I to też kiedyś musiało się przydarzyć....
elo łobuziaki! Kolejna historia.....nie z tej ziemi. Początek skrócę: pędziłam z PZU do starej miłosny do Mc Donalda, bo tam się umówiłam z siostrą i jej mężem, bo Rafał miał mi zrobić elektrykę w domu! Koniec! Jesteśmy przy jartonie (centrum budowlane u nas w wilidż), wysiadamy i idziemy do sklepu po puszki i koneksy- coś takiego! zapłaciłam i chwilę pogadałam z koleżanką i pobiegłam za szwagrem i Ziutą.....pewnie myślicie, że odjechali bo za długo gadałam....a właśnie nie. Stoją przy samochodzie i się kłucą...podchodzę a Rafał; "nigdzie nie jedziemy, Ziuta zatrzasnęła kluczyki w samochodzie"....to da się tak? da!.. Poleciałam po śrubokręt do jartonu ale kiepscy z nas włamywacze. I dupa blada, kluczyki pięknie wiszą w stacyjce do odpalenia a my nie możemy ich dotknąć! Dzwonie do taty (który był u mnie w wiązowne)j aby podjechał do jartonu i dał nam samochód...po co...aby jechać na Mokotów po drógi komplet kluczy! Tato dobry człowiek (ja mam to po nim) przyjechał, dał Rafałowi samochód (tego nie odziedziczyłam....facetów i samochodów się nie pożycza), odwieźliśmy go do mnie (bo mi dom remontuje tzn pokój i korytarz) i pojechaliśmy! tu wtrące, że ochroniaż z jartonu pilnował nam samochodu a my mieliśmy mu za to kupić czekoladę....i tu kolejna opowieść...Jesteśmy na Mokotowie i ja mówię do nich "to wy idźcie po kluczę a ja idę po flaszkę i czekoladę" (flaszka po to bo Rafał za robociznę ją chciał). Poszłam....pobłądziłam bo nie pamiętałam gdzie jest ten monopolowy, po 10 min znalazłam, kupiłam (aaaa tu was zaskoczę- dowodu nie chcieli) i dzwoni Ziuta "noo gdzie jesteś my już od 5 min czekamy". Powrót zają mi kolejne 10 min. Doszłam do samochodu a oni patrzą w tył, zapukałam w szybę aby samochód z tyłu otwożyli, a rafał " gdzie ty byłaś?", ja" w monopolowym",a Rafał załamany mówi "widzisz ten budynek biały ty z 10m za tobą.......to sklep z alkoholami i spożywczy". Noo a skąd ja biedna mogłam wiedzieć, że sklep mają obok bloku?
Pewnie zastanawiacie się a gdzie był wtedy Kruszyna? w pracy do północy. Ale jak mu opowiedzieliśmy tę historię to nie uwieżył i myślał, że se jaja robimy! i tu zaapeluję do męża: Mężu- tak było....zaufaj wkońcu swojej żonie, czasem zdaży mi się nie żartować!
Elektryka zrobiona, flacha wypita, samochód jeździpapapa
30.05.2009
elo łobuziaki! Kolejna historia.....nie z tej ziemi. Początek skrócę: pędziłam z PZU do starej miłosny do Mc Donalda, bo tam się umówiłam z siostrą i jej mężem, bo Rafał miał mi zrobić elektrykę w domu! Koniec! Jesteśmy przy jartonie (centrum budowlane u nas w wilidż), wysiadamy i idziemy do sklepu po puszki i koneksy- coś takiego! zapłaciłam i chwilę pogadałam z koleżanką i pobiegłam za szwagrem i Ziutą.....pewnie myślicie, że odjechali bo za długo gadałam....a właśnie nie. Stoją przy samochodzie i się kłucą...podchodzę a Rafał; "nigdzie nie jedziemy, Ziuta zatrzasnęła kluczyki w samochodzie"....to da się tak? da!.. Poleciałam po śrubokręt do jartonu ale kiepscy z nas włamywacze. I dupa blada, kluczyki pięknie wiszą w stacyjce do odpalenia a my nie możemy ich dotknąć! Dzwonie do taty (który był u mnie w wiązowne)j aby podjechał do jartonu i dał nam samochód...po co...aby jechać na Mokotów po drógi komplet kluczy! Tato dobry człowiek (ja mam to po nim) przyjechał, dał Rafałowi samochód (tego nie odziedziczyłam....facetów i samochodów się nie pożycza), odwieźliśmy go do mnie (bo mi dom remontuje tzn pokój i korytarz) i pojechaliśmy! tu wtrące, że ochroniaż z jartonu pilnował nam samochodu a my mieliśmy mu za to kupić czekoladę....i tu kolejna opowieść...Jesteśmy na Mokotowie i ja mówię do nich "to wy idźcie po kluczę a ja idę po flaszkę i czekoladę" (flaszka po to bo Rafał za robociznę ją chciał). Poszłam....pobłądziłam bo nie pamiętałam gdzie jest ten monopolowy, po 10 min znalazłam, kupiłam (aaaa tu was zaskoczę- dowodu nie chcieli) i dzwoni Ziuta "noo gdzie jesteś my już od 5 min czekamy". Powrót zają mi kolejne 10 min. Doszłam do samochodu a oni patrzą w tył, zapukałam w szybę aby samochód z tyłu otwożyli, a rafał " gdzie ty byłaś?", ja" w monopolowym",a Rafał załamany mówi "widzisz ten budynek biały ty z 10m za tobą.......to sklep z alkoholami i spożywczy". Noo a skąd ja biedna mogłam wiedzieć, że sklep mają obok bloku?
Pewnie zastanawiacie się a gdzie był wtedy Kruszyna? w pracy do północy. Ale jak mu opowiedzieliśmy tę historię to nie uwieżył i myślał, że se jaja robimy! i tu zaapeluję do męża: Mężu- tak było....zaufaj wkońcu swojej żonie, czasem zdaży mi się nie żartować!
Elektryka zrobiona, flacha wypita, samochód jeździpapapa
30.05.2009















