Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

poniedziałek, 11 marca 2013

Bolące nogi, czyli udany weekend

W sobotę rano wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy.... na basen :))

5 godzin moczenia, pływania, zjeżdżania i relaksowania się!!!


Źródło
Najpierw weszliśmy do średniego basenu przyzwyczaić Ksji do wody. Płaczu było sporo ale widok szczęśliwej Siostry przełamał opory i strach :)
Następnie zwiedziliśmy obiekt i weszliśmy się pomoczyć w basenie z bąbelkami (jak to się nazywa?) Co 10 min. siła "bąbelek" się zwiększała i mieliśmy cudowny relaks...
Kolejnym odkryciem był brodzik dla najmłodszych gdzie Ksji stanęła i stała bawiąc się wodą z maleńkiej fontanny. Wtedy dopiero przełamała się ostatecznie i dalsze zwiedzanie poszło jak z płatka!
Przed wejściem na basenną część z fotografii Grek skoczył na pięterko coby  sprawdzić zjeżdżalnie ;P Wróciwszy do nas i stwierdzeniu, że nawet Ksji sama mogła by zjechać, poszliśmy bawić się w wodzie. Tutaj znajdowały się zjeżdżalnie strome, takie ścienne (małej nawet zjechaliśmy we czwórkę ;) ), nurt wodny (fajnie człowiekiem zarzucało), karuzela z deszczem (oj zimno się zrobiło) oraz fontanna i drabinka sznurowa. W tej części Kappa ostatecznie puściła się Rodziców by sama popływać w rękawkach ;) Do tej pory pływała za ręce, w kole, z makaronem i na Ojcu swym! Duma mnie rozpierała :D W tym samym czasie Ksji zaczęła stukać zębami więc wróciliśmy do "bąbelek", a tam woda... normalnie gorąca!
W czasie gdy my się grzaliśmy Kappa z Tatą poszli na zjeżdżalnie. Atrakcji co nie miara. Córa szczęśliwa!
Potem Rodzice się zmieniali w brodziku by Ukochana Osoba mogła popływać w dużym basenie. Forma już niestety nie ta... Po zrobieniu dwóch basenów nogi tak mi telepały, żem ledwo doszła zmienić Mężulka... Koszmar jakiś!!! Grek zrobił cztery baseny i nic nie poczuł!?!

Z brodzika skoczyliśmy z powrotem do pierwszego basenu a tak Panny K. zgodnie stwierdziły że są głodne. Całym szczęściem, tym razem, byłam gotowa... Poszłam po kanapki i owoce i usiedliśmy w pokoju relaksacyjnym by się pożywić..........................

........................................

Na koniec zjechaliśmy całą Rodziną ze zjeżdżalni, pobawiliśmy się w brodziku, wybąblowaliśmy się, pouczyliśmy pływać na makaronie oraz na desce i poszliśmy się przebrać.
Nie wspomnę że Grek oczywiście był kompletnie już ubrany gdy my wyszliśmy spod prysznica ;P Wspomnę natomiast że suszarki do włosów były czadowe!!! Na wysokości zamontowano suszarki do rąk i tak się stało co chwilę przyciskając guzik ;D



Wiadomo już czemu bolały nas nogi i czemu w niedzielę siedzieliśmy w domu!?!?

Pozdrawiam serdecznie

ps1. Przypominam że odebrano mi smarta i mało mnie będzie w tym tygodniu u Was. Jestem natomiast pewna że Wasze prace są piękne a Dzieci przebojowe i mądre :)) 
ps2. W związku z powyższym nie mam aparatu :/ więc ewentualne posty będą bez zdjęciowe...
ps3. Dzisiaj Nasza 5 rocznica ślubu... niestety Mąż pracuje :((    LIPA!!!

