Ostatniej soboty pojechaliśmy z Bratem, Grekiem i Kappą na Bawarie. Brat miał tam szkolenie a my przy okazji postanowiliśmy pojechać do Aschaffenburg.
Zajechaliśmy przed 9:00. Odnaleźliśmy piekarnie, zjedliśmy śniadanie i wypiliśmy kawę ("Ja nie chce kawy, chce CapriSonne"). Spytaliśmy o drogę na Stare Miasto a trafiliśmy na festyn.
Obejrzeliśmy zawody w "ujeżdżaniu" wózków widłowych a potem ruszyliśmy kożystać z atrakcji.
Na początek trafiliśmy na... No właśnie jak to się po polsku nazywa? Nie istotne, każdy widzi:
Romantyczny spacerek za rączkę:
Nie moją ;-))
Wróciliśmy zmęczeni ale i szczęśliwi z pamiątkami, które wygraliśmy na festynie :-)
ps. czyjego banerku nie wkleiłam?
Zajechaliśmy przed 9:00. Odnaleźliśmy piekarnie, zjedliśmy śniadanie i wypiliśmy kawę ("Ja nie chce kawy, chce CapriSonne"). Spytaliśmy o drogę na Stare Miasto a trafiliśmy na festyn.
Obejrzeliśmy zawody w "ujeżdżaniu" wózków widłowych a potem ruszyliśmy kożystać z atrakcji.
Na początek trafiliśmy na... No właśnie jak to się po polsku nazywa? Nie istotne, każdy widzi:
Wjechaliśmy windą, podnoszoną przez dźwig, "na pięterko" by podziwiać widoki:
Z góry pstryknęłam zdjęcie placyku gdzie odbywały się egzaminy na prawo jadzy, wózków widłowych:
A oto i nasze prawko:
Romantyczny spacerek za rączkę:
Nie moją ;-))
Wypad do zamku (wciąż szukamy mieszkania):
Niestety podwórko było stanowczo za małe, no i tylko 30 łazienek... ;-P
Na sam koniec udało nam się załapać na malowanie twarzy. Nie mieliśmy dużo czasu, bo kierowca już po nas jechał, więc maźneliśmy tylko jeden policzek ;-D
Na sam koniec udało nam się załapać na malowanie twarzy. Nie mieliśmy dużo czasu, bo kierowca już po nas jechał, więc maźneliśmy tylko jeden policzek ;-D
Wróciliśmy zmęczeni ale i szczęśliwi z pamiątkami, które wygraliśmy na festynie :-)
ps. czyjego banerku nie wkleiłam?














Świetna to była wyprawa:-)
OdpowiedzUsuńNaprawdę super :-)
Usuńta zabawka to zamek dmuchany hihih ... cudna wycieczka i małą zachwycona pozdrawiam ciepluteńko
OdpowiedzUsuńTo napewno nie był zamek... ale dmuchany, to fakt :-P
UsuńDla Kappy najlepsze było to malowanie :-)
Jaki piękny kolorowy policzek i wycieczka udana, zabawy i spacery, super!
OdpowiedzUsuńPomalowania twarzy było morzeniem Kappy! Teraz jeszcze musimy jechać do Paryża i będzie najszczęśliwszym dzieckiem pod słońcem :-)
UsuńCo do zamku też bym nie brała :P Za mały jak dla Twojej księżniczki na pewno ;)
OdpowiedzUsuńPiękna wycieczka, dużo wrażeń!
Mały! Nawet w chowanego bawić się by nie było gdzie ;-P
UsuńAle Wam fajnie... pozazdrościć takiej wycieczki. Pozdr :*
OdpowiedzUsuńNareszcie ruszyliśmy się trochę :-D
Usuń