Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

środa, 29 stycznia 2014

Zaplątana w paracord

Zdaje mi się że to bardziej mojemu Mężowi się nudzi (niż mi) i wymyśla mi jakieś prace domowe. Tak było przy pierwszych bransoletkach z linki spadochronowej! Moje rączki tak ładnie je stworzyły że Grek zamówił kolejne kolory i powstały:

Cobra z 10 drachmami (stworzona dla Greka)

Cobra z plastikowym zapięciem

King Cobra- trójkolorowa

King Cobra- dwukolorowa

Heart bar w czerni

Heart bar

Język Smoka

Stonoga

Stonoga dla Szwagra

Rzeka/River
 Ostatnia bransoletka jest dla zakochanych:

Ukochanemu kojarzą się z obrączkami (nie wiem czemu skoro w swojej nie chodzi, a może dlatego), natomiast mi z kajdankami.... ;P

Powstał także brelok i krzyż ze "ścinków":

Moja mumia

Samochodowy krzyż

Lecę się dalej nudzić i pozdrawiam serdecznie :D

środa, 22 stycznia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku

(Hihihihihi..... Wyrobiłam się w styczniu!!!)
Dla Wszystkich, którym mnie brakuje i tych co mieli nadzieję że nie wrócę, samych udanych dni w tym 2014 roku :D

źródło

 Podzielę się z Wami moim noworocznym postanowieniem: BĘDĘ NAD SOBĄ PRACOWAĆ!!!
Mam tutaj na myśli wiele rzeczy, w tym systematyczność, której będę się uczyć tutaj na blogu. Od dziś więc likwiduje ze słownika "nie chce mi się"! Koniec obijania się!!
Najdziwniejsze jednak postanowienie to: "będę się czesać codziennie", które dotrzymuję i jestem z siebie dumna.
Postanowiłam także robić codziennie makijaż. To fajna sprawa poświęcić te 5 min. poranka dla samej siebie :D
Kolejne postanowienie to zdrowe odżywianie. Od tygodnia mój parownik wrócił do łask i jest codziennie używany. Nie długo, może, zrobię coś pieczonego bo całkowity brak tłuszczu także nie jest najzdrowszy.
Najtrudniejsze postanowienie: bieganie, pozostawiam na luty. Obiecałam sobie że nie zależnie od pogody będę wstawać te 30 min. wcześniej by pobiegać przed wyjściem Męża do pracy. Mam świadomość że "nie chce mi się" powróci na usta ale nie mam zamiaru się jemu poddać.


TO JEST MÓJ ROK 2014

Na potwierdzenie mam pieniążek znaleziony w moim kawałku Vasilopity.

źródło
Vasilopita czyli placek noworoczny pieczony w sylwestra. W takim placku jest ukryty pieniążek, który ma przynieść szczęście (ogólnie) dla osoby która go znajdzie w swoim kawałku ciasta. W tym roku Święta i Sylwester spędziliśmy w Polsce. Upiekłam placek (zakalec, ale smaczny), pokroiłam na wszystkie osoby obecne przy stole a potem dla wszystkich innych. Tak się składa że "pieniążek szczęścia" w tym roku przypadł mi :D Dlatego w tym roku się nie poddam! Vasilopitę kroję od 5 lat i po tak krótkim czasie szczęście się do mnie uśmiechnęło!!!

Pozdrawiam zatem wszystkich w tym nowym, wspaniałym roku 2014!
Odezwę się już niedługo i zacznę nadrabiać zaległości u siebie i u Was (to drugie zajmie mi trochę czasu ale napewno do wszystkich kliknę ;P)

Buziole Dzieciaczki!!!


