Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

środa, 14 listopada 2012

Pozytywnie Zakręcone zorganizowały candy

Pamiętacie jak Wam pisałam o kursie na wianki z papierowej wikliny? Pisałam o Zdolnej Ani, która mnie uczyła ich robić :-D

Ania, PaulaBeatka urządziły naprawdę zakręcone candy. Należy się zapisać u Wszystkich trrzech Dziewczynach na blogach.

U Ani zapisujemy się tutaj
Tutaj znajduje się blog Pauli
Natomiast tutaj można zapisać się u Beatki

wtorek, 13 listopada 2012

To co lubię

Czyli zabawa u Angel polegająca na sfotografowaniu 10 rzeczy które się lubi.

Lubię:
muzykę
Moi rodzice z małą KumKum i moim ukochanym wolkmanem

 pływać
Basen, który mamy na trasie spacerów

tworzyć 
Te wzorki nauczyłam się tworzyć na obozie harcerskim, jakieś 15 lat temu

te chwile gdy bawią się razem
Ostatnimi czasami Dziewczynki namiętnie rysują. Powoli trzeba szukać pudło na te jej prace ;-P

greckie klimaty
Byliśmy w greckim domu kultury na recynce i suwlakach :-D

gdy wszystko jest na swoim miejscu
Jeśli chodzi o miejsce w domu to wszystko musi byż tam gdzie ja powiem i jak powiem. W niektórych sferach życia poprostu jestem pedantką, ale mam swoje powody... W Grecji miałam małe mieszkanie i dlatego trzeba było wszystko tak upchać by nie robić w Domu wrażenia bałaganu!


jadać śniadania w łóżku
Mąż mi zrobił ostatniej soboty :-)

czuć się wyjątkowo
Szykowana kąpiel... w mleku z dodatkiem miodu! Bardzo reklaksacyjne

herbatę
W Grecji odeszła trochę w zapomnienie ale tutaj, w Niemczech, znów ją pije litrami i o wszystkich smakach

słodkości
Mogę tygodniami nie jeść czekolady co nie znaczy że jej nie lubię ;-P Bo komu ona nie smakuje?

Weekendowo

Ponoć piątek jest weekendu początkiem. Może? Jeśli weekend kojarzy się z odpoczynkiem od codzienności, to i niech się zaczyna w piątek! Co jeśli za miast zbierać siły na następny tydzień, każdy dzień wygląda tak samo?

Piątek był bardzo stresujący.... Wieczorem Grek stwierdził że nie pójdę do żadnego psychologa, bo.... to On nim zostanie ;-) Zaczęliśmy rozmawiać, długo i na wszystkie tematy. Już od dawna nie rozmawialiśmy ze sobą tak otwarcie... Fajnie było znów się zwierzyć Ukochanemu ze swoich trosk i problemów (do tej pory jakoś starałam się radzić ze wszystkim razem by nie dokładać większego stresu dla Męża, który ma już wiele na głowie). Wyciągnęliśmy wnioski i poszliśmy spać....

W sobotę rano poszliśmy na jarmark a potem się odstresowaliśmy na mieście :-)
Po powrocie do domu zajęliśmy się Dziewczynkami. Bawiliśmy się, śmialiśmy i tańczyliśmy. Było tak wesoło, że Szkraby poszły spać o godzinę później, czyli o 20:00! Hihihihi
Gdy wreszcie wieczór należał do nas, Starych Pryków, Mąż napuścił wody do wanny z dodatkiem eukaliptusa i sody oczyszczonej... Zostałam wymasowana i wykąpana... Całkowicie zrelaksowana! Po wyjściu z wody czułam się młodsza o jakieś dwa lata i oczyszczona z wszelkich toksyn, pokrywających do tej pory moje ciało. Następnie była romantyczna kolacja przy lampce (albo dwóch) białego wina....

