Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

poniedziałek, 8 lutego 2016

"Dżudi powiedziała.... I to też kiedyś musiało się przydarzyć...."

I to też kiedyś musiało się przydarzyć....


elo  łobuziaki! Kolejna historia.....nie z tej ziemi. Początek skrócę: pędziłam z PZU do starej miłosny do Mc Donalda, bo tam się umówiłam z siostrą i jej mężem, bo Rafał miał mi zrobić elektrykę w domu! Koniec! Jesteśmy przy jartonie (centrum budowlane u nas w wilidż), wysiadamy i idziemy do sklepu po puszki i koneksy- coś takiego! zapłaciłam i chwilę pogadałam z koleżanką i pobiegłam za szwagrem i Ziutą.....pewnie myślicie, że odjechali bo za długo gadałam....a właśnie nie. Stoją przy samochodzie i się kłucą...podchodzę a Rafał; "nigdzie nie jedziemy, Ziuta zatrzasnęła kluczyki w samochodzie"....to da się tak? da!.. Poleciałam po śrubokręt do jartonu ale kiepscy z nas włamywacze. I dupa blada, kluczyki pięknie wiszą w stacyjce do odpalenia a my nie możemy ich dotknąć! Dzwonie do taty (który był u mnie w wiązowne)j aby podjechał do jartonu i dał nam samochód...po co...aby jechać na Mokotów po drógi komplet kluczy! Tato dobry człowiek (ja mam to po nim) przyjechał, dał Rafałowi samochód (tego nie odziedziczyłam....facetów i samochodów się nie pożycza), odwieźliśmy go do mnie (bo mi dom remontuje tzn pokój i korytarz) i pojechaliśmy! tu wtrące, że ochroniaż z jartonu pilnował nam samochodu a my mieliśmy mu za to kupić czekoladę....i tu kolejna opowieść...Jesteśmy na Mokotowie i ja mówię do nich "to wy idźcie po kluczę a ja idę po flaszkę i czekoladę" (flaszka po to bo Rafał za robociznę ją chciał). Poszłam....pobłądziłam bo nie pamiętałam gdzie jest ten monopolowy, po 10 min znalazłam, kupiłam (aaaa tu was zaskoczę- dowodu nie chcieli) i dzwoni Ziuta "noo gdzie jesteś my już od 5 min czekamy". Powrót zają mi kolejne 10 min. Doszłam do samochodu a oni patrzą w tył, zapukałam w szybę aby samochód z tyłu otwożyli, a rafał " gdzie ty byłaś?", ja" w monopolowym",a Rafał załamany mówi "widzisz ten budynek biały ty z 10m za tobą.......to sklep z alkoholami i spożywczy". Noo a skąd ja biedna mogłam wiedzieć, że sklep mają obok bloku?
Pewnie zastanawiacie się a gdzie był wtedy Kruszyna? w pracy do północy. Ale jak mu opowiedzieliśmy tę historię to nie uwieżył i myślał, że se jaja robimy! i tu zaapeluję do męża: Mężu- tak było....zaufaj wkońcu swojej żonie, czasem zdaży mi się nie żartować!
Elektryka zrobiona, flacha wypita, samochód jeździpapapa



30.05.2009

sobota, 6 lutego 2016

Spacerkiem nad wiejski wodospad

26 Kwietnia 2015 roku poszliśmy na spacer, podziwiać widoki za naszą wsią.
Wybór padł na wodospad gdzie Pierwszego Maja niektórzy z młodszej części naszego społeczeństwa urządza piknik z grillem :) My jeszcze tam nie jedliśmy ale może w tym roku!?! W każdym razie widoki są piękne i to bez różnicy na pogodę :)


W brew pozorom do wodospadu jest dalej ale z obawy przed małymi nogami Panien K. te trzy dodatkowe kilometry przejechaliśmy samochodem, także znak wskazywał rzeczywistą przebytą trasę. Co wcale nie znaczy że to był niewinny spacerek... Wodospad znajduje się w kanionie więc po względnie lekkim zejściu czekało nas ciężkie wejście pod górę :P
Nasza wieś mieści się na podnóżu górskiego terenu, pełnego kanionów. To piękne tereny, warte greckich bogów. Gdy schodzę pomiędzy te górskie mury nie dziwię się że starożytni bogowie wybrali sobie Grecję na swój dom! Tylko szkoda że mam takiego lenia że w bezchmurne dni nie chodzę tam na spacery :(


