Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 28 lutego 2013

O wszystkim i o niczym

To było tak:

...........................................................................

Poszliśmy dzisiaj do pnewmologa. Miał zrobić testy alergiczne. Zamiast tego dał nam wyniki badań krwi i osłuchał Kappę. Potem dosłownie nas wyprosił za drzwi. To sobie poszliśmy... Strasznie nie miły człowiek z tego lekarza! Tydzień temu zaczął wizytę od gatki że skoro mieszkam w Niemczech to powinnam się niemieckiego uczyć a nie greckiego?!?! Więc moja Towarzyszka powiedziała mu iż jestem tutaj dopiero od roku a wcześniej mieszkałam w Grecji i musiałam się nauczyć wpierw greckiego! Zawsze wtedy nasuwa mi się pytanie czy wyjeżdżając do Grecji, na przykład, uczy się "szanowna" osoba greckiego? Nie? Dlaczego?
Teraz gdy Ksji skończy dwa lata pójdę do szkółki się uczyć. Czemu tak późno? Ponieważ pani w Urzędzie poinformowała nas rok temu że będę musiała Małą oddać do żłobka. Wtedy Ksji maiła rok i na samą myśl pozostawienia jej u obcych ciarki mnie przechodziły. Dltego zdecydowałam że w przyszłym (tym) roku pójdę do szkoły. Po drodze okazało się że istnieją inne placówki gdzie dzieci bawią się w sali obok pod opieką opiekunki a zajęcia trwają tylko 4 godziny, raz/dwa razy w tygodniu... No nic tam, w końcu się nauczę ;P

................................................................................

Teściowa zabrała nam łoże i wyprowadziła się spać do swojego nowego mieszkania.
Kappa strasznie przeżyła fakt że Jaja (to po grecku Babcia) się już wyprowadziła a prezentu od niej nie zabrał... Była bliska płaczu! Wytłumaczyłam więc że Ona zabrała tylko łóżko a jej rzeczy są jeszcze tutaj i gdy będzie wszystko zabierać to na pewno zabierze także buteleczkę od niej. Tylko ile to jeszcze potrwa? Jej kuchnia stoi u nas w holu i powoduje bolesne uderzenia ponieważ zostało mało miejsca do chodzenia... Ponoć w sobotę Synowie Teściowej wraz z zainteresowaną będą przewozić wszystko samochodami do jej nowego mieszkania, które znajduje się dwa bloki od starego?!?!?!
Zanim zapytacie gdzie zatem śpimy? Ksji u siebie, Kappa w starym łóżku Jaja razem ze mną a Grek na tapczanie, czyli tam gdzie w 99% :)

........................................................................

Kolejna nowość Ksji jest wygadana i pyskata.
Pół dnia się dzisiaj ze mną kłóciła. Intonacją głosu wyrażając swoje opinie na temat:
1 Sprzątania
2 Jedzenia
3 Nie jedzenia
4 Zabawy parasolką
5 Spania
6 Picia mleka
7 Wkładania palca do buzi
Żeby ją uspokoić trochę kazałam jej papiery, które porozrzucała po pokoju, zanosić do kosza pojedynczo ;) Hihihi, trzeba bowiem Wam wiedzieć że Dziecię moje uwielbia wyrzucać wszystko do "piesi". Moja "kara" miała na celu rozładować jej energię i sprzątanie poprzez zabawę ;D

............................................................................

Wyjaśniła się tajemnica braku Rodziciela na rysunkach Kappowych! Do tej pory Ojciec myślał że go Córunia nie kocha a tutaj okazało się że Starszak po prostu umie rysować tylko płeć piękniejszą ;P
Dziś gdy już to wiemy to pokazaliśmy jej jak narysować mężczyzn/chłopców. Tata pokazał inny sposób, Mama inny i Kappa rysuje moim! Był znacznie prostszy, o taki:


Kolejny rysunek przedstawia Rodzinę Królewską w strojach baletowych:

Ten latający "kot" miał być Ojcem zanim Dziecię się przyznało do nie mocy rysowania płci męskiej.

............................................................................

Postanowiłam nie jeść mięsa na czas postu! Zostało mi już tylko 30 dni :)
Gdy tak sobie myślę co by tu zjeść to zastanawiam się czy rosół w proszku, w 3 minuty, zalicza się do potraw zakazanych? Bo niby jakie to mięso skoro to w proszku? Zastanawiające! Co o tym myślicie?
Poza tymi dręczącymi pytaniami schudłam dwa kilo i kupiłam sobie nowe spodnie jeansowe o 2 numery mniejsze od tych co do tej pory nosiłam :D Ale jestem z tego powodu szczęśliwa :D


Teraz czekam na wiosnę by zacząć biegać bo Bereda nie może, bo jest znowu w ciąży :))))) Zdaje się że moja Siostra fabrykę postanowiła otworzyć ;P Buziole Mała!!! Oby do przodu i oby szczęśliwie :)))))))

...............................................................