W niedzielę dostałam śniadanie do łóżka z herbatką :-D Dziewczynki także zjadły w łóżkach rogalika, którego dostały od Tatusia. A gdzie był Tatuś? Grek poszedł i włączył komputer obwieszczając iż zakaz oglądania telewizji, używania smatphonów i innych takich został zniesiony. Około 10:00 pojechaliśmy do greckiej kawiarni z Bratem i jego Lubą. Posiedzieliśmy wypiliśmy Latte i wróciliśmy autobusem do domu, ciesząc się piękną pogodą.
Wieczorem Ukochany odnalazł w internecie kurs masażu więc Ksji poszła normalnie o 18:00 spać a Kappa sobie do oglądała bajki. W tym czasie ja zostałam wymasowana olejkiem eterycznym a następnie urządziliśmy sobie kąpiel w mleku z dodatkiem miodu. Może i nie usuwała ona toksyn ale można było poczuć się naprawdę wyjątkowo. Położyliśmy Starszaka do łóżka i obejrzeliśmy sobie film w telewizorni....

No a potem był poniedziałek....

Weekend był wyjątkowy! Taki jaki być powinien każdy kolejny!
Musimy teraz pomyśleć co urządzić na najbliższy!?!
Może jakieś pomysły?

poniedziałek, 12 listopada 2012

Jarmark

Mam za sobą!!! Jak dobrze bo to już jeden problem i stres mniej ;-P

Na pewno Wszyscy chcą wiedzieć czy był udany? Ile rzeczy sprzedałam?
Odpowiedź jest prosta: NIC!!!

Ale po kolei....
Pojechaliśmy na mniejszy jarmark dzień wcześniej bo gdy Mąż wreszcie zadzwonił zapisać nam miejsce na 11 listopada to się okazało że już ich nie ma. Ale mnie tam rybka była, byle mieć to za sobą!
No ale w sobotę rozpadało się, mniej więcej po godzinie, zmuszeni byliśmy przykryć wszystko folią... Skoro padało to ludzie nie przyszli nic kupować. Naprawdę było tam strasznie mało ludzi... Pan który wypożyczył nam stolik powiedział nam to samo: TO WSZYSTKO PRZEZ DESZCZ.
Oczywiście w niedziele nie padało, ale jak by inaczej!?!

Zgarnęliśmy wszystko po 4 godzinach i poszliśmy na kawę/gorącą czekoladę z bitą śmietaną (Mąż/Ja) do greckiej kawiarni. Jak już się ogrzaliśmy to poszliśmy zjeść na mieście. Jak już zjadłyśmy to poszliśmy na cole/latte do greckiej kawiarni (oczywiście drugiej, co jest na przeciwko pierwszej) z Bratem i Dziewczyną jego jedyną.

Wróciliśmy do domu, wypakowałam wszystko na stół a po południu przyszła Siostra Ślubnego i kupiła wianek z czerwoną girlandą i deseczkę z drzewem. Cenę przy tym jej postawiłam taką że nie wiem czy się wypłaci.... Ma zabrać Kappę na noc którejś soboty i... zorganizować pidżama party dla dwóch dziewczynek ;-D Na całe szczęście się zgodziła i teraz tylko trzeba wybrać jakąś sobotę!

Potem dostałam zamówienie na kolejny wianek, co bym go nikomu nie oddała!

Czyli nie trzeba wychodzić z domu żeby coś sprzedać!!! No i jestem szczęśliwa że ten jarmark jest już za mną i mogę się skoncentrować na kolejnych punktach mojego planu :-D

A oto te wianki:


  No i deseczki razem:



A teraz pędzę gotować obiad póki jeszcze Ksji śpi.
Jak wróci Grek to będę musiała zrobić latarenkę dla Zity bo JUTRO jest ten marsz (ja wiedziałam że coś pomieszam w tych datach) a Kuzynka Dziewczyn nie ma swojej latarenki bo już chodzi do szkoły a tam nie robili, ale została zaproszona na nasz... No a ja dobra dusza się zdeklarowałam ;-P

Tym czasem pozdrawiam i zapraszam jutro na resztę weekendowych relacji :-)

Ps. Zawsze tak mi się spieszy że nie zdążam powitać nowych Obserwatorów. OGROMNIE się CIESZĘ że gościcie w moich skromnych progach :-D
Dziękuje także WSZYSTKIM za komentarze. Są one dla mnie natchnieniem do dalszego prowadzenia bloga :-D


BUŻKA WSZYSTKIM

środa, 7 listopada 2012

Szybka ankieta

Pomiędzy kolacją, kąpielą a pracą wpadam szybko by się sprawdzić rynek.

