Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

sobota, 13 października 2012

Co by tu wybrać?

Uwielbiam mieć bajki na DVD, oczywiście te oryginalne. W wyborze zawsze się kieruje językami, staram się wybierać takie które oprócz polskiego mają też grecki dubbing.
Niestety moje wybory są problemem dla Kappy... Podczas włączania zawsze pada to samo pytanie "Po jakiemu chcesz oglądać?" No i co myślicie że odpowiedź jest taka prosta? Nie! Dziecię nie może się zdecydować i rozumiem ją doskonale. Niby to ta sama bajka a zupełnie inne tłumaczenia!
Z internetowymi bajkami powinno być niby lepiej, ale... Mamy grecką stronę na której są wszystkie czołowe Barbie i inne tym podobne. Polskie także łatwo znaleźć :-)
Kappa jest nie zdecydowana i zazwyczaj wybiera język polski. Czasem natomiast gdy nie ma wyboru to krzyczy że chce inną wersję obejrzeć. Trzeba wtedy tłumaczyć i najczęściej argumentować jakimś fajnym tekstem z bajki, które akurat występuje tylko w jednym języku. Dlatego Mama chce czy nie musi czasem z Córką zasiąść przed telewizorem. Nie muszę chyba mówić że jeszcze się nie zdarzyło żebym nie chciała ;-P

czwartek, 11 października 2012

Rysunki

KIKA- program telewizyjny dla dzieci. Wieczorem na dobranoc puszczane są bajki dla najmłodszych, czyli takie które dla Kappy są dozwolone. No właśnie!!! Dlatego teraz mam maleńki problem...
Przed godziną 19:00 dzieci przed ekranem odwiedzają domek na drzewie. Tam przez lunetę oglądane są rysunki wykonane przez telewidzów. Pewna gwiazda natomiast przynosi jakiś obrazek, który jest nagradzany. Te właśnie rysunki przysporzyły mi drobnego problemu! Kappa zapragnęła wysłać swoją pracę do KIKA... Nawet już ją narysowała:


Nie będę Was męczyć co tam jest, chociaż to oczywiste... Wieża Roszpunki (nawet są spuszczone włosy), tęcza, kwiaty i niebo, które słabo widać. Reszta kresek to góry otaczające wieżę!!!

Najgorsze jest znalezienie tego adresu :-( Ja po niemiecku nic, Greka lepiej nie prosić bo teraz gdy nie pali to taka "mała" bomba wybuchowa ;-P Co ja teraz mam zrobić? Już poprosiłam Lou żeby pomogła mi to dzieło opisać, o więcej nie chcę prosić bo ona też się kiepsko czuje... Mam tydzień to może wreszcie uda mi się otworzyć te "kontakte"...



No a teraz z innej rysunkowej beczki!
Wracałam z Dziewczynkami z przedszkola. Kappa jak zwykle nie bardzo posłuszna i wiąż mi uciekała... A to już blisko ulicy. Wołam ją setny raz i wreszcie przychodzi. Mówię więc, że jest Babą Jagą...
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa, ja nie chcę być Babą Jagą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Jesteś Babą Jagą bo mnie nie słuchasz.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ja chcę być księżniczką!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Nie, nie, nie! Księżniczki się słuchają swoich Mam ;-P
- Ta ja będe słuchać :-D
W taki oto sposób przez resztę dnia była Aniołem :-)

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. WSZYSTKO czyli naklejki, którymi nagradzałam Kappę za dobre zachowanie, też. W przypływie weny narysowałam Babę Jagę (na prośbę Męża) uśmiechniętą:

Po raz pierwszy wykorzystałam swój zestaw z węgielkami!

Oraz Księżniczkę:



Na koniec dnia Komisja, w której skład wchodzą: Mama, Tata, Siostra i sama zainteresowana, będą wybierać jeden z rysunków. Jeśli Kappa będzie źle się zachowywać, następnego dnia w pokoju będzie wisieć Baba Jaga i przypominać że należy być grzecznym (w bardzo szerokim tego pojęciu). Księżniczka oczywiście jest nagrodą ;-D

środa, 10 października 2012

Podsumowanie

Moje urodziny były..... Pracowite ;-)
Najpierw zadzwoniłam Mamunia i powiedziała żebym przyszła na torta. Mmmmm... rozmarzyłam się... Moja Mama robi najlepsze torty pod słońcem!!! Jadałam je kilka razy w roku ale nigdy mi się nie przejadły :-D

Po wyjściu Teściowej do pracy zrozumiałam że ten dzień będzie męczący. Zostawiła mi stos garów do pozmywania! Co z tego że po jej przyjęciu urodzinowym pozmywałam góre talerzy!?! No ale...
Poczekałam do wyjścia Męża do pracy i wzięłam się za robote. W między czasie Ksji jadła obiad. Potem wstawiłam pranie. No a następnie dogonił mnie ten tort i sobie myśle: "Co mi tam? Zrobię!".