poniedziałek, 18 listopada 2013

Posiłek

Dziecko zawsze prawdę Ci powie...
Nie ma to, tamto. Jak Matka zły obiad ugotuje to nie zostanie zjedzony, o nie, nie, nie. Szczególnie przez Ksji... no ale Ona to ma swój gust i nowych potraw nie jada. Dla niej tylko kurczaczek, rybka, ryż i makaron. "Innych rzeczy do posiłku proszę nie wrzucać" ;P
Nie, nie, nie! Proszę sobie nie myśleć, że w związku z tym można ją łatwo zadowolić!?! Nie, nie ma to, tamto. Obiad ma być przecież SMACZNY!
Dlatego gdy widzę me Dziecię  w takiej sytuacji to musi oznaczać tylko jedno:


OBIAD BYŁ PYSZNY :D

Nudy na pudy

Czyli nudny post ;P

Przez ostanie kilka miesięcy Mąż mój Ukochany nie pracował. Siedział w domu i wymyślał jak to tylko On potrafi. A to eBay trzeba rozpracować i zacząć sprzedawać te moje "wypociny", które zalegają w domu... A to powinnam, w związku z tym, stworzyć nowe rzeczy... A to Dzieci chore i się nimi nie zajmuję... A to urodziny wyprawiam w sobotę kiedy Córka ma basen.... A to w ogóle nie zajmuję się domem.... A to żebym się tym domem nie zajmowała... A to żebym wyszła wreszcie z domu... A to żeby to i żeby tamto....
Po takiej dawce Szefunia w domu sama nie wiedziałam za co się brać i tym bardziej prawie nic nie zrobiłam. Lista spraw i sprawunków ciągnie się coraz bardziej a czasu coraz mniej :(

Najnowszym pomysłem Ślubnego są bransoletki z linki spadochronowej, zwanej paracord. Istnieje wiele rodzajów plecenia a najsłynniejszy to Cobra, która wygląda tak:



Taka linka może utrzymać ciężar do 250kg.
W takich bransoletkach survivalowych staram się korzystać z 3m nie przecinanej liny!

Przez przypadek odkryłam że białe "wkładki" w lince są odblaskowe.

Tak się prezentuje moja bransoletka

Mąż nosi swoją bransoletkę i już "sprzedał" dwie znajomym oraz przyniósł zamówienia na kolejne :D Nie długo pół miasta będzie w takich chodzić, hehehe.

Z dwóch lin, ponad, półtora metrowych zrobiłam natomiast model "Stonogi"


Po ściągnięciu metalowego zapięcia wystarczy pociągnąć za sznurek i już się rozwiązuje. Szybko i sprawnie. Na survivalowe wyprawy o wiele wygodniejsze. Szkoda tylko, że w tym przypadku należy nauczyć się także węzłów by uzyskać te 3m nie zbędnej liny...

By nie marnować więcej paracord'u kupiłam sznurek i produkuje bransoletki dla Dzieci, ćwicząc nowe style.
Tutaj mamy prezent dla Kappy, "Solomons Heart":




No ja wiem, wiem, tych serc to tutaj nie bardzo widać ale to naprawdę zależy od użytego materiału....

Dla Kuzynki Dziewcząt powstała bransoletka w stylu "Języka smoka":

Ta nawet mi wyszła ładnie :DD

Kappa z nudów dopadła mój telefon i zrobiła mi zdjęcie podczas pracy:




Takie właśnie u mnie nudy panują....
A co u Was ciekawego słychać?


Pozdrawiam
Jazz

czwartek, 26 września 2013

Kartki z wakacji



Wakacje minęły już dawno temu a u mnie dopiero słów kilka na temat wymianki "Kartka z wakacji" organizowaną przez niezawodną, kartkową, T-renie (ataksobierobie.blogspot.com)

Moje kartki poleciały do:
Dzwoneczeka
Nawanny
Weroniki    
Moniki
Eluni  
Darii  

Dostałam natomiast takie oto cuda:

Xymcia-dm
Xymcia chyba nie mogła się oprzeć i coś rękodzielniczego do swojej kartki dołożyła ,)

Etoile (eetoilee.blogspot.com)

Beata (szczesliwyzakatek.blogspot.com)

