Dżudi opanowała w tym miesiącu wpisy, ale jeszcze na mnie nie krzyczycie, więc będę bezwstydnie dalej was raczyć jej opowieściami... Ale nie dziś, hehehe :) Dziś troszkę z czasu teraźniejszego!
W ostatnią niedzielę mieliśmy piękną pogodę, więc wybraliśmy się do "wioski świątecznej" z lunaparkiem. No wiecie o co chodzi?!? W Niemczech to się nazywa Weihnachtsmarkt. W porównaniu z nemieckimi wersjami (o czym będzie już nie długo) takiego miejsca to wioska ta była taka sobie... Mało domków i nie wiele do zobaczenia. Z jedzenia też nic smacznego nie było. Zabrakło mi również gorącego wina!!! Nie ma więc zbyt wiele zdjęc, poza tymi:
Natomiast plac zabaw był bardzo fajny. Było też lodowisko (6e za godzinę więc nie skorzystaliśmy). W konsekwencji tylko Panny K. się pobawiły.
Ja na pocieszenie że nie kupiłam sobie naleśnika pstryknęłam se trochę fotek
Nawet udało mi się do jednej namówić Greka
Lubie takie niedziele! Uśmiech Dzieci, świeże i ciepłe powietrze, Mężuś pod ręką, ach..... Dla takich chwil warto żyć!!!
Pozdrawiam
Jazz
W ostatnią niedzielę mieliśmy piękną pogodę, więc wybraliśmy się do "wioski świątecznej" z lunaparkiem. No wiecie o co chodzi?!? W Niemczech to się nazywa Weihnachtsmarkt. W porównaniu z nemieckimi wersjami (o czym będzie już nie długo) takiego miejsca to wioska ta była taka sobie... Mało domków i nie wiele do zobaczenia. Z jedzenia też nic smacznego nie było. Zabrakło mi również gorącego wina!!! Nie ma więc zbyt wiele zdjęc, poza tymi:
Natomiast plac zabaw był bardzo fajny. Było też lodowisko (6e za godzinę więc nie skorzystaliśmy). W konsekwencji tylko Panny K. się pobawiły.
Ja na pocieszenie że nie kupiłam sobie naleśnika pstryknęłam se trochę fotek
Nawet udało mi się do jednej namówić Greka
Lubie takie niedziele! Uśmiech Dzieci, świeże i ciepłe powietrze, Mężuś pod ręką, ach..... Dla takich chwil warto żyć!!!
Pozdrawiam
Jazz













Super. My czekamy aż dzieci podrosną i też ruszamy. Jeszcze przydałby się wolny czas bo jak na razie to w grudniu już z 15razy byliśmy ze Stachem u lekarza :) to nasze rodzinne podróżowanie- Staś, Rołz, Kruszyna i ja do samochodu i dawaj do lekarza. A w styczniu laryngolok, ortodonta, genetyka, badanie stawów biodrowych, wyniki testów alergicznych, zajęcia z pedagogiem i rehabilitacje- tylko tyle na dzień 18.12 ale zobaczymy co powie jeszcze nefrolog w tym miesiącu. Luty też już zapełnia kalendarz.
OdpowiedzUsuńTak czy owak, supercik, że u Was wszystko ok. Szkoda, że nie widzimy się w święta a myślałam, że przegląd samochodu częściej sprowadzi Was do PL.
No ale z czasem nie będzie tak źle bo wybieracie się jak Dzieciaki podrosną a wtedy Brzydal będzie już zdrowy z większości dolegliwości ;))
UsuńDobrze, że wycieczka obejmuje też wizytę u dentysty. O ząbki trzeba dbać od małego, aby w przyszłości nie cierpieć :)
OdpowiedzUsuń