Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

wtorek, 16 grudnia 2014

Niedzielne popołudnie

Dżudi opanowała w tym miesiącu wpisy, ale jeszcze na mnie nie krzyczycie, więc będę bezwstydnie dalej was raczyć jej opowieściami... Ale nie dziś, hehehe :) Dziś troszkę z czasu teraźniejszego!

W ostatnią niedzielę mieliśmy piękną pogodę, więc wybraliśmy się do "wioski świątecznej" z lunaparkiem.  No wiecie o co chodzi?!? W Niemczech to się nazywa Weihnachtsmarkt. W porównaniu z nemieckimi wersjami (o czym będzie już nie długo) takiego miejsca to wioska ta była taka sobie... Mało domków i nie wiele do zobaczenia. Z jedzenia też nic smacznego nie było. Zabrakło mi również gorącego wina!!! Nie ma więc zbyt wiele zdjęc, poza tymi:







Natomiast plac zabaw był bardzo fajny. Było też lodowisko (6e za godzinę więc nie skorzystaliśmy). W konsekwencji tylko Panny K. się pobawiły.






Ja na pocieszenie że nie kupiłam sobie naleśnika pstryknęłam se trochę fotek


Nawet udało mi się do jednej namówić Greka



Lubie takie niedziele! Uśmiech Dzieci, świeże i ciepłe powietrze, Mężuś pod ręką, ach..... Dla takich chwil warto żyć!!!

Pozdrawiam
Jazz

"Dżudi powiedziała... Fotki me"

 Odkryłam dziś powód nie pisanie... Tutaj chodzi o mój nastrój! Rano miałam wrzucić fotki i napisać aktualnego posta gdy mój Chłop wszedł mi w paradę.... Tyle z tego wyszło że dziś znów będą wspomnienia mojej Siostry! Mam nadzieje że jeszcze to wytrzymujecie bo jest tych maili sporo :P

 "Fotki me"


Wysłałam Wam...a Siemanko!...fotki ten czarny to Raber, ten ekri :) to Bombel (mój pies to nie Bąbel), nogi kruszyny od pasa w dół (nie zmieścił mi się w kadrze, a dopiero potem odkryłam, że wystarczyło nacisnąć w aparacie lupę z minusem i wtedy nawet dom by się zmieścił, no cóż mądry polak po szkodzie, mądra osoba co wymyśliła te przysłowia i my głupi, że dopiero to odkrywamy ale (i tu nasuwa mi się kolejne mądrości narodowe) lepiej późno niż wcale..wracając do sensu-czyli nogi Przemysława-ale /tu zmartwię żeńską część czytaczy/ w spodniach i butach ale /tu pocieszę kobitki/ i tak są pod spodniami owłosione i zajęte przeze mnie). Jest jeszcze Raber z przyszłym PASZTETEM, który jeszcze biega po podwórku (królik). Ale nie martwcie się, że je zjemy potem-obiecuję, że Was poczęstuję...tzn zaproszę i poczekam tydzień- potem zjem sama!
Buziaki w pysiaki Bereda z domu.....








20.04.2009


Pozdrawiam Wszystkich i postaram się jutro nie denerwować by móc wieczorem napisać (bo rano wyruszam na poszukiwanie ogórków kiszonych, hahaha)  :*

ps. Dżudi, wiesz ile błędów robiłaś nawet z tym podkreślaczem?!?! Wszystko muszę poprawiać (no poza tymi specjalnymi błędami ;P)

 

niedziela, 14 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała... Ojjoj"

"Ojjoj"