Wszystko szło bardzo ładnie. Ksji w wielkim skupieniu pomagała Mamie, na pewno myśląc sobie: "Co ona tam robi?" "Ciekawa sprawa! Jeszcze nigdy się tak nie bawiłyśmy" itp. Ukręciłam biszkopt, przelałam do formy, ustawiłam temperaturę piekarnika na 170st. i wstawiłam ciacho do pieczenie.
Poszłam w między czasie na papieroska, na balkon. Wróciłam i przypomniało mi się że nie sprawdziłam czasu, ale "to nic i tak piekę na zapach". Usiadłam żeby się zrelaksować i tak po 5 minutach: "Ciasto się przypala?". Pobiegłam do kuchni, otwieram piekarnik a tam bucha we para spalenizny.
"Ale jak to? Nie rozumiem?" Szybki rzut oka na temperaturę i wszystko jasne. Ksji przestawiła mi termometr na 250st.... Załamana wyjęłam biszkopt gdzie pod warstwą zwęglin kołysało się jeszcze surowe ciasto. "No i co teraz? A ściągnę tę skorupę z góry i dopiekę. Może coś z tego wyjdzie?"
Po wyznaczonym czasie odcięłam boki i dół i okazało się że pozostał mi mały zakalec...
"Dobra Mała dawaj buty i idziemy do sklepu. Musimy kupić biszkopt". Ksji zrozumiała z tego tylko "buty" i z tym słowem na ustach pobiegła i mi je przyniosła. Poszłyśmy na piechotkę a tam niespodzianka! Biszkoptów nie ma! "To co idziemy do domu robimy krem i z Kappą idziemy do dużego sklepu?" usłyszałam tylko "Yy". Okazuje się że Ksji miała rację, bo krem, jak zawsze na obczyźnie, mi nie wyszedł. No to co wspaniała Jazz zrobiła? Wzięła ten mały zakalec, przecięłam na pół, walnęła w niego dżem a potem ozdobiła kremem. Ale zaraz! Ozdobiła? Jak? Przecież nie miała strzykawki do ozdabiania! Po prostu... torebką do mrożenia z przeciętym rogiem ;-P
Efekt:


No to teraz po Kappę, biegiem bo czasu mało!!! Co za szczęście że to Duże i Gadatliwe poprawiło mi humor aż do końca dnia. Nie zrobiła co prawda prezentu, ale po prostu ze mną była!

W domu zrobiłyśmy sobie gościnę i Dziewczyny zdmuchnęły świeczkę na torcie. Moje Słonka zgodnie stwierdziły że wszystko jest "Mniam, mniam" a Starsza poprosiła o dokładkę :-)



W ten sposób, w wyśmienitym towarzystwie, jak królik z kapelusza wyskoczyła na zegarze 18:00. "To co mleko teraz? A ja rozwieszę pranie wreszcie!"
Podczas kolejnego etapu porządkowego pojawiła się Teściowa z Synem i Synową. Nikt nie chciał jeść prócz Kappy ;-P Dostałam za to prezent od Loulou:



Na koniec pozmywałam i zabrałam się do rolowania. Ufff!

wtorek, 9 października 2012

To ostatni rok...

... z dwójką z przodu ;-P
W urodzinowy poranek obudziła mnie mowa Ksji, wwiercała mi się w zaspany umysł. Na moje pytanie czy słyszała żeby "Miśki" już grały, odpowiedziała że "YY" i położyła się cichutko. Leżała tak do włączenia budzika i usłyszeniu ulubionej piosenki :-)
Myślałam że mój Mąż złoży mi życzenia zaraz gdy mnie zobaczy, a tu nic... Jeszcze mówi żebym to ja zaprowadziła Kappę do przedszkola. Myślę sobie "fajnie się zaczynają te urodziny".
W przedszkolu Starsza Córunia zaśpiewała mi "Sto lat, sto lat... A kto? Mamusia!". Z resztą Dziecię Ukochane już w piątek podarowała mi prezent urodzinowy gdy ją odbierałam: "Mamusiu to dla Ciebie na ughrodziny :-D" Tak po prostu bez większego mówienia o tym święcie. Moje serca:

Jedno jest trochę pogniecione, no ale weekend był po drodze i Ksji dorwała mój prezent. Na lewym sercu można zobaczyć pierwsze litery imion Dziewczyn, Kappa zawsze podpisuje także Ksji :-D

