lepszy niż te nasze niby "firmowe"...
    więc Twoją siostrę doskonale rozumiem z oliwą, a Ciebie z tą tęsknotą ;)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo smakowity wpis.
    Tez kiedyś jadałam olej z prawdziwej małomiasteczkowej ale polskiej olejarni, był cudowny.Nie z oliwek, ale też smaczny, gęsty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nic, ten sam produkt a jaka różnica smakowa! Prawda? :))

      Usuń
  4. no ja jadę tylko na wyciskarce,może nożem krojony lepszy? miło że dołączyłaś do moich zaglądaczy i zapraszam na candy.w wolnej chwili wstawiaj przepisy może pokusisz tak że i ja coś wymodzę..

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę - takich doświadczeń, takich wspomnień i takiego noża. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nóż nie mój... Też go zazdroszczę teściowej ;)

      Usuń
  6. A przyda się, przyda!
    Moje "drzewko" laurowe w doniczce uschło! beeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie :))
      To takie drzewko można w doniczce chodować? Dobrze wiedzieć :) Dzięki!

      Usuń
  7. no kochana zapachniało mi czosnkiem i listkami laurowymi , jakoś tak smakowicie się zrobiło :)
    ale oliwki to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te oliwki to ewidentnie zasługa Kappy, może przy kolejnej ciąży i Tobie się odmieni ;D

      Usuń
  8. Nigdy nie byłam w Grecji, zazdroszczę Ci, chętnie bym się tam wybrała, ale na razie się nie zapowiada, więc pocieszę się chyba oliwkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smacznego zatem :) Jak będę już w Domu to zapraszam w odwiedziny :))

      Usuń
  9. oliwki to ja kocham dosłownie czosnek to mój wróg w postaci surowej w innej da sie zjesc hehee ...
    pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W innej postaci jest poprostu niewyczuwalny, hihihi :)

      Usuń
  10. Zapachniało czosnkiem i listkami....:) Oliwek jeszcze nie polubiłam, ale kto wie może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do oliwek chyba trzeba dorosnąć i dać się przekonać ich smaku :)) Polecam!!!

      Usuń
  11. Fajnie jest mieć liście laurowe samemu suszone!
    Idę zaraz kroić czosnek nowym sposobem.Mam nadzieję,że po zakończeniu bedę mieć wszystkie palce:))Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O palce się nie martw, nie da się ich odciąć ;P No ale i tak powodzenia życzę ;D

      Usuń
  12. Dziękuję za odwiedziny na blogu, na pewno zgłoszę się na kurs tego języka.:D Na razie niestety nie zapowiada się podróż do Grecji, chociaż bardzo bym chciała.:D Jak oglądam te wszystkie zdjęcia i czytam o życiu i kulturze w tym kraju to po prostu chciałabym jechać już, w tej chwili.:D Pięknie tam jest.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja lubię zaglądać na Twojego bloga.:D
      Przynajmniej sobie mogę poczytać.:P

      Usuń
  13. Ale smakowity u ciebie post:) Zazdroszczę takich pyszności :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!