Siemano Ziomale! Dzięki za odpowiedź na moją wiadomość...czyli piszemy po polsku-o kurczę- dobrze, że to podkreśla na czerwono błędy to podrasujemy trochę język ojczysty! Pies nazywa się RABER :) zgadnijcie kto to wymyślił -jaaaaa! a dlaczego... R to od pRzemek, A to od ilonA, BER od BEReda...żart, ale teraz zauważyłam, że to nawet nie głupie (tzn głupie ale własne :)) pies się nazywa tak bo tak sobie to wymyśliłam-a kiedyś w dzieciństwie mama nie chciała mieć w domy zwierzaków (miałam królika-PIMPKA-pani od polskiego go tak nazwała , nie ja) i powiedziałam sobie iż mój pies będzie się nazywać Raber (jakbym w podstawówce przeczuwała, że poznam Kruszynę). Do Bąbla te imię nie pasowało....oooo opiszę Wam Bąbla- wygląda jak Labrador koloru ekri :) ale głupiutki bardzo. Na spacerze ucieka jak tylko zobaczy coś dziwnego np rower, albo ruszające się drzewa. Najśmieszniejsze jest jak go spuścimy ze smyczy, wtedy nie biega przed nami- logiczne, tylko idzie za nami i to centralnie za nogami, czasami specjalnie się zatrzymuję a ten wpada na moje nogi bo idzie naprawdę blisko. Musicie go kiedyś zobaczyć. Czasami specjalnie go denerwuję jak np zając se przebiegnie i mówię "o boże co to Bąbel uciekamy a jak nie zdążymy.." a ten już zdenerwowany kuli ogon i ucieka! hehe lubię to robić! Przemek mówi, że on padnie na zawał- bo go np deszcz wystrasz! Ale i tak jest słodki i duży bydlak ale głupiutki!
Dobra kończę bo nie do śmiechu mi dzisiaj- mam zapalenie nereczek a lekarz przypisał mi leki, które po wykupieniu recepty i przeczytaniu ulotki- okazało się, że nie mogę ich przyjmować, bo nie można ich stosować jak się jest niepłodnym i się leczy! Super i teraz muszę umierać do jutra aż mi wypiszę nową receptę, a narazie biorę jakieś leki przeciwbólowe ale i tak nawalają, że szkoda gadać. Ałć boli!
Buziaki Najmilsi :) narazka


15.04.2009


(Wytrzymujecie wymociny mojej Siostry?)

piątek, 12 grudnia 2014

Co nowego....

Wiem, wiem w maju pisałam że będę pisać i wyszło... jak zwykle... U mnie tak jakoś zawsze z czasem kiepsko... Wybaczcie!!!

Pewnie chcielibyście się dowiedzieć co u mnie nowego? Gdybym chciała opisać sytuacje jednym zdaniem to stwierdzenie że wszystko po staremu było by jak najbardziej na miejscu!
Po skończeniu pracy w hotelu ***** jako sprzątaczka (o tym trza napisać oddzielny post) powróciliśmy do naszego mieszkania w głębi kontynentu, kraju Grecja, które należy teraz do brata Greka z powodu odejścia ich Dziadka.... Tak też wszystko po staremu! Właśnie pierze się pranie w pralce, którą używałam daaaawno temu. Dzieci biegają po ogrodzie, po którym biegały daaaawno temu. Grek siedzi w kawiarnie z kolegami z którymi pił kawy także daaaawno temu. W piecu pali się drewno sprzed trzech lat, które przetrwało czas naszej nieobecności!
Do Domu powróciliśmy na początku listopada. Dokładnie trzy lata po jego opuszczeniu.... Na Chalkidiki gdzie mieszkaliśmy przez wakacje było dobrze ale to tutaj czuje się na swoim miejscu :) Już nie mogę się doczekać wiosny gdy zajmę się ogrodem by przystosować go do dzieciaków., posadzić warzywa, zasadzić drzewa owocowe.... Ale najpierw zima!
W tej chwili na dworze jest około 20stC na słońcu a 11st w cieniu, natomiast w górach na pograniczu Grecji i Bułgarii leży śnieg:


WSZĘDZIE DOBRZE ALE W DOMU NAJLEPIEJ

Pozdrawiam nic nie obiecując i mając nadzieje że dzięki temu będę więcej pisać :P
Buziole :*

czwartek, 11 grudnia 2014

"Dżudi powiedziała..." Wstęp

Nie wiem czy pamiętacie ale jestem posiadaczką czterech, uroczych Sióstr.... Dwóch starszych i dwóch młodszych. Każda jest bardzo interesująca ale tylko jedna, zwana Dżudi, pisała niegdyś maile do swoich znajomych. Uwielbiam do nich powracać by móc się trochę pośmiać i powspominać ;P Z powodu mojego laptopa, który od jakiegoś czasu warjuje i obawiam się jego szybkiego zejścia, postanowiłam wstawiać jej teksty na bloga pod nazwą "Dżudi powiedziała...". Utracenie tych tekstów było by zbrodnią :D
Mam nadzieje że nie będziecie mi mieli tego za złe....
Zaczynamy więc pierwszym mailem.


"Z cyklu co u mnie"
Witajcie Najmilsi! pewnie cieszyliście się że o was zapomnialam..a tu co ...znowu pisze! ale mam Wam historie do opowiedzenia (Przyjaciół zwierzat prosze o nieczytanie tego). Byly se swieta niedawno i bylam w Siemiatyczach u babci. Wzielam mojego slubnego, niejako zwanego Kruszyna i poszlismy...nad jeziorko (zalew). Wracajac do babci bloku..patrzę mały pies...żywy i slodki. zawolalam go poglaskalam i se wzielam- a co!? nie wiem czyj to ani czy to rasowy kundel czy innej rasy ale jest slodziutki- czarny z bialym krawatem :) (nie pytajcie co u bombla bo to nie na miejscu- tylko Blacharska gada ze zwierzętami-ja nie). Tak więc mam juz 2 psy :) bo tamtego przywiezlismy z Siemiatycz do WILIDZ! mam go juz 2 dni- i nauczylam go SIAD robic- ale nie mialam suchej karmy dla niego a jakos trzeba bylo go przekupic zeby siadal...to co zrobilam? Moj maz ma kota a ten kot sucha karme, a ta karma na schodach..to pozyczylam i moj pies szaleje po kocim jedzonku i siada! Ciekawe kiedy zacznie mialczec? to tyle- teraz spi na fotelu (Pies...o kocie bylo ..nic nie bylo tylko o kocim jedzonku. A ja zachwycam sie psem- jakby ktos sie zgubil w mojej wypowiedzi).
mam prosbe- napiszcie czy do Was dochodza polskie litery czy mam pisac tak jak pisze- ten kto nie odpowie mi na zadane przeze mnie pytanie- nie dostapi zaszczytu czytania moich mejli! A CO!
Dobra! POZDRAWIAM BEREDA z domu -wska z rodu z S-tycz z plemienia...żart! pa


15.04.2009

I co myślicie? Znośne?
Pozdrawiam
Jazz

wtorek, 9 grudnia 2014

"Było, minęło" Paryż

24 wrzesień 2013
     PARYŻ

Kappa zakochał się w Wieży Eiffla, dostała nawet od KumKum małą wieżę, bo Cioteczka Panienek K. była już w Paryżu. W związku z naszym postanowieniem powrotu d Grecji i chwilowej bliskości Francji postanowiliśmy kupić bilety i pojechać pociągiem (300km/godz) du Paryża.

Zapraszam zatem na wycieczkę sprzed ponad roku:


























Kappa była bardzo zadowolona, chociaż "trochę" zmęczona :) Ogóle zwiedzenie miasta w ciągu kilku godzin jest wyczynem, który może każdego wykończyć. Greka bolały ręce od noszenia Kappy lub wózka z Ksji ponieważ infrastruktura "miasta miłości" jest bardziej nastawiona na kochanków a nie rodziny z dziećmi ;P
Teraz jeśli pojedziemy do Paryża to mamy zamiar wybrać się do DisnezLand'u... Bo wiecie.... powiedzieliśmy Starszej Pannie K. o istnieniu tego parku dopiero po powrocie do Niemieckiego Domu... hihihihi!!!