 Znak prowadzący nad wodospad

Droga wśród pól uprawnych

Gdzieś tam jest cel naszej wycieczki

Zejście

Potoczek wiosenny

Na wodospadzie

WODOSPAD

Zbieranie kwiatów w kanonie

Uwielbiam fotografować roślinność

A w rękach są zebrane kwiaty ;)

Z powrotem na górze



Pozdrawiam Wszystkich
Jazz

czwartek, 4 lutego 2016

Wiersz dla Rycerza


Staś urodził się wspaniały,
Ale nie był doskonały.
Ciągle w świecie baśni żył,
Jako elf tam gdzieś się skrył.
Tak mu się to spodobało,
Że rodzinę swoją całą,
Wciągnął w baśń tą całkowicie,
To zmieniło i ich życie.
W opowieściach czasem bywa,
Że historia jest złośliwa,
Są tam czarne charaktery,
Tu choroby były cztery:
I serduszko i ciśnienie,
Przełykanie i gryzienie.
Może nawet więcej ich,
Kto by tam policzył w mig.
Staś choć małym elfem jest,
Rycerz z niego też na fest!
Pokonuje swe potwory,
Bo tak bardzo chce być zdrowy.
Dzielnie walczy z chorobami,
Więc nie jeden go pochwalił.
Do dziś ta historia trwa,
Już ją wiele osób zna.
Aby piękny miała koniec,
Możesz ty ją trochę wspomóc!

Autorka Katarzyna Ł.K.





Ogólnokrajowy strajk!

Dziś w Grecji  rozpoczął się strajk generalny. Ludzie chcą, aby rząd zmienił projekt ustawy w sprawie emerytalnej, co oznacza wzrostu podatków i składek emerytalnych oraz odebraniu dotacji państwowej. W brew pozorom przeciętny Grek nie kradnie, nie oszukuje i nie jest cwaniakiem a w swoich zeznaniach podatkowych niczego nie ukrywa, Państwo zrobiło już takie cięcia że trudno wiąże się koniec z końcem. Ludzie nie mogą szukać byle jakiej pracy, gdyż w takiej istnieje ryzyko że pracodawca nie będzie płacić, teraz właśnie szuka się pracy z której co miesiąc dostanie się pieniądze. Niestety to jest trudne i to  powoduje tak duże bezrobocie w kraju. Poza tym kto ma pracować? Większość młodych Greków wyjeżdża za granicę szukać lepszego życia, ponieważ przeciętny Grek lubi pracować. Np. w mojej wsi ponad 70% mieszkańców to osoby na emeryturze. Większość młodych wyjechała.... My też wyjechaliśmy ale tęsknota nas zawróciła na stare śmieci ;) Bo gdyby kraj zapewniał odpowiedni standard życia to nie było by tej całej emigracji i migracji, tak naprawdę jest nie wiele osób które marzą o mieszkaniu z dala od swojej rodziny, kultury i języka.....

Strajki panują już od kilku tygodni ale dziś zamknęli także, niektóre, szkoły. 
W szkole Kappy protestują tylko dwoje nauczycieli, dokładnie drugiej i czwartej klasy. Starsza Panna K. postanowiła wykorzystać ten czas na czytanie i naukę.... Hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha. Żart! Kappa robiła bransoletki na urodziny znajomych z klasy, którzy w tym miesiącu będą mieć urodziny :D



Wczoraj odrobiła całą pracę domową a teraz sprząta z Siostrą pokój i zaraz pójdziemy spacerkiem na świetlicę :)

Pozdrawiam
Jazz

ps. znalazłam pracę dorywczą.... Mam nadzieję że będą płacić....

