Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

niedziela, 19 sierpnia 2012

Kupli my

Nocnik!
Nie wiadomo po co i na co!?! Ale ja nie chciałam się już spierać więc "poszli my i kupli".
Po zakupach nawiązał się natomiast taki dialog:
Grek
- To od kiedy zaczniesz ją uczyć tego używać?
Jazz
- Trzeba będzie dywan zwinąć
- Jest jeszcze ciepło to się zwinie. Więc kiedy?
- Nie wiem? Może za rok?
- Jak to za rok? Przecież to już czas najwyższy!!!! Za rok będzie do przedszkola szła!!!
- ?@?:{ Jakiego przedszkola? Greckiego czy niemieckiego?
- A czy to jakaś różnica?!!!!
- No tak, bo jak do Greckiego to oczywiście masz rację a jak niemieckiego to się mylisz :-)
- No przecież Ksji będzie już miała 3 lata!!!!!!!!!!!
- ?@:"? No wież.... to że Kappa wmawia mi że Mała ma dwa lata nie znaczy że Ty też musisz :-)
- ?@:P<>? Co?
- Przecież ona ma ROK i 5 miesięcy!!!!
- No fakt! To po co my ten nocnik kupili? Przecież ona za mała jeszcze jest!!!!

Żeby nie było posadziłam Ksji na nocnik. Popłakała się jakbym jej nie wiem jaką krzywdę zrobiła. Zapomniałam że dziecko trzeba do takiego sprzętu przyzwyczajać. Kappe sadzałam zawsze gdy sama musiałam do łazienki skoczyć a nie było sposobu i musiała iść ze mną: taki fotelik toaletowy ;-P Więc tak przy okazji się oswoiła :-)
Ale od czego jest starsze rodzeństwo? Usiadła, pokazała że nie boli i że Barbie też się nie boi:


Dało się Dziecię w końcu przekonać i nawet zadowolona była:


A potem mi mówi: Ale Ty walnięta jesteś z tymi zdjęciami. Nawet posiedzieć na wygódce nie dasz spokojnie:


;-D

sobota, 18 sierpnia 2012

Epa,epa, ajca, ajca ale jajca

A właściwie to jaja jak berety!!!

Postanowiłam wziąć się za wyzwanie Klubu Twórczych Mam.
Jak to mi Mąż powtarza? "Weź ty namaluj coś na tym płótnie co kupiliśmy zanim Ci się farby skończą!" No i wykrakał.
Namalowałam prawie wszystko. Zostało mi domalowanie dwóch choinek na pierwszym planie. Niestety nie udało mi się już nic z tego zielonego wydobyć :-( A nie chciałam zepsuć tego co już było!
Tak też obraz czeka na zbawienie (czytaj: oddanie plastikowych butelek i odebranie kaucji za nie- TAK Ukochany zapowiedział mi że nie da już ani centa na te moje "pierdołki". A niby 300e z jego wypłaty jest moje!?! Chyba powinnam mu to przypomnieć)

Na całe szczęście kolorów dla Kappy nie zabrakło i namalowała coś dla kuzynki:



Coś dla Doktora (nie wiem czemu?)


Obraz Córci upadł na moją leniwą twórczość gdy czekałam na wyschnięcie "spodniej" części mojego arcydzieła ;-P Czyli serca dla Księżniczek (na szczęście zanim je podpisałam)


A tak na marginesie czy wiecie jak wyglądają wąsy HalloKitty? Prawda że pierwsza litera imienia Ksji (ta po waszej prawej) jest podobna? Tak wczoraj stwierdziła Kappa ;-)

piątek, 17 sierpnia 2012

"Bo ONA jest bardzo szybka"

Takie słowa usłyszałam z ust Przedszkolanki S. na prośbę by przypilnowała Kappę, ponieważ miała dziś pić dużo wody ale w maleńkich ilościach...
Stwierdziłam że podzielam opinie Wychowawczyni. Hihihi
Kappy wszędzie jest pełno i trudno ją zatrzymać w jednym miejscu choćby na minutę... Mam jednak głęboką nadzieję że się uspokoi troszkę jak już zrozumie że znalazła się tam na dłużej a nie na kilka dni. Wydaje mi się że ona stara się chłonąć wszystko szybko, na zapas zanim to co ma jej ucieknie...

PRZEDSZKOLE
Rok szkolny rozpoczął się 14 sierpnia.
Tegoż dnia Kappa wybrała się z Tatą na godzinkę do swojej grupy "Piratów". Podobało jej się na tyle że nie chciała stamtąd wychodzić. Tata lepiej żeby też nie wychodził ;-)
W środę poszła znów na godzinę ale bez obecności Rodzica. Znów ciężko ją było zabrać!
W każdy kolejny dzień przebywała w przedszkolu o godzinę dłużej i jak wyżej przy zabieraniu Dzieciny Ukochanej....

