Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 25 lutego 2016

W poszukiwaniu wiosny, rocznik 2016

Zaprowadziłam dziś Panienki na świetlice, która mieści się we Wsi, i poszłam poszukać wiosnę. Widziałam ją już w drodze do zerówki ale we Wsi jakoś nie.... Szłam zamyślona i prawie ją przegapiłam....
Ponie i Panowie przedstawiam Wam WIOSNĘ rocznik 2016






Po drodze zadzwonił Grek. Wrócił wcześnie do domu i chciał mnie przyłapać z kochankiem ale na szczęście ten zdążył już wyjść na space, hihihihihi. Z powodu swej klęski Mąż dołączył do mnie i podwiózł do swoich Kochanic.




Po drodze sprawdziliśmy co w naszym gaju oliwnym. Tam mamy takie widoki



Powróciliśmy o zachodzie słońca.



Lecę po Córunie
Jazz

Prezenty na ostatnią chwilę

Kappa przyjaźni się z inną Kappą, są najlepszymi koleżankami i nawet mają podobne charakterki. Często gdy rozmawiamy o tym z Mamą Kappy2 stwierdzamy zgodnie- to wina imienia ;)
Kappa2 zaprosiła nas na swoje urodziny w lecie a kilka dni później byłyśmy zaproszona na kolejne urodziny, kolejnej Dziewczynki z klasy Kapp. Znów stanęliśmy przed problemem co tutaj dać w prezencie?!? Jak ja tego nie lubię!!! Bo przecież dzisiejsze Dzieciaki mają więcej zabawek niż czasu by się nimi bawić, ciuchów pełne szafy..... No to co kupić?!? Nic nie kupić!!! ZROBIĆ!
Farby poszły w ruch i malowidła gotowe:






Żeby nie było że nie jesteśmy na czasie to wypaliłam w drewnie Elzę z Krainy Lodu:




Jedna Elzunia została w domu dla Panien K.


Prezenty się podobały i to najważniejsze :D
Pozdrawiam
Jazz


środa, 24 lutego 2016

No to siup na niedzielną kawkę

LATO          NIEDZIELA        KAWA NAD WODOSPADEM
ale nie tym wiejskim, bo ten nam wysycha i w sierpniu nic już nie cieknie!
Tym razem pojechaliśmy do Αγ. Ιωάννης - Ag. Ioannis







Wypiliśmy kawę przy placu zabaw także Panny K. się wybawiły a następnie był spacer i powrót do domu na obiad.... Który oczywiście sam się zrobił ;P

Jazz


wtorek, 23 lutego 2016

Ogień

Zimą ogrzewamy mieszkanie piecem, na drewno. Jako że kobieta jest opiekunką domowego ogniska, obowiązek rozpalania w piecu należy do mnie. Także utrzymywanie ciepła to moja specjalność ;P Za to ciepło w domu dostaje mi się czasem od Męża, że niby spalam za dużo drewna.... Na następny dzień należy tylko nie rozpalić w piecu z samego rana i niech mu tyłeczek marznie i już po krzykach że za dużo, hihihi.


Gdy w domu pali sie ogień w piecu na dworze pali się niebo:





Wszystkie zdjęcia zrobione z mojego podwórka! Teraz już wiadomo czemu kocham to miejsce :)

Jazz


poniedziałek, 22 lutego 2016

Było, minęło - Urlop

Urlop Mężowskiego był na w połowie sierpnia. Trwał on całe dwa dni więc..... spontaniczne spakowanie się i w drogę! A gdzie? Na kamping!




Szybkie pakowanie, szybki wyjazd i nie sprawdziłam pogody! Ale i tak było super! Kappie nie przeszkadza zimna woda i ogromne fale co to podcinały Ksji nogi gdy stała w wodzie ;P



Ksji boi się głębokich zbiorników wody więc bawiłyśmy się na plaży pełnej, wyrzuconych przez morze, małż. Miałyśmy wiaderka i Syrenę do super zabawy :)



Czasem tylko wchodziłyśmy do wody a potem grzałyśmy się w ręcznikach podziwiając jak Kappa pływa z Tatą :D


Na szczęście innymi razami gdy robiliśmy jednodniowe wyskoki nad wielką wodę można było się nawet poopalać:






Tymi letnimi klimatami żegnam Was dzisiaj :*
Jazz


niedziela, 21 lutego 2016

"Dżudi powiedziała.... No tak...to tylko ja tak mogłam!"

