Rok szkolny w Grecji zaczął się w poniedziałek. Na dobry początek dostaliśmy książki i listę szkolnej wyprawki. Podstawówka zaszalała i dała nam dwie listy, jedną ogólną i drugą do angielskiego.
Naukę języka angielskiego, zazwyczaj, zaczynała się w trzeciej klasie (czyli Kappy) ale od tego roku zostało to zmienione i teraz już w pierwszej klasie uczą się tego języka.
Po rozpoczęciu u Kappy pojechaliśmy do szkoły Ksji i dostaliśmy kolejne wytyczne. Niestety nauczycielka nie przygotowała nam listy więc po południu, gdy Panny K. były na rozpoczęciu w świetlicy pojechaliśmy na zakupy. W wytycznych listy numer jeden były zeszyty a to 40 kartkowe, a to 50 kartkowe a to inne ale.... Takowych w sklepie nie było więc kupli my tylko tyle kartek ile było. Co roku wymyślają nam z tymi zeszytami i jeszcze się nie nauczyli że rodzice się do tych wymogów nie stosują.... No ale cóż zrobić?!?
Ksji w tym roku zerówkę ma cało dzienną, do 8:20 do 15:50. Dlatego doszła jej nowa nauczycielka na pierwsze cztery godziny, a stara nauczycielka przychodzi na drugie cztery godziny. W związku z mutyzmem wybiórczym Ksji wybraliśmy się do szkoły tydzień wcześniej by poznała nową Panią Poli. Przy okazji zabraliśmy Kappę by mogła się pobawić z Siostrą, żebyśmy sprawdzili czy będą normalnie rozmawiać przy nowej Pani czy będziemy musieli rozpocząć "sling in" (o tym innym razem) od początku. Na szczęście Ksji normalnie mówiła przy Poli więc nie było czym się martwić. Ale.... zawsze jest jakieś ale.... nie podała jej ręki na powitanie ani nie pozdrowiła, machaniem ręki na pożegnanie. To był kłopot bo jeśli nie będzie się czuła swobodnie przy Pani Poli to mogło by się skończyć, ponownym, nie okazywaniem swoich potrzeb fizjologicznych, dlatego wybraliśmy się do szkoły jeszcze kilka razy. Efekt był taki że ostatniego dnia przytuliła się do Poli na dzień dobry i do widzenia :) Kamień z serca! Nawet nie potrzebuje już kartki do pokazywania że chce do toalety, tylko podchodzi do Pani, klepie ją i sygnalizuje że musi iść. Po 12:00 przychodzi Pani Suzana i wychodzi część dzieci. Ksji zostaje tylko z piątką dzieciaków, z czego czworo jest z jej zeszłorocznej grupy. Niestety w związku z tym prowadzenie zajęć poza lekcyjnych jest niemożliwe, ale mam nadzieję że tak mała grupa dzieci i dobrze znana i lubiana Pani spowodują że Ksji się odezwie. Nadzieja nie zostaje płonną bo w tej grupie jest najlepsze przyjaciółka mojej Córci do której ona się odzywa, zaczęła w wakacje. Dajemy Ksji czas do świąt bo potem (w razie czego) trzeba będzie zadzwonić do terapeutki i rozpocząć pracę w gabinecie.... Mała ma czas a my jej nie naciskamy bo mija się z celem.
Kappa natomiast żałuje że przez trzy miesiące nie słuchała mamy i nie czytała. Tłumaczyłam że trzecia klasa jest trudna, że będzie miała dużo zadane, dużo czytania itd. ale nie.... Dziś miała tak dużo do czytania że zajęło jej to 2 godziny, zamiast 30 min. W związku z tym nie było dziś telewizji i świetlicy. Szkoda mi jej ale uczyć się musi.... Może teraz podejdzie do sprawy czytania poważniej?!? To mądra Dziewczynka tylko podejście do nauki ma bardzo mamowe, hihihihi. Głowa wciąż buja w obłokach.
Starszej Pannie K. doszło jeszcze kilka przedmiotów. Poza językiem greckim, matematyką, sportem i środowiskiem teraz ma także angielski, historię, religię, zpt, muzykę i informatykę. Ja pomagam jej we wszystkim poza historią. Historia należy do Tatusia i nawet dziś jej pomagał :) Jestem z nich dumna!!!
Żeby w szkole szło jej lepiej zrobiłam dla Kappy dwa breloczki do piórnika, bo ma dwukomorowy. Na czymś plastikowym wylałam trochę gorącego kleju, odkleiłam, wycięłam i pomalowałam lakierami do paznokci:
Jedno to ołówek do suwaka od komory z ołówkami, kredkami i innymi przyborami do ścierania i temperowania. A drugie to paleta do farb, która otwiera komorę z flamastrami, nożyczkami i innymi podobnymi.
Wymogiem w szkole był także karton na przybory. No wiecie, taki zwykły, po butach.... Tylko że my butów nie kupujemy!!!! Zrobiłam więc sama cuś podobnego! Z kartoników po płatkach śniadaniowych:
Kappa pomalowała sobie wieczko:
Recykling pełną gembom, hehehe. Tylko czemu zajęło mi to całe trzy dni?!?
Jak już robiłam to Grek wpadł na genialny pomysł, żebym zrobiła pojemnik na książki Kappy, na biurko, a że zostało mi jeszcze sporo kleju więc kolejny kartonik poszedł w ruch i oto jest:
W środku obłożony jest pianką kolorową a podstawa to całkowita prowizorka.... No ale prezentuje się uroczo ;P
Pozdrawiam i życzę udanego roku szkolnego wszystkim rodzicom, uczniom i nauczycielom
Jazz










jak zawsze głowa pełna pomysłów :) gratuluję i powodzenia w greckiej edukacji.
OdpowiedzUsuń