Dwie Szkoły Zerówkowe połączyły się podczas wycieczki do miasta. W programie był teatr i biblioteka.
To dla Dzieci :)
Opiekunowie którzy nie poszli na przedstawienie poszli na kawę i bugacę:
lub inną pitę:
Poplotkowałyśmy, pośmiałyśmy się, zrobiliśmy małe zakupy i na tym skończył się Rodzicielski Czas Wolny :P.
Gdy dołączyliśmy do naszych Podopiecznych pomogliśmy przy drugim śniadaniu zjedzonym w holu teatru, co by nie zgubić naszej szóstki ;) (druga szkoła ma więcej Dzieci, około 20). W tym czasie dowiedziałam się że przedstawienie było śmieszne i bardzo się podobało ale żadnych szczegółów.... Po posiłku odprowadziliśmy Zerówki do Biblioteki Miejskiej.
Na miejscu Dzieci poznały mysz książkową, Janisa, szara myszka siedziała cichutko na rękach Pani która czytała dzieciom historię o myszy która dosłownie pożerała książki.... Był tam także Wasilis, czarna myszka, niestety on siedział na karniaku gdyż poprzedniej nocy zjadł całą książkę ;)
Następnie Dzieciaki wzięły po jednej książce i usiały na trawce lub w domku i oglądały obrazki
Koleżanka Ksji w drodze powrotnej do autobusu została nazwana "moją przylepą" bo jej kurtka wciąż przyczepiała się do mojego swetra, hihihihi. Teraz wciąż na mnie woła "przylepa", hahahaha. Dzieciaki w zerówce są super! Cudaki :))
Fajne te wycieczki tylko szkoda że obiad który ugotowałam na dwa dni (no wiecie w dniu wyjazdu z zerówką nie miałabym czasu) został zjedzony w pierwszym dniu ;( Także po powrocie zaczęło się życie na wariackich papierach, hahahaha. Gotowanie, pranie, sprzątanie, hahaha.
Pozdrawiam Was
Jazz
To dla Dzieci :)
Opiekunowie którzy nie poszli na przedstawienie poszli na kawę i bugacę:
![]() |
| Μπουγάτσα Źródło |
![]() | |||||
| Spakanopita i Tiropita Źródło |
Poplotkowałyśmy, pośmiałyśmy się, zrobiliśmy małe zakupy i na tym skończył się Rodzicielski Czas Wolny :P.
Gdy dołączyliśmy do naszych Podopiecznych pomogliśmy przy drugim śniadaniu zjedzonym w holu teatru, co by nie zgubić naszej szóstki ;) (druga szkoła ma więcej Dzieci, około 20). W tym czasie dowiedziałam się że przedstawienie było śmieszne i bardzo się podobało ale żadnych szczegółów.... Po posiłku odprowadziliśmy Zerówki do Biblioteki Miejskiej.
Na miejscu Dzieci poznały mysz książkową, Janisa, szara myszka siedziała cichutko na rękach Pani która czytała dzieciom historię o myszy która dosłownie pożerała książki.... Był tam także Wasilis, czarna myszka, niestety on siedział na karniaku gdyż poprzedniej nocy zjadł całą książkę ;)
Następnie Dzieciaki wzięły po jednej książce i usiały na trawce lub w domku i oglądały obrazki
Koleżanka Ksji w drodze powrotnej do autobusu została nazwana "moją przylepą" bo jej kurtka wciąż przyczepiała się do mojego swetra, hihihihi. Teraz wciąż na mnie woła "przylepa", hahahaha. Dzieciaki w zerówce są super! Cudaki :))
Fajne te wycieczki tylko szkoda że obiad który ugotowałam na dwa dni (no wiecie w dniu wyjazdu z zerówką nie miałabym czasu) został zjedzony w pierwszym dniu ;( Także po powrocie zaczęło się życie na wariackich papierach, hahahaha. Gotowanie, pranie, sprzątanie, hahaha.
Pozdrawiam Was
Jazz




