No tak...to tylko ja tak mogłam!


Elo elo Wielkoludy! Słuchajcie co mi się przytrafiło w Niemczech (bo sobie wyjechałam z moją przyjaciółką i z dzieciakami z klas 5 i 6 szkół podstawowych....my byłyśmy opiekunami...jakby ktoś myślał, że z kolegami i koleżankami a my cofnęłyśmy się w rozwoju :)) Jednego dnia zabraliśmy ich na kajaki, ja siedziałam w kajaku z Benem (to jeden z organizatorów całego obozu...ma 45 lat). Pływało się super...ja wiosłowałam a on studiował mapę tych spływów- teraz mam takie muskuły, że szok. Jedne z podopiecznych się zaplątały w krzakach, więc ja z Benem popłyneliśmy im pomóc. Wyciągneliśmy ich z chaszczy i pchneliśmy aby odpłynęły...ja odwróciłam się do Bena bo coś tam do mnie bełkotał i chciałam zacząć wiosłować ale .....nagle czuję opór a wiosło stoi w miejscu...odwracam się a moje wiosło jest w kajaku tych dziewczynek....na twarzy Martusi...dacie wiarę, walnęłam dziecko wiosłem w twarz...jak to zrobiłam to nie wiem, ale powiedziała, że nie bolało! Myślałam, ze gorzej już nie będzie i co.....? KATASTROFA!!! Poszliśmy po kajakach do restauracji na obiad. Dzieciaki zajeli stoliki a ja z Beno z Martą (moją przyjaciółką-ta co była moją świadkową na ślubie cywilnym) i Uwe (kolejny organizator) usiedliśmy przy innym stole, tak, że siedziałam tyłem do podopiecznych. Zaczeliśmy gadać a kelnerka roznosiła obiad dla naszej grupy. Ja tak gestykulowałam jak mówiłam, że nie zauważyłam kelnerki, która szła za moimi plecami...nagle jak nie machnęłam ręką, walnęłam w ręce tej kelnerki a ona wywaliła dwa talerze z obiadami...talerze się stłukły, a ona wściekła na mnie....pomogłam jej sprzątnąć i ona poszła! Za parę minut znowu idzie z obiadem a Uwe z Benem złapali mnie za ręce i mówią, że może przejść bezpiecznie...ona zaczęła się śmiać i rozdała dalej obiady! Potem zaczeli mnie nazywać Miss Latającego Sznycla. I już do końca wyjazdu się śmieli z tej sytuacji. Wróciliśmy do szkoły w której mieszkaliśmy i oni opowiadali tę sytuację Steffi, która szykowała kolację dla nas a Chłopaki do mnie "Ilona to obiad na jutro, chcesz nim od razu porzucać czy zaczekasz do jutra?" i tak do końca, mieliśmy taką polewę ale nigdy nie zapomnę miny tej kelnerki...taka wściekła!
Porażka ale długo będą mnie pamiętać! Było super i szkoda, że tylko 10 dni!
Pozdrawiam



10.07.2009


sobota, 20 lutego 2016

Modelinowe inspiracje

Modeliny ubywa nam jak lodu w słoneczne dni! Uwielbiamy z niej lepić a Panny zaczynają być coraz lepsze :) Tym razem wyciągnięcie modeliny zapoczątkował program w telewizji gdzie Pani pokazywała jak zrobić delfiny z bananów. Banany mieliśmy w lodówce, winogron już nie.... Tak też woda powstała z mandarynek a piłeczki w buźkach z granatu:


Tak podziwiałam to dzieło i zjadałam "wodę" że postanowiłam zrobić delfinki z modeliny:


A jak już zaczęłam się bawić to przyłączyły się Dzieweczki

Kappa, Jazz i Ksji (z małą pomocą Mamy)

Moje tyłem


Jazz, Kappa, Ksji (bez pomocy)

Jajko Ksji, podstawa Kappa

Ksji (pomagałam tylko w instalacji patyczka w łodydze)

Te u góry to muszelki Kappy, ten na dole muszelka Ksji

Samodzielne Olafy w wersji Kappy i Ksji

Autorzy i ich dzieła
Wybaczcie za jakość zdjęć ale była robiona telefonem i tak czasem kiepsko widać. No ale ten fakt jest najmniej przerażający! SKOŃCZYŁA nam się MODELINA!!! A w Grecji wciąż nie mogę jej znaleźć...
 Rodzino! RATUNKU!!!

Pozdrawiamy
Jazz i jej Pomocnice