Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

wtorek, 27 listopada 2012

Leci

Czas mi ucieka, leci na łeb i szyje!
Niby zorganizowałam sobie wszystko pięknie, ładnie ale... Oczywiście ale!!! W zasadzie byłam gotowa na poślizgi, no ale takieeeeeee!!!

Najważniejsze jest że ta praca domowa mnie nie stresuje, tylko relaksuje :-)



Nie zrobiłam zdjęć wszystkiego więc dziś tylko świecznik z papierowej wikliny:




Uciekam kłaść Kappę spać.
Do następnego...

poniedziałek, 26 listopada 2012

Nie mamy czym się bawić

Nie licząc tego stosu zabawek w kojcu Ksji, który ciągle rośnie i rośnie...
No ale my Starzy nie mamy zabawak do zabaw z Dziećmi, więc wójek google został poproszony o radę i powstały pacynki.
Dlaczego akurat pacynki?
Bo mi się ich nazwa przypomniała! Zbyt wiele lat na obczyźnie spowodowało zanik pamięci językowej. Czasem właśnie sobię siądę i se przypomne jakąś nazwe i wtedy mamy w domu raj!!!

Oto i one, filcowate:


No cóż zdjęcie nie oddaje ich kolorów w 100% ale to nic nie szkodzi, przynajmniej nie widać tych byków wyszytych na maszynie ;-P

A tak się nimi bawiliśmy:



Zabawa była tak wspaniała że trudno było wszystkich razem złapać, hihihihihi...




Pozdrawiam Wszystkich serdecznie a szczególnie moich Obserwatorów! Mam Was całą 40stkę... Kto by pomyślał, że będzie Was tak wiele :-) Dziękuje!

piątek, 23 listopada 2012

Piątkowy make-up

Dziś rano Kappa nie chciała iść do przedszkola.
Spytała grzecznie czy musi iść a gdy dowiedziała się, że tak to się smutnie ubrała. Na pocieszenie powiedziałam jej, że przyjdę po nią godzinę wcześniej.

Wychodząc z domu dowiedziałam się że winda znów działa więc wzięłam wózek i poszłam powoli, bo w planach był spacer z Ksji za rękę i wyszłyśmy za wcześnie. Szczęśliwa iż spełniam daną obietnice parkuje karocę pod budynkiem, wchodzę.... Kappy nie ma.... Schowała się! Ostatnio często się chowa ;-P
- Idziemy?
- Poczekamy jeszcze troszkę?
- Po co?
I pokazała mi po co. Na stole stały farbki do malowania twarzy...
- To zróbmy tak Ty zostaniesz a ja pójdę kupić brecelki i wrócę po Ciebie
- To jest dobry pomysł. Bardzo dobry!!!

.....................................

Po powrocie do przedszkola Kappa nie była jeszcze umalowana więc rozebrałyśmy się z Ksji i porysowałyśmy razem i porozmawiałyśmy (o dziwo!) z koleżankami Starszaka.

Efekt malowania był lepszy niż ten zeszłego tygodnia...
W poprzedni piątek Kappa wyglądała tak:


Natomiast dziś tak:



Ładnie się zaczyna.... Dziecko jeszcze nawet 5 lat nie ma a tu już pełny make-up!!!
Boje się tego "trudnego" wieku moich Córek ;-P




A winda przed naszym nosem się znów zablokowała a w niej dwie Panie! Jak dobrze że dla nas nie było miejsca!!! Przynajmniej dowiedziałam się że mi siłownia nie potrzebna, wystarczy wnieść wózek na drugie piętro. Hihihihi....



środa, 21 listopada 2012

W niedzielę, łaski bez...

W niedzielny "poranek" zadzwonił telefon z pytaniem czy z Mężem idziemy na kawę... Połowa z nas powiedziała, że tak a druga, że nie! Tak też mój Grek wyskoczył z Bratem do greckiej kawiarni a ja "poświęciłam" swój dzień dla Dzieci... Właściwie to najbardziej zależało mi na spędzeniu czasu ze Starszą Córką gdyż w tygodniu mało jej mam dla siebie :-(

A czego my już od dawna nie robiłyśmy.... Nie bawiłyśmy się farbami!!!
Tak też stałym (dawnym) rytuałem zorganizowałyśmy stół do zabawy i zabrałyśmy się do dzieła...
Kappa malowała swoje arcydzieła:


A ja butelkę do decoupagu, która teraz stoi sobie taka biała i czeka na wykończenie oraz obraz jesieni:


Obraz zgłaszam na wyzwanie listopadowe - "Liście i ich barwy" w Klubie Twórczych Mam

Jak już skończyłyśmy to się trochę pobrudziłyśmy:


Nawet Ksji się załapała:


 A ile było wrzasku o te brudne, małe rączki? Trzeba Wszystkim wiedzieć że Ksji jest czyścioszką która musi wycierać ręce co 2,5 sekund gdy są troszkę ubrudzone. Jaką ma przy tym zbolałą minkę....
No a tutaj wredna Maciora POMALOWAŁA jej dłoń!!! Wstydź się Kobieto wredna, Matką zwana ;-D Tak bardzo się zawstydziłam że posprzątałam wszystko, a tutaj Młodsza Pociecha wystawia ręce do malowania. Hihihi, tak jej się spodobało! No ale następnym razem...

piątek, 16 listopada 2012

Cieszyć się tym co jest

Na dworze zimno jak nie wiem co... Tym bardziej chciałoby się wrócić do Grecji...
Ale co to? Kappa coś znalazła! Stokrotki!!!



Cieszmy się tym co jest i nie wybiegajmy za bardzo do przodu. Po co się stresować tym czego jeszcze nie ma. Starajmy się jedynie dzisiejszym dniem nadawać kształt jutrzejszego :-)
Moje Dzieci są zawsze uśmiechnięte, ale one nie przejmują się przyszłością. Czerpią z życia to co najlepsze, teraz i tutaj.

Życzę więc wszystkim by tak przeżywali każdy dzień. Życzę tego też sobie.

Pozdrawiam

czwartek, 15 listopada 2012

Biedne Dzieci Moje

Świat je oszukuje na każdym kroku! Szczególnie Ksji...
Małe pieski co wyglądają jak koty. Szczęście gdy takie widzi mówi: "mniał,mniał", a Mama wciąż powtarza: "to nie jest kotek, to pies- gaw, gaw". "Aaaaaaa, gaw, gaw!"

Nawet w domu bajki dla dzieci próbują ją oszukać... No bo popatrzcie na tego psa:

Toż to wykapane "beee, beeee", a Rodzice upierają się że znów "Gaw,gaw"
I jak tu Dziecko ma zrozumieć ten świat. Rodzice owce pokazują i mówią jedno, a potem że ta owca to pies?!? Komu więc wierzyć? Może Dziadkowi? Nie! Jemu też nie, bo wmawia, że Tata na zdjęciu to Wujek... Chyba jednak spytam Kappę, ona zawsze mi prawdę powie ;-D
I niech się ją pyta i uczy. Przecież Starszak już dużo umie i rozumie. No niech tylko języka polskiego jej nie uczy... Ksji ostatnio po bolącym tyłeczku powiedziała: "Boli na mnie".... Jakbym słyszała Kappę ;-D


Starszak też wesoło z Mamusią nie ma...
Chyba dzisiaj sygnału w telefonie nie ma, bo Mama chce ze mnie zrobić antenę
I jeszcze do wody mnie wsadziła... Mamuś do wody elektryczności się nie wkłada!!! To przecież każdy głupi wie, więc co Ty robisz?

Ups, chyba muszę się do szkoły wybrać ;-P

Biedne te Dzieci Moje z tymi Rodzicami, nieukami. Hihihi

środa, 14 listopada 2012

Laternenfest

Dzień Świętego Marcina w naszym przedszkolu był świętowany wczoraj.

Po 17:00 Dzieci zaczęły śpiewać przy płonących palikach z zapalonymi latarniami.
Następnie odbył się pochód w wielkim rozproszeniu. Każdy szedł jak chciał, nawet przez chwilę musiałam biec by dogonić ostatnich ludzi (siłowałam się z rękawiczkami Ksji). Ogólnie to szliśmy w grupie Polaków, Kappa ma wśród nich najwięcej koleżanek! Zaprosiliśmy greckiego Brata z Dziewczyną i grecką Siostrę z Córką. Ci pierwsi byli z nami od początku. A Ci drudzy doszli do nas w czasie pochodu.
Już Wszyscy razem poszliśmy z powrotem do przedszkola gdzie czekał na nas.... Ciepły posiłek, herbata, kawa, sok. Wszystko wyjątkowo tanie. Najdroższa była zupa = 50 centów. Hihihihi

Wróciliśmy do domu po osiemnastej, czyli mycie, mleko i spać!!!

Teraz prezentacja....

Nasze latarenki przed wyjściem z domu:


Latarnia Kappy, którą dostała w przedszkolu

Moja latarenka, którą zrobiłam dla Zity


Takie piosenki śpiewały Dzieci:


A tak wyglądała Kappa podczas pochodu:


Było fajnie :-)
Już dawno nie rozmawiałam tyle po polsku ;-P

A tak serio, uśmiech Kappy był taki szeroki i biła od niej taka duma, że nawet ten mróz nie był straszny!!!