 BUZIOLE DZIECIAKI ;*


piątek, 8 marca 2013

Urodzinowy tydzień

U nas nie wiele się dzieje!Ma to swoje dobre i złe strony... O złych się nie pamięta więc informuje tylko o tym co najlepsze i najsmaczniejsze ;)

W poniedziałek Grecki Kolega miał swoje urodziny (4.03.1976), we wtorek kolejny Grecki Kolega miał urodziny (5.03.1977) a w środę Grek miał urodziny (6.03.1978). Najlepsi koledzy z lat "dziecięcych" mieli fajnie ułożone urodziny ;D Dlatego w tym roku przez trzy dni mieliśmy same imprezki :))


Na nasze świętowanie zrobiłam ciasto karmelkowe. Było pyyyyszne i trzeba wierzyć na słowo niestety, bo pół blachy (którą zostawiłam by Was poczęstować) znikła w przedziwny sposób w środku nocy.... Kto, jak i w jaki sposób? Mogę tylko się domyślać ;P
Mąż wspaniałomyślnie stwierdził, w czwartek (gdy go odwoziłam do pracy bo potrzebowałam samochodu), że mogę zrobić drugie na Dzień Kobiet... Pójdę dzisiaj na zakupy i zrobię, a jak!?! Będziemy mieć na weekendu kawałek, hihihihi.

Poza tym we wtorek był Dzień Teściowej! Mąż "kazał" w jego imieniu złożyć życzenia ukochanej Teściowej :D Złożyłam, toć Teściową ma wyborową ;))
Żeby nie było tego mało mój Drugi Syn miał tego samego dnia urodziny. 11!!! Jak ten czas szybko leci... Jeszcze tylko 7 lat i pełnoletni będzie!!! A Starszy Syn potrzebuje tylko sześciu lat do osiemnastki!!!

Oto Oni, moi Chrzestniacy:

Starszy i Młodszy
Takie maleństwa z nich byli, a teraz do ramion mi sięgają (mam 180cm wzrostu). Patrzeć tylko kiedy mi Córy tak urosną... Boje się ;P

...................................................................................

Z innych nowości!
Szafki, szuflady i inne takie, zakupione w Ikei są banalnie łatwe do złożenia. Wczoraj skoczyliśmy do teściowej złożyć jej półkę z szufladami. Poszło nam szybciej niż tą małą szafeczkę do łazienki (ponad godzina pracy). Jeszcze tylko dużą szafę trzeba rozłożyć, przewieść i złożyć, komplet do holu wynieść (na szczęście obejdzie się bez rozbierania szafek na czynniki pierwsze :)) oraz szafeczki sypialniane. No i trzeba złożyć szafki kuchenne i je zawiesić. Aaaaaa! Zapomniałam o dużym stole! Następnie pozbierać kwiatki, buty, ciuchy i inne dekoracje i nareszcie koniec!!! Mamy nadzieję się wyrobić do końca tygodnia. Będzie to trudne ale w przyszłą niedzielę Ksji ma urodziny i chciałabym ogarnąć jakoś te mieszkanie....


W przyszłym tygodniu mam post od mojego smartphonu, który jest wszystkim tylko nie phonem ;P Takie jest postanowienie Męża, a jak on mówi to tak musi być!!! A niech mu będzie.
Tylko ja nie wiem jak się blogowo wyrobię? Kiedy będę czytać jak nie w łóżku, gdy oczy mi się sklejają? Dobrze że Ślubny ma wieczory to i tak muszę do 22:00 czekać by mu drzwi otworzyć :)) Jak dobrze że nie ma klucza ;P


Jeśli mowa już o poście, to polecam makaron z tuńczykiem w sosie pomidorowym z tego przepisu z kulinarnego bloga Pa_ulinki. Sycący i postny! Czyli coś co ostatnio jest u mnie normą :)) Jeszcze tylko 23 dni!
A dziś na obiad zupa z soczewicy, którą w ostatniej chwili uratowałam od przypalenia...


WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET :)))

Udanego weekendu życzę Wszystkim i przepraszam, że nie zawsze komentuje u Was, ale.... Sami wiecie ;D

poniedziałek, 4 marca 2013

Frankfurt "co" i wyznanie miłości

Czemu "co"? Bo tak, po niemiecku, wypowiada się słowo "zoo". Które z resztą ma greckie pochodzenie i w moim języku oznacza "zwierzę".

