Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

poniedziałek, 18 lutego 2013

Tak to powinno wyglądać

Pamiętacie moje niezgrabne początki z decoupage? Nie ten klej, nie ten podkład, nie to podejście do sprawy...
W sierpniu dostaliśmy likier z Koum Quat'u od Chrzestnego Kappy który pracuje w hotelu na Korfu. Opróżniliśmy butelkę a ja pomalowałam ją na biało. Czekała tak wiele miesięcy... Do dziś!

Postanowiłam w tym tygodniu wziąć się artystycznie do dzieła :)) Tak powstała moja praca z decoupage'm

Przód
Tył
Zdaje się że powinno to tak właśnie wyglądać? Co Wy o tym sądzicie?

Przez jedno popołudnie zrobiłam tylko tyle :( Kappa jednak była bardziej twórcza :D Z niewielką pomocą Mamy ;P
Jej pierwsze dzieło... Obraz malowany na płótnie!!!






Kolejne to malowidło na kartce



I na koniec... To czego pozazdrościła Córa, Mamusi... Buteleczka z decoupage'm do nowego mieszkania Greckiej Babci, zwanej Jaja!


Ponieważ buteleczka została zrobiona z miłości do Babci to zgłaszam ją na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam


Pozdrawiam serdecznie :))

piątek, 15 lutego 2013

Leniwy tydzień pełen pracy

Grek Ukochany w tym tygodniu pracuje na nocki. Oznacza to tyle że..... Gdy rano budziliśmy się do przedszkola cała cały rytuał był przeprowadzany na paluszkach i w ciszy. Po odprowadzeniu Kappy szliśmy z Ksji na zakupy i śniadanie do pobliskiego "super sklepu". Starałyśmy się jak najpóźniej wrócić do domu a gdy już w nim byłyśmy to procedura "cicho sza" była kontynuowana aż do 11:00 gdy Dziecko szło spać. Wtedy rozpoczynał się czekanie na pobudkę Męża by móc wstawić pranie, pozmywać, ugotować obiad, posprzątać... Czasu mało bo, to co mogła rozłożyć na cały dzień, musiało zmieścić się w niecałych 5 godzinach, po których Dzieci i ich Ojciec znów szli spać. Jak dobrze że to już ostatnia noc pracująca :))
We wtorek dodatkowo poszliśmy z Kappą, po przedszkolu, po dwie zgrzewki wody. W drodze powrotnej Starszak stwierdził że już iść nie może. Butelki z wodą leżały na oparciu wózka, więc nie było mowy o staniu na podnóżku, który znajduje się na tyle pojazdu ośmiokołowego ;P Sprytna Mama więc zrobiła drabinkę wariatów:


Kappa siedziała normalnie, Ksji na wodzie a Jazz pchała ciężki wózek ;P Dobre ćwiczenie kondycji, hihihi :D

.............................................................................................

W tym tygodniu były też tak zwane walentynki. Czy coś dostałam? Standardowo, nic! Zrobiła za to ptysie do kawy Mężusiowej:


Z okazji walentynek odebrałam Kappę wcześniej z przedszkola... Dokładnie rzecz ujmując to zadzwonili do mnie z informacją iż Dziecię moje ma 38st. gorączki i kiedy mogę przyjść i ją odebrać!?! Wszystko było pięknie powiedziane po niemiecku... Dobrze że w większości rozumiem co się do mnie mówi, chociaż wciąż nie potrafię sklecić zdania. Wydusiłam z siebie tylko: "Ich komme" i poszłam z Ksji, a w myślach zastanawiałam się dlaczego Grek pojechał do miasta i zabrał Złotko... Wróciłyśmy, dałam nurofen, potem jeszcze raz w nocy i rano no i już jest dobrze. To znaczy zobaczymy przez weekend czy przypadkiem nic się z tego nie wylęgnie!?!

.................................................................................

Poza tym nic twórczego nie robię i postanawiam od poniedziałku wziąć się za siebie bo tak dalej być nie może.... Trzeba działać żeby wypróbować te farby w spreju :D

Pozdrawiam



wtorek, 12 lutego 2013

Chrzciny Kuzynki

W ostatnią niedzielę odbył się chrzest Kuzynki Dziewczynek :)

Przygotowaliśmy kartki dla Maleńkiej. Znaczy się Jazz zaczęła robić a Kappa musiała jej POMÓC ;P Bo bez pomocnika to ani rusz :D
Tak też Starsza Panna K. stworzyła taką pamiątkę:

Przód
Środek
Tył
 Mnie wyszło takie cuś:


 Nawet życzenia napisałam po niemiecku ;P



Lubię robić kartki. Może nie wychodzą mi jeszcze najlepiej, ale są oryginalne i pełne serca  :)


poniedziałek, 11 lutego 2013

Karnawał

Dziś rano, po przebudzeniu i spojrzeniu w okno ukazał się nam (mi i Kappie) cudowny kolor nieba:


Takie poranki to ja lubię :D Jeszcze bardziej gdy Księżniczka była już gotowa na karnawałowy bal:






Później odbył się "nudny" dzień z Mężem i Ksji... Czyli dużo zabawy, mało snu, żadnego wyjścia ;P
Gdy odebrałam Kappę z przedszkola, prezentowała się o tak:


Powrót do domu trwał dość długo... Najpierw pojechaliśmy do pobliskiego Zoo, które było zamknięte. Następnie kolacja w "restauracji" a na koniec przejażdżka bez celu po okolicach... Gdy wróciliśmy było już po 18:00 więc położyłam Ksji spać a Starszak odbył sesje zdjęciową z Tatuniem:





Pirat porwał moją Księżniczkę!!!
Zapowiedział że jutro porwie mi jeszcze Młodszą Córunie ;P
Muszę ją gdzieś ukryć!!! Może ją przebiorę i jej nie znajdzie, hihihi.....


piątek, 8 lutego 2013

Niedzielna podróż do tropików

W sobotę dostałam wypłatę :D Niestety dość późno i nic z nią nie mogłam zrobić.. Także moja propozycja wypadu na "chińczyka" skończyła się przemową Ukochanego, który właśnie zjadł "kolację"...

W niedzielę wreszcie zrobiliśmy sobie taki rodzinny wypad do "Palmarnii". Miejsce które Grek chciał zobaczyć już od bardzo dawna...


Co może być zachwycającego dla kogoś kto w ciepłych klimatach mieszkał? Chyba tylko te wspomnienia które pojawiały się gdy patrzyłam na jedną czy drugą palmę ;)


Na początek weszliśmy do MOJEJ strefy klimatycznej:




Następnie podziwialiśmy kwiaty:





Później musieliśmy przejść się przez teren otwarty palmarni. Tam zobaczyliśmy "trawę":


W kolejnej cieplarni znaleźliśmy pomarańcze.... Ksji się zachwyciła, ale cóż ona pamięta z Grecji? Kappa z Tatą mają zdjęcie przy takim drzewie z wakacji na Tassos :)


Najlepsze było gdy Kappa została z Grekiem na dużym placu zabaw a Jazz uciekła z Ksji do kolejnego zamkniętego miejsca. Nie było tam aż tak ciepło ale... cieplej niż na dworze! Przychodzi Starszak do środka i woła: "Mamo chodź idziemy, bo tu zimno". Byliśmy bowiem w klimacie subpolarnym:

 Naprawdę na zewnątrz było o wiele zimniej niż na południu Ameryki Południowej

Wreszcie znaleźliśmy się w cieplarniach tropikalnych, w których Dziewczynki się rozbierały z powodów "upałów":








Na koniec zdjęcie kuli ziemskiej, specjalnie czekałam aby się przekręciła i ukazała Europę z Grecją :)

Po zwiedzeniu wszystkiego poszliśmy na kawę i ciasto do kawiarni przy której był zaparkowany nasz "złociutki". Potem do domu, do łóżek i koniec wyprawy!


Pozdrawiam serdecznie :))

czwartek, 7 lutego 2013

Tłusty czwartek

Zrobiłam wczoraj "pączki" według przepisu Majki ze "Zdrowego żywienia", o właśnie tego!!!
Troszkę za długo je piekłam ale w smaku.... pychota! Tylko Grek kręcił noskiem bo mu smak konfitury się nie podobał. Żoneczka następnym razem zapyta także o smak dżemu co by już na nią nie było ;P


Na zdjęciu tylko jeden pączek z otrębami żytnimi, płatkami migdałów itp., na domiar bez cukru pudru bo nie zdążyłam kupić przed zjedzeniem całej reszty :)
Pyszne śniadanie dziś mieliśmy:


Po śniadaniu, przy promieniach słońca, poszliśmy na spacer w padający śnieg:


Schowałyśmy się więc do hiper markietu i spędziliśmy tam ponad 2 godziny (???). Na koniec racząc się, już standardowymi, pączkami:



A jeśli już piszę o jedzeniu, to nie smakuje mi już białe pieczywo... Od jakiegoś czasu jadam tylko ciemne ale dziś wyjątkowo uraczyłam się bułeczką... Bleeee, okropność... Odzwyczaiłam się ;)


Życzę Wszystkim kalorycznego dnia, który nie osiądzie w Waszym ciele :D

wtorek, 5 lutego 2013

Przed weekendem

Czy to choroba czy nie, co najmniej raz dziennie musimy chodzić z Ksji do przedszkola. W zależności od tego jak Grek pracuje.
W piątek, mimo deszczu, musiałam iść odebrać Kappę. Wyjątkowo postanowiłam nie zakładać Ksji foli na wózek tylko podarowałam jej parasolkę w rękę:


W przedszkolu musiałyśmy długo szukać Kappę ponieważ się zakamuflowała:


Jak już ją ubrałam to rozpoczęła się wojna o parasolkę.... Wygrała..... Mama!
W nagrodę mogła pomoknąć na deszczu ;P


Od czwartku Ksji była chora, miała rozwolnienie. Stawiam na pana rota. Po trzech dniach wrócił jej apetyt, zwykły "metabolizm" i teraz tylko kaszle :/ 19 mamy termin do pnewmologa (to chyba tak jest też po polsku?) i dowiemy się co w tych małych płucach gra :)



Na fb znalazłam takie zdjęcie:


I to wyjaśnia jaka jest sytuacja w Grecji ;P

No ale świnia nie będę i wyjaśnię także tym co greckiego nie znają, hihihi:


Pozdrawiam Wszystkich i witam nową Obserwatorkę Kami1227 :D