To wszystko (chyba?) na dziś. Jutro pokażę to co jest już na drugim blogu. 
Dziękuje za to że przeszliście (?) przez te moje pisanie-marudzenie dzisiejsze ;)

Życzę udanego miesiąca marca!!! Oby przyniósł szczęście, wiosnę ze słońcem, wiele twórczych prac/zabaw i wygrania w totka :))


wtorek, 26 lutego 2013

Nudzi nam się więc Kappa choruje

Czyli chorujemy! To znaczy Kappa choruje. Ma zapalenie ucha i trzeba podawać antybiotyk, który nie jest smaczny (tak twierdzi Córka). Pani Doktor powiedziała że to ucho co ją bolało 2 dni temu jest lekko zaczerwienione ale drugie weszło w fazę ekstremalną (przez noc!). Lipa blada... :(
Ksji nie miała szczepionki i dodatkowo dostała skierowanie do ortopedy bo źle stawia stopy. Dokładnie tak źle jak ja, czyli przyciska zewnętrzną część bardziej. Dlatego muszę wymieniać często buty :/
Dziś odbył się także test dwulatka. Dostałam kartkę do wypełnienia, na szczęście była w dwóch językach (greckim i niemieckim). Musiałam zaznaczyć słowa których Ksji używa samowolnie. Były dwie tabele: jedna po grecku i bliźniacza po niemiecku, z tym że my nie mówimy do niej po niemiecku... Grek poinformował o tym pielęgniarkę więc miałam zaznaczyć polskie wyrazy w rubryce DE. Z tych co tam były wyszło nam że umie 27 słów na 40... Szkoda że nie mogliśmy wypisać tych co ogólnie potrafi, cała litania by nam wyszła ;P Mała ogólnie baaardzo dużo mówi i jest wszystkiego ciekawa, w przeciwieństwie do jej Starszej Siostry która w większości mówiła w swoim języku tylko!

.....................................................................................

Wczoraj nudziło mi się ekstremalnie więc uszyłam Starszej spódnicę baletnicy, ale coś mi nie wyszła... Najważniejsze że Obdarzonej się podoba:

Jak widać opaska nie schodzi z głowy. No i ten uśmiech jest "lekko" chorobowy bo dziś robiłam zdjęcie

Ksji pozazdrościła i także prosi o włożenie spódnicy:

Baletnica nie dopięta ale wciąż się trzyma, bo Ksji dużo ostatnio je ;P Poza tym Modelka była onieśmielona swoją rolą, hihihi :D Wiedziała że ją Ludzie będą oglądać :D

..............................................................................................

A jak już o chwaleniu mowa to powiedziałam Kappie że Wszyscy w blogowym świecie chwalą jej prace i mówią że są najpiękniejsze na świecie. Jak się ucieszyła!!! Uśmiech miała od ucha do ucha i z błyskiem oka pytała :"Naprawdę? Moje?". W tym miejscu chciała bym Wam podziękować za docenianie pracy mojej Starszej Córuni :))  DZIĘKUJE!!!


poniedziałek, 25 lutego 2013

Historia pewnej bluzki

Była sobie bluzka. Bardzo ładna i dziewczęca. O taka:


Pewnego dnia pobrudziła się i to tak że nie dało się jej już uratować. Wspaniała Jazz zamiast wyrzucić ją lub przerobić na ściereczki pozostawiła ją do wykorzystania kiedyś...
.... Leżała tak miesięcy kilka aż Ksji rozbolało ucho. Matka jej pomyślała: "opaska by się przydała". Wzięła więc torbę z ciuchami do przeróbki i poszukała czegoś co by się przydało...
Znalazła bluzkę Ksji z gumką w sam raz ;) Wycięła, przecięła i zszyła na maszynie. Potem wzięła telefon i znalazła tutorial na kwiatka z materiału i zrobiła taki z falbanki :)) Rezultat jest taki:







Teraz ucho ma już ciepło i ponoć przestało boleć. Co nie zmienia faktu że Rodzice jutro rano zabierają Dzieci do Pediatry ;D

Pozdrawiam serdecznie :))


środa, 20 lutego 2013

Poranek dnia

Dzisiejszego dnia poranek zdominowała stara zabawka, odkryta od nowa ;)
Problem w tym że Ksij zapomniała jak się nią bawić. Pokazałam jej i wytłumaczyłam a ona i tak w zgadywanki się bawiła:
- Tu?
- Nie tutaj
- Tutaj?
- Nie
- Tutaj?
- Tak (i wkładała aż się udało)