Buziole

środa, 3 lutego 2016

Było mineło - Szkolny teatr

Pierwsza klasa, na zakończenie roku szkolnego, wystawiła sztukę pod tytułem: "Telewizorek"

Kappa w przedstawieniu grała słońce


Opowieść była o Dzieciach, które każdą wolną chwilę spędzają przed telewizorem. Nie chcą niczego innego robić jak oglądać to co im pokazuje Telewizorek.

 Gdy inne Dzieci razem ze Słońcem proszą je aby wyszły na dwór i pobawiły się z nimi, one odmawiają tłumacząc się że Telewizorek obiecał im ciekawe programy i nie idą.

 Dzieci sprzed Telewizorka były proszone trzykrotnie by wyszły trochę na świeże powietrze ale za każdym razem ich odpowiedź brzmiała "nie". Rodzice, Dzieci (te mądre ;P) i Słońce ustalają że Telewizorek musi zostać wyłączony bo Dzieci które go ciągle oglądają wyglądają na chore. Obiecują mu za to że będą go czasem oglądać, na czym zależało Tacie :)

 Telewizorek przyznaje się że zachowywał się egoistycznie chcąc zatrzymać Dzieci tylko dla siebie i wszyscy zaczynają się razem bawić na podwórku.

Ksji w tym czasie uśmiechała się do swojej ówczesnej miłości z przedszkola, do Ko. To jednak bardzo obszerny temat więc napiszę o tym innym razem ;)

Jazz

wtorek, 2 lutego 2016

Mutyzm wybiórczy w wersji Ksji

Mutyzm wybiórczy
"Zaburzenia funkcjonowania społecznego rozpoczynające się zwykle w dzieciństwie lub w wieku młodzieńczym."


"Mutyzm wybiórczy to zaburzenia lękowe, polegające na wybiórczości mówienia, przez co rozumie się to, że dziecko mówi w pewnych sytuacjach, a milczy w innych. Najczęściej zaburzenie rozwija się we wczesnym dzieciństwie – między 3 a 5 rokiem życia. Występuje ono częściej u dziewczynek. W typowych przypadkach dziecko rozmawia w domu lub z bliskimi i przyjaciółmi, zaś milczy w szkole lub w stosunku do obcych". Do tej pory Ksji jest podręcznikowym przypadkiem.
"Zaburzeniu temu zwykle towarzyszą takie specyficzne cechy osobowości, jak: lęk społeczny, wycofanie społeczne, wrażliwość emocjonalna, opór w kontaktach z innymi, nieraz zachowania opozycyjne."  Ksji jest wesoła, otwarta, komunikatywna, twarda i egoistyczna, gdy mówi "nie" to nie zmienia zdania. Lubi bawić się w licznym gronie, jeśli chce to przewodzi grupie podczas zabawy. Komunikuje się z innymi na migi lub wypowiadając słowa "glug, glug" gdy chce pić lub "mniam, mniam" gdy chce jeść.
"Zaburzenie to jest rozpoznawane, gdy dziecko dysponuje prawidłowym lub zbliżonym do prawidłowego poziomem rozumienia mowy i posługiwania się mową. Wymaga to jednoznacznego potwierdzenia, że w niektórych sytuacjach dziecko posługuje się mową w stopniu odpowiednim dla jego wieku, zaś w innych, specyficznych sytuacjach, kiedy mówienie jest oczekiwane, milczy." Milczenie Ksji na początku przedszkolnej przygody było zamknięte. Śmiała się z zamkniętą buzią, nie wydając żadnego dźwięku. Ewentualnie kiwała głową. W kolejnym etapie zaczęła pokazywać ząbki gdy się uśmiechała. Po prawie trzech miesiącach w przedszkolu zaczęła mówić trochę do jednej ze swoich koleżanek, która spędziła w naszym domu (dzień wcześniej) ponad dwie godziny. W czasie tych odwiedzin Ksji zaczęła do niej mówić tak jak mówi w domu. Niestety kilka tygodni później przeprowadziliśmy się i znów przestała się odzywać. W nowym przedszkolu nie odezwała się już ani słowem. Jej jedynym osiągnięciem w tym czasie było śmianie się w głos. W teraźniejszej szkole Ksji głośno się śmieje, nuci piosenki i wydaje odgłosy zwierząt, ale wciąż nie mówi.
W wakacje przyjechała moja Rodzina z Polski i miała tę przyjemność usłyszenia jak Młodsza Panna K. Zaczęła od wypowiedzenia kilku słów w chwili zapomnienia. Potem była świadoma komunikacja pojedeńczymi zwrotami i na koniec (dwa dni przed ich wyjazdem) mówiła już tak jak każdego dnia ze mną, Tatą lub Siostrą. W tej chwili do tych osób może, ewentualnie, powiedzieć coś przez skype. Tylko do tych i tylko przez skype bo chce mieć pewność że rozmawia z osobą którą dodała do listy osób mówiących.
Pani psycholog u której byliśmy powiedziała nam że Ksji jest gotowa do mówienia ale wciąż się blokuje. Nie należy jej do niczego zmuszać i odpowiadać w jej imieniu, jeśli ktoś ją o coś pyta należy poprosić ją by podała odpowiedź na ucho osoby z listy i dopiero ta zaufana osoba może powtórzyć jej odpowiedź. Poza tym powinniśmy zaprosić jakąś koleżankę ze szkoły i mimo iż jest to dość trudne to prawie znalazłam rozwiązanie. Trudność polega na tym że wszystkie koleżanki mieszkają w innej wiosce a ich rodzice w większości pracują. W związku z tym pomyślałam że skoro jej przyjaciółki przyjeżdżają do świetlicy w naszej wilidż to mogłabym poprosić jedną mamę żeby przywiozła mi swoją córkę do domu na godzinę lub dwie a potem ja ją zawiozę na świetlice, bo i tak tam jadę, i stamtąd ją zabierze już do domu. Rozwiązanie wydaje się najlepsze więc pozostaje mi porozmawianie z mamą Marysi A. bo to najlepsza przyjaciółka Ksji. Panna K. powinna także brać udział w zajęciach poza lekcyjnych. W tym przypadku jest to balet gdzie ma styczność z koleżankami z przedszkola które będą potem w jej klasie podstawowej. Mam nadzieję więc że zmiana szkoły za dwa lata nie będzie dla niej zbytnim szokiem by znów się zamknąć w sobie. Niestety terapia w tym kraju jest dość drogim przedsięwzięciem ale na szczęście mamy to odroczone do września. Po prostu by dać szansę Ksji na samodzielne rozwiązanie tego problemu bo ona naprawdę chce mówić i czasem nawet jej się wymyka cuś ;)
Mamy nadzieję że wkrótce zrobi nam niespodziankę i zacznie mówić do osób które zna. Bo do nie znajomych może nie mówić, hehehe.