Buziole

Ps. po powrocie dostałam sma'a z Polski że Stachu się urodził, dokładnie wtedy gdy byliśmy na Wieży Eiffla :D


1% dla Brzydala

Stanisław Bereda... Mój Siostrzeniec... Brzydal okropny bo podobny do swojej Mamy... Wyjątkowe Dziecko... Oto on:








Moja Siostra pisze:

Staś ma Zespół Williamsa jest to rzadka choroba genetyczna
cechująca się upośledzeniem fizycznym i intelektualnym. Ma charakterystyczne
rysy twarzy, dlatego osoby z Zespołem Williamsa nazywają „Dzieci Elfy”. Boryka
się z wieloma problemami zdrowotnymi:
- ma nadciśnienie tętnicze,
- poważną wadę serca (nadzastawkowe zwężenie aorty, zwężoną tętnicę szyjną,
skręconą tętnicę płucną i powiększoną lewą komorę- obecnie czeka na
operację w Centrum Zdrowia Dziecka
- ma astygmatyzm i niedługo zacznie nosić okulary
- ma orzeczenie o niepełnosprawności i orzeczenie o potrzebie wczesnego
wspomagania rozwoju- dlatego 2x w tyg ma rehabilitację, zajęcia z pedagogiem i logopedą.
- poza tym Elfy mają charakterystyczne uzębienie tzn. odstęp między każdym klawiszem, dlatego rosną im małe ząbki aby wszystkie mogły się zmieścić w tej małej buźce. Staś czeka już na wizytę u ortodonty ponieważ piątki lub 6 rosną im stałe – niestety a ciężko jest zadbać takiemu maluchowi o ząbki
- i wiele innych ale tamte najpoważniejsze

Są i minusy jego wady genetycznej. Williamsy często nie wybudzają się z narkozy, operacja się udaje a one nie chcą się wybudzić i najczęściej kończy się to zgonem. Za każdym razem anestezjolog pyta się nas czy jesteśmy świadomi, że Staś ma ZW i że może nie wybudzić się z narkozy. Już 4 razy był usypiany a ja od zmysłów odchodziłam. Lekarz poinformował nas, że są przygotowani na to iż Staś nie będzie chciał samodzielnie „żyć” po operacji i jego serduszko będą sztucznie podtrzymywać przy życiu przez pompę ale tym mamy się nie przejmować gdyż serce u Williamsów w końcu zaczynało samodzielnie pracować.

Mimo upośledzenia te dzieci (dorośli) mają ogromny talent muzyczny, umieją grać na różnych instrumentach, ładnie śpiewają a nie potrafią czytać nut bo ich nie rozumieją. Polecam obejrzenie na youtubie filmu „przytul mnie- Williams” piękny film o taleńcie Elfów. Oglądałam go jak czekałam na diagnozę u Staśka, płakałam przy nim jak dziecko, jest prawdziwy, smutny ale ładny.

Mimo choroby jest wyjątkowym dzieckiem, bardzo ufnym i przyjaźnie nastawionym do świata."



Staśku jest naprawdę cudnych chłopakiem. Zawsze gdy patrze na jego zdjęcia to smutno mi się robi bo tak bardzo chciałabym go zobaczyć na żywo i wziąć na ręce i pobawić się z nim. Poprostu zakochałam się w nim jak szalona! Namawiam Siostrę żeby przyleciała do Grecji wraz z rodziną ale oni jeszcze czekają na tę operację serca (czekają już pół roku).

Podpisuję się pod prośbą mojej Siostry i całej Rodziny o przekazanie 1% dla naszego Cudaka Kochanego :)

Jazz

ps. Stanisław jest wyjątkowy z powodu swojego imienia które odziedziczył po swoim pradziadku, a moim Dziadku o którym pisałam TUTAJ gdzie w komentarzach są także wspomnienia Mamy Staśka....