No ale po kolei! W sobotę zostałam przeniesienie zawodowe i zostałam logistykiem. Nawet miałam dwóch pracowników! Czyli Mąż z Bratem składali meble dla Rodzicielki a ja czytałam instrukcję obrazkową i mówiłam co jak i do czego ;P W między czasie skoczyliśmy do miasta na kawę. Złożyliśmy półeczkę do łazienki, regał pod telewizor i jego otoczenie. No i na tym koniec ;) Po 7 godz. (plus przerwa) wróciłam na stanowisko Matki a Chłopcy dalej pracowali.... Złożyli duży stół i krzesła... Zajęło im to jakieś 6 godzin! Jak mi Grek później tłumaczył: "pojechaliśmy po telewizor i do tej pory szukaliśmy kanałów..." Chyba pozostawię to bez komentarza ;P

W niedzielę pojechaliśmy do Zoo, zrelaksować się. Ogród zoologiczny był otwarty od 10:00. Dokładnie wtedy wyjechaliśmy z domu. Ja na stanowisku nawigatora kierowałam Mężem, kierującym samochodem i w 20 min byliśmy na miejscu. Przy okazji odkryliśmy gdzie jest szpital dziecięcy!
Zapłaciliśmy, weszliśmy i... Większość zwierząt nie została jeszcze wypuszczona z powodu zimnego poranku ale nic to. Szczęśliwie wybraliśmy drogę przez "zimne" zwierzęta a zaraz potem zaczęła się małpiarnia więc i inne osłonięte pomieszczenia ze zwierzętami. Także gdy wyszliśmy już na dobre na zewnątrz było już ciepło i zwierzęta się pokazały :)


Na początku drogi Kappa się obraziła że nie może jeździć w wózku i zaczęła piszczeć. Na całe szczęście szybko jej przeszło i cały dzień był bardzo udany.


W akwarium posiedziałam sobie z wózkiem a Tatuś z  Dziećmi poszedł oglądać rybki i inne zwierzęta wodne.Wstałam dopiero gdy Najstarsza Córka przyszła ze słowami "chodź zobaczyć coś wspaniałego..." Wtedy powstały też zdjęcia:


W między czasie Panny K. pobawiły się na placu zabaw, Ksji pospała, zjedliśmy obiad, wypiliśmy wodę a nogi Matce wchodziły..., wózkowi odpadło koło (jedne z ośmiu).

Wróciliśmy po 16:30. Wreszcie się rozebraliśmy, wreszcie usiedliśmy, mnie po głowie przeszła myśl że za pół godziny położę Dziewczyny spać gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Grecka Siostra z Córką! Dziewczyny poszły się bawić a my pogaduszki i papierkowa robota dla teścia. No nic... O 18:00 znów pomyślałam o położeniu Małej spać gdy dzwonek do drzwi... Grecki Brat z Dziewczyną! Na całe szczęście gdy pół godziny później położyłam w końcu Ksji okazało się że była tak zmęczona iż bez protestów zasnęła :D Kappa poszła spać po 19:00 czyli normalnie.

Dziś poszliśmy razem do przedszkola, wcześniej niż zwykle. Po drodze Kappa, mówiąc do Ksji, stwierdziła: "Ty jesteś moją Siostrą i mnie kochasz!". Ksji pięknie potwierdziła krótkim: "Tak". Słodziaki moje :D



Pozdrawiam i życzę Wszystkim udanego weekendu :))


piątek, 1 marca 2013

Gorset zrobiłam

Według kursu Ani Krucko!
Bardzo chciałam stworzyć coś bardziej skomplikowanego (według pokazywanych u Ani zdjęć). Jakiś wózek, samochód, pantofelek itp. ale.... Jakoś zabrać się nie mogłam ;(
Tym razem postanowiłam że nie daruje!!!
W środę usiadłam i w 4 godziny zrobiłam gorset a potem szybko pomalowałam farbą w spreju i wyszło mi o to:


 
Na drugi dzień zabrałam się natomiast do przystrajania ponętnego-koszyka-na-wino-lub-coś-innego.
W efekcie wyszło to:




No i co o tym sądzicie?
Wsadziłabym do środka butelkę z winem ale takiej nie mam bom wszystko wypiła a szkło wyrzuciłam ;P

Pozdowionka Kochani :*


czwartek, 28 lutego 2013

O wszystkim i o niczym

To było tak:

...........................................................................