Dziś na koniec pierwszego tygodnia dostała "czapkę" ze słodyczami od Pani S.


Zaobserwowałam iż dzieci o 10:00 wychodzą na dwór bawić się (ponoć nie zależnie od pogody?). Zostają tam do 12:00 i wracają na obiad. Dalej nic nie wiem!?! Dowiem się w przyszłym tygodniu gdy będą dodawać nam kolejne godziny ;-)

Przedszkolanek jest trzy. Główną i nie zmienną jest właśnie Pani S. która jest bardzo miła ale nie mówi po angielski (o greckim i polskim nie wspomnę). Drugą jest Pani A. do której Dzieci kleją się jak tylko mogą. A. jest moją ulubienicą, ponieważ jest GRECZYNKĄ. Zawsze swobodniej zapytać bezpośrednio wychowawczynię o poczynania Dziecka niż przez tłumacza (o nim później). Trzecia Przedszkolanka jest mi nie znana z imienia ale już rozpoznaję jej twarz :-)
Moim tłumaczem (pod nieobecność Pani A.) jest Pani Z. która jest koleżanką Ślubnego..... Czyli kolejna Greczynka w tym samym przedszkolu!!! Gdyby jednak nie daj Boże ich obu nie było to jest jeszcze Pan A. POLAK. Hihihihihi

Grupa "Piratów" składa się z chłopców i dziewczynek ;-P A co!?! Nie ma w niej greckojęzycznych dzieci (no prócz Kappy), są natomiast dzieci polskojęzyczne. We wtorek tych dzieci było dwoje (Chłopiec i Dziewczynka), a dziś dowiedziałam się że wczoraj doszła kolejna Dziewczynka.

Cieszę się że jednak moja Córka dostała się do tego przedszkola. Nie widać żeby traktowali podopiecznych jak "bydło", co niestety było odczuwalne w innym miejscu do którego chcieli posłać moje Słońce. Sam fakt że Kappa nie chce stamtąd wychodzić utwierdza mnie w przekonaniu że dobrze się tam czuje i ta walka z Ratuszem była słuszna!!!

czwartek, 16 sierpnia 2012

SETKA

Dziś, właśnie z tym momentem, pojawia się mój 100 post!!!
Miałam z tej okazji zorganizować Candy ale.. SŁOMIANY ZAPAŁ dał znać ;-(
Właściwie to ja tak zawszę- zabieram się do czegoś a potem zostawiam w połowie drogi! Staram się nad tym pracować.... Dlatego pomysłu nie porzucam tylko przesuwam termin na inną okazję ;-P

Co daje mi blogowanie?
Pomaga w pokonywania przeszkód i patrzenie na życie bardziej optymistycznie. A może źle się wyraziłam?
Nie codziennie jest dobrze, ale chcę pisać o tych wyjątkowych chwilach i szczęściu jakim daje mi Rodzina! Fakt że te dni opisuje w moim "dzienniku" wymusza na mnie skupienie się tylko na tym co dobre! To niezła terapia ;-)
Poznałam dużo Koleżanek w tym wirtualnym świecie, które zawsze coś wnoszą w moje życie. Tysiące pomysłów na zabawę z Dziećmi i jeszcze więcej na szukanie i rozwijanie swoich talentów. Dowiaduję się wielu pożytecznych rzeczy które często wprowadzam w życie. Czasem o tych rzeczach wiem ale motywują mnie do działania blogi Dziwczyn.... DZIĘKUJE
Kolejnym plusem jest fakt że robię coraz mniej błędów ortograficznych :-P Interpunkcyjnych ogrom ale ortografia poszła do przodu!
Tak!!! Lubię ten cyber świat dzięki któremu mogę przekazywać polskiej Rodzinie to co się u nas dzieje nie narzucając się ;-) Zawsze mogą przeczytać kiedy będą mieli czas, a wiadomo teraz tego akurat jakoś mało (nie mówię o Tobie Bereda, Ty leż bo za miesiąc już se nie poleżysz ;-))

Może coś o sobie?
Jestem Blogerem wieczorno-nocnym. Dlatego łatwo zauważyć kiedy Ślubny pracuje na drugą zmianę ;-) I czemu co drugi tydzień nic się nie pojawia. Czasem staram się napisać jakieś archiwa do publikacji w następnych dniach ale nie zawsze mi to wychodzi :-P
W ciągu dnia trudno mi o wystarczającą ilość czasu... Tym bardziej z Kappą która ostatnimi czasy nie przestaje gadać, a ja staram się jak mogę zrozumieć wszystko co mówi :-D     KOCHAM JĄ!

