Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 15 marca 2012

Język Kappa

Długo zastanawiałam się nad słownikiem Starszej Panny K. Wiele rzeczy zapomniałam bo z wiekiem zaczynam mieć sklerozę, postanowiłam napisać tylko te słowa/wyrażenia które są z nami na co dzień...
Picia- kicia

Pikna/Piekna

KumKum (było to pierwsze oznaki inteligęcji, skoro nie da się powiedzieć Żaba to można KumKum :))

Ty kszyczysz i kszyczysz.

Ksji nie kszycz bo w dupsko!

Kubuś Puszatek.

Tata pszyszła, Mama poszedł (nałogowo zmienia odmianę przez osoby, co nie tyczy jej osobiście... Kappa zrobiła, poszła, pszyszła itd.)

Pojedziemy na śnieg na Ciocia Żabcia. Polecimy na Babcia Goszia.   Słowem "na" nałogowo zastępuje takie przyimki jak "w, do"

Pójdziemy na plac zabaw, zgrrrazem (razem)
Mamo, zgrrrobilam kupe! Nie ma tgrrroszeczke kupy. Mamo ja chce siusiu!     Kappa nie pójdzie do toalety nie informując o tym Jazz i dopóki ona jej nie pozwoli.

Na koniec postanowiłam napisać o najsłodszej literze "r" które Moje Dziecko mówi mięciutko, dźwięcznym "grr". W obydwu językach rodzimych "r" jest twarde (no wszyscy wiedzą jakie) ale Kappa postanowiła je odmienić i jest to tak cudownie przez nią wymawiane że wszystkim uśmiech pojawia się na twarzy, ale poprawiamy ją a owszem :))

Na razie to wszystko, może kiedyś mi się jeszcze coś przypomni

środa, 14 marca 2012

Postępy

Chodzenie Ksji rozwija się w tempie, jak dla mnie, błyskawicznym.

Dziś Pozostawiona została samej sobie na podłodze, raczkowania nie lubiąc, postanowiła podnieść się i pochodzić. Chodziła tak przy meblach robiąc półkole w salonie. Czasem nawet się puści Kropeczka i stoi, a czasem upadnie i zrobi awanturę na cały dom. Awanturuję się tak samo chętnie jak chodzi lub siedzi na podłodze bawiąc się z starszą Siostrą zabierając jej zabawki.

Mamusia próbowała nauczyć ją samodzielnego stania, niestety ulubioną zabawą Ksji wciąż jest upadanie gdy Rodzicielka jest tuż obok i ją asekuruję. Również chodzenie za jedną rączkę jest "bee" gdyż biedactwo chwieje się i obraca, idąc nie w tę stonę co zaplanowała. Czasem uda jej się zrobić wszystko poprawnie ale tylko wtedy gdy Maleństwo się zapomni...

Taka jest właśnie moja młodsza Córka.

Jak ja bym chciała żeby już sama śmigała po domu- wiem że będzie wszędzie i będę musiała za nią biegać ale tych nauk mam już troszkę dość, zbyt leniwa jestem :)

wtorek, 13 marca 2012

Pora spania

Co wieczorne przedstawienie pod wszystko mówiącym tytułem "Spać"
Jazz: Masz tu mleczko i pij
Kappa: Jest tgrroszeczke gogrrące
Jazz: Nie jest gorące, co najwyżej ciepła
Kappa: Aaaa ciepłe   (eureka!!!)
Zaczyna pić....                                                                       
Kappa: Mamusiu wypiłam szystko, szystko  /   Nie moge jusz, bszuszek mnie boli
Jazz: To dobrze, zanieś kubek do zlewu i się rozbieraj    /   No to szybko do łóżka to przestanie
Kappa: Dobrze
Następuję wieczorne mycie
Jazz: Teraz idź już spać
Kappa: Dobrze
Po 5 minutach
Kappa: Nie moge szpać
Jazz: To nie śpij, tylko poleż sobie troszeczkę
Ewentualnie zasypia ale najczęściej jest tak:
Kappa: Chce siusiu
Jazz: Too idź i zrób a potem do łóżka
Kappa: Jusz zgrrobiłam
Jazz (już lekko przez zaciśnięte zęby): Wspaniale, to idź już spać
Kappa: Dobranoc Mamusiu
Jazz: Dobranoc Kochanie
Czasem wymyśla jeszcze kilka rzeczy ale pod groźbą że zacznę krzyczeć Idzie spać (i tutaj małe zaskoczenie dla mojej rodziny- ja naprawdę już nie krzyczę!!!- dzięki Wam za to!!!)