Poszliśmy dzisiaj do pnewmologa. Miał zrobić testy alergiczne. Zamiast tego dał nam wyniki badań krwi i osłuchał Kappę. Potem dosłownie nas wyprosił za drzwi. To sobie poszliśmy... Strasznie nie miły człowiek z tego lekarza! Tydzień temu zaczął wizytę od gatki że skoro mieszkam w Niemczech to powinnam się niemieckiego uczyć a nie greckiego?!?! Więc moja Towarzyszka powiedziała mu iż jestem tutaj dopiero od roku a wcześniej mieszkałam w Grecji i musiałam się nauczyć wpierw greckiego! Zawsze wtedy nasuwa mi się pytanie czy wyjeżdżając do Grecji, na przykład, uczy się "szanowna" osoba greckiego? Nie? Dlaczego?
Teraz gdy Ksji skończy dwa lata pójdę do szkółki się uczyć. Czemu tak późno? Ponieważ pani w Urzędzie poinformowała nas rok temu że będę musiała Małą oddać do żłobka. Wtedy Ksji maiła rok i na samą myśl pozostawienia jej u obcych ciarki mnie przechodziły. Dltego zdecydowałam że w przyszłym (tym) roku pójdę do szkoły. Po drodze okazało się że istnieją inne placówki gdzie dzieci bawią się w sali obok pod opieką opiekunki a zajęcia trwają tylko 4 godziny, raz/dwa razy w tygodniu... No nic tam, w końcu się nauczę ;P

................................................................................

Teściowa zabrała nam łoże i wyprowadziła się spać do swojego nowego mieszkania.
Kappa strasznie przeżyła fakt że Jaja (to po grecku Babcia) się już wyprowadziła a prezentu od niej nie zabrał... Była bliska płaczu! Wytłumaczyłam więc że Ona zabrała tylko łóżko a jej rzeczy są jeszcze tutaj i gdy będzie wszystko zabierać to na pewno zabierze także buteleczkę od niej. Tylko ile to jeszcze potrwa? Jej kuchnia stoi u nas w holu i powoduje bolesne uderzenia ponieważ zostało mało miejsca do chodzenia... Ponoć w sobotę Synowie Teściowej wraz z zainteresowaną będą przewozić wszystko samochodami do jej nowego mieszkania, które znajduje się dwa bloki od starego?!?!?!
Zanim zapytacie gdzie zatem śpimy? Ksji u siebie, Kappa w starym łóżku Jaja razem ze mną a Grek na tapczanie, czyli tam gdzie w 99% :)

........................................................................

Kolejna nowość Ksji jest wygadana i pyskata.
Pół dnia się dzisiaj ze mną kłóciła. Intonacją głosu wyrażając swoje opinie na temat:
1 Sprzątania
2 Jedzenia
3 Nie jedzenia
4 Zabawy parasolką
5 Spania
6 Picia mleka
7 Wkładania palca do buzi
Żeby ją uspokoić trochę kazałam jej papiery, które porozrzucała po pokoju, zanosić do kosza pojedynczo ;) Hihihi, trzeba bowiem Wam wiedzieć że Dziecię moje uwielbia wyrzucać wszystko do "piesi". Moja "kara" miała na celu rozładować jej energię i sprzątanie poprzez zabawę ;D

............................................................................

Wyjaśniła się tajemnica braku Rodziciela na rysunkach Kappowych! Do tej pory Ojciec myślał że go Córunia nie kocha a tutaj okazało się że Starszak po prostu umie rysować tylko płeć piękniejszą ;P
Dziś gdy już to wiemy to pokazaliśmy jej jak narysować mężczyzn/chłopców. Tata pokazał inny sposób, Mama inny i Kappa rysuje moim! Był znacznie prostszy, o taki:


Kolejny rysunek przedstawia Rodzinę Królewską w strojach baletowych:

Ten latający "kot" miał być Ojcem zanim Dziecię się przyznało do nie mocy rysowania płci męskiej.

............................................................................

Postanowiłam nie jeść mięsa na czas postu! Zostało mi już tylko 30 dni :)
Gdy tak sobie myślę co by tu zjeść to zastanawiam się czy rosół w proszku, w 3 minuty, zalicza się do potraw zakazanych? Bo niby jakie to mięso skoro to w proszku? Zastanawiające! Co o tym myślicie?
Poza tymi dręczącymi pytaniami schudłam dwa kilo i kupiłam sobie nowe spodnie jeansowe o 2 numery mniejsze od tych co do tej pory nosiłam :D Ale jestem z tego powodu szczęśliwa :D


Teraz czekam na wiosnę by zacząć biegać bo Bereda nie może, bo jest znowu w ciąży :))))) Zdaje się że moja Siostra fabrykę postanowiła otworzyć ;P Buziole Mała!!! Oby do przodu i oby szczęśliwie :)))))))

...............................................................