Podczas wymianek Starsza pyta mnie zawszę dla kogo ta paczka? Odpowiadam że dla mojej Koleżanki! Ostatnio ucieszyła się że jedną wysłałyśmy do jej Koleżanki czyli Amelki. Sama przynosiła mi wszystkie wstążki i mówiła żebym jeszcze "TO" dodała.
Chyba nie trudno zauważyć że Dziewczynki towarzyszą mi we wszystkim co robię :-) No dobra, może z wyjątkami.... hihihi

Na koniec więc dziękuje moim blogowym Matkom Chrzestnym!!!

MACIEJKO   PAULIŚ     DZIĘKI

środa, 15 sierpnia 2012

Jednym rzutem na taśmę...

...żywieniową!!!
Projekt "Dbam o siebie" u Diany zakończył się, no dobra jeszcze ten tydzień ;-)
Podsumowując- dałam plamę. Nie wiele tego wprowadziłam do swojego życia i tak mi z tym źle że planuję w spokojniejszych czasach reaktywację! Tylko czy warto przekładać wszystko na potem?

Najważniejsze jednak wdrążyłam w nasz codzienny rytuał, spacerki i więcej owocowych witamin. Wiem nie wiele tego ale jakiś początek ;-P
Ale, ale, nie napisałam że postanowiłam do zdrowych nawyków wprowadzić także Dziewczynki (Mąż to ciężki przypadek i wciąż nad nim pracuje). Chciałabym aby moje Królewny nigdy nie miały takiego lenia jak Rodzice i odruchowo sięgały po to co jest dla nich najlepsze.

Panny K. wykazały wielki entuzjazm... Pierwszego dnia podania sałatki owocowej spotkałam się z wielką radością i pożarły wszystko!!! Ksji przy tej okazji uczy się posługiwania widelcem i coraz częściej nie życzy sobie by ją karmiono, toć duża z niej KOBIETKA.


Zdjęcie "trochę" nie wyraźne, ale jak widać Ślubny je robił ;-)


A tak mi Dziecko dorasta...


Sama siada na krzesełku, pomaga w zakupach, sprzątaniu świata. Wszystko chce robić sama! A ja tak bardzo chciałabym aby jednak ten czas tak szybko nie uciekał ;-P





wtorek, 14 sierpnia 2012

Przez łzy

Dzisiejszy dzień jest taki... No właśnie sama nie wiem?
Niby wszystko jest dobrze ale powoduje że płaczę....
Zawsze w takie dni ta piosenka chodzi za mną!

Musical "Metro"- "Szyba"

"Pytają wszyscy, skąd jesteś i co robisz
To im wystarczy, że imię jakieś masz
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz.

Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać
Czas szybko mija, a życie jedno jest
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.

Zostałam sama, więc piszę długie listy
Pieniędzy nie mam, zbyt mało jeszcze wiem
Poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko
A świat wygląda, jakby był za szkłem.

Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie - zniknie tafla szkła

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty"

 Nie twierdze że pomaga, ale....


Natomiast energii dodaje mi, nawet na skraju wytrzymania, "Modlitwa harcerska"
"O Panie Boże, Ojcze nasz
W opiece Swej nas miej
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
Wszak Ciebie i Ojczyznę
Miłując chcemy żyć
Harcerskim prawom życia, dnia
Wiernymi zawsze być

O daj nam zdrowie dusz i ciał
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Na szczytach górskich czy wśród łąk
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
Przed nami jest otwarty świat
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg"


Spacerujemy

Od dwóch tygodni, codziennie rano wychodzimy na spacerki.
Plan jest taki:
- pobudka
- mleko/mleczko pszczele/pyłek kwiatowy
- ubieranie
- wyjście
- zakupy bułeczek (ewentualnie kakao)
- spacer ze śniadaniem w ręku





Często patrzymy w niebo:


Podziwiamy przyrodę w koło nas:


Nauczyłam Dziewczyny zbierać szyszki... Teraz Ksji sama się zatrzymuje gdy je widzi i wrzuca mi do torby




Czasem krajobraz mnie dobija i tęsknię do DOMU:

Niekiedy, bardzo rzadko, chadzamy po większe zakupy:

Całe te spacerki mają tylko jedno na celu.... Ululać Kobietki jak najwcześniej!!!
Czy to się udaje? Sami zobaczcie:


UDAWACZKI


Sumując!!!
Pomimo iż spacer zajmuje nam 2,5 godziny najmniej, Kappa jest pełna energii do końca dnia a Ksji zasypia szybko tylko na południową drzemkę. U mnie objawy naszych wypadów są najgorsze bo nadwyrężyłam sobie stopy(?) (chyba ta część nazywa się śródstopie!?!) Ogólnie czy to ważna co? Ważne jest że ledwo się poruszam...





A tak chciałabym kiedyś wyglądać z Mężem.......:
Wiem bardzo nie wyraźnie, ale paparazzi ze mnie kiepskie! Chyba że winny jest sprzęt ;-P