"Wpadka czyli myślenie szkodzi"
Elo Ziomale! ja to mam życie! Mamy piękny poranek (15:15) pewnego popołudnia gdzie panie Bereda (Ilona) wybiera się do pracy (baru), myśli sobie- "a dzisiaj się spóźnimy z pół godzinki, co się stanie i kto się dowie". wyjątkowo poszła na przystanek gdzie trzeba machać...czyli na żądanie. Usiadła tradycyjnie z zegarkiem w ręku aby odpocząć po przejściu tych paru metrów! Spojrzała na czas...10 min do autobusu, pomyślała że za 5 min wstanie (jakby miał wcześniej przyjechać)...podnosi głowę do góry.....żesz w dupę kopaną.....autobus przejechał. Jak z procy wyskoczyła a on zniknął za zakrętem (tu dla niewiedzących w Wilidż autobusy nie jeżdżął co 15 min, ani też co 30, ani też co godzinę), a do pracy z godzinę pieszo! Ruszyła w drogę wściekła i zaczęła idąc łapać stopa.....żesz w drugą kopaną dupę...nikt się nie zatrzymuje!
Naglę patrzę a przedemną zatrzymuje się mercedes W124....gardło w gardlę...czy coś tam w gardle.....a z samochodu wychyla się głowa szefowej z tekstem "a pani dokąd tak pędzi...czy nie do pracy na 15?".....WPADKA....wsiadłam i mnie zawiozła....opowiedziałam że autobus przyjechał przed czasem...bla bla bla...pominęłam, że autobus i tak był po czasie! Spoko przeżyłam i dalej pracuję (i dalej się spóźniam).
A teraz przestroga...."myślenie szkodzi", więc spóźniajmy się do pracy, co może nasz gorszego od szefowej spotkać!
Buziaki
29.04.2009
Elo Ziomale! ja to mam życie! Mamy piękny poranek (15:15) pewnego popołudnia gdzie panie Bereda (Ilona) wybiera się do pracy (baru), myśli sobie- "a dzisiaj się spóźnimy z pół godzinki, co się stanie i kto się dowie". wyjątkowo poszła na przystanek gdzie trzeba machać...czyli na żądanie. Usiadła tradycyjnie z zegarkiem w ręku aby odpocząć po przejściu tych paru metrów! Spojrzała na czas...10 min do autobusu, pomyślała że za 5 min wstanie (jakby miał wcześniej przyjechać)...podnosi głowę do góry.....żesz w dupę kopaną.....autobus przejechał. Jak z procy wyskoczyła a on zniknął za zakrętem (tu dla niewiedzących w Wilidż autobusy nie jeżdżął co 15 min, ani też co 30, ani też co godzinę), a do pracy z godzinę pieszo! Ruszyła w drogę wściekła i zaczęła idąc łapać stopa.....żesz w drugą kopaną dupę...nikt się nie zatrzymuje!
Naglę patrzę a przedemną zatrzymuje się mercedes W124....gardło w gardlę...czy coś tam w gardle.....a z samochodu wychyla się głowa szefowej z tekstem "a pani dokąd tak pędzi...czy nie do pracy na 15?".....WPADKA....wsiadłam i mnie zawiozła....opowiedziałam że autobus przyjechał przed czasem...bla bla bla...pominęłam, że autobus i tak był po czasie! Spoko przeżyłam i dalej pracuję (i dalej się spóźniam).
A teraz przestroga...."myślenie szkodzi", więc spóźniajmy się do pracy, co może nasz gorszego od szefowej spotkać!
Buziaki
29.04.2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!