Wczoraj mądrala zrobiła połączenie dwóch wersji po wypiciu mleka
Kappa: Mamusiu tgrroszeczeke boli mnie brzuszek
Jazz: A wypiłaś mleczko
Kappa: Nie
Jazz: To wypij i brzuszek przestanie boleć
Kappa: Dobrze  (jakie potulne to dziecko jest!)
Po 10 min.
Kappa: Wypiłam jusz szystko, szystko (mówiąc to ściska słomkę a Mama sprawdza zawartość kubka)
Jazz: To daj kubek
Następuje puszczenie słomki
Mamusia bierze kubek a tam mleko które było wessane w wyżej wymienionej słomce
Dumna Jazz pochwaliła się od razu Tatusiowi jaką sprytną ma Córeczkę
A potem już jak zwykle....

poniedziałek, 12 marca 2012

Rękodzieło

Nareszcie!!! Wreszcie!!! Dokończyłam moją myszkę zwaną Ratatuj.
Wczoraj przeglądałam gazetki sklepowe i natknęłam się na pirograf  w Rosmanie. Pochwaliłam się moim odkryciem z Grekiem, który natychmiast postanowił go zakupić :)
Dziś wreszcie mogłam wziąć się znów do pracy. Tak też w ciemnościach pokoju dokończyłam to co zaczęłam, a rezultatem jest:

Nowa wypalarka jest 100 razy lepsza od starej i używanie jej sprawiało mi naprawdę wielką przyjemność. Nie mogę się doczekać co znów stworzę, tylko stanowisko pracy muszę porządnie oświetlić.

Dla wszystkich którzy wciąż mogliby wątpić że mi Kangurek nie wyszedł, pochwalę się oryginałem który narysowałam kiedyś, dawno, dawno temu dla Kappa.

I co jest różnica? :P


Rocznicowo- kosmetycznie

Wczoraj był wyjątkowy dzień, wczoraj minęły 4 lata od ślubu cywilnego z Mężusiem Wyjątkowym. Postanowiliśmy obchodzić nasz pierwszy ślub jako rocznicę bo kościelny był we wrześniu tego samego roku no ale był drugi więc...

Przygotowania rozpoczęłam z samego rana, tak lekko przed godziną 11:00. Zrobiłam wtedy makijaż profesjonalny. W zasadzie powinnam napisać że profesjonalnie miałam pomalowane tylko oczy. Dlaczego oczy? Bo na ten temat pisałam pracę dla Siostrzyczki Żabuni z kosmetologi. Dowiedziałam się tak wielu rzeczy i odkryłam wczoraj że mam już jakąś fobie bo trzy razy poprawiałam jakieś niedociągnięcia. A jak to by było wczoraj pamiętam warstwy naskórka. Jaka ja na starość mądra się robię :P
Mój Ślubny około 10:00 wyszedł na szkolenie jak pielęgnować "kochanki", a gdy już powrócił to poszedł spać, a jak już wstał to poszedł z kolegą na kawę... Cały Grek :)
Wyszliśmy w końcu na "obiad" po siedemnastej bo najpierw musiałam zjeść, że też musiałam zacząć tą dietę akurat teraz! Poszliśmy na "wystawną" kolację do pizzerii. Ukochany jadł a ja patrzyłam i popijałam wodą. Wspominaliśmy te nasze cztery lata próbując przypomnieć sobie jakieś szczegóły. Okazało się natomiast że nie pamiętamy prawie nic, jakieś tam strzępy informacji szczególnie z ostatniego roku. Odkryłam przy tym że my zawszę w rocznicę na pizze wychodziliśmy, a do tej pory zabieraliśmy również Kappa bo nie było komu jej zostawić. Tym razem mieliśmy całe dwie godziny tylko dla siebie, Babcia Kappa została z Wnusiami, więc poszliśmy na spacer wciąż rozmawiając o przeszłości i przyszłości.
Było wspaniale tak pobyć tylko we dwoję.

