Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

wtorek, 13 marca 2012

Pora spania

Co wieczorne przedstawienie pod wszystko mówiącym tytułem "Spać"
Jazz: Masz tu mleczko i pij
Kappa: Jest tgrroszeczke gogrrące
Jazz: Nie jest gorące, co najwyżej ciepła
Kappa: Aaaa ciepłe   (eureka!!!)
Zaczyna pić....                                                                       
Kappa: Mamusiu wypiłam szystko, szystko  /   Nie moge jusz, bszuszek mnie boli
Jazz: To dobrze, zanieś kubek do zlewu i się rozbieraj    /   No to szybko do łóżka to przestanie
Kappa: Dobrze
Następuję wieczorne mycie
Jazz: Teraz idź już spać
Kappa: Dobrze
Po 5 minutach
Kappa: Nie moge szpać
Jazz: To nie śpij, tylko poleż sobie troszeczkę
Ewentualnie zasypia ale najczęściej jest tak:
Kappa: Chce siusiu
Jazz: Too idź i zrób a potem do łóżka
Kappa: Jusz zgrrobiłam
Jazz (już lekko przez zaciśnięte zęby): Wspaniale, to idź już spać
Kappa: Dobranoc Mamusiu
Jazz: Dobranoc Kochanie
Czasem wymyśla jeszcze kilka rzeczy ale pod groźbą że zacznę krzyczeć Idzie spać (i tutaj małe zaskoczenie dla mojej rodziny- ja naprawdę już nie krzyczę!!!- dzięki Wam za to!!!)

Wczoraj mądrala zrobiła połączenie dwóch wersji po wypiciu mleka
Kappa: Mamusiu tgrroszeczeke boli mnie brzuszek
Jazz: A wypiłaś mleczko
Kappa: Nie
Jazz: To wypij i brzuszek przestanie boleć
Kappa: Dobrze  (jakie potulne to dziecko jest!)
Po 10 min.
Kappa: Wypiłam jusz szystko, szystko (mówiąc to ściska słomkę a Mama sprawdza zawartość kubka)
Jazz: To daj kubek
Następuje puszczenie słomki
Mamusia bierze kubek a tam mleko które było wessane w wyżej wymienionej słomce
Dumna Jazz pochwaliła się od razu Tatusiowi jaką sprytną ma Córeczkę
A potem już jak zwykle....

poniedziałek, 12 marca 2012

Rękodzieło

Nareszcie!!! Wreszcie!!! Dokończyłam moją myszkę zwaną Ratatuj.
Wczoraj przeglądałam gazetki sklepowe i natknęłam się na pirograf  w Rosmanie. Pochwaliłam się moim odkryciem z Grekiem, który natychmiast postanowił go zakupić :)
Dziś wreszcie mogłam wziąć się znów do pracy. Tak też w ciemnościach pokoju dokończyłam to co zaczęłam, a rezultatem jest:

Nowa wypalarka jest 100 razy lepsza od starej i używanie jej sprawiało mi naprawdę wielką przyjemność. Nie mogę się doczekać co znów stworzę, tylko stanowisko pracy muszę porządnie oświetlić.

Dla wszystkich którzy wciąż mogliby wątpić że mi Kangurek nie wyszedł, pochwalę się oryginałem który narysowałam kiedyś, dawno, dawno temu dla Kappa.

I co jest różnica? :P


Rocznicowo- kosmetycznie

Wczoraj był wyjątkowy dzień, wczoraj minęły 4 lata od ślubu cywilnego z Mężusiem Wyjątkowym. Postanowiliśmy obchodzić nasz pierwszy ślub jako rocznicę bo kościelny był we wrześniu tego samego roku no ale był drugi więc...