Po powrocie pokroiłam ciasto i zrobiłam kawkę. Już wtedy Mąż powinien domyślić się czegoś bo normalnie nie pijam kawy w domu... Po śniadaniu Ukochany chciał iść na balkon zapalić więc się grzecznie pytam
- A papierosek dla mnie?
- Ty nie palisz!
- To Ty rzucasz palenie, nie ja!
- No ale ja Cie ograniczam ;-P
- No ale ja mam dzisiaj urodziny, więc chyba mogę!!!
- (mina Greka, bezcenna) Wszystkiego najlepszego!
W ten sposób wreszcie się upomniałam! A że Teściowa była w kuchni i słyszała naszą rozmowę to złożyła mi życzenia przelotem ;-D

Prezentów nie oczekuje. No dobra czekam na jakąś niespodziankę z przedszkola. Może Kappa znowu coś mi zrobi?!
Poza tym dostałam Kotka:

"Mniał, mniał, mniał" i się łasi Kociaczek i czeka na pogłaskanie. Jak nie lubię kotów to tego uwielbiam, starszego również. Mój Kotek jest wyjątkowo ruchliwy i nie sądzę żebym uchwyciła go na "ostro" ;-)
Natomiast uchwyciłam najpiękniejszą minkę Ksji:

BUZIACZEK. Ksji nie całuje nikogo, ona tylko te buziaki przesyła. Czasem wykorzystuje do tego rączkę a czasem nie :-*
Ale sami powiedzcie czy ja wyglądam na te 29 lat?

No na pewno nie spoważniałam....



Pozdrawiam Wszystkich i witam nową obserwatorkę :-)

poniedziałek, 8 października 2012

Urodziny

Wczoraj były urodziny mojej Siostruni Maleńkiej, zwanej "Żaba" bądź po Kappowemu "KumKum"


Zadzwoniłam więc wieczorem by złożyć życzenia. Do rozmowy dałam też Męża, który ładnie po grecku powiedział XPONIA ΠΟΛΛΑ i zaczął rozmowę zachwycając się że Mała kończy 19 lat... "Kochanie, nie dziewiętnaście, dwadzieścia!!!" "20? " W tym szoku oddał mi telefon a gdy wychodziłam z pokoju usłyszałam za plecami (po polsku) "STARA" ;-)
Trafił w dziesiątkę. Niby ta Siostrzyczka jest najmłodsza z naszej piątki a tu już 20 na karku :-) Ale Żaba nie martw się, ja zawsze dwa dni po Tobie będę o 9 lat starsza :-* KOCHAMY CIĘ!!!


Jeśli jesteśmy już przy urodzinach to pokaże Wam jak się Dziewczynki bawiły na urodzinach Kuzyna:

Warto wydać euraka za te szczęście w oczach :-D

Kappa zjeżdża "Łiiiii"

Przecież prawko już ma!!!

Ale z facetem zawsze lepiej ;-)

Tutaj bawiła się Ksji ale na zdjęcie się nie zapała

A tak wyglądała część placu zabaw

czwartek, 4 października 2012

Nadrabiam

Braknie mi czasu na blogowanie. Nie, źle się wyraziłam...
Mąż pracuje na rano i tym samym, jak zwykle, nie pisze notatek. Dziś jest wyjątkowy dzień więc... postanowiłam przeprosić wszystkie moje blogowe Koleżanki że ostatnio nie komentowałam u Was. Od dziś nadrabiam zaległości i staram się zawsze pozostawić ślad po sobie :-)

Zastanawiam się dlaczego czas skurczył mi się tak do minimum? Może to przez te nasze spacery? Rano gdy odprowadzamy Kappę do przedszkola idziemy później na 1,5 godzinny spacer. O 16:00 odbieramy Starszaka i znów chodzimy po okolicach tak do 17:30. Wracamy, kąpiemy się i do łóżek. Gdy Dziewczynki już śpią spędzam czas z Ukochanym. Przed snem zaglądam na blogi i już nie starcza mi sił do komentowania.
Dziś jak już wspomniałam jest wyjątkowy dzień, bo..... pada. Poza tym byłam dziś u dwóch lekarzy. Jeden dał mi skierowanie do drugiego. Drugi powiedział że mam jakiś słupełek w... (którejś części ginekologicznej, tyn. widocznym na USG). Nie jest to coś specjalnie poważnego ale trzeba kontrolować jego wielkość. Jakoś się nie martwię...


Na pocieszenie zdjęcie ze stycznia 2011 w Grecji

poniedziałek, 1 października 2012

Dwa w jednym

Za jedynego euraka!
Mąż kupił puzzle do ręcznego wykonania. Pocięte, trzeba było tylko coś narysować. Najpierw Kappa wzięła się do pracy. Potem Ksji dopomogła, Mama wyznała miłość Pierworodnej a Tata okazał się patriotą i narysowała flagi.



Rysunek fajny tylko trudny do układania, więc Mama wywaliła wszystko i odwróciła na drugą stronę. A że jej się śpieszyło, więc wzięła kredki i machnęła coś od niechcenia:


I jak się puzzlowo podoba?