Pozdrawiam Wszystkich
Jazz

poniedziałek, 1 lutego 2016

Szczęśliwego Nowego Miesiąca :)

I pomyśleć że minął już pierwszy miesiąc tego roku... Jak ten czas szybko biegnie!
A u nas nic się nie dzieję, poza tym że:

Ksji ma potwierdzony Mutyzm Wybiórczy (objawia się tym że dziecko nie mówi poza domem i z osobami nie należącymi do najbliższej rodziny)
Kappa ma wadę wymowy (chodzi o litery th i f co w języku greckim ma ogromne znaczenie. Jedno jest "plującym f"  a drugie normalnym. Niestety ja sama różnicy nie słyszę i dlatego musimy zapisać ją do logopedy)
Jazz "ucięła" sobie palucha (dwa szwy i dzięki temu poszła na przymusowy urlop, na dwa tygodnie, Prace domowe wykonywał Grek :) )
Grek ciężko pracuje czasem nie widując swoich dzieci :( (no dobra przesadziłam z tym ciężko ale faktem jest że pracuje w takich godzinach że widuje Dziewczyny wieczorem przed ich pójściem spać....)




Sumując wszystko - u nas wszystko gra i tańczy. Jest wesoło i (ftu,ftu,ftu żeby nie zapeszyć) w harmonii, zdrowiu i szczęściu. Choć mogłoby być więcej pieniążków to doceniamy i chwalimy się tym co mamy i dziękujemy za to co jest :D


Do napisania\przeczytania
Jazz

ps.pozdrawiam Mamusię :*