 Potem wysypywanie czterech kształtów i od nowa... Zawsze gdy jej się udało próbowała wsadzić tam kolejny klocek ale... "Mann" to słowo towarzyszyło prawie każdej nie udanej próbie, w zamiennie z  "ooooooooo mannuuuu"


Zabawa trwała w kółko przez całą godzinę. Następnie spać Dziecię poszło a Mama wzięła się za robienie kartek na imieniny... Pokaże jak już dojdą do Właścicielek, czyli sobie poczekacie ;D

Teraz Ksji wstała w umiarkowanym humorze i ogarnęłyśmy dom by nie wyglądało że pół dnia nic nie robimy ;P

Pozdrawiam i lecę zobaczyć jak tam obiad na palniku :*


wtorek, 19 lutego 2013

Wspomnienie Dziadka, czyli pytania o szycie

Dostałam ostatnio wyróżnienie od Agi J z bloga agajew.blogspot.com
Te pytania są wyjątkowe, związane z szyciem! Wyjątkowe tym bardziej że przywołały mi wiele wspomnień :)


1. Moje pierwsze wspomnienie o szyciu.....
        To było wieki temu! Uszyłam sobie białą bluzkę z znalezionego w domu materiału. Bluzka była na grube ramiączka do połowy pośladków. Można ją było nazwać obcisłą tuniką :) Wtedy miałam lepszą figurę ;P Najważniejsze jednak było to że powstała w nocy i cała uszyta w ręku!!! Była moją dumą!!! Jeszcze gdzieś powinna być ale niestety upaćkałam się gdzieś i nie chciało mi się sprać :( Wtedy Rodzina powtarzała mi "Szkoda że Dziadka już nie ma to by Cię nauczył szyć"... Tata mojej Mamy był Krawcem :D

2. Pierwsza zepsuta rzecz.....
        W sensie że jak to? Że przy szyciu? Jak tak to była ofkors igła przy szyciu jeansowej torby. A jak nie chodzi o szycie to ja nie wiem co było pierwsze! Zawsze mi coś leci z rąk ;P

3. Pierwsza super uszyta rzecz....
          Tunika była moją dumą ale to torebka dla Córy była naprawdę super!

4. Najbardziej lubię szyć...
           No cóż jeszcze nie szyję tak dużo by lubić coś bardziej a coś mniej. Wiem że lubię szyć dla Dziewczynek. Ta iskra w oku gdy mówię że to dla nich... Bezcenna :D

5. Nie cierpię  szyć...
          Z dużej ilości jeansu... To koszmar jakiś i igły mi łamię... Poza tym nie lubię szyć na szybkiego, wszystko mi się wtedy plącze a ja zbyt szybko tracę cierpliwość :/

6. Szyję rano czy wieczorem?....
          W południe gdy mi Ksji zasypia, hihihihi

7. Zaczynam szyć ...i przychodzi koleżanka...(co robię?)
           Chwilowo nie mam koleżanek by mnie mogły tak zaskakiwać. Tym bardziej jeśli już ktoś przyjdzie to chętnie zdradzę maszynę na rzecz kawki z mlekiem i cukrem (ja kawę tylko w towarzystwie pijam :))

8. Moja pierwsza maszyna to??
           Singer! Mama twierdzi że Dziadek miał też Singera :) Tym bardziej jestem dumna że ją mam!!!

9. Uważam że najlepiej mi wychodzi....
           Gdy szyję z sercem. Wtedy nawet niedociągnięcia mi nie straszne bo chce mi się je poprawiać by uszyć ideał.

10. Chciałabym się nauczyć jeszcze....
           Szyć sukienki! Zawsze marzyłam by uszyć sobie jedną a potem drugą i trzecią i wreszcie mieć takie jakie chcę a nie takie jakie są w sklepie ;P

11. Ale i tak kocham....
         W szyciu kocham najbardziej wspomnienie Dziadka Staśka... Jego pracownia z wielkim drewnianym stołem, maszyną pod oknem, wzorem garnituru rzuconym na materiał, wielkim magnesem do zbierania igieł, kalendarzem kartkowym, z którego zbierałyśmy rzucane byle jak kartki chodząc po stole, "jazdą" na rowerze Dziadka jak już mieszkał w bloku gdy szedł! (bo ja siedziałam na siodełku :D) do pracowni :) 


Bardzo tęsknie za Dziadkiem i baaardzo żałuje że już go nie ma... Nauczył by mnie krawieckiego fachu i pewnie jeszcze tysiąca innych rzeczy... Cieszę się jednak że mogłam z nim spędzić swoje dzieciństwo :D

To zdjęcie Dziadka było robione na moją komunię w 1992 roku. Na oryginale jestem jeszcze ja i Babcia. Skan zrobiłam do ramki czterookiennej. Umieściłam tam zdjęcia dwóch Babci, które całe szczęście są jeszcze z nami i dwóch Dziadków. Teraz pisząc tego posta okazało się że nie mam zdjęcia :/ Na pomoc przyszła Mama! DZIĘKUJE MAMUŚ!!!

