SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2015
Nam Święta minęły bardzo... fajnie.
W wigilię podzieliliśmy się opłatkiem i zjedliśmy kolację. Nawet zbytnio się nie napracowałam bo Mąż w prezencie świątecznym pojechał do sklepu i dokupił pięć sałatek, do brakującej dwunastki ;) Poza tym w tym roku Grek podchodził do Wigilii w zupełnie inny sposób, ponieważ już zrozumiał na czym te świętowanie polega. Wszystko za sprawą zeszłorocznych Świąt w Polsce... Tak też po kolacji posiedzieliśmy, porozmawialiśmy i pośmialiśmy się trochę. Co było miłą odmianą od zwyczajnego :to teraz mogę wyjść na kawę", do którego w prawdzie już się przyzwyczaiłam, hihihihi.
Oczywiście gdy ma się dzieci najważniejsze stają się prezenty i radość jaka pojawia się na buziach naszych Pociech :) No a prezentów w tym roku było baaardzo dużo. Mikołajowie z Polski i Niemiec postarali się i przysłali wieeelkie paczki. Niektóre rzeczy zostały rozdane w dniu przybycia przesyłki a inne popakowane i schowane. Tak też Jazz dostała "okropny" prezent (zdaniem Greka), ebooka ze sporą ilością książek. Czytam i czytam i nawet nie wiedziałam że przez miesiąc mogę aż tyle przeczytać. Mężulek się denerwuje bo taka książka to się do szlafroka mieści i chodzę z nią po domu i czytam, hehehe. Ale wracając do Wigilijnych prezentów to było ich tak dużo że nie sposób wymienić. Natomiast należą się kolejne podziękowania Mikołajom (no może poza tą książką, hahahaha) DZIĘKUJEMY!!!!!
W Pierwszy Dzień Świąt i Drugi spędziliśmy czas w domu na zabawach, czytaniu i jedzeniu. Przy czym nic nie gotowała a jedynie podgrzewałam wigilijne potrawy.
Wreszcie nastał Sylwester a z nim maraton bajek na DVD. Grek wyszedł do kawiarni a my się raczyłyśmy czipsami i sokiem. Kappa zasnęła jakąś godzinę przed wybiciem północy, czyli tuż przed końcem ostatniej bajki po której nastąpiły moje tańce z Ksji. Hałas wcale jej nie przeszkadzał w związku z tym pobudka jej się wcale nie spodobała.... A o godzinie 00:00 nastąpiły, o dziwo, fajerwerki (bo tutaj nigdy nie było takiej tradycji) a potem pokroiliśmy Placek Noworoczny. w którym była ukryta moneta. Placek kroi się dla Jezusa, Maryi, domu, potem dla każdej osoby w rodzinie lub grupowo jeśli jest ich za dużo. Ja mam rodzinę pod właśnie takim tytułem i właśnie tam była ukryta moneta co wskazuje że moje 4 Siostry ich 4 Mężowie i ich (łącznie) 7 Dzieci będzie w tym roku sprzyjać wyjątkowe szczęście. Po zjedzeniu części placka przyszedł Święty Wasylis i przyniósł prezenty (tak dla odmiany ;P). W Grecji prezenty przynosi Święty Wasylis pierwszego dnia roku. I już nie będę dużo pisac tylko Wam pokażę:
Panny K. dostały dokładnie to o czym pisały do Świętego i były baaardzo zadowolone. Chociaż Kappa po 20 minutach od otworzenia prezentu poszła dalej spać i jej zachwyt ujawnił się dopiero rano. Ksji z Tatą rozłożyła pociąg i by się chętnie bawiła do rana ale Rodzicielce spać się zachciało więc i Młodsza Córcia została położona i koniec opowieści.
Teraz żyje nam się dobrze chociaż mam sporo pracy przy tych moich bransoletkach bo co kilka dni mam jakieś zamówienie a poza tym czytam książki, bo jakby inaczej. Szkoły, na powrót, zostały otwarte dopiero 8 stycznia więc dopiero teraz mam troszkę więcej czasu.
Jeszcze raz NAJLEPSZEGO W NOWYM 2015
Buźka :*
Jazz z Rodziną
szcześliwego roku ale twoje dziewczyny urosły
OdpowiedzUsuńnajlepszego Kochana. buziole dla Was.
OdpowiedzUsuń