Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

środa, 23 marca 2016

Choroba z rana jak śmietana...

Kochani! Padam na twarz! Dziś o czwartej rano Kappa nam wymiotowała... Nie wiedziałam co się dzieje więc musiałam nad ranem ściągnąć całą pościel i materac, zrobić małe przed pranie i ulokować Kappę u siebie w łóżku. Oczywiste że się z "lekka" nie wyspałam.
Plan był prosty: wysłać Ksji do szkoły i obserwować Starszaka. Miałam rozpalić w piecu i nagrzać wodę do kąpieli Kappy. Plany mają to do siebie że nie zawsze wychodzą...
Rano wstawiłam pierwszą pralkę tuż przed wyjściem do szpitala! Ksji obudziła się z spuchniętym okiem, wysypką na policzkach i jakimś dziwnym bąblem na brodzie... Dobra! Użądliła ją osa wczoraj ale to było w południe. Przez cały dzień wyglądała normalnie a dziś rano...



Ksji dostała dwa syropy i zaczęła powracać do normalnych rozmiarów.  Teraz te syropki będzie pić jeszcze przez kilka dni a przez tydzień ma unikać alergennych produktów.
Przy okazji pani doktor zbadała Kappę i nic nie znalazła więc dziś jest jeszcze na diecie a jutro zaczyna się dla niej normalny dzień pożywieniowy.
Kupiliśmy także sadzonki do ogrodu ale pogoda, jak na złość, się popsuła i nic z naszego upiększania podwórka. Ale to nie jest najgorsze! Najgorsze jest że nie mam jak wysuszyć pościeli Kappy a pranie musi być zrobione dzisiaj!!! Złośliwość jakaś straszna!!!
Dobra. Trza się wziąć w garść i rozwiesić pranie, pozmywać po obiedzie, umyć dziecko, dorzucić do pieca, wstawić jeszcze jedną pralkę, wypić wreszcie kawę i tym podobne.... Trzymajcie za mnie kciuki!!!

Pozdrawiam
Jazz


3 komentarze:

  1. Zdrówka...
    A plany przy dzieciach mają to do siebie, że często biorą w łeb ;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. uuu widzę, że młodsza Panna po tatusiu puchnie od użądlenia :(
    Plany???? co to takiego? ja jak ktoś się pyta "masz czas...." to najpierw muszę zajrzeć na grafik syna a dopiero potem odpowiadam a złośliwość losu jest taka: 2 miesiące wcześniej umówiłam się do lekarza na cytologię- wybrałam termin 4.04, miesiąc później zadzwonili z poradni autystycznej "zapraszamy 4.04 Stasia na kolejne badani"... myślę sobie jest jeszcze mąż, który dzisiaj (24.03) dostał ważny tel a tam słowa "proszę się stawić 4.04" noo żesz w dupę :) czy w całym kwietniu nie ma innych dni?? i żadno z nas dzieci nie może wziąć, ja nie bo trałma na całe życie u Rołz co ten doktor robi, Kruszyna też nie weźmie do jednostki, plan??? żaden mamy kilka minut na przetransportowywnie się z miejsca na miejsce o 11- Kruszyna w jednostce, o 12 musi wyjść najpóźniej ale czy wyjdzie??? na 13 ja na badanie ale mam dużo kwestii do omówienia, ciąża pozamaciczna, cytologia i usg piersi i na 14:30 do poradni autystycznej... wszystko na zbity ryj bo 4.04 jest jedynym dniem w 30 dniowym kwietniu :) i jak znam życie to ja będę odwoływać swoją wizytę tego samego dnia jak Kruszyny nie wypuszczą w godzinę aby jechać ze Stachem na kolejną diagnozę, noo ale czas pokarze :) tak czy siak jeszcze kilka dni i zobaczymy. Morał nie planuj niczego przy dzieciach :)
    A jak się czują Panny K???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nowo narodzone!
      Powodzenia życzę zatem by ten dzień jednak poszedł planowo :)

      Usuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!