To wszystko (chyba?) na dziś. Jutro pokażę to co jest już na drugim blogu. 
Dziękuje za to że przeszliście (?) przez te moje pisanie-marudzenie dzisiejsze ;)

Życzę udanego miesiąca marca!!! Oby przyniósł szczęście, wiosnę ze słońcem, wiele twórczych prac/zabaw i wygrania w totka :))


wtorek, 26 lutego 2013

Nudzi nam się więc Kappa choruje

Czyli chorujemy! To znaczy Kappa choruje. Ma zapalenie ucha i trzeba podawać antybiotyk, który nie jest smaczny (tak twierdzi Córka). Pani Doktor powiedziała że to ucho co ją bolało 2 dni temu jest lekko zaczerwienione ale drugie weszło w fazę ekstremalną (przez noc!). Lipa blada... :(
Ksji nie miała szczepionki i dodatkowo dostała skierowanie do ortopedy bo źle stawia stopy. Dokładnie tak źle jak ja, czyli przyciska zewnętrzną część bardziej. Dlatego muszę wymieniać często buty :/
Dziś odbył się także test dwulatka. Dostałam kartkę do wypełnienia, na szczęście była w dwóch językach (greckim i niemieckim). Musiałam zaznaczyć słowa których Ksji używa samowolnie. Były dwie tabele: jedna po grecku i bliźniacza po niemiecku, z tym że my nie mówimy do niej po niemiecku... Grek poinformował o tym pielęgniarkę więc miałam zaznaczyć polskie wyrazy w rubryce DE. Z tych co tam były wyszło nam że umie 27 słów na 40... Szkoda że nie mogliśmy wypisać tych co ogólnie potrafi, cała litania by nam wyszła ;P Mała ogólnie baaardzo dużo mówi i jest wszystkiego ciekawa, w przeciwieństwie do jej Starszej Siostry która w większości mówiła w swoim języku tylko!

.....................................................................................

Wczoraj nudziło mi się ekstremalnie więc uszyłam Starszej spódnicę baletnicy, ale coś mi nie wyszła... Najważniejsze że Obdarzonej się podoba:

Jak widać opaska nie schodzi z głowy. No i ten uśmiech jest "lekko" chorobowy bo dziś robiłam zdjęcie

Ksji pozazdrościła i także prosi o włożenie spódnicy:

Baletnica nie dopięta ale wciąż się trzyma, bo Ksji dużo ostatnio je ;P Poza tym Modelka była onieśmielona swoją rolą, hihihi :D Wiedziała że ją Ludzie będą oglądać :D

..............................................................................................

A jak już o chwaleniu mowa to powiedziałam Kappie że Wszyscy w blogowym świecie chwalą jej prace i mówią że są najpiękniejsze na świecie. Jak się ucieszyła!!! Uśmiech miała od ucha do ucha i z błyskiem oka pytała :"Naprawdę? Moje?". W tym miejscu chciała bym Wam podziękować za docenianie pracy mojej Starszej Córuni :))  DZIĘKUJE!!!


poniedziałek, 25 lutego 2013

Historia pewnej bluzki

Była sobie bluzka. Bardzo ładna i dziewczęca. O taka:


Pewnego dnia pobrudziła się i to tak że nie dało się jej już uratować. Wspaniała Jazz zamiast wyrzucić ją lub przerobić na ściereczki pozostawiła ją do wykorzystania kiedyś...
.... Leżała tak miesięcy kilka aż Ksji rozbolało ucho. Matka jej pomyślała: "opaska by się przydała". Wzięła więc torbę z ciuchami do przeróbki i poszukała czegoś co by się przydało...
Znalazła bluzkę Ksji z gumką w sam raz ;) Wycięła, przecięła i zszyła na maszynie. Potem wzięła telefon i znalazła tutorial na kwiatka z materiału i zrobiła taki z falbanki :)) Rezultat jest taki:







Teraz ucho ma już ciepło i ponoć przestało boleć. Co nie zmienia faktu że Rodzice jutro rano zabierają Dzieci do Pediatry ;D

Pozdrawiam serdecznie :))