Umówiliśmy się że na taką prawdziwą kolację pójdziemy 6 czerwca w rocznicę naszej pierwszej randki (ojej to już będzie 7 lat).

Życie czasem jest naprawdę fajnę :)) A czasem nawet częściej niż czasem :)))

niedziela, 11 marca 2012

Brak czasu gdy mam dużo czasu

Mój brak czasu spowodowany jest czytaniem książek.
Dziewczynki dają Mamie odpoczywać, gdyż są wyjątkowo spokojne (czyli takie jak zawsze :)). Do tego dochodzi fakt iż Grek obecnie jest na chorobowym (nie martwcie się, nic mu nie jest) i stara się spędzać z Córkami jak najwięcej czasu po naszej wizycie w Polsce. Zajmuje się nimi zawsze gdy akurat nie ogląda wyjątkowo ciekawego programu w TV.
Dzięki temu wszystkiemu Jazz ma sporo czasu na czytanie.

Uwielbiam książki fantastyczne gdzie potrzebna jest wyobraźnia do zobaczenia opisanego w nich, cudownego świta...
Jestem absolutną fanką dzieł Tolkiena i nie mówię tutaj tylko o "Władcy pierścieni" który zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu.
Kolejne dzieło które mnie porusza to "Opowieści z Narni" C.S.Lewisa, jest w tej książce pewna głebia, którą trudno wyrazić... i tym samym znalazł się na drugim miejscu.
Trzecie zajmuje seria "Dziedzictwo" Christopper'a Paolini. Pogrążona w ostatniej części tej serii zapominam o komputerze i się zatapiam w świecie smoków i ich jeźdźców.
Kolejnych pozycji już nie będę pisać skupiając się na tych trzech powyżej.

Dziś lub jutro skończę czytanie i zabiorę się za następne dwie... Obie są autorstwa Allan'a Carr'a. Tym razem przeniosę się do świata realnego i zdaje się że również psychologicznego by stać się lepszym człowiekiem.

Jeszcze jeden typ książek jest moim ulubionym, mianowicie biografię. Najlepsze są autobiografię bo można "ufać" im źródłom :) Najlepsza była autobiografia LouAnne Jonson na której podstawie powstał film "Młodzi gniewni". Ubolewam nad faktem że wciąż jej nie kupiłam :(

Kiedyś czytałam więcej książek gdy miałam dostęp do biblioteki publicznej w moim mieście. W obecnej sytuacji trudno jest mi znaleźć polskojęzyczną bibliotekę... Jakoś dam sobie radę, przecież kobietą jestem tzn. twarda jestem nie miętka :P

Pozdrawiam wszystkich moich Obserwatorów i tych którzy ukrywają się ale wciąż z nami są :))

czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet

W ten szczególny dzień dla nas Bab zmusiłam rano Męża żeby złożył mi życzenie :)
Tyle by było na temat świętowania, prezentów, i niespodzianek w dniu dzisiejszym... :P
Jedyną osobą która dziś do mnie napisała była Ty Babo. Wysłała mi sms'a którego zacytuję tutaj życząc wszystkim Kobietkom najlepszego :))


Dzisiaj Dzień Kobiet więc cycki w górę i odrzucić z twarzy gradową chmurę! Niech żyje celulit i kurze łapki, bo i tak jesteśmy fajowe Babki