Przygotowania rozpoczęłam z samego rana, tak lekko przed godziną 11:00. Zrobiłam wtedy makijaż profesjonalny. W zasadzie powinnam napisać że profesjonalnie miałam pomalowane tylko oczy. Dlaczego oczy? Bo na ten temat pisałam pracę dla Siostrzyczki Żabuni z kosmetologi. Dowiedziałam się tak wielu rzeczy i odkryłam wczoraj że mam już jakąś fobie bo trzy razy poprawiałam jakieś niedociągnięcia. A jak to by było wczoraj pamiętam warstwy naskórka. Jaka ja na starość mądra się robię :P
Mój Ślubny około 10:00 wyszedł na szkolenie jak pielęgnować "kochanki", a gdy już powrócił to poszedł spać, a jak już wstał to poszedł z kolegą na kawę... Cały Grek :)
Wyszliśmy w końcu na "obiad" po siedemnastej bo najpierw musiałam zjeść, że też musiałam zacząć tą dietę akurat teraz! Poszliśmy na "wystawną" kolację do pizzerii. Ukochany jadł a ja patrzyłam i popijałam wodą. Wspominaliśmy te nasze cztery lata próbując przypomnieć sobie jakieś szczegóły. Okazało się natomiast że nie pamiętamy prawie nic, jakieś tam strzępy informacji szczególnie z ostatniego roku. Odkryłam przy tym że my zawszę w rocznicę na pizze wychodziliśmy, a do tej pory zabieraliśmy również Kappa bo nie było komu jej zostawić. Tym razem mieliśmy całe dwie godziny tylko dla siebie, Babcia Kappa została z Wnusiami, więc poszliśmy na spacer wciąż rozmawiając o przeszłości i przyszłości.
Było wspaniale tak pobyć tylko we dwoję.

Umówiliśmy się że na taką prawdziwą kolację pójdziemy 6 czerwca w rocznicę naszej pierwszej randki (ojej to już będzie 7 lat).

Życie czasem jest naprawdę fajnę :)) A czasem nawet częściej niż czasem :)))

niedziela, 11 marca 2012

Brak czasu gdy mam dużo czasu

Mój brak czasu spowodowany jest czytaniem książek.
Dziewczynki dają Mamie odpoczywać, gdyż są wyjątkowo spokojne (czyli takie jak zawsze :)). Do tego dochodzi fakt iż Grek obecnie jest na chorobowym (nie martwcie się, nic mu nie jest) i stara się spędzać z Córkami jak najwięcej czasu po naszej wizycie w Polsce. Zajmuje się nimi zawsze gdy akurat nie ogląda wyjątkowo ciekawego programu w TV.
Dzięki temu wszystkiemu Jazz ma sporo czasu na czytanie.

Uwielbiam książki fantastyczne gdzie potrzebna jest wyobraźnia do zobaczenia opisanego w nich, cudownego świta...
Jestem absolutną fanką dzieł Tolkiena i nie mówię tutaj tylko o "Władcy pierścieni" który zajmuje pierwsze miejsce w moim rankingu.
Kolejne dzieło które mnie porusza to "Opowieści z Narni" C.S.Lewisa, jest w tej książce pewna głebia, którą trudno wyrazić... i tym samym znalazł się na drugim miejscu.
Trzecie zajmuje seria "Dziedzictwo" Christopper'a Paolini. Pogrążona w ostatniej części tej serii zapominam o komputerze i się zatapiam w świecie smoków i ich jeźdźców.
Kolejnych pozycji już nie będę pisać skupiając się na tych trzech powyżej.

Dziś lub jutro skończę czytanie i zabiorę się za następne dwie... Obie są autorstwa Allan'a Carr'a. Tym razem przeniosę się do świata realnego i zdaje się że również psychologicznego by stać się lepszym człowiekiem.