Pozdarwiam

poniedziałek, 18 lutego 2013

Tak to powinno wyglądać

Pamiętacie moje niezgrabne początki z decoupage? Nie ten klej, nie ten podkład, nie to podejście do sprawy...
W sierpniu dostaliśmy likier z Koum Quat'u od Chrzestnego Kappy który pracuje w hotelu na Korfu. Opróżniliśmy butelkę a ja pomalowałam ją na biało. Czekała tak wiele miesięcy... Do dziś!

Postanowiłam w tym tygodniu wziąć się artystycznie do dzieła :)) Tak powstała moja praca z decoupage'm

Przód
Tył
Zdaje się że powinno to tak właśnie wyglądać? Co Wy o tym sądzicie?

Przez jedno popołudnie zrobiłam tylko tyle :( Kappa jednak była bardziej twórcza :D Z niewielką pomocą Mamy ;P
Jej pierwsze dzieło... Obraz malowany na płótnie!!!






Kolejne to malowidło na kartce



I na koniec... To czego pozazdrościła Córa, Mamusi... Buteleczka z decoupage'm do nowego mieszkania Greckiej Babci, zwanej Jaja!


Ponieważ buteleczka została zrobiona z miłości do Babci to zgłaszam ją na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam


Pozdrawiam serdecznie :))

piątek, 15 lutego 2013

Leniwy tydzień pełen pracy

Grek Ukochany w tym tygodniu pracuje na nocki. Oznacza to tyle że..... Gdy rano budziliśmy się do przedszkola cała cały rytuał był przeprowadzany na paluszkach i w ciszy. Po odprowadzeniu Kappy szliśmy z Ksji na zakupy i śniadanie do pobliskiego "super sklepu". Starałyśmy się jak najpóźniej wrócić do domu a gdy już w nim byłyśmy to procedura "cicho sza" była kontynuowana aż do 11:00 gdy Dziecko szło spać. Wtedy rozpoczynał się czekanie na pobudkę Męża by móc wstawić pranie, pozmywać, ugotować obiad, posprzątać... Czasu mało bo, to co mogła rozłożyć na cały dzień, musiało zmieścić się w niecałych 5 godzinach, po których Dzieci i ich Ojciec znów szli spać. Jak dobrze że to już ostatnia noc pracująca :))
We wtorek dodatkowo poszliśmy z Kappą, po przedszkolu, po dwie zgrzewki wody. W drodze powrotnej Starszak stwierdził że już iść nie może. Butelki z wodą leżały na oparciu wózka, więc nie było mowy o staniu na podnóżku, który znajduje się na tyle pojazdu ośmiokołowego ;P Sprytna Mama więc zrobiła drabinkę wariatów:


Kappa siedziała normalnie, Ksji na wodzie a Jazz pchała ciężki wózek ;P Dobre ćwiczenie kondycji, hihihi :D

.............................................................................................

W tym tygodniu były też tak zwane walentynki. Czy coś dostałam? Standardowo, nic! Zrobiła za to ptysie do kawy Mężusiowej:


Z okazji walentynek odebrałam Kappę wcześniej z przedszkola... Dokładnie rzecz ujmując to zadzwonili do mnie z informacją iż Dziecię moje ma 38st. gorączki i kiedy mogę przyjść i ją odebrać!?! Wszystko było pięknie powiedziane po niemiecku... Dobrze że w większości rozumiem co się do mnie mówi, chociaż wciąż nie potrafię sklecić zdania. Wydusiłam z siebie tylko: "Ich komme" i poszłam z Ksji, a w myślach zastanawiałam się dlaczego Grek pojechał do miasta i zabrał Złotko... Wróciłyśmy, dałam nurofen, potem jeszcze raz w nocy i rano no i już jest dobrze. To znaczy zobaczymy przez weekend czy przypadkiem nic się z tego nie wylęgnie!?!

.................................................................................

Poza tym nic twórczego nie robię i postanawiam od poniedziałku wziąć się za siebie bo tak dalej być nie może.... Trzeba działać żeby wypróbować te farby w spreju :D

Pozdrawiam