Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

sobota, 10 maja 2014

W nowym miejscu

No i stało się.... Wróciliśmy do Grecji!!!!

30 kwietnia wyjechał Grek samochodem z rzeczami a 2 maja Ja z Pannami K. przyleciałam samolotem. 2,5 godziny i już byłyśmy w Salonikach. Z lotniska zabrał nas Mężulek i pojechaliśmy na Chalkidiki, trzeci palec, druga wioska i pod górkę...

To nie jest to samo miejsce w którym mieszkaliśmy przed przeprowadzką do Niemiec. Tutaj mamy do morza tylko 200m, tutaj jest dużo dzieci, tutaj będziemy mieszkać przez kolejne kilka lat, najmniej.
W tej wiosce mieszkałam w 2005 roku gdy pierwszy raz przyjechałam do Grecji, tutaj spotykałam się z Grekiem, tutaj.... Ile wspaniałych wspomnień... ;P

W poniedziałek Kappa idzie do szkoły, do pierwszej klasy, na miesiąc. Od września znów pójdzie do pierwszej klasy ale teraz musimy sprawdzić czy nie ma dużych braków, które będziemy musieli nadgonić w czasie wakacji. W Grecji dzieci idą do przedszkola w wieku 2,5 lat. Tam są do ukończenia 4 lat i wtedy po wakacjach idą do "zerówki" która trwa dwa lata, tam uczą się i przygotowują do pójścia do podstawówki. Właśnie te dwa lata straciła Kappa. Zobaczymy więc ile trzeba ją nauczyć by nie była za bardzo w tyla za rówieśnikami. Starsza Panna K. cieszy się z pójścia do szkoły :D
Ksji pójdzie do przedszkola dopiero od września z czego się bardzo cieszy... Ten wstydliwy Dzieciaczek najlepiej by został w domu ale Rodzice chcieli by wreszcie odciąć tę pępowinę, hehehe.

Tak wiem że wszyscy chcieli by wiedzieć co z pracą ale na razie sama nie wiem... Dbanie o prace zaczynam od przyszłego tygodnia, na razie dbam o dom i Rodzinę. Wierzę jednak że wszystko się ułoży i postanowiłam że udowodnię niedowiarkom że damy sobie tutaj radę! NA PEWNO WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE!!!

Teraz pokaże Wam tylko widok z dużego balkonu a jak już trochę się ustabilizuje wszystko oprowadzę Was po mieszkaniu i okolicy :)




Mój niemiecki adres stracił więc aktualność, polski zawsze będzie aktualny, greckiego adresu jeszcze nie znam, hihihihihi

ps. Już nie długo na blogu pojawi się cykl pod tytułem "Było, minęło", czyli to o czym nie napisałam a napisane być powinno. Będzie jeszcze cykl starych maili mojej Siostry pt.: "Dżudi powiedziała...", czyli coś do pośmiania się.

Lecę zatem zanim przypalę obiad
Papapa

poniedziałek, 17 marca 2014

Sto lat, sto lat..

A kto?

Ksji!!!

To już trzecie urodziny mojej Małęj Ślicznotki, Córusi Tatusia.


Słoneczko moje, z okazji urodzin wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń oraz samych szczęśliwych i beztroskich dni :*


Ksji zrobiła się rozgadana i gada teraz w trzech językach... Niemieckiego nauczyła ją jej Starsza Siostra i teraz często używa tego języka do zabawy lalkami ;)
Księżniczka chciałaby być baletnicą!?! Codziennie przybiega ze spódnicą i krzyczy "bałałina".
Jest najfajnejszą trzylatką w kosmosie. Hihihihihi :D

Dziś świętujemy w bardzo kameralnym gronie rodzinnym a w niedzielę robimy imprezkę. Zapraszam wtedy Wszystkich na torta lub herbatniki (dla Ewelinki)

Buziaczki


piątek, 7 lutego 2014

O Wielkie Dzięki

Oj jak mi się nie chce dzisiaj ćwiczyć...
Nie, nie moi Drodzy! Nie rezygnuje z ćwiczeń. Postanowiłam że żaden ból i jakakolwiek pogoda mnie nie powstrzymają! Zaraz po prostu łyknę tableteczkę i ból brzucha minie  ;)
No więc przekładam poranny trening na 11:30!!!

Dziś miałam pisać post dziękczynny!
Pierwsze Dziękczynienie jest dla Tynk za jej kartkę Świąteczną i prezenty!