Jeszcze jeden typ książek jest moim ulubionym, mianowicie biografię. Najlepsze są autobiografię bo można "ufać" im źródłom :) Najlepsza była autobiografia LouAnne Jonson na której podstawie powstał film "Młodzi gniewni". Ubolewam nad faktem że wciąż jej nie kupiłam :(

Kiedyś czytałam więcej książek gdy miałam dostęp do biblioteki publicznej w moim mieście. W obecnej sytuacji trudno jest mi znaleźć polskojęzyczną bibliotekę... Jakoś dam sobie radę, przecież kobietą jestem tzn. twarda jestem nie miętka :P

Pozdrawiam wszystkich moich Obserwatorów i tych którzy ukrywają się ale wciąż z nami są :))

czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet

W ten szczególny dzień dla nas Bab zmusiłam rano Męża żeby złożył mi życzenie :)
Tyle by było na temat świętowania, prezentów, i niespodzianek w dniu dzisiejszym... :P
Jedyną osobą która dziś do mnie napisała była Ty Babo. Wysłała mi sms'a którego zacytuję tutaj życząc wszystkim Kobietkom najlepszego :))


Dzisiaj Dzień Kobiet więc cycki w górę i odrzucić z twarzy gradową chmurę! Niech żyje celulit i kurze łapki, bo i tak jesteśmy fajowe Babki



Najlepsza zabawa

Ksji znalazła wczoraj super zabawę... wspinała się po oparciu kanapy, stawała, uśmiechała się łobuzersko i upadała na dupkę. Strasznie polubiła to co robi i bawiła się tak przez jakieś 10 min. Jazz nie miała nic przeciwko takiej formie rozrywki aż do momentu gdy znudziło się Kruszynce i zaczęła zarzucać główkę do tyłu by wzmocnić efekt upadanie. Tego już biedne serce Rodzicielki nie wytrzymało i wsadziła Chuliganicę do "więzienia" (jak nazywa Grek kojec). Tam dostała pajdę chleba i miała Mamusia spokój na jakieś 15 min.

Wczorajszego dnia Ksji dokonała niemożliwego i ustała na swych "tanecznych" nóżkach całą minutę bez pomocy Jazz :)) Mama była z niej dumna jak paw, i wciąż jest, a Tata przegapił bo akurat siedział tuż obok ale nie poruszał głową... :P Jak ja kocham tego Faceta, tak to marudził i krzyczał żeby Młodsza Córka przez przypadek nie zaczęła chodzić w Polsce by tego nie przegapić, a jak przyszło co do czego to on tego nie widział. Hihihihi :))

piątek, 2 marca 2012

Luty

Dawno, dawno temu gdy w kalendarzu nastał najkrótszy miesiąc w roku Królowa Jazz i jej Księżniczki wyjechały do Królestwa w którym panuje najlepsza na świecie i w całym kosmosie Królowa Matka zwana Gosią.
Wyjazd wiązał się z przelotem na Smoku i gdyby Królowa ze swymi córkami latały rzadko to może wielki Smok, ziejący spalinami, zrobiłby na nich wrażenie, a tak jego imponujący wygląd został odebrany tak jak zwykle.
Księżniczka Kappa uwielbia latać więc ją nie obchodziło gdzie leci, byle w chmurach. Księżniczka Ksji wciąż nie wiele wie gdzie się aktualnie znajduje, byle Mama była obok. Królowa była szczęśliwa że leci na upragniony urlop, jedynie fakt, że znów ukochany Król pozostaje na zamku kładł cień na cały wyjazd.

Pierwsze trzy dni pobytu na Włościach wiązały się z przywiązaniem Królowej Jazz do rydwanu i rozwożenia siostrzeńców i siostrzenicy wszędzie gdzie ówcześnie być powinni. Królewska Siostra wyjechała bowiem na randkę ze swoim Mężem do dalekich krajów na narty. Na całe szczęście Królowa Jazz ma 4 siostry więc najmłodsza z rodziny Księżna Ewelina pomagała wypełniać obowiązki na Dworze u Siostry.