Zrobiłam takie wianki dzięki kursom Ani i T-reni

1

 2
 3
 4

Którą byście kupili?

Ważne to jest bo Szefuńcio sobie wymyślił że wszystkie  mają być takie same co by klienci się nie kłucili :-P Wgrywa zatem ten co dostanie więcej głosów i będzie do nabycia na najbliższym jarmarku. Zapraszam!!!

wtorek, 6 listopada 2012

Zapisz bo zapomnisz

Rozkład jazdy do końca roku:

do 11 listopada - praca, praca, sklejanie, tworzenie
11 listopada      - jarmark
14 listopada      - pochód z latarniami w przedszkolu
od 19 listopada -  praca, praca, sklejanie, tworzenie prezentów świątecznych
3 grudnia           - rezerwacja miejsc w samolocie
1 grudnia           - zakupy na mikołajki
6 grudnia           - mikołajki
7 grudnia           - powolne pakowanie
9 grudnia           - wylot do Polski
16 grudnia         - powrót do Niemiec
---I I----           - ubieranie choinki
od 17 grudnia    - dalszy ciąg prezentów
21 grudnia         - koniec świata
22 grudnia         - zakupy świąteczne
23 grudnia         - festyn świąteczny na mieście
24 grudnia         - Wigilia, jeszcze nie wiem gdzie
25 grudnia         - świąteczny obiad u Siostry Greka
31 grudnia         - przygotowania do sylwestra

Nowy rok:

1 stycznia          - przychodzi grecki mikołaj rozdać prezenty dla grzecznych dzieci
od 1 stycznia     - poszukiwania pracy w Grecji lub domu w niemieckiej/polskiej wiosce
marzec              - powrót do Grecji lub wyprowadzka do nowego miejsca zamieszkania

W między czasie muszę jeszcze upchać opiekę nad Dziećmi i Mężem, czytanie blogów i ich komentowanie, pisanie własnego bloga, gotowanie, sprzątanie, pranie, rozwieszanie, jedzenie, sen i inne takie duperelki co to każda matka musi zrobić w między czasie. I tylko gdzie ten czas znaleźć?

A co u Was słychać?
Jak praca i dzieci?
Wszyscy zdrowi?
Mam nadzieje że tak


Na pocieszenie, dla Wszystkich zabieganych- trochę mojej greckiej Wioski (marzec 2011)

No to ja lecę dalej... :-)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Otyłość

Dzisiejszy post ma bardzo drastyczne temat. Jest pisany ogólnikowo i tylko na moim przykładzie.
Czyli pół żartem, pół serio.... Hihihihi.....


Wcale się nie dziwię że Mamy chłopców są szczuplejsze od Mam dziewczynek ;

Popatrzcie tylko:

 
Ja sobie leże i bloguje a tu lustro się myje ;-D

Ostatnio tak się rozleniwiłam, że nawet spinacze same za mną chodziły:


No i jak ja z takimi Pomocnicami mam się ruszać?
W ten sposób odkryłam przyczynę tych kilku kilo co się nie chcą zgubić ;-P



I jeszcze coś śmiesznego, czyli z życia wzięte...

Grek:
- Lekarz powiedział żeby Kappa jadła dużo czerwonych owoców na wzrost żelaza
Jego mama:
- To niech zje czerwone jabłko, kupiłam dzisiaj!
Jazz:
- ?>L<!:@"#:$?>
Pozdrawiam