Podkładki dostałam za udział w bezbanerkowym candy u Tynki. Było ich cztery ale dwie zabrała Siostra zwana Ewelinką.

TYNKO DZIĘKUJE BAAAARDZO!

Drugie dziękczynienie należy się Basi  i Karto_flanej (mojeszydelkoweprzygody...)
Karto_flanej za zorganizowanie "wędrującej książki", która właśnie (w środę) do mnie doszła do Basi z prezentrm w kolorze bursztynowym:



Paczuszkę dostałam rano w drzwiach. Właśnie wychodziliśmy do przedszkola gdy zobaczyłam listonosza wrzucającego listy do skrzynek. Zwolniłam kroku i w wejściowych drzwiach do bloku wpadłam na pana z paczuszką. Spytał czy ja to ja no i dostałam paczkę. Została rozwinięta jeszcze w drodze do przedszkola a szalik został skonfiskowany przez Kappę, którą musiałam ganiać by mi go oddała :D

Droga do przedszkola wyglądała tak:



Ostatnie dziękczynienie jest dla mojej Siostry Ewelinki za to że jest moim pośrednikiem w Polsce i się z tego powodu nie uskarża (prawie), hihihihi.
Siostrzyczko Kochana, Piękna, Mądra, Najmilsza, Szalona! Jesteś Najwspanialszą Najmłodszą Siostrą jaką mam!!! Pakuj się w "Izunię" i dawaj do mnie na kawkę!!!
Dziękuje za wszystko i za nic. Dziękuje że mi umilasz życie każdego dnia WhatsApp'ie. Fajna jesteś i już!


:* :* :* :* :* :* :* :* :*
Żegnam Wszystkich!
Pa!

Ps. Przemek Tobie też dziękuje :)

środa, 29 stycznia 2014

Zaplątana w paracord

Zdaje mi się że to bardziej mojemu Mężowi się nudzi (niż mi) i wymyśla mi jakieś prace domowe. Tak było przy pierwszych bransoletkach z linki spadochronowej! Moje rączki tak ładnie je stworzyły że Grek zamówił kolejne kolory i powstały:

Cobra z 10 drachmami (stworzona dla Greka)

Cobra z plastikowym zapięciem

King Cobra- trójkolorowa

King Cobra- dwukolorowa

Heart bar w czerni

Heart bar

Język Smoka

Stonoga

Stonoga dla Szwagra

Rzeka/River
 Ostatnia bransoletka jest dla zakochanych:

Ukochanemu kojarzą się z obrączkami (nie wiem czemu skoro w swojej nie chodzi, a może dlatego), natomiast mi z kajdankami.... ;P

Powstał także brelok i krzyż ze "ścinków":

Moja mumia

Samochodowy krzyż

Lecę się dalej nudzić i pozdrawiam serdecznie :D

środa, 22 stycznia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku

(Hihihihihi..... Wyrobiłam się w styczniu!!!)
Dla Wszystkich, którym mnie brakuje i tych co mieli nadzieję że nie wrócę, samych udanych dni w tym 2014 roku :D

źródło

 Podzielę się z Wami moim noworocznym postanowieniem: BĘDĘ NAD SOBĄ PRACOWAĆ!!!
Mam tutaj na myśli wiele rzeczy, w tym systematyczność, której będę się uczyć tutaj na blogu. Od dziś więc likwiduje ze słownika "nie chce mi się"! Koniec obijania się!!
Najdziwniejsze jednak postanowienie to: "będę się czesać codziennie", które dotrzymuję i jestem z siebie dumna.
Postanowiłam także robić codziennie makijaż. To fajna sprawa poświęcić te 5 min. poranka dla samej siebie :D
Kolejne postanowienie to zdrowe odżywianie. Od tygodnia mój parownik wrócił do łask i jest codziennie używany. Nie długo, może, zrobię coś pieczonego bo całkowity brak tłuszczu także nie jest najzdrowszy.
Najtrudniejsze postanowienie: bieganie, pozostawiam na luty. Obiecałam sobie że nie zależnie od pogody będę wstawać te 30 min. wcześniej by pobiegać przed wyjściem Męża do pracy. Mam świadomość że "nie chce mi się" powróci na usta ale nie mam zamiaru się jemu poddać.


TO JEST MÓJ ROK 2014

Na potwierdzenie mam pieniążek znaleziony w moim kawałku Vasilopity.

