W dniu wczorajszym wyszliśmy wreszcie na nowiutki śnieg. Kappa ucieszyła się jak dziecko :P i jeszcze w domu zaprezentowała Mamusi i Cioci jak będzie robiła aniołka na śniegu :)
Pierwszą zabawą na świeżym powietrzu było odśnieżenie samochodu zrzucając śnieg na ukochaną Jazz, która odśnieżała chodnik. Była to najnudniejsza część programu ale bez niej nie odkopalibyśmy później pojazdu i nie doszli do furtki :)
W końcu nastał ten moment i Kappa zrobiła swojego aniołka, o którym marzyła jeszcze u Babci w Niemczech. Mama poszła w jej ślady i także rzuciła się na śnieg, chyba pierwszego w życiu(?!?)
Niestety śnieg nam się nie kleił więc bałwana postanowiliśmy ulepić z Cioci zasypując ją śniegiem... była to kara za nieostrożne posługiwanie się łopatą. Odbyła się nieodłączna wojna na "śnieżki".
Jazz odśnieżając nasypała śnieg na tworzącą się już górkę i mogliśmy wyciągnąć sanki i pozjeżdżać kilka razy. Ciocia KumKum zabrała Kappę na przejażdżkę i wpadła w poślizg lądując w dole na ulicy. Moja porządna Córeczka wsypywała na sanki śnieg a następnie go z nich sprzątała.
Wróciliśmy do domu ponieważ Mamusia była już mokra i zimno jej było.
Zdjęć nie robiliśmy ale zima szybko nie odejdzie więc sobie porobimy innym razem i wtedy pokaże wszystkim!
Pozdrawiam zimowo z Polski
Jazz
Pierwszą zabawą na świeżym powietrzu było odśnieżenie samochodu zrzucając śnieg na ukochaną Jazz, która odśnieżała chodnik. Była to najnudniejsza część programu ale bez niej nie odkopalibyśmy później pojazdu i nie doszli do furtki :)
W końcu nastał ten moment i Kappa zrobiła swojego aniołka, o którym marzyła jeszcze u Babci w Niemczech. Mama poszła w jej ślady i także rzuciła się na śnieg, chyba pierwszego w życiu(?!?)
Niestety śnieg nam się nie kleił więc bałwana postanowiliśmy ulepić z Cioci zasypując ją śniegiem... była to kara za nieostrożne posługiwanie się łopatą. Odbyła się nieodłączna wojna na "śnieżki".
Jazz odśnieżając nasypała śnieg na tworzącą się już górkę i mogliśmy wyciągnąć sanki i pozjeżdżać kilka razy. Ciocia KumKum zabrała Kappę na przejażdżkę i wpadła w poślizg lądując w dole na ulicy. Moja porządna Córeczka wsypywała na sanki śnieg a następnie go z nich sprzątała.
Wróciliśmy do domu ponieważ Mamusia była już mokra i zimno jej było.
Zdjęć nie robiliśmy ale zima szybko nie odejdzie więc sobie porobimy innym razem i wtedy pokaże wszystkim!
Pozdrawiam zimowo z Polski
Jazz
My też byliśmy na saneczkach:) Bartiś całą drogę płakał - tak kocha zimę:) Wiesz, że właśnie robię Ci aniołka?;)
OdpowiedzUsuńWłaśnie o tym dzisiaj myślałam... :)
UsuńZaszaleliście :-))
OdpowiedzUsuńtakie rodzinne wypady są najfajniejsze! Moje dzieci już nastoletnie i nie chcą chodzic na sanki z mamcią hi hi
OdpowiedzUsuńJak nastoletnie to rozumiem :)
Usuńkorzystaj póki dzieciaczki małe ,potem zostają tylko wspomnienia .
OdpowiedzUsuńnajlepsza zabawa na sniegu ... mimo iz nie lubie zimy ... to uwielbiam ze skarbami wychodzic na snieg a u mnie tak nasypało śniegu że juz nawet córa powiedziała że chce wiosne pozdrawiam i zapraszam
OdpowiedzUsuń