Kolejne tygodnie Królowa postanowiła spędzić w Zamku ze swą Matką i Siostrą. Szczęśliwie zostawiła ona kufer z sukniami w domu Rodzicielki.
Czas tam spędzony był spokojny i lenichowaty :)
Stali mieszkańcy Zamku

Kappa Piękna już gotowa do snu

Tutaj niby obie powinny spać ale jest jak zawsze :)
Królowa ze swą Siostrą i dziećmi nie miały ochoty siedzieć cały czas w Domu więc wychodziły czasem na dwór by pobawić się na śniegu lub w błocie :P
Księżna Ewelina jeździła również na przejażdżki karetą z całą Królewską rodziną (no dobra, bez Króla). Jeżdziły one w różne miejsca. Czasem były to Dwory Sióstr, czasem zakupy a nawet raz był to wypad do kina na "Piękną i Bestie" w wydaniu 3D.
Pewnego dnia Królowa Jazz zamieniła swoją faworytkę na Królową Matkę i pojechały z Księżniczkami do Księstwa swych Rodziców by odwiedzić swoje Babcie i innych z ukochanej rodziny. Czas tam spędzony był relaksujący i zarazem stresujący. Królowa chciała wszystkich odwiedzić a nie miała na to dużo czasu gdyż czas wyznaczony przez wyższe Władze nie przekraczał 24 godzin. Odwiedziła natomiast swego Kuzyna/Brata z którym nie widziała się już 6 lat i bardzo z tego powodu cierpiała...


Księżna Marta zwana przez swe siostrzenice "Ty Babo" i nie lubiąca jak się na nią mówi "ciocia" dała Królowej wiele rozrywki.
Na początku zaproponowała jako atrakcję wieczoru zakupy by znaleść prezent dla jej syna i Królewskiego Chrześniaka. Zakupy udały się doskonale, natomiast powrót do domu już nie za bardzo. W drodze powrotnej zepsuła się kareta i niewiele znające się na takich sprawach Kobiety wezwały Szlachetnego Małżonka Ty Babo, który oznajmił że poprowadzi konie. W ten sposób pojechali wszyscy obecni w zgromadzeniu rozsiadając się w dwóch karetach. W pewnym momencie Szlachetny Pan zatszymał się i oznajmił iż konie dalej już nie pociągną. W ten oto sposób wszyscy członkowie nocnej wyprawy zatrzymali się na środku drogi i czekali na lawetę, która przyjechała po ponad dwóch godzinach. Powróciła Królowa do Zamku po godzinie drugiej i odrazu poszła spać bo zmarzła bardzo w tę zimową noc.
Kolejną atrakcją wymyśloną przez tak nie zwaną Ciocię był wypad na fitness. Była to rzecz która ucieszyła Królową ponieważ dwa dni przed tym był Tłusty Czwartek i Siostry zgodnie stwierdziły że należy spalić te 6 pączków plus dwa następnego dnia... Zabawy było przy tym co nie miara bo jak na ostatki przystało był to Latino Fitness.

Księżniczki również ćwiczyły podczas wizyt w różnych miejscach. Starsza Panna Dworu postanowiła nauczyć się kręcić hula hopem jak to przedstawił jej Super Agent OSO ale okazało się że nie jest on najlepszym nauczycielem.
Natomiast Młodsza Panna Dworu udoskonalała czołganie się po podłodze i chodzenie za ręce z dorosłymi, Nauczyła się również jakże cennego podnoszenia się przy barierce i upadania, względnie na tyłeczek.... :)

Poza tymi jakże wciągającymi zajęciami Królowa zapadła się w świat fantastycznej książki i cieszyła się jak dziecko że to już zakńczenie bo dalszego czekania na kolejne części chyba już by nie zniosła. Czytała bowiem kontynuację "Eragona"" na którą musiała czekać ponad rok :( :)

Ich cudowny czas spędzony u Królowej Babci zakończyła się szybciej niż powinien- i dobrze bo Królowa Jazz zaczęła tęsknić za swym Królewiczem z Bajki, bo tam jest jej miejsce i tam powinna być!!!