Elunia (papierkowoniteczkowo.blogspot.com)

Teresa


Pozdrawiam serdecznie
Jazz

piątek, 6 września 2013

Rodzinne tworzenie

Pewnego sierpniowego dnia, gdy już Kappa miała wakacje, urządziliśmy sobie wspólne tworzenie.
Dziewczynki zostały odpowiednio ubrane i zabraliśmy się do pracy:



Naszym celem było stworzenie naszego drzewa rodzinnego. Pomalowaliśmy więc ręce i powstało cuśś takiego:



Starsza Panna K. nie była by sobą gdyby nie wykonała własnej wersji Łapkowego Drzewa:



Tatuś też z nami malował ale jego autorska praca jest zabroniona do pokazu :( Tak twierdzi autor..... ale ja Go  jeszcze namówię.... Obiecuję ;P

Pozdrawiam serdecznie :*


czwartek, 29 sierpnia 2013

Cześć

Piszę do Was z informacją, że żyję ;)
Wiem, aż trudno w to uwierzyć po tak długim niebycie w blogosferze.....

Po urlopie w Grecji jakoś się rozleniwiłam na maksa i tak z dnia na dzień znikłam jak królik pod agrestem!?!
Poza tym u nas prawie nic się nie dzieje... NUDA!!! No nie licząc wypadów do Zoo, Zumby, pływania, przerwy w przedszkolu, wypadów na plac zabaw i innych takich ;P

Zgadnijcie gdzie się wybieramy w tym miesiącu?






Żeby nie był to taki nudny post o niczym to opowiem Wam dzisiejszą historyjkę z udziałem mojej, niezawodnej, Kappy!!!
Dziś po siedemnastej zadzwoniła teściowa z zapytaniem czy może zabrać Dziewczynki do McDonald'sa na lody? W związku z tym Kappa spytała czy może sobie kupić zestaw z zabawką? Dostała pozwolenie i oddałam Dziatwę po opiekę Jaja.....
...... Po godzinie dziewiętnastej zadzwonił dzwonek do drzwi a w domofonie usłyszałam zapłakany głos Starszej Córy! Weszła do domu i szlochając opowiada mi co się stało. Nie powiem, w pierwszej chwili nie zrozumiałam, ale po drugim podejściu wiedziałam już wszystko! Kappa bawiąc się na placu zabaw w McD zgubiła swój portfelik z pieniążkami! Płakała bardzo więc ustaliłyśmy plan na jutrzejszy dzień: najpierw idę do "restauracji" spytać czy pracownicy nie znaleźli portfela. W razie gdyby nie miałam iść do Lidla i kupić gazetę z takim samym rzeczonym. W najgorszej opcji miałam uszyć nowy i oryginalny!!!
Gdy łzy zostały opanowane zabrałyśmy się za rozbieranie Kobietek do kąpieli. Łapię więc za te spodnie i czuje w przedniej, prawej kieszeni cuś... zaglądam a tam nasza zguba siedzi :)) Radość nastała w domu!!!
No więc (jak ja lubię tak zaczynać zdania) po poprawie nastroju Kappa zaczęła zastanawiać dlaczego Smerf Maruda jest taki skrzywiony!?! Nie znajdując odpowiedzi moje Dziecię stwierdziło że jutro będzie się z nim bawić cały dzień i już nie będzie "Maruda"! Będzie "Śmiechuda"!!! Hihihihihihihihihi
Fajna ta moje Córunia Duża Śmiechuda :D



Obiecuje (i będę musiała tej obietnicy dotrzymać) że będę częściej pisać!!! Na razie wytyczną będzie raz w tygodniu ale jak się uda częściej to super!!!

Teraz żegnam się z Miłymi Czytelnikami którzy tak bardzo za mną tęsknili!!!

WASZA JAZZ

Ps. jeśli mam jakieś zaległości to proszę pisać pod tym postem, będę nadrabiać ;)