źródło
Vasilopita czyli placek noworoczny pieczony w sylwestra. W takim placku jest ukryty pieniążek, który ma przynieść szczęście (ogólnie) dla osoby która go znajdzie w swoim kawałku ciasta. W tym roku Święta i Sylwester spędziliśmy w Polsce. Upiekłam placek (zakalec, ale smaczny), pokroiłam na wszystkie osoby obecne przy stole a potem dla wszystkich innych. Tak się składa że "pieniążek szczęścia" w tym roku przypadł mi :D Dlatego w tym roku się nie poddam! Vasilopitę kroję od 5 lat i po tak krótkim czasie szczęście się do mnie uśmiechnęło!!!

Pozdrawiam zatem wszystkich w tym nowym, wspaniałym roku 2014!
Odezwę się już niedługo i zacznę nadrabiać zaległości u siebie i u Was (to drugie zajmie mi trochę czasu ale napewno do wszystkich kliknę ;P)

Buziole Dzieciaczki!!!


poniedziałek, 18 listopada 2013

Posiłek

Dziecko zawsze prawdę Ci powie...
Nie ma to, tamto. Jak Matka zły obiad ugotuje to nie zostanie zjedzony, o nie, nie, nie. Szczególnie przez Ksji... no ale Ona to ma swój gust i nowych potraw nie jada. Dla niej tylko kurczaczek, rybka, ryż i makaron. "Innych rzeczy do posiłku proszę nie wrzucać" ;P
Nie, nie, nie! Proszę sobie nie myśleć, że w związku z tym można ją łatwo zadowolić!?! Nie, nie ma to, tamto. Obiad ma być przecież SMACZNY!
Dlatego gdy widzę me Dziecię  w takiej sytuacji to musi oznaczać tylko jedno:


OBIAD BYŁ PYSZNY :D

Nudy na pudy

Czyli nudny post ;P

Przez ostanie kilka miesięcy Mąż mój Ukochany nie pracował. Siedział w domu i wymyślał jak to tylko On potrafi. A to eBay trzeba rozpracować i zacząć sprzedawać te moje "wypociny", które zalegają w domu... A to powinnam, w związku z tym, stworzyć nowe rzeczy... A to Dzieci chore i się nimi nie zajmuję... A to urodziny wyprawiam w sobotę kiedy Córka ma basen.... A to w ogóle nie zajmuję się domem.... A to żebym się tym domem nie zajmowała... A to żebym wyszła wreszcie z domu... A to żeby to i żeby tamto....
Po takiej dawce Szefunia w domu sama nie wiedziałam za co się brać i tym bardziej prawie nic nie zrobiłam. Lista spraw i sprawunków ciągnie się coraz bardziej a czasu coraz mniej :(

Najnowszym pomysłem Ślubnego są bransoletki z linki spadochronowej, zwanej paracord. Istnieje wiele rodzajów plecenia a najsłynniejszy to Cobra, która wygląda tak:



Taka linka może utrzymać ciężar do 250kg.
W takich bransoletkach survivalowych staram się korzystać z 3m nie przecinanej liny!

Przez przypadek odkryłam że białe "wkładki" w lince są odblaskowe.

Tak się prezentuje moja bransoletka

Mąż nosi swoją bransoletkę i już "sprzedał" dwie znajomym oraz przyniósł zamówienia na kolejne :D Nie długo pół miasta będzie w takich chodzić, hehehe.

Z dwóch lin, ponad, półtora metrowych zrobiłam natomiast model "Stonogi"


Po ściągnięciu metalowego zapięcia wystarczy pociągnąć za sznurek i już się rozwiązuje. Szybko i sprawnie. Na survivalowe wyprawy o wiele wygodniejsze. Szkoda tylko, że w tym przypadku należy nauczyć się także węzłów by uzyskać te 3m nie zbędnej liny...

By nie marnować więcej paracord'u kupiłam sznurek i produkuje bransoletki dla Dzieci, ćwicząc nowe style.
Tutaj mamy prezent dla Kappy, "Solomons Heart":




No ja wiem, wiem, tych serc to tutaj nie bardzo widać ale to naprawdę zależy od użytego materiału....

Dla Kuzynki Dziewcząt powstała bransoletka w stylu "Języka smoka":

Ta nawet mi wyszła ładnie :DD

Kappa z nudów dopadła mój telefon i zrobiła mi zdjęcie podczas pracy:




Takie właśnie u mnie nudy panują....
A co u Was ciekawego słychać?


Pozdrawiam
Jazz